Co jest zdrowe?

Odzyskiwanie moich zaburzeń odżywiania spowodowało drastyczną zmianę w sposobie myślenia o jedzeniu.

Zdjęcie Anny Pelzer na Unsplash

Kolory tęczy na patelni - cebula, czerwona papryka, szparagi stają się jasnozielone, gdy trafią na patelnię. Zmysłowe aromaty oliwy z oliwek i warzyw. Mam to do nauki, robiąc śniadania na tydzień w niedzielne popołudnie.

Podczas gdy cebula i papryka gotują, siekam szparagi, odłamując łodygi drzewne i oszczędzając je na zupę. Podczas gdy szparagi się nagrzewają, szybko zacieram tofu i organizuję przyprawy - czosnek, kminek, chili w proszku, wędzoną paprykę, grubą sól i płatki czerwonej papryki. Tymczasem kremowe pomarańczowe słodkie ziemniaki pieczą się w piekarniku, wypełniając kuchnię kuszącym zapachem.

To śniadanie stanowi dla mnie równowagę - pyszne, ale pożywne, obfite, ale nie obleśne. To kulminacja mojego powrotu do zdrowia po zaburzeniach jedzenia - coś, co kocham, coś, co wystarcza, ale nie za dużo, coś tak smacznego, że czekam na to każdego ranka. Czuję, jak witaminy z warzyw przepływają mi przez żyły, kiedy jem.

To śniadanie jest uosobieniem mojego nowego zdrowego.

Tajny kryzys - zaburzenie odżywiania w wieku 46 lat

„Kiedy głodujesz, karmisz swoje demony.” - Anonimowy

Moje zaburzenie odżywiania, kłębiące się pod powierzchnią przez dziesięciolecia, zanim osiągnąłem pełnię śmiertelnego wrzenia w średnim wieku, przybrało formę ograniczenia i nadmiernego wysiłku przerywanego przez tajne obrzęki, które w połączeniu ze starzeniem się metabolizmu spowodowały, że miałem nadwagę.

Im starszy jestem, tym trudniejsze (i ostatecznie niemożliwe) stało się oderwanie się ode mnie. Nie sądzę, że potrafię odpowiednio opisać narastającą desperację, którą czułem, obserwując coś, co przypominało zwolnione tempo, gdy moje ciało mnie zdradziło. Liczyłem kalorie, śledziłem każdy krok, zapisywałem wszystko, co zjadłem w aplikacji, wypróbowałem każdą nową dietę, a jednak liczba na skali wciąż rosła.

Jedzenie zawsze było dla mnie ważne. Nauczyłem się gotować w młodym wieku. Moja mama ostatecznie przygotowała posiłki, ponieważ była to jej domowa rola, ale mój tata gotował, ponieważ chciał. Zostawił za sobą stosy naczyń, aby pokazać, że geniusz nie powinien się martwić o samo sprzątanie.

Wiele lat później oboje jestem rodzicami - gotuję posiłki dla mojego męża, ponieważ w przeciwnym razie prawdopodobnie nie jedlibyśmy, ale starannie planowaliśmy nasze menu na tydzień, ponieważ jest to zadanie, które naprawdę mi się podoba. (Blisko dekada w branży restauracyjnej nauczyła mnie nadążać za daniami podczas gotowania, jednak mój mąż bardzo to docenia!)

Zaburzenia odżywiania różnią się od innych rodzajów uzależnień, ponieważ oczywiście nie możemy po prostu przestać jeść! Zamiast tego powrót do zdrowia staje się balansowaniem na linii umiaru między skrajnościami.

Część mojego powrotu do zdrowia polegała na unikaniu wszystkich narzędzi, z których korzystałem przez całe życie. Do widzenia diety. Do widzenia skala, aplikacja do liczenia kalorii, taśma miernicza i monitor fitness. Żegnaj godziny na bieżni.

Nigdy nie doświadczyłem niczego tak przerażającego i wyzwalającego jednocześnie. Oto ja chodzę po linie z czymś, co wydaje się brakiem siatki bezpieczeństwa.

Jak więc wygląda zdrowo ten pracownik biurowy w średnim wieku z dysmorfią ciała, który wraca do zdrowia po jedzeniu i uwielbia gotować?

Nie ma „złych” potraw

To jest ogromne. Od dziesięcioleci opisuję żywność.

Wszyscy to robimy. To proste, prawda? Warzywa i chude białko = dobre. Tłuszcze i cukier = złe. Węglowodany Kto wie. To zależy.

Tyle że nigdy nie jest to takie proste. Właśnie wtedy, gdy myślimy, że rozumiemy naukę o żywieniu, nowe diety wyrastają jak muchomory po deszczu.

Tak więc z pomocą mojego terapeuty postanowiłem uprościć.

W mojej nowej wersji zdrowej nie ma czegoś takiego jak złe jedzenie. Są jednak pokarmy, które poprawiają samopoczucie mojego organizmu, i pokarmy, które sprawiają, że czuję się gorzej.

Uwielbiam ser. Ciepły, miękki, elastyczny ser. I smażone jedzenie - chrupiące kurczaki, ryby i frytki z sosem tatarskim i octem słodowym. Nawet nie zaczynaj mnie od ostatecznego zjednoczenia tych dwóch, kija mozzarelli. W przeszłości unikałem takich pokarmów, jak zaraza, a potem ostatecznie ulegałem, jedząc wielokrotnie odpowiednią porcję tak szybko, jak tylko mogłem.

Teraz mogę jeść te produkty. Nie nazywam ich już „złymi”. Ale dając sobie pozwolenie na ich zjedzenie, zdałem sobie sprawę, że nie sprawiają, że czuję się tak wspaniale, nawet w bardziej rozsądnych ilościach. To, czego naprawdę chcę, to tylko smak. Na szczęście mój mąż uwielbia także ryby z frytkami i chętnie coś przekąsi, gdy zamówi je w restauracji.

Z drugiej strony warzywa? Nie mam ich dość. Na szczęście też je uwielbiam - po prostu nie z tymi samymi rozpaczliwymi pragnieniami, jak kiedyś do sera i smażonego jedzenia. Wiem, że moje ciało czuje się niesamowicie, kiedy jem, więc nie muszę oznaczać ich „dobrymi” pokarmami - po prostu muszę dać swojemu ciału to, czego naprawdę chce.

Ten rodzaj myślenia staje się coraz bardziej powszechny. Nawet Bon Appetit wykonał solidny ruch w tym kierunku na początku 2017 r., Kiedy wprowadził swoją koncepcję „zdrowej”, zdefiniowaną w artykule wprowadzającym jako „… lubimy wiedzieć, skąd pochodzi nasze jedzenie, co jest w nim i kto go wyprodukował. Dbamy o to, jak czuje się jedzenie. Ale nie tracimy z tego snu. Nie jesteśmy dietetykami. Nie liczymy kalorii ani nie martwimy się poziomem cholesterolu (dobrym lub złym) ”.

Przez całe życie szukałem tego braku obsesji.

Nie stosuję żadnej drastycznej diety

Mój nowy zdrowy jest bardziej śródziemnomorski niż Keto.

Chociaż w pełni rozumiem, że istnieją powody, dla których niektórzy ludzie mogą wymagać bardziej drastycznych środków, moja konkretna wersja odzyskiwania dotyczy równowagi i nie ogranicza określonych grup żywności lub rodzajów żywności.

Stosując tylko zasadę „jedz to, co sprawia, że ​​moje ciało czuje się najlepiej”, zdecydowałem się na podstawowy plan żywieniowy, który przypomina dietę śródziemnomorską - ale nie jestem nawet dogmatyczny. Rzadko jem czerwone mięso (z wielu powodów) i nigdy nie gotuję go w domu. Od czasu do czasu jem kurczaka i ryby. Ja lubię rośliny strączkowe, owoce, warzywa i produkty pełnoziarniste. Lubię chleb zanurzony w oliwie z oliwek, chociaż masło nie jest zabronione. Jem sporo jaj, tofu i nabiału. Od czasu do czasu jem słodycze i czasami biorę nieco za dużo świątecznej radości.

Nikt mi nie powiedział, że tak powinienem jeść. W ten sposób moje ciało powiedziało mi, że powinienem jeść.

Nie pozwalam się zbyt głodować

Jem często Czasami moi współpracownicy nawet komentują - „Znowu jesz? Co to jest, lunch numer dwa?

Nie mają pojęcia, że ​​mój terapeuta zalecił, by nie pozwalać sobie na zbyt głodny głód, ponieważ kiedy jestem zbyt głodny, powraca uczucie desperacji. To uczucie, że nie mam wystarczającej ilości jedzenia, albo dlatego, że zmusiłem się do ograniczenia, albo dlatego, że musiałem to zrobić, z powodu naprawdę chudych czasów w latach studiów i wczesnych lat dwudziestych.

Nie mają pojęcia, że ​​mimo że nie śledzę już formalnie, chociaż staram się o tym nie myśleć, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, ile kalorii spożywam w ciągu normalnego dnia.

Nie mają pojęcia, że ​​moje śniadanie z tofu, które wygląda jak znaczna ilość jedzenia na talerzu, ma mniej kalorii niż maślany tost, jajecznica i bekon, które wydają się im tak normalne.

Nie mają pojęcia, że ​​ich komentarze niepokoją mnie z powodu mojej wagi. Ponieważ czuję, że mnie oceniają. „Słuchaj, pucołowata dziewczyna je cały czas”.

Zobaczmy, co tak naprawdę oznacza „cały czas”. Oto dla mnie całkiem normalny dzień powszedni.

Śniadanie: tofu z warzywami i pieczonymi słodkimi ziemniakami.

Poranna przekąska: ciasto ryżowe z masłem orzechowym; ser strunowy

Obiad: zwykle resztki (dziś to kurczak Enchiladas Rojas, resztki z naszej kolacji Cinco de Mayo), a także zwykły grecki jogurt z mrożonymi malinami.

Popołudniowa przekąska: pomidory koktajlowe, mięso indycze na lunch z serem do smarowania

Kolacja: zazwyczaj coś domowej roboty i obfita. Może to być zupa z soczewicy, łosoś z patelni lub quesadillas. Przez większość czasu będziemy mieć z boku sałatkę lub warzywa na parze. Jest chleb, jeśli go chcemy.

Mmmm, moje usta podlewa się!

Co prowadzi mnie do ostatniego punktu…

Lubię jedzenie!

Zdjęcie Pablo Merchán Montes na Unsplash

Moje zaburzenia jedzenia osłabiły radość z gotowania i jedzenia, a ostatecznie z życia w ogóle.

Zamiast przeżywać swoje jedzenie, mogłem jedynie zasmakować trucizny wstydu.

Zamiast czerpać przyjemność z wędrówki po lesie, nerwowo wpatrywałem się w Fitbit, upewniając się, że mam wystarczająco dużo kroków i spaliłem wystarczająco dużo kalorii.

Mój powrót do zdrowia polega na odzyskaniu mojego życia. Chodzi o delektowanie się pysznymi potrawami bez poczucia winy.

Częściowo polegało to na identyfikacji pokarmów, które poprawiają samopoczucie ORAZ sprawiają, że moje usta są szczęśliwe. Moje ulubione smakołyki. Pokarmy takie jak koktajl z krewetek, hummus z warzywami, schmear dobrego niebieskiego sera na krakersie. Jak kwadrat ciemnej czekolady, topniejący na moim języku. Jak pierwszy pomidor lata.

Jedzenie reprezentuje nie tylko odżywianie i paliwo, ale także odżywianie ciała i umysłu. Nie pozwolę już, aby moje zaburzenia odżywiania zaciemniły moje doświadczenia!

„Seksowność nie jest rozmiarem, każda kaloria nie jest wojną, twoje ciało nie jest polem bitwy. Twoja wartość nie jest mierzona w funtach. ”- Anonimowy