Praca pod przykrywką na farmie fabrycznej mnie uraziła

PERSPEKTYWA | Nie jesteśmy bezsilni

(Ilustracja Travis Chantar / iStock / Lily)

Niektóre obrazy wciąż mnie prześladują.

Szczególnie pamiętam jedną matkę świnię. Była wyczerpana fizycznie i bardzo chora. Rozłożyła się w swojej skrzyni, pysk spoczywał w stęchłej paszy i przestała jeść. Pracownicy pomalowali jej na plecach czerwoną literę „X”, aby wskazać, że zostanie „zabita” lub, mówiąc prościej, zabita. W końcu każda świnia-matka, która nie mogła już rodzić, otrzymała to oznaczenie.

Wiedziałem, że dla niej nigdy nie będzie lepiej. Przez całe życie nie znała nic oprócz bólu i cierpienia, a po wyrazie rezygnacji w jej oczach mogłam stwierdzić, że się poddała. W ciągu tygodnia, kiedy byłam pewna, że ​​jestem sama, zatrzymałabym się przy jej klatce, usiadłam obok niej i cicho z nią rozmawiałam - ryzyko, na które ledwie mogłem sobie pozwolić.

Nie mogłem zdmuchnąć mojej osłony jako tajny śledczy w Mercy For Animals. Ale czułem, że gdybym mógł przekazać jej odrobinę ciepła w życiu pozbawionym współczucia, to musiałoby się na coś liczyć.

Kilka dni później jej nie było. Pracownicy wysłali ją do rzeźni, a pozostał tylko niewielki kopiec jedzenia, nietknięty.

Moim zadaniem było udokumentowanie warunków panujących w jednej z największych w kraju hodowli trzody chlewnej, Iowa Select. Materiał filmowy, który uzyskałem za pomocą ukrytej kamery, zostałby wykorzystany do ostrzeżenia opinii publicznej, urzędników państwowych i sprzedawców żywności o tym, co naprawdę dzieje się ze zwierzętami na farmach fabrycznych.

Jako weganin od 21 roku życia, byłem dopiero w wieku 20 lat, kiedy postanowiłem zrobić więcej, zostając tajnym śledczym w Mercy For Animals. Podczas moich miesięcy treningu do obciążającej fizycznie i emocjonalnie pracy najbardziej obawiałem się, że w jakiś sposób zdmuchnę moją zasłonę. Ćwiczyłem twarz pokerzysty, oglądając ukryte ujęcia graficzne zwierząt rzeźnych i torturowanych, dopóki nie wyszkoliłem się, by nie reagować. Oczywiście nic nie mogło mnie przygotować do pracy w fabryce.

Mój dzień rozpoczął się od zadania polegającego na „pchaniu” - wypędzaniu nowonarodzonych prosiąt z kojca i na korytarze, aby mogły zostać trwale oddzielone od matek, które piszczałyby w rozpaczy za swoje noworodki. To był okropny dźwięk.

Następnie sprawdzałam prosięta, które urodziły się w ciągu nocy, aby sprawdzić, kto przeżył, i które świnie matki wypadły (kiedy macica lub inne narządy wyślizgują się z ciała), co jest częstym zjawiskiem z powodu ich przymusowych i ciągłych ciąż. Kolejny obraz, który mnie prześladuje: świnia-matka z całym układem rozrodczym zwisającym z jej ciała.

Zwierzęta te spędzają większość swojego nieszczęśliwego życia w magazynach bez okien, gdzie są sztucznie zapłodnione i trzymane przez większość swoich 115-dniowych ciąż. Każdy z nich jest zamknięty w skrzyni ciążowej niewiele większej niż ich własne ciała. Przez większość swojego życia są tak ciasni, że nawet nie mogą się odwrócić, a co dopiero chodzić.

Jest zapach, który nigdy nie zniknie, dopóki naprawdę nie wyjdziesz z pracy na farmach fabrycznych - przenika do twojej skóry.

Mój wieczorny prysznic był jednak ważnym rytuałem. Dało mi to szansę na fizyczną inwentaryzację moich obrażeń, które były liczne, tak jak w przypadku każdego pracownika fabryki. Następnie przejrzałbym film z tego dnia, zaznaczając znaczniki czasu najgorszych horrorów, których byłem świadkiem tego dnia przed utratą przytomności. Na szczęście koszmary zaczęły się dopiero kilka lat później.

Wiele z tego, co widziałem w Iowa Select, było standardowe i zgodne z prawem, i to jest problem z hodowlą zwierząt. Naklejki „certyfikowane przez ludzi” na kartonach z jajami, pojemnikach na mleko i opakowaniach mięsa to niewiele więcej niż chwyt marketingowy, sposób na to, abyśmy nie wiedzieli o systematycznym wykorzystywaniu zwierząt przez nasze jedzenie.

Istnieje kilka luk prawnych, które pozwalają przemysłom mięsnym, jajowym i mleczarskim na codzienne unikanie okropnego okrucieństwa. Ustawa o dobrostanie zwierząt - jedna z niewielu ustaw federalnych chroniących zwierzęta - wyklucza wszystkie zwierzęta hodowane i zabijane w celach spożywczych. Oznacza to, że kury składające jaja mają odsłonięte wrażliwe dzioby i są zamknięte w klatkach tak małych, że nie mogą w pełni rozwinąć skrzydeł; kurczęta hodowane na mięso są hodowane tak szybko, że mają trudności z chodzeniem bez silnego bólu; ryby hodowane w fabryce są oskórowane żywcem lub mogą boleśnie udusić się na śmierć. Matki i ich dzieci są zawsze rozdzielone.

Branże zajmujące się hodowlą zwierząt nie chcą, żebyś to wiedział, więc wypchnęły dziesiątki rachunków państwowych, zwanych rachunkami „ag-gag”, aby zmieść dowody nadużyć pod dywan i ukarać demaskatorów takich jak ja. Rachunki są często wprowadzane przez ustawodawców, którzy otrzymują ogromne darowizny od firm mięsnych, mlecznych i jaj. Zaledwie rok po moim dochodzeniu w Iowa Select, gubernator stanu Iowa, Terry Branstad, podpisał pierwszą ustawę agagową - i to nie przypadek.

Obecnie prowadzona przeze mnie wegańska kawiarnia znajduje się po drugiej stronie ulicy od sklepu mięsnego. Często widzę martwe świnie wiszące w oknie. Jestem dumny z pracy, którą wykonałem jako tajny śledczy, ale wielką ironią jest to, że nie mogę teraz poczuć nic, patrząc na tę świnię. Mój impuls do współczucia musiał być tłumiony zbyt wiele razy - moim celem jest teraz powrót do tej części siebie, która mogła to poczuć. Nie wiem, jak tam wrócić, ale przynajmniej koszmary zaczynają być coraz rzadsze.

Wszyscy mamy moc bycia bohaterskim w tej kwestii - wszyscy możemy pomóc zakończyć ten cykl cierpienia. Ograniczając lub eliminując spożycie mięsa, jaj i nabiału, możesz codziennie zrezygnować z okrutnego systemu, nad którym tak ciężko pracowałem.

Nie jesteś bezsilny w tej kwestii.

Liz Pachaud jest byłym tajnym śledczym w międzynarodowej organizacji ochrony zwierząt Mercy For Animals. Przeczytaj jej historię i historie innych badaczy w nowej książce „Mercy For Animals”.