Moja rodzina nie ma wielu świątecznych tradycji. Prezenty otwieramy każdego dnia, w którym każdy może się spotkać. Mama zawsze miała sztuczne drzewo. Ozdoby są dostępne w Kmart. Ale zawsze mieliśmy kłody masła orzechowego mojej siostry Brendy.

Nikt nie pamięta, kiedy dokładnie je zaczęła, ani skąd wziął się przepis. Mamy je na Boże Narodzenie tak długo, jak pamiętam. Każdego roku Brenda i Mama nakładały je razem, polewając czekoladą ręce i piec. Spakowaliby dzienniki do puszek z ciasteczkami. Wyciągniemy je po dużym świątecznym posiłku. Jeśli chcesz zabrać trochę do domu, musisz je ukryć. W przeciwnym razie zniknęłyby w ciemności.

Ale potem, w Wigilię Bożego Narodzenia 2014 roku, Brenda zmarła z powodu infekcji nogi spowodowanej jej nadwagą. Była starsza ode mnie, ale ja byłem jeszcze większy od niej. W sylwestra tego roku ważyłem 460 funtów. Zawsze wiedziałem, że muszę schudnąć i nabrać formy, bo inaczej nie będę żył dłużej. Ale śmierć Brendy utwierdziła to uczucie w kamieniu. Poszedłem na jej pogrzeb i zobaczyłem swoją przyszłość.

Postanowiłem znaleźć sposób, aby schudnąć w sposób stały i trwały. Brak diety awaryjnej. Bez mody miesiąca. Tylko upewnij się, że moje kalorie były mniejsze niż moje kalorie. Małe zwycięstwa każdego dnia.

Pragnąłem życia Wielkiego Lebowskiego. Dryfuj razem, spotykaj się z przyjaciółmi, trzymaj koktajl pod ręką przez cały czas.

Rok później, niedługo przed Bożym Narodzeniem 2015, moja żona znalazła przepis Brendy w naszym pudełku z przepisami. Postanowiliśmy zrobić kilka i zabrać je do rodziny jako świąteczną niespodziankę. Martwiłem się o dwie rzeczy z tym planem. Po pierwsze, możemy zniszczyć Boże Narodzenie. Po drugie, mógłbym zjeść wszystkie polana, zanim dotrzemy do Gruzji.

Właśnie tego zrobiłby stary ja. Przez większość lat, w ciągu pięciu lub sześciu dni przed Bożym Narodzeniem, jadłem 25 lub 30 polan masła orzechowego.

W 2015 roku miałem cztery i pół.

Wiele lat temu widziałem, jak mówi Tom Wolfe. Jego powieści mają tendencję do opowiadania o ludziach, którym życie wymknęło się spod kontroli. W swoim wystąpieniu skrytykował „luźne życie”, które widział tak wielu ludzi próbujących uciec - drżącą moralność, złe nawyki, gotowe wymówki. Problem polegał na tym, że luźne życie brzmiało dla mnie świetnie. Właśnie tego zawsze oczekiwałem - życia, w którym mógłbym żyć tak, jak chciałem, bez żadnych realnych konsekwencji. Nie chciałem mordować, plądrować ani oszukiwać żony. Nie miałem nic przeciwko pracy - jestem pisarzem i uwielbiam pisać. Ale poza tym pragnąłem życia Wielkiego Lebowskiego. Dryfuj razem, spotykaj się z przyjaciółmi, trzymaj koktajl pod ręką przez cały czas. Pomiń białych Rosjan. Daj mi bourbona na lodzie.

Luźniejsze życie, jakie chciałem, dotyczyło jedzenia, ponieważ jedzenie sprawiło mi więcej przyjemności niż cokolwiek innego. To nie znaczy, że lubię jedzenie bardziej niż seks. Oznacza to po prostu, że nie uprawiałem seksu trzy (lub cztery lub pięć) razy dziennie przez 51 lat. Zjadłem za dużo zbyt wielu złych rzeczy na tani dreszczyk emocji, starając się być o krok przed zapłatą ceny, jak na przykład czeków kasowych. Wiedziałem, ile będzie mnie to później kosztowało. Ale teraz pragnąłem tej chwili radości.

Tak myśli dziecko.

Moja żona Alix i ja zaczęliśmy używać słowa „dorosły”, kiedy poważnie podchodziłem do utraty wagi. Kiedy myliśmy naczynia kolacyjne od razu, zamiast czekać do północy, dorastaliśmy. Kiedy składaliśmy dokumenty zamiast układać je w stos, to też było dorosłe. Zrozumiałam, że dorosłość jest jedynym sposobem na pokonanie mojego uzależnienia od jedzenia.

Moje dzieciństwo nie dało mi dobrego początku. Byłem osiadłym dzieckiem, które dorastało na normalnej południowej diecie dla ludzi, którzy cały dzień byli na nogach. Nauczyłem się kochać te wszystkie kalorie jako przyjaciele, kiedy nie miałem ich wielu. Z wiekiem moje wybory znacznie pogorszyły sytuację. Cierpiałem na sól, cukier i tłuszcz (i czwarty element: alkohol). Nigdy nie dbałem o siebie wystarczająco, by myśleć, że to ma znaczenie. Moje podejście do życia skierowało mnie w złym kierunku i zajęło mi wieczność odwrócenie się i powrót. Nie wiem, jak blisko spadłem z klifu. Tam jest mgliście. Mógłbym poślizgnąć się i upaść. Wiem tylko, że w końcu odeszłam od krawędzi.

Napisałem mały przewodnik po mojej dorosłości:

  • Muszę schudnąć, aby mieć dłuższe, zdrowsze i bardziej znaczące życie.
  • Muszę to zrobić w taki sposób, aby móc żyć jutro i jutro i jutro.
  • Muszę znaleźć inne źródła radości i pocieszenia, szczególnie w trudnych czasach.
  • Muszę zaakceptować opóźnione wynagrodzenie.
  • Muszę wyciszyć nienawidzący głos w mojej głowie.
  • Muszę wierzyć, że warto oszczędzać.
  • Muszę to wszystko zrobić nie tylko dla siebie, ale dla ludzi, którzy mnie kochają.

Przez te wszystkie lata opierałem się tym rzeczom, ponieważ wydawało mi się, że to tyle pracy. To jest praca. Ale luźne życie - życie, które wyglądało tak zabawnie - okazało się oszustwem. Przyniosło mi to 460 funtów. Zrobiło mi to katastrofę aktuarialną. Zagrażał mi życiu. Ograniczało mnie to bardziej niż zdyscyplinowane życie.

Pozwól, że powiem ci, jak to było stracić zaledwie 25 funtów. To może nie brzmieć dużo. Widzimy historie na okładce People, wszystkich tych kobiet, które straciły 150 funtów rocznie. Sądząc po tym standardzie, możesz pomyśleć, że 25 funtów nie ma znaczenia. Ale idź na siłownię i weź 25-kilogramowe hantle lub przejdź do sklepu z narzędziami i podnieś 25-kilogramową torbę ściółki. Trzymaj to przez chwilę, niech będzie częścią ciebie. Pomyśl o ładunku, który musisz nieść. Teraz odłóż i odejdź. Tak to dla mnie czuło.

Jedzenie nigdy nie będzie dla mnie szybką, tanią przyjemnością. Czasami jest to droga do najlepszych chwil w moim życiu z ludźmi, których kocham. Może ciągle jadłem, ponieważ próbowałem znaleźć te chwile. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, że mogą być małe i święte. Dziennik z masła orzechowego i łyk słodkiej herbaty nie byłyby odpowiednie na komunię kościelną. Ale tutaj teraz wystarczy.

Na podstawie Tommy Tomlinson z THE ELEPHANT IN THE ROOM. Prawa autorskie © 2019 autorstwa Tommy Tomlinson. Fragment za zgodą Simon & Schuster.