Gwałtowni ludzie: życie i śmierć w rolnictwie

Niedawno dostałem swój pierwszy list z nienawiścią. (Oczywiście był cyfrowy, ale nadal się liczy). Kobieta przeczytała jeden z moich artykułów na temat humanitarnego rolnictwa, a następnie napisała, aby powiedzieć mi, że jestem przemocą. Mianowicie dlatego, że jako hodowca zwierząt gospodarskich uczestniczę w śmierci innych żywych istot.

Moją pierwszą reakcją było zamieszanie. Prosty akt życia oznacza trzymanie się za ręce ze śmiercią. Bez względu na twoje przekonania religijne i wybory żywieniowe, śmierć jest twoim stałym towarzyszem. Rośliny oddają swoje życie za budowanie domów i odżywianie ciała. Niezliczone owady giną każdego dnia przed nadepnięciem lub próbą ochrony swoich domów przed postrzeganym zagrożeniem twojej obecności. Każda żywa istota niesie ze sobą śmierć. (Można argumentować, że nie jest to prawdą w przypadku większości roślin, które czerpią energię z odnawialnych zasobów słońca i często żyją w harmonii z drobnoustrojami w glebie, ale przynajmniej tak jest w przypadku prawie wszystkich kręgowców. )

Ale pomimo całej tej śmierci, która następuje po nich, większość ludzi nie określiłaby siebie jako „gwałtownych”.

Teraz zdaję sobie sprawę, że jako ktoś, kto zajmuje się zwierzętami hodowlanymi w celu ich spożycia, uczestniczę bardziej bezpośrednio w śmierci niż większość ludzi. Często dzieje się to z mojej ręki. Ale przez całą śmierć, której jestem rolnikiem, nigdy nie czuję się gwałtowny.

Dlatego:

Jest godzina 22.30 i ręcznie dźwigam nasze kury nioski, jeden po drugim, do ich nowego kur niosek. Jesteśmy operacją na pastwisku, co oznacza, że ​​często przenosimy wszystkie nasze zwierzęta, aby mogły rozprowadzać swoje wartości odżywcze w gospodarstwie. Nie jestem pewien, ile wiesz o kurczakach, ale są to stworzenia przyzwyczajone. Gdy dowiedzą się, gdzie powinni pójść nocować w nocy i składać jaja, będą konsekwentnie kłaść się spać, bez potrzeby gromadzenia się. Ale kiedy przenosisz ich kur niosek, często się mylą i próbują położyć się tam, gdzie był kur niosek, a nie teraz. Zawsze jest kilka dni na nauczenie kurcząt nowej lokalizacji kur niosek i często są kurczaki, które otrzymają notatkę później niż inne. Wychodzimy więc w ciemność, znajdujemy te kurczęta i nosimy je bezpiecznie w tunelu do układania, aż nauczą się robić to dla siebie.

Wychowujemy dużo prosiąt. Gdzieś pomiędzy 100–200 rocznie w dwóch lub trzech partiach. Prosięta sprawdzamy dwa razy dziennie, licząc je za każdym razem, aby upewnić się, że wszystkie są bezpieczne. Kiedy tylko jeden z tych prosiąt zachoruje, martwię się. Nic na to nie poradzę. Jestem wdzięczny, że mam partnerów w gospodarstwie, którzy pomagają w kontrolowaniu chorych zwierząt, ale jeśli zwierzę nie czuje się dobrze, jest ono pielęgnowane i sprawdzane dwa lub trzy razy dziennie, dopóki nie powróci na nogi. Jesteśmy również obecni przy narodzinach każdego z tych prosiąt. Czuwa nad mamą, upewnia się, że nie ma żadnych komplikacji i że wszystkie prosięta są szczęśliwe i zdrowe, kiedy przybywają na ten świat.

Nie czuję się gwałtowny, ponieważ większość moich dni spędzam dokładnie tak, jak opisałem powyżej, z miłością opiekując się zwierzętami, a nie zabijając je. Większość moich dni spędzam na życiowych rzeczach, tak jak reszta z nas. I właśnie ta intymna równowaga między śmiercią a życiem sprawia, że ​​jestem spokojny. Yin i yang tego wszystkiego. Śmierć i życie. Życie i śmierć. Aby uciec przed pułapką skrajności, którą nasz świat tak bardzo inwestuje w popychanie nas, aby naprawdę docenić życie, dokładnie znasz swoją rolę po obu stronach monety.

Może czułbym się gwałtowny, gdybym tylko spędzał dni rzeźąc zwierzęta. Gdybym pracował w komercyjnym zakładzie drobiarskim lub w ubojni, która regularnie zabijała zwierzęta w sposób, który ich ranił, mylił i przerażał, mógłbym czuć się gwałtowny. I szczerze mówiąc, często zastanawiam się nad tymi pracownikami. Nie wiem, kto mógłby regularnie pracować w tych środowiskach i nie wyjdzie trochę inaczej po drugiej stronie. To jeden z powodów, dla których zacząłem robić to, co robię.

Temat ten zajął całe książki, ale w wielu przypadkach praca w tych zakładach uboju jest jedyną pracą, jaką mogą otrzymać robotnicy. Obiekty te nie tylko stwarzają okropne sytuacje dla zwierząt, które przechodzą przez ich drzwi, ale w wielu przypadkach ludzie w nich pracujący są traktowani okropnie. Pracują w naprawdę przerażających warunkach, próbując nakarmić swoje rodziny, traktując zwierzęta w ohydny sposób.

To nie mój udział w śmierci podtrzymuje mnie w nocy, to moralnie bankrutujące systemy, które zostały stworzone, aby to ułatwić. Jednym z powodów, dla których chciałem zbudować farmę, było stworzenie systemu, który dał ludziom, którzy z nami pracowali, możliwość zapewnienia swoim rodzinom finansowego i głębokiego połączenia z zasobem, który jest wspólny dla nas wszystkich (żywność) w sposób, który był zdrowy dla ziemi, zdrowy dla zwierząt i zdrowy dla ludzi, którzy uczestniczyli w systemie na wszystkie ważne sposoby: emocjonalnie, duchowo i finansowo.

To część mojej wizji i z każdym rokiem jest coraz bliżej.

Nie czuję się gwałtowny. Mój udział w śmierci równoważy się z prawdziwym, głębokim uznaniem dla życia i moją wyjątkową odpowiedzialnością za uczynienie go jak najbardziej satysfakcjonującym dla wszystkich stworzeń wokół mnie, zarówno zwierząt, jak i ludzi. Nie ma większego celu, o który mógłbym prosić.