Niedawno dowiedziałem się od wybitnego kardiologa, że ​​około połowa wszystkich pacjentów najpierw zgłasza lekarzom choroby serca, padając trupem. Żadnej rozmowy, w której lekarz leży na delikatnej ręce i szepcze: „Martwię się trochę o twoje trójglicerydy”. Tylko migotanie, a następnie nagłe aresztowanie. Bum. Finis.

Do tej pory nikomu nie udało się ustalić dokładnej przyczyny nagłej śmierci sercowej. Czy jest to nierównowaga chemiczna w ciele z powodu lat złych nawyków żywieniowych? Czy jest to zwarcie elektryczne, w którym serce nie otrzymuje właściwych sygnałów przez błony komórkowe powodujące przerwy w działaniu? Nikt nie wie. Ale znaczna liczba badaczy medycznych uważa, że ​​może to mieć coś wspólnego z kwasem tłuszczowym omega-3.

To, co najpierw przyciągnęło mnie do pytania o omegę, to ta sama rzecz, która przyciąga większość ludzi do omega-3. Zbliżałem się do 50. Moje ciśnienie krwi było wyższe, moje tętno wzrosło, moja energia spadła. Cholesterol, zły rodzaj, flirtował z wymaganiem przyjmowania leków. Kiedy pozwoliłem sobie na nocną chęć trollowania ciemnej sieci świata suplementów, szukając jakiegoś niefarmaceutycznego sposobu na obejście wszystkich tych dolegliwości, na każdym kroku stał omega-3.

Poszukiwanie frazy „omega-3 może” wywołało dziwaczną spekulację. Kwasy Omega-3 mogą „pomóc w zapobieganiu chorobie wieńcowej”, „zwiększyć objętość mózgu”, „zwiększyć konkurencyjność plemników”, „zbudować mięśnie u starszych osób dorosłych”, „zapobiec niektórym formom depresji”, „pomóc w zmniejszeniu ryzyka cukrzycy typu 2”. Wiele hipotez. Wspólnie obiecywali lekarstwo na sam wiek średni.

Ale czym była omega-3? Co to właściwie zrobiło w ludzkim ciele i w świecie przyrody? Dlaczego zawsze było wspomniane, ale nigdy nie zostało w zadowalający sposób wyjaśnione? Te pytania zapoczątkowały moją globalną podróż omegą, od najciemniejszego Peru po najdalszą Antarktydę, przez Morze Śródziemne po szczytową górę Norwegii, a także coroczne spotkanie branży omega-3 na Wyspach Kanaryjskich.

Ale kiedy zacząłem krążyć po świecie, na ekrany zaczęły uderzać liczne negatywne badania dotyczące kwasów omega-3. New England Journal of Medicine, Journal of American Medical Association i kilka innych osób wykorzystało to, co postrzegali jako mistyfikację omega. Najbardziej potępiająca była metaanaliza w Journal of the American Medical Association, w której dokonano przeglądu dziesiątek ostatnich badań i stwierdzono, że suplementacja omega-3 „nie była związana z niższym ryzykiem śmiertelności ogólnej, śmierci sercowej, nagłej śmierci, zawał mięśnia sercowego lub udar na podstawie względnych i bezwzględnych miar asocjacji. ”

Podczas gdy kwasy tłuszczowe omega-6 są tak samo niezbędne dla ludzkiego organizmu, jak kwasy omega-3, sposób, w jaki jemy dzisiaj, nie jest zsynchronizowany.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że muszę szukać znacznie dalej niż suplementy. Musiałem spojrzeć na kwasy omega-3 w kontekście wszystkich innych produktów, które jemy, oraz systemów, które je wytwarzają. To doprowadziło mnie do epickiej walki między światem Omega-3 a światem Omega-6. Lekarz, który by mnie w tym szkolił, to grecki klinicysta Artemis Simopoulos, którego historia została zawarta w historii omega-3 przez pisarkę naukową Susan Allport zatytułowaną The Queen of Fats.

Simopoulos dorastał w panice na punkcie tłuszczu. Po tym, jak prezydent Eisenhower doznał zawału serca w biurze i Ancel Keys opublikował swoje badanie siedmiu krajów, które demonizowało tłuszcz nasycony i cholesterol, Amerykanie uwierzyli, że cały tłuszcz był zły. Ale Simopoulis zakwestionował ten sposób myślenia, ponieważ nie dotyczył on dynamicznego sposobu działania niektórych tłuszczów w ludzkim ciele. „Poznałem Ancela Keysa”, powiedział mi Simopoulos przy filiżance mrocznej, ciemnej greckiej kawy ozdobionej ilustracją Partenonu. „Klucze nie były lekarzem. Nie rozumiał ludzkiego metabolizmu. Wszystko, na czym nam zależało, to tłuszcz nasycony. ”

Narzekająca obecność Keysa i jego obsesja na punkcie cholesterolu tak bardzo niepokoiły Simopoulosa, że ​​zaczęła analizować tradycyjne śródziemnomorskie wzorce żywieniowe. Podczas nauczania w Śródziemnomorskim Instytucie Agronomicznym w Chanii wróciła do niektórych oryginalnych danych z Studium Siedmiu Krajów i dokonała dalszych analiz tego, co według niej było prawdziwym modelem jedzenia. Simopoulos znalazł wyraźną różnicę - w szczególności obecność sukulentu zwanego portulaka.

Portulaka to roślina, która rośnie dziko w trudnym terenie greckich wysp i przylądkowych wybrzeży. Simopoulos zauważyła to pewnego dnia w 1970 roku, obserwując nawyki żywieniowe kurczaków w wiejskim domu swojej rodziny. Zauważyła, że ​​prawie jak ptak, zjadli portulakę. Jak, zastanawiał się Simopoulos, znalazłoby to odzwierciedlenie w składzie chemicznym kurczaków i jaj?

Po powrocie do laboratorium lipidów w National Institutes of Health, ona i dr Norman Salem zrobili profil greckich jaj i jaj produkowanych przez kurczęta karmione ziarnem w Stanach Zjednoczonych. Analiza lipidów była zaskakująca. Greckie jajko miało stosunek kwasów tłuszczowych omega-6 do omega-3 zbliżony do jednego do jednego. Jajko amerykańskie wykazało stosunek kwasów omega-6 do omega-3 wynoszący 20-to-one. Simopoulos zdał sobie sprawę, że ta nierównowaga pojawiła się wszędzie w amerykańskiej diecie. Szczególnie nieprzyjemne były oleje spożywcze, w których Amerykanie topili swoje jedzenie. Olej kukurydziany: 66 do jednego. Soja, najbardziej rozpowszechniony olej ze wszystkich: 12 do jednego. Podsumowując, ta nierównowaga równa się temu, co powiedział mi jeden klinicysta z National Institutes of Health, „największa pojedyncza zmiana w amerykańskiej diecie w ciągu ostatnich stu lat”.

Simopoulos uważał, że był to istotny błąd dietetyczny, przede wszystkim dlatego, że nadmierna ilość kwasów omega-6 prowadzi ciało w negatywnych kierunkach w odniesieniu do stanu zapalnego. Zapalenie jest jednym z głównych sposobów, w jakie ciało przygotowuje się do obrony przed atakiem drobnoustrojów. Zaczyna się, gdy naczynia włosowate rozszerzają się, otwierając bramę dla białych krwinek, aby wywołać kontratak przeciwko bakteriom i wirusom.

Problemy ze stanem zapalnym zaczynają się, gdy nie ustępują. Długotrwałe stany zapalne wywierają nacisk na nerwy i prawdopodobnie stymulują receptory bólu w dotkniętych obszarach. Zapalenie jest związane z chorobami układu krążenia, otępieniem, rakiem, cukrzycą typu II i zapaleniem stawów. Fakt, że mieszkańcy Morza Śródziemnego mają ogólnie niższy wskaźnik wszystkich tych chorób, sugeruje, że śródziemnomorski wzorzec żywieniowy w jakiś sposób zajął się stanem zapalnym.

Tu właśnie wchodzą kwasy tłuszczowe omega-6. Należą do nich kwas arachidonowy, który jest prekursorem związków zwanych prostaglandynami, które w niektórych reakcjach mogą być zapalne. Przed rozpoczęciem własnych badań Simopoulos śledziła pracę Williama Landsa i innych biochemików, którzy zastanawiali się, w jaki sposób omega-6 są przetwarzane w ludzkich komórkach.

Omega-3 i omega-6 są niezbędnymi kwasami tłuszczowymi, które nasz organizm musi funkcjonować i które musimy pozyskać z naszej diety. To powiedziawszy, mogą prowadzić komórki w wyraźnie różnych kierunkach chemicznych - tak różnych, że Lands opisuje je jako Kain i Abel, bracia, ale z natury konkurencyjne.

Ma to sens, jeśli weźmiesz pod uwagę to, co omega-3 i omega-6 robią w naturze. Omega-3 działają w ciele ryb, zwiększając elastyczność i przyspieszając transfer energii przez błony komórkowe. Właśnie dlatego są tak obecne u ryb zimnowodnych, takich jak łosoś i makrela. Ale cel kwasów omega-6 w metabolizmie ekologicznym wydaje się bardziej kluczowy do przechowywania energii niż jej wydawania. Z tego powodu rośliny nasienne, takie jak kukurydza i soja, są tak bogate w kwasy tłuszczowe omega-6.

Dla lekarzy takich jak Simopoulos brak równowagi między omega-6 a omega-3 wydawał się prawdopodobną przyczyną wielu chorób zachodnich. Tłuszcz był odpowiedzialny, ale nie w sposób, w jaki zaproponował Keys. Zamiast tego tłuszcze były reaktywne, a różne tłuszcze reagowały na różne sposoby. To objawienie doprowadziło Simopoulosa do zrekonstruowania tego, co jedli starożytni śródziemnomorscy ludzie. Doszła do wniosku, że podobnie jak kurczak, który obserwowała, jak zrywa portulaki, wczesni śródziemnomorscy ludzie zjedliby kombinację dzikiej zieleni z wysoką zawartością krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, owoców morza z długołańcuchowymi omega-3, przeglądania dzikiej zwierzyny, jednonienasyconej oliwy z oliwek i tylko odrobinę ziaren. Wszystko to doprowadziłoby do powstania starożytnej diety śródziemnomorskiej, która miała stosunek około jeden do jednego.

Tak więc, chociaż kwasy omega-6 są tak samo niezbędne dla ludzkiego ciała, jak kwasy omega-3, sposób, w jaki jemy dzisiaj, nie jest zsynchronizowany z pokarmami, z którymi ewoluowaliśmy. Ostatnie badanie z 2016 r. W British Journal of Nutrition wykazało, że ekologiczne mięso i nabiał, które są zwykle karmione większą ilością trawy niż konwencjonalne zwierzęta gospodarskie, miały poziom omega-3 o 50 procent wyższy niż zwierzęta karmione zbożem.

Ale Amerykanie nie jedzą w ten sposób. Nasza dieta jest mocno wypaczona w kierunku kwasów omega-6. Jemy zwierzęta, które jedzą przede wszystkim kukurydzę i soję - uprawy, które dofinansowujemy w wysokości ponad 15 miliardów dolarów rocznie. Jemy przetworzone produkty ziemniaczane i pszenne tonące w oleju sojowym. Preferujemy desery nasączone syropem kukurydzianym o wysokiej zawartości fruktozy. W sumie konsumujemy około 200 funtów mięsa z żywności lądowej rocznie w porównaniu z mniej niż 15 funtami owoców morza. Nic dziwnego - wszystkie federalne programy z owocami morza łącznie otrzymują rocznie mniej niż 1 miliard dolarów wsparcia rządowego.

Co by się stało, gdybyśmy stworzyli kwasy omega-3 nie tylko suplementy, które wzięliśmy, aby zrównoważyć nasze inne złe zachowania, ale raczej podstawę nowej diety człowieka?

Inną kwestią niepokojącą sposób odżywiania się omega-6 są szkody, jakie wyrządza planecie. Po produkcji energii rosnące pożywienie lądowe jest największym źródłem gazów cieplarnianych na świecie. Wołowina Feedlot generuje dużą część światowej emisji metanu, a metan jest znacznie silniejszym gazem cieplarnianym niż dwutlenek węgla. A gdy spojrzymy na wpływ węgla na owoce morza, budzi to nasze dalsze obawy o konsekwencje kontynuacji naszego obecnego, wysokoemisyjnego sposobu uprawy żywności.

Co to znaczyłoby zarówno dla zdrowia planetarnego, jak i zdrowia ludzkiego, gdybyśmy postępowali zgodnie z zasadą omega, w której wymyśliliśmy sposób, aby omega-3 był nie tylko suplementem, który zastosowaliśmy, aby zrównoważyć nasze inne złe zachowania, ale raczej podstawą na nową dietę ludzką? Jak wyglądałby świat Omega-3? Co bardziej nagłe dla osoby w średnim wieku, jak wyglądałoby ludzkie zdrowie w świecie, w którym kwasy omega-3 były rdzeniem systemu żywnościowego, a nie spadały do ​​kąta sklepu z suplementami?

Wiele z nich zostało szczegółowo opisanych w mojej książce The Omega Principle. Ale na początek oto kilka podstawowych pierwszych kroków:

Jedz śródziemnomorską / „pesceterranean” dietę.

Co oznacza dieta śródziemnomorska? Kiedy zapytałem Waltera Willetta, jednego z najczęściej cytowanych badaczy diety, ujął to bardzo prosto: „Jest to cały pakiet zdrowych składników - zdrowych form tłuszczu, pełnoziarnistych w porównaniu do rafinowanych ziaren, różnorodnych owoców i warzyw, orzechów, niewielkie ilości nabiału i małe ilości czerwonych mięs. Złóż to wszystko razem i w zasadzie opisuje dietę śródziemnomorską. ”W modelu ptereterańskim starałbyś się, aby część białka zwierzęcego w diecie była jak najbardziej oparta na oceanie.

W miarę możliwości staraj się pozyskiwać kwasy omega-3 z pożywienia.

Kiedy zapytałem Gary'ego Wikforsa, naukowca z NOAA, czy jakakolwiek jego praca w NOAA wpłynęła na jego osobiste nawyki żywieniowe, odpowiedział bardzo otwarcie: „Pierwszym bardzo praktycznym aspektem mojej wiedzy naukowej, który wpływa na moje odżywianie, jest odrzucanie suplementów. Wynika to z wieloletniej pracy z chemikami lipidowymi i próbkami glonów oraz środków ostrożności, które należy podjąć, aby uniknąć utleniania. Żaden lipid nie jest bardziej podatny na utlenianie niż omega-3. Utlenianie spowoduje powstanie związków cytoksycznych. ”

Związki te w najlepszym wypadku nie są pomocne dla żywych komórek. W przemyśle, w którym wciąż zbiera się dużo oleju z ryb za pomocą zbiorników, które nie mają niezbędnego chłodzenia, utlenianie pozostaje problemem. W końcu można to rozwiązać, ale na razie podążaj za argumentem, że jedzenie należy jeść w kontekście, a przyjmowanie suplementu na bazie lipidów poza kontekstem innych lipidów wydaje się działać przeciwko logice metabolicznej. W każdym razie cztery filety anchois wystarczą na 500-miligramową dawkę dzienną, którą większość lekarzy rodzinnych sugeruje do spożycia kwasów omega-3.

Sprawdź swój stosunek Omega 3: 6.

Podczas gdy nadal będą debaty na temat przyjmowania suplementów omega-3, wydaje się, że istnieje dość silny związek między utrzymywaniem zdrowego poziomu omega-3 w lipidach we krwi a zmniejszonym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. Można teraz określić poziom omega-3 we własnej krwi. W tej dziedzinie działa obecnie kilka firm. Jedna, z siedzibą w Sioux City w Południowej Dakocie, nosi nazwę OmegaQuant. Za niewielką opłatą, która nie wymaga wizyty u lekarza, OmegaQuant wyśle ​​ci test palca, a w ciągu kilku tygodni dostarczy Ci profil lipidowy twojej krwi, w tym szczegóły dotyczące twojego Omega-3 / Omega- 6 stosunek.

Jedz tłuste ryby nisko w łańcuchu pokarmowym.

Anchois, śledzie, makrele i witlinki to ryby, które ostatecznie są głównie gotowane na paszę dla zwierząt i suplementy, ale w rzeczywistości są zdrowe i niedrogie.

Jedz małże i inne małże hodowlane.

Małże mają ślad węglowy 30 razy mniejszy niż wołowina. Obecnie Amerykanie ledwo je jedzą. Zwiększenie zużycia zachęci do wzrostu produkcji.

Jedz oszczędnie mięso i nabiał z ziemi i od zwierząt karmionych trawą.

Prawdopodobnie nierealistyczne jest całkowite odstawienie każdego czytelnika od mięsa. Ale krokiem w kierunku lepszego zarządzania planetą byłoby ograniczenie ilości spożywanego przez nas mięsa do kilku porcji miesięcznie - przy okazji, ilości zalecanej w diecie śródziemnomorskiej. Jeszcze bardziej zbliża się do śródziemnomorskiego ideału, jeśli preferuje się mięso pastwiskowe zamiast zwierząt karmionych. Zwierzęta karmione trawą wytwarzają mniej metanu i mają znacznie niższy ślad węglowy. Gdy są hodowane na dobrze zarządzanych pastwiskach, mają dodatkową korzyść polegającą na zatrzymywaniu składników odżywczych na polach uprawnych i ograniczaniu przepływu odpadów do rzek i innych zbiorników wodnych. Mięso i nabiał karmione trawą są również wyższe w omega-3 niż zwierzęta karmione, ale należy pamiętać, że ich poziomy omega-3 stanowią ułamek poziomów występujących w tłustych rybach.

Z zasady Omegi Paula Greenberga, opublikowanej przez Penguin Press, odcisk Penguin Publishing Group, oddziału Penguin Random House, LLC. Prawa autorskie © 2018 autorstwa Paula Greenberga.