Zdjęcie Kym Ellis na Unsplash

Dlaczego rzucam picie (na czas nieokreślony)

Kiedy 43 dni temu rozpocząłem 30-dniowy eksperyment bez wina, nie spodziewałem się, co się stanie.

Nie spodziewałem się, że przyniesie tyle uczuć, więcej objawów odstawienia niż kiedykolwiek sobie wyobrażałem, i zupełnie nowe spojrzenie na alkohol.

Nigdy nie byłem w stanie wykonać miesięcznych wyzwań opartych na deprywacji. Próba zrobienia całości 30 sprawia, że ​​czuję się jak w podwodnej komorze i nie mogę oddychać. Lubię ser, gluten i rzeczy, które są dla mnie złe, takie jak marynowane jalapenos (w masach, które powodują ból żołądka).

Próbowałem wcześniej przejść bez alkoholu, ale te walki trwały 9, 12, 15 dni. Nie mogłem tego dłużej robić i szczerze mówiąc, nie chciałem. Nie widziałem sensu, aby nie pić (wtedy), ponieważ w tym czasie problem nie został scementowany. To znaczy, jeśli nie wydawało się to problemem, to nie było - i mógłbym wrócić do picia.

Ale tym razem. Tym razem było inaczej. Czułem się na tyle źle, że chciałem ukończyć wyzwanie.

Udało mi się w cudowny sposób ukończyć 30 dni i postanowiłem przejść do 100 dni… w samą porę, aby pojawić się Święto Dziękczynienia.

Przez ostatnie 5 lat robiłem dwie rzeczy na Święto Dziękczynienia: pij i jedz. W tej kolejności iz rozmachem.

Miałem zaproszenie na obiad w domu mojego sąsiada. Ich dom jest rajem dla niesamowitych potraw (są szefami kuchni) i wspaniałych win. Są łaskawi i uwielbiają jeść i pić. Twój kieliszek do wina nigdy nie jest pusty. Zwykle stamtąd potykam się w domu i budzę się z kacem, w którym nie zostawiam sofy cały dzień.

Miałem dylemat: czy mógłbym odpocząć od 100-dniowego eksperymentu i wypić kilka kieliszków wina, aby świętować Święto Dziękczynienia?

Przez tydzień chodziłem tam iz powrotem, czy powinienem.

Czy to oznaczałoby porażkę? W każdym razie, co szkodzi kilku okularom? Dlaczego nie mogę cieszyć się moim dniem jak wszyscy inni?

Poza tym nie mogłem pojąć myśli o odmówieniu lampce wina w ich domu. Ludzie, których doskonałość w jedzeniu i winie uwielbiam i szanuję tak bardzo na poziomie zawodowym.

Chciałem się dobrze bawić. Chciałem móc się zrelaksować. Chciałem wejść w stan zrelaksowanej błogości, świętując z trzema moimi ulubionymi rzeczami: dobrymi przyjaciółmi, dobrym jedzeniem i dobrym winem w cudowny dzień Dziękczynienia.

A co najważniejsze, chciałem być częścią grupy. Nie chciałem być tą dziewczyną z wodą sodową. Byłem przerażony tym, że zostałem osądzony, tak jak osądzałem innych za to, że nie piją (nudne!)

Niepokój społeczny wynikający z braku picia jest dwojaki: nie tylko musisz radzić sobie z normalnym niepokojem społecznym (zwłaszcza przez pierwsze 15 minut wchodzenia do pokoju), ale musisz być w stanie powiedzieć „nie” alkoholowi. Ponieważ bierzesz udział w wydarzeniu towarzyskim, podczas którego ludzie piją, prawdopodobnie jesteś wyrzutkiem, popijając wodę sodową. Rytuał wiązania wina jest dla każdego, kto pije, ale nie dla ciebie. Przynajmniej tak mi się wydaje i muszę się z tym pogodzić.

Kiedy postanowiłem przerwać swoje 100 dni i wypić kieliszek wina, moja decyzja była dla mnie dobra. W podcastie z tego miesiąca na temat moderowania picia, trener życia Brooke Castillo mówi, że dopóki planujesz pić z 24-godzinnym wyprzedzeniem, nie masz ochoty na podświadomość. Ponieważ wiele naszych decyzji dotyczących picia pochodzi z podświadomej części naszego mózgu, podejmowanie świadomej decyzji dotyczącej picia jest ogromną poprawą w porównaniu do picia kaprysem.

Chciałem też przetestować wody: czy mogę pić umiarkowanie? Czy dziesiątki odcinków podcastów, 10. trzeźwy pamiętnik, moja trzeźwa korespondencja, mój nowy miejscowy trzeźwy przyjaciel osłabiły mój związek z alkoholem?

Wiedziałem, że wypicie 1 lampki wina jest niemożliwe. Podoba mi się to bzyczenie z 2 szklanek, ale często piję dalej, ponieważ to właśnie alkohol powoduje mózg. Napijesz się kolejnego drinka, abyś mógł odłożyć złe samopoczucie. Z wyjątkiem czasu, gdy zdasz sobie sprawę, ile wypiłeś drinków, jasne jest, że jutro będzie zły dzień.

Słyszałem, że umiar jest przeważnie śliski. Że twoje nawyki powoli wkradają się ponownie. Nie chciałem wracać do picia przez 6 nocy w tygodniu. Nie chciałem wracać do poczucia zamglenia, braku motywacji i ubóstwa od wszystkich pieniędzy, które wydawałem na wino.

Dużo zyskałem w (prawie) 6 tygodniach, w których przestałem pić: (znacznie) szczuplejszą twarz, * wreszcie * więcej energii (spałem w połowie ubiegłego miesiąca byłem tak wyczerpany). A co najważniejsze: „ d zyskał nadzieję na przyszłość. Okazuje się, że nieustanne obsesja na punkcie wina pozostawia dużo miejsca na inne rzeczy: zorganizować swój dom, czytać książki, pisać artykuły, dużo ćwiczyć. Rzeczy, które faktycznie prowadzą do spełnienia. Zatopienie życia w butelce wina prowadzi do letargu, brzoskwiń i braku niczego, na co można popisać.

Ale czy kieliszek wina może raz na jakiś czas, z umiarem - zmienić to?

W Święto Dziękczynienia moją pierwszą lampką wina była róża francuska, którą przywiozłem, aby pozbyć się kilku ostatnich butelek, które zostały w mojej lodówce.

Pierwszy łyk dał mi poczucie w porządku:

Zamiast rozluźnionej błogości, której się spodziewałem, natychmiast poczułam mdłości. Wino spowodowało ból głowy.

Mój mózg był zdezorientowany: czy to nie miało się czuć dobrze? Dlaczego było tak źle i czy mogłem to naprawić innym szkłem?

Przeszedłem więc przez nalewanie sobie kolejnego kieliszka wina, tym razem muszkatu. Słodka słodycz była boską nutą pikantnego indyka z palantem.

Ten drugi kieliszek wystarczył, żebym zapomniał, jak źle się czuł pierwszy kieliszek.

Nalałem więc trochę schłodzonego Gamay, ponieważ naprawdę chciałem wypróbować tę idealnie sparowaną butelkę w naszym jamajskim stylu na Święto Dziękczynienia.

Nalałem wino do mojego kieliszka, aż do spożycia czwartej butelki. Zwykle moim ulubionym miejscem byłyby 4 butelki dla 5 osób. 3/4 butelki jest do opanowania, wystarczająca ilość wina, aby czuć się dobrze, ale niewystarczająca, że ​​nie mogę funkcjonować następnego dnia.

Tego dnia wypiłem dużo wody i zjadłem dużo jedzenia.

Tej nocy nawet nie potknąłem się do domu, głównie (myślałem), że czuję się dobrze. Wypiłem trochę wody i wcześnie zasnąłem około 21.00.

Następnego ranka obudziłem się z drżącym bólem w głowie. Ledwo zdążyłem do łazienki, żeby się rozchorować. Przez cały ranek byłem chory (jak na wymioty). Nie mogłem wstać z łóżka. Nie mogłem się ruszyć bez mojej głowy, jakby miał wybuchnąć.

Później po południu, kiedy poczułam się trochę lepiej, pojawiło się trochę Googlinga, że ​​mogłem mieć nietolerancję alkoholu. Czasami wątroba nie wytwarza wystarczającej ilości ALDH, aby rozbić alkohol. Jest to szczególnie powszechne u kobiet.

W ubiegłym roku byłem w stanie dużo pić, ale zdarza się, że moje ciało odrzuca je po 1/2 butelki. To nie jest ładne.

Szczerze mówiąc, prawdopodobnie też nie toleruję glutenu i nabiału, ale uwielbiam jedzenie, więc je ignoruję - i w 95% przypadków staram się jeść domowe posiłki.

Mogę udawać, że alkohol nie jest tak zły, jak wiem, że jest w moich jelitach. Mogłem zignorować wszystkie znaki ostrzegawcze:

20 funtów, które zyskałem w zeszłym roku, kac, brak motywacji, depresja.

Ale w rzeczywistości czuję się o wiele lepiej, kiedy nie piję alkoholu. Nie picie daje mi znowu nadzieję, którą straciłem w połowie mojej 200. butelki wina w tym roku.

Ćwiczę, piszę i nie mogę się doczekać powrotu do produktywności w moich firmach.

Postanowiłem więc bez wina bez końca. I to uczucie wyzwala. Nie muszę myśleć o tym, kiedy będę miał następne wino, ile mogę mieć, jeśli będę przestrzegać harmonogramu, jeśli wrócę do tych nawyków ... wszystkie te myśli zabierają tyle rozumu przestrzeń, którą chciałbym wykorzystać do pracy przy wyższych projektach.

To również przerażające: wino jest wszędzie. Nadal muszę się spotykać. Wciąż tęsknie patrzę na wino. Czy ludzie mnie odrzucą? Widzisz mnie inaczej?

To szaleństwo i nieprzerwane myśli, które przechodzą przez twoją głowę, które obracają się wokół picia.

Praca jest daleka od zakończenia. Naprawdę nie wiem, jak wygląda życie bez wina - czuję się jak utrata najlepszego przyjaciela, a proces żałoby był. To zmiana tożsamości, której jeszcze nie w pełni przetworzyłem.

Ale w tym roku jestem wdzięczny za Święto Dziękczynienia, za to, czego mnie nauczył, i za lepszą przyszłość bez gasnącego światła alkoholu.