Kilka miesięcy temu przyjaciel przyjechał do Londynu z Nowego Jorku. Spotkaliśmy się w biurze Unbound w Islington i zeszliśmy na dworzec Cannon Street, by dojechać pociągiem do domu. Nadrobiliśmy zaległości, gdy szliśmy przez miasto. W pewnym momencie wybraliśmy się na mały objazd, aby pokazać mu niedawno odkryte miejsce spoczynku Williama Blake'a.

Podczas naszego marszu, kiedy nawigowaliśmy po samochodach, ludzie pijący piwo, które wylały się na ulice, a czasami gniewni rowerzyści skręcili, aby ich ominąć, odwrócił się do mnie i powiedział: „Co to za okazja?”

Byłem trochę zmieszany. "Co masz na myśli?"

Wskazał na tłum pracowników biurowych z kufelami na chodniku za nami. „Wszyscy ci ludzie na ulicy piją”.

„Och!” Zachichotałem. A potem naprawdę zacząłem się śmiać - lekko zdenerwowany mieszaniną dumy i wstydu. „To tylko czwartek po pracy. Tak to jest w Londynie ”.

Był przez chwilę zaskoczony, ale potem opowiedział historie Brytyjczyków i Irlandczyków, z którymi spędzał wolny czas w USA i ich pozornie ciągłe pragnienie picia.

„Czy Amerykanie nie piją w ten sposób?” - zapytałem.

„Niektórzy, ale nie tak.” Wskazał na nową grupę pracowników biurowych przed innym pubem. „Jest tak wiele pubów!”

Pierwszy raz wypiłem drinka w wieku 14 lat. Była to pół butelki cydru Merrydown na dyskotece w wiejskim hallu. Nie zamierzałem pić, ale wciąż pamiętam uczucie wyzwolenia i histeryczny śmiech, który nastąpił. Uspokoił moje nastoletnie nerwy i niepokój. Odtąd miło spędziłem czas z przyjaciółmi i alkoholem. Metoda unikania stresu była widoczna wśród mojej rodziny i rodzin moich przyjaciół. Każdy rodzaj spotkania wiązał się z jakimś napojem - nie nadmiernie, ale rytualnie. „Rytuał” jest definiowany jako „ceremonia religijna lub uroczysta składająca się z szeregu czynności wykonywanych zgodnie z ustalonym porządkiem”. To było nasze.

Gorzałka była częścią tego, kim jestem i skąd pochodzę. To nie jest coś, co kiedykolwiek rozważałem wybór. Niezależnie od tego, czy były to drinki po pracy, czy drinki z okazji czegoś, czy napoje, by poradzić sobie z kryzysem, czy napoje, bo się nudziłem, czy napoje, bo cóż, nie pamiętam dlaczego. „Napój” i „zabawa” zawsze były synonimami.

W porównaniu do przebudzenia kaca, budzenie się ze sprężyną na twoim kroku staje się niesamowicie uzależniające. Budzisz się każdego ranka i czujesz się dobrze.

Mam 43 lata i oprócz rzucania alkoholu przez sześć miesięcy, kiedy moja żona była w ciąży, spędziłem 29 lat regularnie spożywając alkohol. Który jest depresyjny. Miałem tylko sześć miesięcy dorosłego życia, kiedy nie regularnie zażywałem środki depresyjne.

W ciągu tych 29 lat upiłem się - nie mogąc się dobrze bawić - do tego stopnia, że ​​zacząłem mówić zbyt tępo, swobodnie wyrażając opinie, których nie posiadam będąc trzeźwy - przynajmniej raz w tygodniu, po prostu dlatego, że wszyscy inni wokół mnie też tyle pił. Przez całe dorosłe życie szedłem ścieżką zrzędliwości, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że postanowiłem to zrobić.

Nigdy też nie byłem dorosły bez problemów ze zdrowiem psychicznym. Miałem depresję i lęk od łagodnego do poważnego. W wieku około dwudziestu lat agorafobia sprawiła, że ​​utknąłem w swoim mieszkaniu. Zastanawiałem się, czy istnieje związek między alkoholem a moim ciągłym lękiem.

W sierpniu całkowicie zrezygnowałem z picia przez trzy miesiące. Starałem się być świadomy tego, że nie picie sprawiło, że się poczułem. Porzucenie wódki okazało się niezwykle łatwe, kiedy przestałem myśleć o tym, że coś sobie odmawiam, i zamiast tego pomyślałem o tym, że nie decyduję się regularnie zażywać środków depresyjnych. Przede wszystkim nie picie było ulgą.

W porównaniu do przebudzenia kaca, budzenie się ze sprężyną na twoim kroku staje się niesamowicie uzależniające. Budzisz się każdego ranka i czujesz się dobrze. Nawet kiedy nie spałem, bo nasze dziecko nie spało przez całą noc, nadal czułem się dobrze. Jak się okazuje, potrafię poradzić sobie z brakiem snu z powodu dziecka. To, z czym nie mogę sobie poradzić, to mieć kaca i dziecko.

Miałem więcej pieniędzy. Schudłem. Życie jest lekkie, gdy nie spożywasz regularnie depresantów. Wiem, że to brzmi oczywisto, ale nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. To była dla mnie taka zmiana, że ​​myśl o drinku zaczęła wydawać się trochę głupia - nawet bezcelowa. Absolutnie nie warte wysiłku.

Mimo całej tej pozytywności brak picia również wydawał się rodzajem zdrady. Zdrada ogromnej części mojej tożsamości i niewypowiedziana krytyka tych, których kocham i życia, które do tej pory żyłem. Nie pijąc, czułem, że sprawiam, że ludzie wokół mnie czują się niekomfortowo. Widziałem rozczarowanie na ich twarzach, kiedy powiedziałem im, że nie piję alkoholu. Uśmiechnęli się na krótko, wzruszyli ramionami i dalej popijali piwo, zanim sprawdzili, czy „jestem pewien”, że nie chcę do nich dołączyć.

W moich kręgach społecznych picie wydaje się polegać na powiedzeniu: „Miło cię widzieć i mam dobry humor, a wiele rzeczy martwi mnie w tej chwili, że picie pozwala mi na chwilę zapomnieć. Proszę, nie rujnuj mnie ”.

W rezultacie wymyśliłem coś, co nazywam „ujednolicającą teorią alkoholu”. Jest to bardzo proste, choć wymagało zmiany perspektywy, która zmieniła moje zachowanie. Ta teoria doprowadziła mnie do tego, że jestem w stanie pić z umiarem z wyboru, a nie jako akt samozaparcia.

Do czasu teorii zjednoczenia czułem, że albo muszę pić, albo nie pić. Nie było nic pomiędzy. Poza kilkoma razy, kiedy całkowicie się zatrzymywałem, zawsze miałem tendencję do picia - dużo. Nie mogłem po prostu wypić jednego lub dwóch drinków. Nie było umiaru. To wszystko albo nic.

Teraz zresetowałem swoją perspektywę. Pracuję z pozycji, której nie piję regularnie, ale czasami. Jeśli pójdę do pubu i mają moje ulubione piwo z beczki, mam kilka litrów. Jeśli nie, nie piję. To takie proste.

Z mojego doświadczenia wynika, że ​​można powiedzieć, że to „tylko piwo”, jeśli można je łatwo wziąć lub zostawić.

Ta zmiana perspektywy nastąpiła, gdy w końcu zrozumiałem, dlaczego piję alkohol. Dla mnie alkohol był zakotwiczony w behawioralny wzór nagrody lub pocieszenia; taka jest rola alkoholu w moim życiu. Przypadkowe picie alkoholu może być świetną zabawą, ale dla mnie zdałem sobie sprawę, że jest to całkowicie bezużyteczne jako ćwiczenie obciążające. Rozumiem przez to, że nie jest w stanie poradzić sobie z jakimkolwiek obciążeniem. Jeśli pijesz jako wynagrodzenie lub nagrodę, zapada się pod ciężarem tego oczekiwania i może sprawić, że poczujesz się okropnie. Albo źle się zachowujesz, rano wstyd i żal, albo budzisz się z uczuciem mroku, który zamiast tego próbujesz zagłuszyć wzmocniony.

Jeśli chcę drinka, bo miałem ciężki dzień i zasługuję na drinka, lub jeśli wydarzyło się coś złego i chcę, aby napój się z niego wydostał, to nie piję. Zawsze. To moja zasada. Mogę mieć tylko piwo, które jest po prostu piwem - ponieważ smakuje miło. Nie wiążę z tym nic innego.

Z mojego doświadczenia wynika, że ​​można powiedzieć, że to „tylko piwo”, jeśli można je łatwo wziąć lub zostawić. Jeśli nie przejmujesz się w żaden sposób, niech to będzie. Jeśli wiesz, że przywiązujesz do tego więcej niż tylko to, nie rób tego. To podejście sprawia, że ​​rzadko piję. Zaczynam myśleć o tym, że jedno piwo będzie trzy, a jak będę się czuł rano, i szybko stwierdzam, że nie warto. Jest to ścieżka, która doprowadziła mnie do picia z umiarem. Ani drinki, ani nie więcej niż dwa drinki stały się teraz moją normą.

Oczywiście ci, którzy mnie otaczają, wciąż muszą pogodzić się z moją decyzją, aby nie pić. Dla niektórych wydaje się, że mój wybór zwraca uwagę na ich własny związek z alkoholem. Ale jeśli zapytają, wyjaśniam, że to, jak alkohol pasuje do mojego życia, nie jest ich osądem. To tylko mój wybór. W końcu, jeśli piję z tobą sok pomarańczowy w pubie, to naprawdę muszę tam być, spędzać czas i rozmawiać z tobą. Ponieważ wiesz, że nie ma mnie na alkohol.

To jest obszerny artykuł o pomyśle zawartym w mojej najnowszej książce The Surfboard.

Kolejny z serii Unifikująca teoria…: Unifikująca teoria pracy