Pisarze i alkohol. Co jest grane?

Jest zarówno uwodzicielski, jak i niebezpieczny.

Min An / Unsplash

Uwaga: piszę to wcześnie, a jedynym szumem, jaki mam, jest wywołanie javy.

Malutki Truman Capote pochłonął hojne porcje podwójnych martini podczas pisania In Cold Blood. Raymond Chandler utrzymywał żyletki i niewiele więcej podczas pisania Niebieskiej Dalii. Carson McCullers był napędzany galonami herbaty i sherry, produkując jednocześnie wywierające ogromne wrażenie serce The Heart Is A Lonely Hunter.

I maszeruje grupa pijanych literackich gigantów: Ernest Hemingway. F. Scott Fitzgerald. William Faulkner. Eugene O’Neil. Dorothy Parker. Lista, która obejmuje także współczesnych pisarzy, takich jak Stephen King, który sławnie i publicznie zmagał się z alkoholem i uzależnieniem podczas pisania serialu The Dark Tower, który, jak na swój ogromny zasługa, ukończył, trzeźwy.

Więc co jest takiego z pisarzami i urokiem alkoholu? Czy ci z nas, którzy piją, myślą, że widzimy, poprzez naszą zwodniczą mgiełkę, jakiegoś magicznego dżina, który wylewa się z butelki Jacka, pęka bicz i intonuje: „Myśl wielkie myśli! Pisać! NAPISZ, ty nie zasługujesz na schlub!

Czy zatem alkohol to rodzaj muza? W 1976 r. Pisarz i krytyk literacki, Alfred Kazin, napisał w komentarzu, że alkohol „stał się naturalnym dopełnieniem życia literackiego, symbolem samotności zawodu, twórczych aspiracji i szaleństwa”.

Kazin stwierdził dalej, że „dążenie do wszelkiego rodzaju sukcesu” w połączeniu z „głodem prestiżu, sławy i pieniędzy” skłoniły tylu pisarzy do picia - i picia nadmiernych ilości.

Myśląc o słowach Kazina, kwestionuję moje własne cele ... moje pragnienia, moje pragnienia. Czy pragnę sukcesu? Czek. W pewnym sensie sława? Czek. Aby sprawdzić, czy jestem wystarczająco dobry, bystry i godny uznania? Sprawdź, sprawdź i sprawdź.

Druga strona tej obsesyjnej, ale nieco optymistycznej monety, ukazuje ciemniejszy, bardziej światowy wizerunek. Poeta-powieściopisarz Charles Bukowski, który był tak legendarnym pijakiem, że nazwano jego dwie tawerny (jedną w Bostonie, drugą w Pradze), powiedział kiedyś w wywiadzie: „Mam wrażenie, że picie jest formą samobójstwa, w którym wolno im wrócić do życia i zacząć przez cały następny dzień. ”

Alex Knight / Unsplash

Piję Nie do przesady, już nie, ale byłem znany z przeszłości. Przy zbyt wielu okazjach, by liczyć, skromnie przyznam. Kac zabójcy? Byłem tam Awarie? Zrobiłem to, dziękuję bardzo. Myślenie o tym teraz głęboko mnie niepokoi, ale jeśli mam powiedzieć swoją prawdę - oto jest. Wielokrotnie zachowywałem się źle i najbardziej denerwowałem się z „poranków po”. Zemsta, na którą zasłużyłem.

Szczególnie mnie prześladuje jeden incydent: lata temu - wiele lat temu - ja i mój mąż byliśmy na imprezie na dalekim zachodnim przedmieściu Chicago. To było dość daleko od naszego miejsca w mieście.

Kiedy się mieszałem, mieszałem i wchłaniałem, coś, co mój mąż powiedział lub wkurzył mnie. Wiem teraz, wiele lat później, że „coś” było właściwie niczym, ponieważ byłem już dość zirytowany w chwili wyimaginowanej lekkości.

Tej szczególnej nocy, jak napisał Charles Jackson w swoim autobiograficznym The Lost Weekend: „Jeden drink to za dużo, a sto za mało.” Więc rzuciłem strzał za strzałem jakiegoś bezimiennego brązowego płynu, ścigałem to z dużym, grubym stawem i rzygał i sikał na długą drogę do domu. Może TMI, ale mam nadzieję, że dostaną go moi koledzy.

Mieszkaliśmy wówczas na trzecim piętrze zabytkowego mieszkania w Chicago, a mój biedny mąż musiał wyciągnąć mnie po trzech schodach, kiedy byłem wyciągnięty twarzą w dół na brzuchu. Dosłownie wciągnął mnie po schodach za ramiona, ponieważ nie mogłem wytrzymać. Kiedy szarpał i szarpał, na przemian wymiotowałam i płakałam za mamą.

Nie wiem, ile razy przepraszałem w najbliższych dniach. Mimo że mój mąż nigdy nie sprawiał mi przykrości z powodu tego, co zrobiłem. Zobaczył, jak byłem chory w wyniku mojego idiotycznego zachowania, zarówno w ciele, jak i duchu. Co mogę powiedzieć? Ten człowiek jest święty. Gdyby incydent miał miejsce dzisiaj, trafilibyśmy na pasujące torby na ciała.

Należy zauważyć, że następnego dnia po imprezie, kiedy czyściłem wymioty z boku naszego samochodu, pomyślałem: „nigdy więcej”.

"Dobrze. Nigdy więcej nie wypiję. ”Mantra kogoś, kto zachował się jak kompletny dupek. Ponieważ moje ciało po prostu nie może odbić się tak jak kiedyś, odkryłem, że cofanie się - droga wstecz - jest rozsądną alternatywą dla nigdy nie dotykania kolejnej kropli.

Chris Lawton / Unsplash

To powiedziawszy, jako pisarz goniący moje marzenie i niepewny mojej zdolności do jego osiągnięcia, nadal lubię trochę wódki lub wina, a także sporadyczne whisky. Jestem tipplerem równych szans, choć o wiele mądrzejszym.

Czasami i zależnie od nastroju koktajl gotowy, gdy patrzę na monitor, rozluźnia mnie i napędza moją kreatywność. Weed robił to dla mnie i nadal biorę udział, ale czasem sprawia, że ​​czuję się… trochę zboczony, trochę przestraszony, jeśli wiesz, co mam na myśli.

Pisarze i alkohol. Tak… jest coś tak uwodzicielskiego, tak romantycznego, związanego z koncepcją znanego autora, który pisze bestseller, popijając The Macallan 1926.

Według moich wyobrażeń, szczególnie whisky jest doskonałym dodatkiem do pisania. Naprawdę dobra whisky. Och, ten wspaniały bursztynowy odcień, jak miód Tupelo (bez zielonkawej obsady). Dymny, jedwabisty, z ledwie wyczuwalnym ukąszeniem, gdy ścieka po gardle. A ta poświata… jak świetny seks, ale bez bałaganu i piżma.

Wyobrażam sobie, że whisky pije Hemingway podczas pisania „The Sun Also Rises”. I rzeczywiście w swoich powieściach kilkakrotnie wspominał o „whisky i napojach gazowanych”. Osobiście wolę myśleć o nim, żeby to schludnie. Jak „męski mężczyzna”.

Kaley Dykstra / Unsplash

- Popijaj, panie Hemingway. Napisz niezapomniany wiersz. Łyk. Napisz jeszcze lepszy. Popijaj i popijaj trochę więcej… a następnie podnieś i załaduj strzelbę z podwójną lufą o średnicy 12, z którą „przypadkowo” zastrzelisz siebie ”.

I następuje „romans”. W smrodu, dymie i nie do pomyślenia stracie, które pozostały po jednym wybuchu strzelby.

Pomimo tego ukłonu w stronę ciemnej strony, nie będzie to jedna z tych opowieści „Rzucam alkohol”, chociaż mam głęboki szacunek dla odpornych i odważnych osób, które osiągnęły całkowitą trzeźwość. Najgłębszy szacunek.

Chciałbym raczej przedyskutować, czy alkohol stosowany z umiarem może rzeczywiście pomóc nam w naszej „szalonej” pogoni za literacką wielkością. Pomyśl o pisarzach wspomnianych wcześniej w tym utworze. Jak mogli tak dużo pić i nadal być płodni? Czy rzeczywiście są pozytywne aspekty bycia pisarzem, który lubi, jak to trafnie określają nasi irlandzcy bracia, „napój”?

Jak się okazuje, tak… i nie. Tak jak kieliszek lub dwa wina pomaga nam odpocząć po dniu spędzonym w okopach, może również pomóc w przepływie kreatywnych soków, zwłaszcza jeśli jesteś pisarzem, który dręczy każde słowo. Ale kluczem tutaj są JEDEN LUB DWA okulary. Kiedy skończysz całą butelkę, skończysz na noc. Odłóż telefon, schowaj tablet lub laptop, zassij dużą szklankę wody z dwiema aspirynami i po prostu… idź spać.

Tracey Hocking / Unsplash

W artykule Psychology Today z 2012 roku o alkoholu i jego wpływie na kreatywność dr Sian Bielock pisze: „Odpowiedź dotyczy wpływu alkoholu na pamięć roboczą: siłę mózgu, która pomaga nam zachować to, czego chcemy, a czego nie chcę wyjść. Badania wykazały, że alkohol ma tendencję do zmniejszania zdolności ludzi do koncentrowania się na niektórych rzeczach i ignorowania innych, co również sprzyja kreatywnemu rozwiązywaniu problemów ”.

Jestem zmieszany, ponieważ dla mnie „nie koncentrowanie się na niektórych rzeczach i ignorowanie innych” wydaje się jedną i tą samą rzeczą. Jeśli tak jest, pijąc alkohol, myślimy o… niczym. Jak więc pisać, jeśli o niczym nie myślimy?

Rzeczywiście, Bukowski, znany ze swojego picia na dwa pięści, tak samo jak jego osiągnięcia literackie, przyznał: „Trudno pisać prozę, kiedy pijesz, ponieważ proza ​​to zbyt dużo pracy”.

Pod koniec dnia, inni pisarze, ważne jest to, co dla was działa. Jeśli koktajl lub dwa zwiększą twoją kreatywność, zmniejszą stres i pomogą rozwiązać problemy, to idź do niego: Odpowiedzialnie, tak jak gwiezdni pisarze, którymi jesteś.

Dla mnie myślę, że po prostu zmusiłem się do ograniczenia jeszcze bardziej. Ponieważ, podobnie jak pijackie wybieranie numeru lub pisanie SMS-ów, pisanie pod wpływem może mnie ugryźć w dupę. I ostatnią rzeczą, której chcę, to chwila Raya Millanda po filmowej wersji „The Lost Weekend”. To trochę z nietoperzem i uroczą małą myszką przeraża mnie do dziś.

Twoje zdrowie.

Sherry McGuinn jest wieloletnim pisarzem z Chicago i wielokrotnie nagradzanym scenarzystą. Jej prace pojawiły się w The Chicago Tribune, Chicago Sun-Times i wielu innych publikacjach. Menedżerka Sherry przygotowuje obecnie swój najnowszy scenariusz, dramat z mrocznymi, komediowymi nutami i inspirowany prawdziwą historią.