Pompy gazowe

Moje relacje z rodziną nie były wygodne od lat.

Część ponownej oceny „domu” oznacza zastanawianie się, dlaczego, kiedy myślę o mojej rodzinie, jestem zestresowany; dlaczego sprawia, że ​​chcę iść w bezpieczne miejsce, aby rozważyć wygodę. Po wyborach, podobnie jak wielu innych w mojej sytuacji, dokonałem ponownej oceny tego, co już wiedziałem o ludziach, którzy mnie wychowali. To, co pozwoliłem, by wydarzyło się wokół mnie dla wygody. Odkryłem, że nie mogę już z tym żyć i nie mogłem znieść myśli o jego wsparciu.

Przestałem się pojawiać na rodzinne kolacje. Zatrzymano wracające połączenia. Przestał być dostępny. W zamian oznaczało to, że musiałem wypełnić pustkę komfortem i bezpieczeństwem, których wcześniej mi brakowało. Często wracałem do miejsca, które zawsze się mną opiekowało, do miejsca, w którym zawsze chciałem być, kiedy byłem smutny, kiedy byłem szczęśliwy.

Poszedłem do 7-Eleven w Boże Narodzenie, pierwszy, który spędziłem sam. Poszedłem tam, gdy dowiedziałem się, że sprzedałem swoją pierwszą powieść - kupiłem butelkę szampana i razem wznieśliśmy toast w sklepie, za mną i w kasie. Odkryłem, że dzielę więcej mojego życia - nie tylko mojego czasu, ale faktycznych kawałków siebie z ludźmi, którzy tam pracowali. Stało się miejscem, w którym zacząłem czuć się bardziej sobą. To była część mnie. Kiedy myślę o tym, co chcę zrobić, z kim chcę porozmawiać, gdzie chcę pójść, aby poczuć się lepiej o sobie, myślę o tej strukturze i ludziach, których ona dotyczy.

Myślę o tym sklepie i uważam go za moją rodzinę.

Zdjęcie: Richard Levine / Corbis via Getty Images

Wałek do hot dogów

Poświęć chwilę i zastanów się, co masz na myśli, kiedy wypowiadasz słowo „dom”, które toczy się w twoich ustach jak modlitwa. Wypowiedź pełna mięsistych spółgłosek i okrągłych samogłosek. Dom, brzmiący jak om, brzmiący jak hałas, który wydajesz, gdy próbujesz medytować, kiedy próbujesz oczyścić umysł. Dom nie jest domem, ale czasami mówimy ludziom: „Zróbmy z tego domu dom”, jakby wypowiadając to zdanie innemu człowiekowi, moglibyśmy przekształcić przestrzeń w coś, co trzyma nas jak matka, może kołysać dziecko .

Mówię oczywiście o tym, w jaki sposób próbujemy się pocieszyć. Mówię o tym, w jaki sposób próbowałem zmienić kształt miejsca, w którym dorastałem, w coś, co pasuje do mojego ciała, ale zamiast tego jestem jak Alice, uwięziona w domu po zjedzeniu ciasta, które sprawia, że ​​staje się zbyt duża. Jedna stopa przepchnęła się przez drzwi, poruszając palcami u stóp, szukając ucieczki, która nie nadejdzie.

Chłodnica piwa

Wewnątrz 7-Eleven znajduję ludzi i jedzenie, ludzi trzymających jedzenie, ludzi płacących za gaz. Są ludzie, którzy mnie znają, to prawda, ale zawsze w budynku jest ktoś nowy, kto nie wie, kim jestem - który patrzy przeze mnie, mijając mnie, jakbym był częścią samego sklepu. Część mnie uwielbia ten pomysł. Że jestem częścią ciała, że ​​sklep objął mnie i pochłonął, dopóki nie stałem się częścią scenerii. Czy to nie jest ten dom? Pocieszasz się wiedząc, że jesteś integralną częścią tego miejsca? Że nie mógłby istnieć bez ciebie?

Kasjerzy oszczędzają mi puszki mojego ulubionego gównianego piwa. Oszczędzają mi też wino, które lubię - zakręcane butelki, które przeprowadziły mnie przez huragan, który spustoszył stan w zeszłym roku. To nie my dzielimy się posiłkiem, ale przypomina mi to, jak siedziałem w niedzielny lunch i jem te same rzeczy - ulubione - posiłki, które stały się podstawowymi. Wciąż jest duża część mnie, która pragnie rutyny. Stabilność.

Zamrażarka 7-Eleven, podobnie jak lodówka moich rodziców, na zawsze będzie zawierała te same składniki.

Zdjęcie Fairfax Media za pośrednictwem Getty Images

Frytki

Czy wiesz, że w tym momencie jest tyle różnych rodzajów frytek, że możesz wyprodukować cały posiłek z różnych marszczonych torebek? Danie główne, przystawka, deser. Są chipsy oznaczone „żeberka”. Niektóre zawierają miód; smak ciasta dyniowego.

W zeszłym roku, ani w poprzednim roku, nie pojechałem z rodziną na Święto Dziękczynienia. Otrzymuję SMS-y od mojej rodziny, na które nigdy nie odpowiadam, telefony nie wracam. Usuń, usuń. Mieszkają mniej niż 10 minut stąd i nigdy więcej nie zamierzam z nimi zjeść obiadu. Dom, który teraz zajmują, nie jest domem, w którym dorastałem i nie może być. 7-Eleven, które nazywam swoim, nie jest tym, do którego chodziłem jako dziecko, ale może być. Wszystko jest takie samo. Pracownicy, klienci, jedzenie. W każdym sklepie można poczuć się jak w domu: pachnące powietrzem środki czyszczące i rozgotowane mięso, linie losów na loterię, kubki rozlewające się na podłodze obok automatu z napojami.

Candy Nawa

Rzeczy, o których myślę, kiedy myślę o mojej rodzinie: jak musiałbym ukrywać to, kim byłem, co myślałem o rzeczach, które kochałem, ograniczając moje wzorce mowy, aby dopasować się do poziomu wygody, który mogli wytrzymać. Rzeczy nie były omawiane w mojej rodzinie; były przeszklone. Aby uczynić ich życie wygodnym, oczekiwano, że poświęcę swój komfort. Żeby pozwolić im uwierzyć w to, w co wierzą, musiałbym siedzieć cicho i siedzieć w pokoju, a mój kącik stawał się coraz mniejszy, dopóki nie mogłem się do niego zmieścić bez duszenia własnego głosu.

Zdjęcie: Scott Olson / Getty Images

Bilety na loterię

Co to znaczy, że Twój dom Cię opuszcza? Czy możesz nawet znaleźć inny? Być może część mnie szukała od jakiegoś czasu. Część mnie szukała sposobu, aby zapewnić sobie wsparcie, którego mi brakowało, dać sobie coś, na czym mógłbym się oprzeć, gdy zdecydowałem, że nie mogę dłużej wspierać rodziny, która mnie nie wspierała.

Tak więc 7-Eleven, z grupą pomocnych pracowników, jedzeniem, ogólną atmosferą komfortu i stabilności oraz SAMENESS, było tam, abym mógł porzucić to, co dusiło mnie na śmierć. Nadal jest blisko mnie; wciąż jest na Florydzie. Ale jest to również coś, co mogę nosić wszędzie i wiem, że mogę to znaleźć na nowo. Te same światła, te same produkty spożywcze, ten sam zapach klimatyzacji i środka do czyszczenia mopów podłogowych oraz szum urządzenia Slurpee. Wiem, jak to jest wracać do domu z zapachem benzyny na moich rękach. Chodź do domu.

W Boże Narodzenie, kiedy podszedłem do 7-Eleven, aby pomyśleć o zakupie soku pomarańczowego i taniego, gównianego piwa, wjechałem na parking i zobaczyłem samochody, ludzi i kasjera za kasą i poczułem poczucie dobrego samopoczucia. Nie bylem sam Czułem się, jakbym był z ludźmi, którzy dbają o mnie bez względu na wszystko. Nawet gdyby mnie nigdy nie poznali. Nawet jeśli ludzie, którzy podróżują, nigdy mnie nie widzą ani nie zauważają mojego imienia, znam ich i są haftowani w moim sercu. Są częścią tego, kim jestem, czynią Kristen taką, jaką powinna być.

I to ja decyduję, co zachować. To ja podejmuję tę decyzję.