No cześć!

Zdjęcie: BoenningTrail Cam

Jeśli go posadzisz - przyjdą.

Zeszłej wiosny, kiedy ścinaliśmy i ciągnęliśmy zarośla, mieliśmy misję - oferowanie zróżnicowanego źródła pożywienia dzikiej faunie przechodzącej przez nasze podwórko. Gdy niewielka działka została oczyszczona z kolczastych, inwazyjnych liści, mój mąż wskoczył na zaufanego John Deere i użył skrobaka do wyrównywania i wyrównywania gleby, przygotowując ziemię do przyjęcia nasion rzepy, koniczyny, cykorii i gwałt - naprawdę bankiet Bucka.

Gdy nasiona zostały rozłożone, codziennie podlewaliśmy i obserwowaliśmy, jak brązowy brud ustępuje miejsca plamom zieleni. Od tego czasu minęły około dwa miesiące. Któregoś dnia wybrałem rzepę i znalazłem biały gruby początek dojrzewającego warzywa, nie większy niż mój mały palec. Mam nadzieję, że pogoda pozwoli trochę wzrosnąć warzywom korzeniowym.

Rozumiem, że dzikie zwierzęta wykopią rzepy w okresie zimowym i będą się nimi cieszyć jako alternatywa dla kory i patyków. Będę szczęśliwy, wiedząc, że moi owłosieni przyjaciele mają lodowatą rzepę, którą można przeżuć, naturalnie uzupełniając ich zdrowie i dobre samopoczucie.

Kiedy moi chłopcy poszli kupić kamerę szlakową - westchnąłem. Czy naprawdę tego potrzebujemy? Zastanawiałem się.

Wydane dolary stanowiły świetną inwestycję w kupę radości, połączenia, ciekawości i nauki.

Każdej nocy przy kolacji jeden z nas idzie wyciągać układ pamięci z aparatu. Co zobaczymy

Matka Kowalska i jej bliźniaczki - chłopiec i dziewczynka są powtarzającymi się graczami w dziedzinie jedzenia. Kolejna łania, z młodszymi o dwa tygodnie bliźniakami, często odwiedza. Aby zobaczyć różnicę wielkości między płodami urodzonymi w odstępie kilku tygodni, dał mi powód do zastanowienia się, jak szybko zwierzęta rosną i dojrzewają.

Okiem kamery na szlaku widzieliśmy teraz mnóstwo innych gości, których moglibyśmy przeoczyć. Jest jeszcze jedna łania, która podróżuje z małym źrebakiem - wciąż naznaczonym białymi plamami letniego kamuflażu. Istnieją co najmniej dwa dolce, aby zatrzymać się w liściastej dobroci, jeden na zdjęciu powyżej, a drugi - znacznie mniejszy. Kojot wykonał szybki ruch przed obiektywem i choć trudno go dostrzec, króliczki zawsze są w pobliżu.

Zeszłej wiosny widziałem, jak na naszym podjeździe biegnie czerwony lis. Mam nadzieję, że pewnego dnia odwiedzi fabułę jedzenia. Wiemy, że dzikie indyki są w pobliżu i spodziewamy się, że zobaczą je pikselowane na ekranie jednej z tych nocy, ponieważ nasz stół jest ustawiony na wieczorny posiłek.

Wiemy, że zwierzęta odwiedzają we wszystkich godzinach światła i ciemności. Wiemy, kto i kiedy odwiedza, ponieważ kamera szlakowa w zadowalający sposób zapisuje datę i godzinę na każdym zdjęciu.

Ostatniej nocy Matka Doe i bliźniacy przyszli i wyszli o trzeciej trzydzieści rano, a za nimi przystojniak z antlered na zdjęciu powyżej. Tutaj jest sezon godowy na środkowym zachodzie. Zastanawiam się, czy moglibyśmy przeszkadzać w chwilach prywatnych. To byłaby okazja do ciekawej rozmowy na obiedzie, nie sądzisz?

Łącząc się z naturą, łączy nas jako rodzina. Patrzymy poza nasze ściany i okna, aby zobaczyć, że nie jesteśmy sami.

Tak - zdaję sobie sprawę, że zapraszanie zwierząt na nasze podwórko ma pewną wadę. W rzeczywistości wiele moich kwiatów dalii jest odrywanych na łodygach, zanim mają szansę zakwitnąć - poświęcenie, z którym mogę żyć. Nie sądzę też, aby zasadzona przez nas niewielka przestrzeń miała jakikolwiek wielki wpływ na populację lub naturalną równowagę w naszym ekosystemie. Żyjemy wśród pól soi i kukurydzy. To tylko mała oferta - wzbogacająca zarówno ludzi w środku, jak i zwierzęta na zewnątrz.

Poprzednio: