Człowiek, który stał w morzu

Chcę znowu pojechać do Egiptu, a może następnym razem rzuci ostrożność na wiatr, wejdę do jeziora i kupię naszyjniki od mężczyzny z Al Faiyum.
Zdjęcie julian obejas na Unsplash

Prysznic był tym, czego chciałem bardziej niż cokolwiek na świecie, ale czasami nie dostajesz tego, czego chcesz, i kończysz się wdzięcznością. Ahmr, nasz przewodnik, szczupły, uśmiechnięty mężczyzna z kęsem krzywych zębów powiedział nam, że jedziemy do Faiyum.

„Ale musimy wziąć prysznic, zanim pójdziemy gdzie indziej” - nalegaliśmy. „Zabierz nas do naszego hotelu w Kairze! Nie do Faiyum!

„Al-Faiyum” - powtórzył, kiwając głową i uśmiechając się, jakby jego płynna znajomość języka angielskiego nagle go opuściła. Poprowadził nas w stronę furgonetki, w której nasz kierowca, również z uśmiechem, powiedział „Faiyum” i zdałem sobie sprawę, że nie dostaniemy pryszniców.

Było nas sześciu, przyjaciół ze Stanów Zjednoczonych podróżujących do Egiptu, i całą noc spędziliśmy na grzechotaniu w całym kraju w pociągu sypialnym. Udało mi się nakłonić cienką strużkę wody z umywalki w przedziale pociągu, by rozlała mi się na twarz, co wystarczyłoby zamiast prysznica. Piasek pustynny przylgnął do moich włosów, dżinsów, stóp i myślałem, że mógłbym nawet spróbować.

Peggy Anke w Unsplash

To była ostatnia część naszej podróży. Jeździliśmy na wielbłądach, lataliśmy balonem na gorące powietrze nad Doliną Królów, płynęliśmy Nilem i wynajęliśmy małą łódkę do wioski Nubian, gdzie wielbłądy krążyły po ulicach.

To była przygoda. Jeden złowrogi wielbłąd ścigał nas za krytą strzechą chatą, a kiedy rozejrzałem się po chacie, żeby zobaczyć, czy wybrzeże jest czyste, odskoczył, wyglądając na tak zadowolonego, jak wielbłąd może wyglądać, gdy terroryzuje kilku płochliwych Amerykanów.

Przeprawa przez Egipt pociągiem

Zjedliśmy wczorajszą kolację z tac wyważonych na naszych kolanach, a wagon restauracyjny z gęstą miazgą dymu papierosowego był niedostępny dla niepalących w naszej grupie. Po obiedzie piliśmy wino, dopóki noc nie uspokoiła się wokół nas, a potem wspięliśmy się na pryczę i przespaliśmy się w rytmicznym stukotu pociągu.

Gdzieś w nocy obudziłem się i zatoczyłem dwa wagony do łazienki. Pomyliłem gałkę z spłukiwaczem, obróciłem ją i zaskoczył mnie strumień wody wyskakujący prosto z muszli klozetowej na moje ubrania. W pełni obudzony wróciłem do przedziału i rozłożyłem cienkie zasłony, by spojrzeć na pełny, jasny księżyc migoczący na Nilu.

Desperacko chciałem pojechać do hotelu w Kairze i wziąć prysznic, zanim pociąg zatrzymał się. Szkarłatny klin wschodu słońca odsunął płaszcz nocy i stanęliśmy przed kolejnym płonącym pustynnym dniem.

Kolejnym powodem, dla którego chciałem udać się prosto do Kairu, było to, że wierzyłem, że doświadczyliśmy tego, co najlepsze w Egipcie i że nadszedł czas na klimatyzowany odpoczynek. Od wielkich piramid po hieroglify świątyń Luksorskich, po Abu Simbel na brzegu jeziora Nassera, cofnęliśmy się w czasie do epoki faraonów. Nie sądziłem, że Faiyum może zaoferować wszystko, czego jeszcze nie doświadczyliśmy.

Ale się myliłem. Zawsze możesz wziąć prysznic, zawsze możesz odpoczywać w klimatyzowanym pokoju, ale nie zawsze możesz być w Egipcie. Oaza Faiyum, depresja na pustyni na południe od Kairu, była warta objazdu. Znany w starożytnej historii z obfitego życia roślinnego i zwierzęcego, był kiedyś spichlerzem Egiptu. Archeologia odkryła bogactwo starożytnych ruin, sięgających prehistorii. Faiyum (pisane również Fayoum) bierze swoją nazwę od koptyjskiego słowa Phiom oznaczającego jezioro lub morze, a 37 milionów-letnich kości wieloryba znaleziono w niegdyś wielkim prehistorycznym oceanie.

Lunch w Faiyum

Zjedliśmy lunch w hotelu z widokiem na 10.000-letnie jezioro ze słoną wodą. Zapomniałem o prysznicu, kiedy wkopałem się w grillowaną rybę (głowę, ogon i wszystko), ryż, sałatki, puree z fasoli fava w długich, zielonych strąkach, ful medames, molokhiya, koshari z soczewicą i cebulą oraz chleb pita z różnymi dipami i sosy. Szczególnie podobał mi się jogurtowy dip ogórkowy (Salatet Zabadee), który mogłem jeść przy każdym posiłku! Były też lekko ugotowane warzywa, pizza wypełniona oliwkami, daktylami i flansem lub budyniem.

Czy wspomniałem, że jedzenie w Egipcie jest jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek jadłem?

Człowiek w jeziorze

Gdy jedliśmy, jedynym znakiem aktywności w słonym jeziorze był mężczyzna, który stał na kolanach w wodzie, próbując sprzedać naręcze naszyjników tym z nas w hotelowej restauracji. Wydawało się to daremnym przedsięwzięciem. Nie widziałem zainteresowania wśród patronów, a mężczyznaowi nie pozwolono na terenie hotelu.

Zastanawiałem się, czy potencjalni klienci będą musieli wejść do jeziora, aby coś kupić, ale nigdy nie miałem okazji się dowiedzieć. Kiedy zapytałem o niego naszego przewodnika i kelnerów, byli lekceważący. Było oczywiste, że wygnaliby go, gdyby mogli, ale był poza zasięgiem ich władzy.

Nasze stoły wychodziły na wodę i czułem zapach rybiej, morskiej bryzy. Mężczyzna trzymał naszyjniki w rozpostartych ramionach, a woda spływała mu po nogach. Nikt inny nie wydawał się ciekawy. Skąd się wziął? Obiekt hotelowy rozciągał się po obu stronach, aw pobliżu nie było łodzi, które mogłyby go wysadzić.

Wyobraziłam sobie, jak się do niego zbliżam, wymieniając dolary na naszyjniki. Byłem już nieczysty i bardzo potrzebowałem prysznica, więc jaka to różnica? Ale myślałem, że personel hotelu i mój przewodnik, nie wspominając już o moim mężu i przyjaciołach, potępią, a po drugie pomyślałem, że nie wyobrażam sobie, że zanurzę się w jeziorze, powodując, że transakcja biznesowa zapadnie się głęboko w wodzie.

Kupiliśmy naszyjniki od mężczyzn na wielbłądach w Gizie. Na naszej czarterowanej łodzi do wioski Nubijskiej mężczyźni sprzedali nam mnóstwo bransoletek, które rozdałem rodzinie jako pamiątkę po powrocie do Stanów Zjednoczonych. Ale żałuję, że nie znalazłem teraz sposobu, by kupić naszyjniki od mężczyzny w jeziorze.

Chcę wrócić

Nasza podróż do Egiptu była w czasach, gdy turystyka była na szczycie, przed Arabską Wiosną. Turystyka ulegała załamaniu w kolejnych latach, ale z przyjemnością czytam, że następuje rekonwalescencja, a turyści wracają.

Chcę wrócić. Nie lubię, gdy nasz świat się zawęża, nasze możliwości stają się ograniczone z powodu daremnej destrukcyjności wojny. Lubię myśleć, że Bóg stworzył dla nas rozległy, piękny świat do eksploracji i przeżywania oraz że potępiłby przemoc, która uniemożliwia nam pełne i swobodne zaangażowanie się w każdy bogaty i chwalebny aspekt życia.

Zdjęcie Alan Labisch na Unsplash

Chcę znowu pojechać do Egiptu, a może następnym razem rzuci ostrożność na wiatr, wejdę do jeziora i kupię naszyjniki od mężczyzny z Al Faiyum.