Przełom fazy: jak ludzie w średnim wieku (i starsi) na nowo definiują starzenie się i aktywizm

Pierwszy raz pamiętam, jak ktoś powiedział mi, że wyrosłem z moich namiętnych przekonań, kiedy byłem w szkole średniej. Ze względu na to, że przez całe życie byłem szkodnikiem moich przekonań, jestem pewien, że stało się to wcześniej, ale moją najbardziej wyraźną pamięcią było to, że miałem około 16 lat. W połowie lat osiemdziesiątych pracowałem jako serwer, a potem znana jako kelnerka, na krótki czas na Bakers Square, następnie znana jako Poppin 'Fresh. Przyjmując zamówienie od kobiety przy jednym ze stolików, zapytała mnie o chili. Powiedziałem jej, że jestem wegetarianinem, ale inni wydawali się często zamawiać. Odbyliśmy krótką rozmowę o moim wegetarianizmie, która zakończyła się tym, że spojrzała na mnie łagodnie i świadomie, zanim powiedziała: „Nie martw się, kochanie. Jestem pewien, że to tylko faza. ”Ponieważ była taka słodka, moje zwykłe hakery nie zostały podniesione, ale powiedziała, że ​​tak jakby mój wegetarianizm nie był moim wyborem, tylko czymś, przez co musiałem przeżyć po drugiej stronie, jak dojrzewanie. W pewnym sensie miała rację: mój wegetarianizm był tylko fazą. Był to etap, który trwał ponad dziesięć lat, dopóki nie spojrzałem na nowy cel, jakim było przejście na weganizm. Przechodzenie na weganizm, coś, z czego ludzie wyśmiewali się i mówili mi, że po raz pierwszy przestałem jeść pizzę, było jeszcze dłuższą „fazą” trwającą prawie 24 lata.

To samo na studiach. Zaangażowałem się głęboko w aktywizm: protestując przeciwko zaangażowaniu USA w Ameryce Środkowej, wypowiadając się przeciwko kulturze gwałtu podczas marszu Take Back the Night, bojkotując firmy, które nie odejdą od reżimu apartheidu w Południowej Afryce. To oczywiście nie koniec. Od wypowiadania się na temat testów na zwierzętach po protestowanie w konkursie Miss America (wraz z szarfami, na których ja i moi przyjaciele malowaliśmy takie słowa jak „Miss Ogyny”), byłem aktywnym działaczem Jill-of-All-Trade, zawsze gotowym na hop w stęchłym autobusie, aby pojechać do Waszyngtonu lub podróż do Wichita z moimi innymi agentami zmian społecznych. Z perspektywy czasu byłem trochę podobny do Marcii Brady, kiedy po raz pierwszy poszła do szkoły średniej i miała taki kryzys tożsamości, zapisała się do każdego klubu. Jednak to nie kryzys tożsamości doprowadził mnie do wskoczenia na każdy lewy, zderzakowy bandwagon. Było to zwykłe zauroczenie smorgasbordem przyczyn, w które chciałem się podłączyć, a ten zapał był czymś, o czym powtarzali mi dorośli w moim życiu, że porzuciłem, gdy doświadczę „prawdziwego świata”.

Najwyraźniej byłem żarliwy i może trochę policzek z moim aktywizmem, ale miałem dobre intencje. I wiesz co jeszcze? Nadal jestem aktywistką, bardziej niż kiedykolwiek, choć być może bardziej zorientowanym na wyniki i celowym z wiekiem. Innymi słowy, mój aktywizm dojrzał, ale nadal z niego nie wyrosłem. Każdego dnia równie dobrze możesz znaleźć znaki protestacyjne w moim bagażniku samochodu, jak sanki dla mojego syna, i nie miałbym tego w żaden inny sposób.

Interesujące jest dla mnie to, że moje doświadczenie jest sprzeczne z tropem, z którym dorastałem, który mówi, że z wiekiem stajemy się zarówno bardziej konserwatywni, jak i bardziej pogodni od „tego, czym są rzeczy”, tak jakby to był jakiś uniwersalny, niezniszczalny potwór, którego musimy ostatecznie zaakceptować. Ten trop mówi, że z naszym młodzieńczym entuzjazmem i idealizmem za nami, osiedlamy się w znużeniu świata, które jest zarówno oznaką dojrzałości, jak i apatii, znużeniem światem, który drwi z głupoty wiary, że można naprawdę coś zmienić. Przez całe życie ludzie mówili mi, że wyrośnie mi z troski, kiedy lepiej zrozumiem „prawdziwy świat”, że moja pasja do aktywizmu była dobra, ale naiwna lub, co bardziej surowe, oczywistą sztuczką o uwagę. Jeśli jednak cokolwiek, im bardziej żyję w tak zwanym prawdziwym świecie, tym bardziej moje przekonania o sprawiedliwości społecznej pogłębiają się i stają się bardziej zintegrowane, a także coraz bardziej pochylone w lewo.

Dotyczy to również wielu innych osób, które znam w moim wieku lub starszych. Trajektoria, o której mówiono nam, że się starzeje, polega na osiedleniu się i samozadowoleniu. Nie stwierdziłem, że tak jest. W ogóle. Jestem częścią fenomenu ludzi, którzy z wiekiem odrzucają pojęcie uległości.

Mam szczęście, że w moim wirie jest wielu niesamowitych ludzi, wielu w moim wieku (51). Niektórzy są tacy jak ja, ponieważ byli długoletnimi aktywistami, ale jakoś przeoczyli notatkę, że to miało być przemijające; inni stali się aktywni po etapie życia w społeczeństwie, które zwykle uważa się za odpowiednie do wieku - naszych nastolatków i dwudziestych - i nadrabiają stracony czas swoim dzisiejszym zaangażowaniem. Niektórzy zawsze płonęli z pragnienia walki z niesprawiedliwością, a inni mieli w życiu okoliczności, które zmieniły ich myślenie, co wpłynęło na wszystko.

Łączy nas to, że nie idziemy łagodnie w tę dobrą noc. Zaczynamy od organizacji, malujemy znaki protestacyjne, pojawiają się w biurach naszych przedstawicieli, zbieramy fundusze, maszerujemy, korzystamy z naszych platform mediów społecznościowych, aby rozpowszechniać informacje o przyczynach, i chodzimy od drzwi do drzwi jako twórcy: wszystko oprócz pogodzenia się z „ jakie są rzeczy. ”

Jak powiedziała mi 52-letnia Debra Roppolo, jej przeżycia są sprzeczne z tym oczekiwaniem, że z wiekiem powinniśmy się złagodzić, ale zauważyła również korzyści uboczne związane z dojrzałością w jej rzecznictwie, które dobrze służy jej przesłaniu poprzez jej zasięg w imieniu innych Zwierząt. „Jestem zdecydowanie bardziej zaangażowany. I bardziej otwarcie - a jednocześnie jestem w stanie lepiej wyrażać rzeczy w sposób, który moim zdaniem ludzie słyszą. Dlatego chętniej otwieram usta, ale mniej prawdopodobne jest, że wyobcuję ludzi swoim językiem i tonem. Korzyści płynące ze starzenia się - powiedziała. „Nie byłem również wolontariuszem, kiedy byłem młodszy, a teraz mam tendencję do przyjmowania więcej, niż powinienem, ponieważ tak mocno wierzę w znaczenie pracy. Mój świat poszerzał się z wiekiem, nie zawężał się. ”

Debra sugeruje coś, co wydaje się być powtarzającym się tematem, z którym wielu rozmawiałem na ten temat: być może jedną z największych motywacji jest to, że z wiekiem coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, jak ograniczony jest nasz czas i chcemy jak najlepiej go wykorzystać. Jedną z rzeczy, które bierzemy za pewnik, gdy jesteśmy młodzi, jest to, że mamy dużo czasu. Możemy nie mieć tego poczucia pilności. Jednak nie ma nic lepszego niż przesłanie pierwszej karty AARP pocztą, aby podkreślić fakt, że wszyscy się starzejemy. Jak powiedział 59-letni Eric O'Grey, dyrektor filantropii z komitetu lekarzy odpowiedzialnego za medycynę i autor filmu Walking with Petey: „Im jestem starszy, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że mój czas motywować innych do przebudzenia i stać się odpowiedzialnym, życzliwi ludzie to coraz krótszy. Właśnie to motywuje mnie do zwiększania aktywizmu każdego dnia. ”

Tak, jest niezaprzeczalnie słodko-gorzki, ale starzenie się jest czymś, z czym wszyscy będziemy musieli się kiedyś zmagać, jeśli będziemy mieli tyle szczęścia. Nawet dla osoby, która od dawna jest aktywistką, dla 62-letniej Lindy Rapp Nelson „dorastanie” oznaczało jedynie głębsze zaangażowanie w jej rzecznictwo. „Zawsze odczuwałem konieczność, ale starzenie się sprawiało, że pilnie potrzebna była pomoc, póki mogę” - powiedziała. „Pomaganie bezbronnym bez względu na to, czy są wykorzystywani nie-ludzie, czy ludzie, co rano wyrzuca mnie z łóżka”.

Janice Stanger w połowie lat 60. opisała podobną pasję, która rośnie wraz z wiekiem. „Gdy się starzeję i naprawdę wraca do domu, że mam mało czasu, aby coś zmienić, jestem bardziej aktywistą - nie mniej. Nie dbam też tak bardzo o aprobatę społeczną, akceptację czy pozory, jak wtedy, gdy byłem młodszy. Więc żadne z tych rzeczy mnie nie spowalnia. Nigdy nie przestanę pracować dla współczującego świata i ziemi, która tętni życiem, a nie truciznami. ”

Słowa Janice przemawiają do czegoś tak ważnego, szczególnie dla kobiet, które zostały wywierane przez społeczeństwo presji na osiągnięcie konwencjonalnych norm atrakcyjności i dążenie do uznania ich za sympatię. Ile energii mentalnej marnujemy na troskę o to, co myślą o nas inni, może być nieobliczalne, ale nie mogę nie wspomnieć o 80-letniej Rep. Maxine Waters i nieszczęsnej pewności siebie, jaką wyrażała, gdy odpowiedziała na były Fox News komentator Bill O'Reilly drwi z jej wyglądu.

To, co uosabia Maxine Waters, jest rodzajem samowystarczalności, która przychodzi z wiekiem: nie obchodziło jej, jak taka osoba jak Bill O'Reilly, której kazano zapłacić ugody w wysokości astronomicznych za liczne pozwy o molestowanie seksualne wniesione przeciwko niemu został zatrudniony przez Fox, myśli o jej włosach. Podczas gdy jego publiczna kpina mogła być poruszona młodszą kobietą, Rep. Waters ma pewność siebie, która przychodzi z wiekiem, aby skupić się na tym, co ważne i wiedzieć, że O'Reilly - i tacy jak on - nie zasługują na oddychanie tak samo powietrze jak ona, o wiele mniej warte jednej juty wątpliwości. Nie jest zaskoczeniem, że ktoś taki jak Bill O'Reilly próbował obrazić Rep. Watersa w oparciu o coś płytkiego, a nie merytorycznego - w ten sposób mężczyźni tacy jak on starają się umieścić pewne siebie kobiety na swoim miejscu - ale może nie zdawał sobie sprawy, że jak bardzo kuloodporna jest dla jego rodzaju drwin. Stwierdzenie, że jego dziecinne małe uderzenie nie wylądowało, jest niedopowiedzeniem.

Niektórzy ludzie, z którymi rozmawiałem, to mężczyźni, którzy próbują naprawić szkody O'Reillys na świecie i zintegrować swój aktywizm z rosnącą świadomością, że nie chcą polegać na apodyktycznych normach zachowania w tym procesie, ludzie jak ogrodnik Mychael McNeeley, 53. „Z czasem uczę się więcej, jak pracować nad tym, co dla mnie ważne, w sposób, w jaki rozpoznaje się nie tylko„ uwikłania ucisków ”, ale także sposób, który nie szkodzi inne ruchy lub osoby. To ciągły proces - powiedział. „Popełniłem i nadal popełniam błędy. Słucham innych, często próbuję zaakceptować rolę innych niż biali, przepraszam za to, gdzie popełniłem błąd, i staram się być lepszym przyjacielem dla tych, którzy mogą mieć inne doświadczenia lub pochodzić z innego tło niż moje. ”

Poza wyzwaniem dla nas, aby angażować się nawzajem na nowe sposoby, wiek może również znacznie wzbogacić nasz światopogląd. Dla CPA z Maryland, Kimberly Roemer, która ma około 40 lat, starzenie się nie sprawiło, że stała się bardziej zadowolona z siebie, ale bardziej skłonna do zmiany efektu. Uznanie niesprawiedliwości zmusiło ją również do kontynuowania. „W miarę, jak się starzeję, widzę znacznie więcej, jak system jest ułożony w stos. Klasa średnia, klasa niższa, ludzie koloru, kobiety i tak dalej są naprawdę w niekorzystnej sytuacji ”- powiedziała. „Aktywizm jest o wiele ważniejszy w tym wieku, ponieważ mamy wystarczające doświadczenie życiowe, aby rzucić wyzwanie skorumpowanemu systemowi, nie martwiąc się o sprawy, którymi młodsza osoba będzie się martwić. Mówienie, że przykręca cię do systemu, jest tak ważne, jak się starzejemy. ”

Ale czy środkowy palec systemu nie daje takiej rewolucyjnej postawy, którą zwykle kojarzymy z młodzieżą? Niekoniecznie. Wiele osób, z którymi rozmawiałem, opisywało więcej samozadowolenia, a nie mniej, gdy byli młodsi. Jak wyjaśniła 51-letnia inżynier Laurie Green, jej doświadczenie przejścia na weganizm w wieku 40 lat zapoczątkowało w niej zmiany, które nadal inspirują ją do walki z niesprawiedliwością. „Stawanie się weganinem stało się przebudzeniem cierpienia i znęcania się nad każdą żywą istotą, nie tylko zwierzętami. Był to efekt domina polegający na oczekiwaniu sprawiedliwości w imieniu każdej czującej istoty. Kiedy zdałem sobie sprawę, że karty są zestawione wbrew tej filozofii, „obudziłem się”, jeśli chcesz, i zacząłem stosować mój wegański sposób myślenia w obliczu trudnej sytuacji innych osób po mojej lewej i prawej stronie, których wcześniej nie zastanawiałem się ”. matka biracialnego młodego mężczyzny, dla którego „kopnąłaby drzwi”, Laurie nie kieruje młodzieńcza naiwność. Podobnie jak wiele innych osób, z którymi przeprowadzałem wywiady, Laurie jest dojrzałą osobą, która posiada zarówno swoją moc, jak i odpowiedzialność za swoje przywileje, coś, z czego wyrosła, ale nie z wiekiem.

Minister humanisty Trey Capnerhurst, 50 lat, podkreślił, o ile bardziej umocniona i skoncentrowana stała się z wiekiem. „Stałem się o wiele bardziej świadomy, rozwścieczony, agresywny i skuteczny w moim aktywizmie niż kiedykolwiek, kiedy byłem młodszy. Jestem odważniejszy i chętnie podejmuję większe ryzyko ”- powiedziała. „Mówiono, że kobiety po menopauzie są najbardziej niebezpieczne w aktywizmie, ponieważ nie mamy już dzieci, którymi musimy się martwić, nasza reputacja nie jest już wielkim problemem, a naszą energię, nie skupiającą się już na reprodukcji, można skutecznie wykorzystać ze względu na zmianę, której zawsze potrzebowaliśmy, ale musieliśmy odłożyć ”.

Nastrój Treya jest tak silnie sprzeczny z poglądem, że z wiekiem naturalnie stajemy się chwiejni i beznamiętni, ale jest to spójne z wieloma osobami, z którymi rozmawiałem, kiedy zaczynałem to badać. Co jeśli wychowamy dzieci z myślą, że pasja płonie jaśniej z wiekiem, że spodziewamy się, że z wiekiem będziemy bardziej aktywni i altruistyczni, i że będzie to uzupełnione rozeznaniem, które przychodzi z wiekiem? Jak zmieniłoby to nasze normy kulturowe i osobiste łuki? O ile bardziej spełniliby się ludzie, gdyby wiedzieli, że zawsze jest miejsce i potrzeba głosu i wkładu?

Nie mam odpowiedzi na te pytania, ale powiem jedno o tych, którzy od dawna przeżyli „fazę” okresu naszego zaangażowania: nie siedzimy bezczynnie, aby się dowiedzieć. Aktywnie tworzymy tę nową rzeczywistość, w której ludzie w każdym wieku mogą i powinni aktywnie uczestniczyć w tworzeniu lepszego świata, i jesteśmy do tego zaangażowani.

Innymi słowy, jeśli jest to faza, to nie jest taka, jaką kiedykolwiek widziałem.