Heritage Farmer, który próbuje wyhodować idealną Turcję

Sześćdziesiąt dziewięć-letni Frank Reese Jr. stoi z rękami na biodrach i spogląda na podwórze. Dzisiaj, około trzy tygodnie przed Świętem Dziękczynienia, półciężarówka zabierze większość swojego stada - najlepszego drobiu w Ameryce Północnej - z jego małej farmy na wzgórzu wśród tocznej prerii w centralnym Kansas do zakładu przetwórczego w Ohio. Tam wiele ptaków, które wypasał codziennie od ich wylęgu, zostanie zabitych na stoły w całym kraju.

Naczepa jest ciasno dopasowana na jego podwórku, który został zbudowany, zanim duże ciężarówki stały się powszechne. Wynajął paczkę nastolatków, którzy pomagali ładować indyki, jeden po drugim, na ciężarówkę. Ale w tej chwili patrzą tylko, jak kierowca zmaga się z ciasną przestrzenią. W końcu jedno z dzieci podbiega do taksówki i oferuje sugestie.

„W końcu to rozgryziemy” - mówi Frank, odwracając się plecami od zimnego wiatru z północy. Mówi licealistom, że będą ładować gdzieś między 2000 a 3000 indyków. „Twoje ramiona prawdopodobnie się zmęczą” - ostrzega.

Na początek muszą jednak przenieść ponad 1000 indyków z jednej stodoły do ​​drugiej po podwórku, gdzie Frank może sprawdzić każdą z osobna. (Frank ma wiele stodół i budynków gospodarczych w pobliżu posiadłości - duże są stalowe, wydłużone prostokąty, może 80-100 stóp długości, tylko na parterze i wentylowane dla zdrowia ptaków.) Frank otwiera duże drzwi stodoły i dwoje dzieci hoduje stado za pomocą plastikowych grabi ogrodowych w słońcu. Ptaki są ostrożne, ale kiedy zorientują się, dokąd jadą, stado porusza się z wojskową precyzją.

Frank omawia plany załadunku ze swoimi sąsiadami, Jimem i Tammy Dahlsten, gdy kierowca ciężarówki dźwiga swoją przyczepę i decyduje się na kolejny manewr. Dahlstens są zazwyczaj hodowcami pszenicy. Ale w tym roku próbują indyki z powodu niskiej ceny, jaką otrzymują za pszenicę. Pomyśleli: dlaczego nie coś mniej powszechnego? W szczególności: indyki rzadkie, hodowlane standardowe, indyki specjalistyczne.

Frank ma na sobie flanelową kurtkę i zimową czapkę Carhartt. Czapka wygląda na wystarczająco czystą, aby była nowa, ale kurtka już to przeszła. Świeżo upieczone gówno z indyka obejmuje przód. Wygląda jak zamrożona kaskada musztardy i majonezu. Frank nie ma nic przeciwko. On jest rolnikiem. Rolnicy sobie z tym poradzą. Jego krok również odbija się - być może dzięki krokodylom, które zwykle nosi, gdy nie jest tak zimno.

Jeden z jego siostrzeńców wyciągnął z linii młodego indyka tom i zamiast położyć go na ciężarówce rzeźniczej, przechodzi przez podwórze i kieruje się w stronę Franka. Trzyma tom do góry nogami u stóp. Skrzydła ptaka są rozłożone i delikatnie trzepoczą. Frank bierze ptaka i obraca go pionowo, trzymając go jak dużą piłkę nożną. Spogląda na kształt ptaka, szerokość jego grzbietu i wzór zakazu na piórach, po czym mierzy go wolną ręką, delikatnie rozsuwając niektóre pióra, aby przyjrzeć się bliżej. Za nami indyki wrzeszczą i chrzęszczą, trzepocząc chmurami ziemi i kurzu. Instynktownie wzdrygam się, żeby nie zasłaniać oczu gównem i latającym indykiem.

„Jest pod wrażeniem” - mówi Ryon Carey, partner biznesowy Franka i kolega z indyka. „Jest zdecydowanie mniejszy niż to, co Frank lubi u ptaka gotowego rzeźnika, ale jest w nim coś jeszcze”.

Tak wygląda hodowla selektywna: hodowca wybiera ptaki, które im się podobają, a te ptaki nie chodzą do rzeźni (przynajmniej jeszcze nie). Zamiast tego stają się rodzicami równie wspaniałego ptactwa - i tak dalej, i tak dalej i tak dalej ...

Frank unosi wybranego ptaka z jego ciała, by po raz ostatni spojrzeć. Następnie obraca się w stronę stodoły i ostrożnie rzuca ją w niski, bezpośredni, nieco niezręczny lot w bezpieczne miejsce. Mały tom ląduje, biegnąc, wyrzucając luźny brud.

„On może żyć!” Frank ogłasza reszcie z nas.

Dążenie Franka do idealnego indyka rozpoczęło się bardzo wcześnie, z obowiązkami przed szkołą. W przypadku młodego Franka oznaczało to karmienie ptaków. Od razu je pokochał. Wkrótce przyjął mentora, Kardosha „normańskiego człowieka”, i nauczył się sztuki hodowli ptaków. Wiele lat później, gdy umierał Norman, poprosił Franka o kontynuowanie pracy życiowej i uratowanie ptaków. Jest to jeden z powodów, dla których Frank mówi, że „widzi ludzi”, gdy patrzy na swoje indyki.

Jako nosiciel pochodni dla tradycyjnej hodowli zwierząt w 21 wieku, jego status został podniesiony do czegoś znacznie wykraczającego poza rolnika z indyków. „Frank Reese [jest] rodzajem kapłana kurczaka, który mieszka na środku prerii w Kansas i zachowuje stare linie kurczaka, które przemysł odrzucił”, Maryn McKenna, autor Big Chicken: The Incredible Story of How Antibiotics Stworzył nowoczesne rolnictwo i zmienił sposób, w jaki świat je, powiedział w zeszłym miesiącu Atlanta Journal-Constitution. „Nie tylko dlatego, że je kocha, ale także dlatego, że wierzy, że przemysł będzie potrzebował ich genetyki po raz kolejny”.

Wśród fanów Franka jest Martha Stewart (był gościem zarówno w jej domu, jak i na jej programie); osobisty szef kuchni Bobby Flay (który dowiedział się o pracy Franka w odcinku Iron Chef America, w którym wyzwaniem było przygotowanie potraw na podstawie jego indyków ze standardowej hodowli); oraz aktorka i aktywistka Natalie Portman (która wyprodukowała film dokumentalny „Jedzenie zwierząt” na podstawie książki non-fiction o etyce zwierząt hodowlanych o tym samym tytule autorstwa Jonathana Safrana Foera we współpracy z non-profit Farm Forward).

Pomimo tego uwielbienia spędza swoje dni tak przewidywalnie, jak to tylko możliwe. Z ustalonym rytmem dnia jego ptaki rozumieją spokojną kolejność dnia. „Wiedzą, że kiedy wieczorem łapię tę grabę, czas iść do stodoły. Lub kiedy uruchomię silnik na podajnikach, są na to gotowi. Szczerze, są tacy jak ludzie. Chorujesz, kiedy jesteś zestresowany. Oni są tacy sami. ”

Nawiasem mówiąc, on także wie coś o zdrowiu ludzkim. Od 1973 roku miał znaczną liczbę żyć w swoich rękach jako certyfikowany zarejestrowany specjalista anestezjolog - pielęgniarka, która zapewnia pacjentom znieczulenie na zabiegi i operacje. Mówi, że nie spędza tyle czasu w szpitalu, co kiedyś, ale wciąż dzwoni kilka razy w tygodniu. Bez dochodu anestezjologa jego ferma drobiu nie byłaby w stanie tego zrobić.

„Przemysł wykonał świetną robotę wypychając małego rolnika” - mówi. „Sposób, w jaki jemy w Ameryce - mówię o rodzajach ptaków, które jemy - istnieje dopiero od 40 lat. Jeśli wrócisz wcześniej, wszyscy zjadają gatunki ptaków, które wychowuję. To szalone, że teraz produkujemy te zdeformowane, chore zwierzęta, by „wyżywić świat” [zamiast]. Ale prawda jest taka, że ​​te ptaki nie karmią świata. Karmią przemysł fast foodów. To brojlery, które jedzą fast food. Siedemdziesiąt procent wszystkich produkowanych obecnie brojlerów trafia na produkty o wartości dodanej i fast foody. Kiedy przemysł mówi o utrzymaniu równowagi, oznacza to utrzymanie poziomu produkcji fast foodów. Idea zrównoważonego rozwoju nie ma nic wspólnego z tymi ładnymi kwiecistymi pomysłami bycia dobrym dla ziemi i środowiska - starają się wymyślić, jak uspokoić społeczeństwo ”.

Na szczęście dla Franka ruch od stołu do stołu znalazł wielką wartość w nim i jego ptakach. „Kiedy poznałem Franka, zamierzałem po prostu sprawdzić te indyki. Wkrótce jednak zdałem sobie sprawę, że jego farma jest jak żywe muzeum dla tych ras i linii, które uratował z gospodarstw różnych ludzi i kontynuował przez 50 lat ”- mówi Patrick Martins, założyciel Slow Food USA i współzałożyciel Heritage Foods USA. „Pomyślałem:„ Wow, jak pomagamy? ”Frank powiedział:„ Jedynym sposobem na uratowanie tych ptaków jest ich zjedzenie ”. Slow Food tak naprawdę o tym nie mówiła. Napisaliśmy tylko fajny artykuł i zrobiliśmy piękne zdjęcia. Frank powiedział: „Cóż, muszę sprzedać te ptaki”.

Dziś Heritage Foods kupuje całe stado Franka i dystrybuuje je w całym kraju. Bez tego rynku - i jego powiązań z mniejszymi zakładami przetwórstwa drobiu (które są nieliczne i znajdują się daleko w całym kraju) - trudno sobie wyobrazić Franka pozostającego w branży. Mimo to jego produkcja jest znacznie większa niż farma hobby. Rozwija nawet swoją działalność poza własną farmę, przyciągając sąsiadów i innych farmerów, takich jak Dahlstens, aby hodowali więcej indyków i kurczaków na Heritage Foods.

„Jeśli mówimy tylko o indykach” - wyjaśnia Franks - „Mam standardowy brąz, czyli indyka, o którym wszyscy wiedzą. Z brązu możesz zdobyć wszystkie inne indyki. Białe to White Hollands. Bourbon Reds to duże brązowe lub kasztanowe i białe. Najdłużej przybierają na wadze i mogą stać się nieco większe od innych. Te srebrne to Narragansetty. „Zatem dla kur mam Plymouth Barred Rocks, New Hampshires, Cornishes i Jersey Giants”. Lista jest długa: kaczki Rouen rodzone z dzikiej krzyżówki; Gęsi z Tuluzy, które powstały na południu Francji; i gęsi afrykańskie, które pochodziły od dzikiego łabędzia.

Ale bez względu na szerokość jego menażerii, jego ciągłe zagrożenie egzystencjalne - kawalerstwo - zawsze wydaje się duże. W wieku 70 lat jest ostatnim z rodziny rolników. Nigdy nie ożenił się i nigdy nie miał dzieci. Mówi, że inni krewni, tacy jak jego siostrzeńcy, są zajęci robieniem innych rzeczy i nie są zainteresowani przejęciem gospodarstwa. Martwi się więc, że genetyka na jego farmie umrze wraz z nim. Jego najlepiej ułożony plan: zbudować Instytut Dobrego Pasterza na swoim terenie, gdzie można kontynuować prace nad tym klasycznym stylem hodowli drobiu. (Uważa, że ​​2,5 miliona dolarów byłoby dobrym początkiem, aby tak się stało - pieniędzy, których obecnie nie ma).

„Zajmie to organizacji non-profit, takiej jak Farm Forward, aby przejąć ją i sprawić, by wszystko działało” - mówi Frank o przyszłości farmy i jej dziedzictwie.

Dzień po tym, jak wysłaliśmy większość jego indyków na rzeź, Frank przygląda się swojej znacznie mniejszej trzodzie. Uważnie ich obserwuje, ponieważ są zaniepokojeni, zostali przetasowani, poradzeni sobie z nimi i zakłóceni rutyną - nie wspominając o tym, że brakuje setek ich rodzeństwa i potomstwa. „Nie lubię widzieć ich tak niespokojnych, ale to minie” - mówi. „Wrócą do normy za kilka dni”.

Podążam za nim do izolowanej części mniejszej stodoły, gdzie wyciąga pojedynczy stojak z około 120 pisklętami wielkości dłoni, które ćwierkają. Wybiera martwego i rzuca nim na podwórze. „Psy się tym zajmą” - zauważa rzeczowo. „Mój tata zawsze powtarzał:„ Jeśli masz zwierzęta gospodarskie, masz także zwierzęta gospodarskie ”.”

Wychodzimy z powrotem w słońce, gdzie opalają się indyki. Pytam Franka, czy kiedykolwiek zamówił kanapkę z kurczakiem w restauracji typu fast food. Śmieje się, zanim skończę pytanie. "Nigdy. Właściwie to jem bardzo mało mięsa. A jeśli to zrobię, to tylko moje kurczaki lub indyki. Od wielu lat nie jadłem fabrycznego mięsa, wołowiny ani wieprzowiny. Nie chcę wspierać tego rodzaju rolnictwa - coś, co moim zdaniem jest złe dla rolników i ludzi. To jest poza mną, że każdy rodzic zaryzykowałby karmienie swoich dzieci towarami ze sklepu.

„Miałem tu kilka ptaków przemysłowych i traktowałem je jak moje ptaki - karmiłem je tym samym, co moje. Smutne było to, że te biedne indyki chciały biec, chciały skakać, chciały się poruszać i po prostu siedziały. Mózg chciał być normalny, ale byli fizjologicznie niezdolni do robienia tych normalnych rzeczy. Jeśli oczekujemy od siebie lepszego zdrowia, czy nie powinniśmy oczekiwać od naszego mięsa lepszego? ”

Współcześni hodowcy indyków przemysłowych wyhodowali hybrydowego białego indyka o dużych piersiach, który jest tak duży, że nie jest w stanie samodzielnie się rozmnażać, w którym przydatne było sztuczne zapłodnienie. Ponadto AI pozwala hodowcom komercyjnym lepiej kontrolować płeć ptaków, dzięki czemu mogą oni wychowywać mniej tomów, ponieważ mają one niższy wskaźnik wykluwalności. Bez względu na płeć, po wykluciu, dzioby i palce indyków są przycinane, zanim zostaną zaszczepione i wysłane na farmę, by przybierać znaczną wagę. „Ich stosunek to wzrost do paszy” - wyjaśnia Frank. „„ Ile masy mięśniowej możemy uzyskać przy najmniejszej ilości paszy? ”Wszystkie problemy ptaka - takie jak złe nogi, zastoinowa niewydolność serca i choroby wątroby - można leczyć antybiotykami lub szczepionkami. Ale nauczono mnie wychowywać zrównoważonego ptaka. Jeśli jedna z cech charakterystycznych, takich jak reprodukcja, zostanie wybrana w stosunku do jakiejkolwiek innej rzeczy, stracisz równowagę ”.

„A zatem branża nie jest w równowadze”, kontynuuje Frank. „Czy wiesz, że każdy kurczak kupiony w sklepie to jedno zwierzę genetyczne? Nie ma absolutnie żadnej różnicy między każdym ptakiem. Możesz to nazwać, jak chcesz: ekologiczne lub z wolnego wybiegu, ale jest to ta sama rzecz genetyczna. I zgadnij, czego nie lubi Matka Natura: Monokultura. Spójrz na głód ziemniaków. Nie jest kwestią czy, ale kiedy wróci i nas ugryzie ”.

Jedna z kur Franka gryzie lśniący zamek błyskawiczny na mojej kurtce. Frank wskazuje na to i mówi: „Ta mała kura przenosi pulę genów genetycznych, aby produkować wszystko inne. Z niej możesz tworzyć Białe Hollands, Narragansetts, Bourbon Reds - ma wszystko w sobie. Możesz nawet ją wyhodować, aby wyglądała jak indyk przemysłowy. Ale dlaczego ktoś miałby to zrobić? Przemysł uważa, że ​​może przechytrzyć Matkę Naturę. Ale się mylą. Za każdym razem, gdy myślisz, że grasz w Boga, Matka Natura cię powali. ”

Samolot leci nisko, około 1000 stóp nad głową, a indyki są zirytowane - szeleszczą, trzepoczą i przeraźliwie chrząkają. Samolot zbliża się i tworzą ściślejszą grupę i wspólnie skręcają w kierunku stodoły, w której spędzili noc, właśnie przejeżdżając ciężarówkę z mięsem. Wyciągają głowy niżej po ziemi, chowają skrzydła i biegną kałużą bezpośrednio do stodoły. Będą tajni, będą trzymać się razem, aż samolot zniknie z pola widzenia.

„Widzisz, co oni tam zrobili?” Retorycznie pyta Frank. „Oni zareagowali, jakby to był jastrząb lecący do ataku. To instynkt. Gdyby to były ptaki komercyjne, nadal mieliby instynkt ucieczki, ale nie mogliby. Ich nogi są za krótkie i są w zasadzie otyłe. Nie mieliby szansy.

„Wyobraź sobie, że zamiast tego byli ludźmi. To tak, jakbyśmy wychowywali dziecko, które w wieku 9 lat miało 500 funtów. To właśnie robi [branża]. Ciągle mówimy o tym, jak wszyscy powinniśmy być zdrowi, a jednak sposób, w jaki produkujemy tutaj mięso, polega na tym, że musi on być chorobliwie otyły. Następnie zastanawiamy się, dlaczego musimy karmić je milionami ton antybiotyków. Weź 10 000 chorobliwie otyłych ludzi i wepchnij ich do budynku i zobacz, jak długo będą trwać. ”

Goście weselni zgłaszają się do lokalnego baru, Öl Stuga, w pobliskim mieście Lindsborg, około siedmiu mil na wschód od farmy Franka. Co wieczór nie jest pełna, ale ślub przyniósł nowe twarze do stałych klientów. Właściciel Stugi, jak wiadomo, świętuje 40 lat działalności, działając jako miejsce spotkań fanów piłki nożnej po obejrzeniu Bethany College (miejscowej, luterańskiej, szkoły wyzwolonej) „Straszni Szwedzi” grają przeciwko innym małym prywatnym uniwersytety. Dowolna liczba patronów mówi tu co najmniej trochę po szwedzku i prawdopodobnie nosiła tradycyjny szwedzki kostium i rajstopy do tańca na lokalnym festiwalu Svensk Hyllningsfest, dwuletnim spotkaniu, które obchodzi szwedzkie dziedzictwo ludowe w Lindsborg.

To miasto, które honoruje artyzm w wielu formach. Na przykład widziałem Wyntona Marsalisa grającego i opowiadającego o jazzie w Bethany, gdy byłem dzieckiem. Między innymi, którzy przeszli przez miasto: dokumentalista Ken Burns, jazzman Marsalis, Lionel Hampton i twórca Prairie Home Companion Garrison Keillor. Jego chór (Towarzystwo Bethany Oratorio) śpiewał kiedyś w Carnegie Hall - wykonali Mesjasza Haendla, który występowali również w Bethany College co roku od 1882 roku. A Michaił Gorbaczow przybył do Lindsborg na misję Szachy dla Pokoju, która doprowadziła do otwarcie Międzynarodowej Szkoły Szachowej im. Anatolija Karpowa po drugiej stronie ulicy od Stugi. (Gorbechev spędził poprzedni wieczór pijąc piwo z miejscowymi).

Jim Turner, prezes klubu szachowego i wieloletni lokalny fotograf, trzyma zdjęcie Gorbaczowa, śmiejącego się z chłopcami z Stugi. Mówi, że Lindsborg pozornie rodzi epokę epoki renesansu, inspirując kalejdoskop zainteresowań i hobby (od szachów przez rzeźbienie w drewnie po hodowlę genetycznie bezbłędnego ptactwa). „To mniej więcej historia ojca Franka Reese'a, Franka Reese'a Seniora, który był typowym facetem, który pod koniec swojej kariery dostał się do metalowej rzeźby” - mówi Turner. „To trochę jak osmoza; jakoś to odbierasz. ”

Osadnicy ze szwedzkich imigrantów z prowincji Värmland w 1869 r. Osadnicy Lindsborga najpierw zamieszkiwali w ziemiankach - tj. Otworach w ziemi umocnionych cegłami piaskowcowymi. To nie mogło być łatwe, istnienie pokornie w dziurze w ziemi. Mimo to założyciele postanowili żyć tak, jakby nie ograniczali ich surowość prerii ani to, jak według innych osób powinno wyglądać życie w Kansas. W ten sposób Lindsborg wyróżnia się spośród innych małych miasteczek Kansan. Biorąc pod uwagę jego położenie wzdłuż rzeki Smoky Hill, trudno jest przejechać bardzo szybko - nawet jeśli chcesz.

Frank lubi przypominać ludziom z Lindsborg, że jego rodzina była w okolicy przed przybyciem Szwedów. Przez przypadkowych klientów The Stuga jest znany jako facet z indykami. „Kochamy Franka”, mówi lokalny patron, trzymając kubek piwa warzonego w Kansas. „Frank jest tym, czym Lindsborg jest: klasycznie wyjątkowy”, mówi inny. Reprezentuje także klasę rolników, których już nie ma w pobliżu - trochę mądrych, jasnych, dobrodusznych, odpornych na warunki pogodowe pragmatyków.

„Frank znalazł swoje powołanie i robi to nie tylko ze względów praktycznych, ale także jako sposób na wyrażenie głębszego sposobu, w jaki powinniśmy myśleć o świecie”, mówi Jim Richardson, współwłaściciel (wraz z żoną Kathy) z galerii Small World Gallery po drugiej stronie Main Street. „To właściwie pasuje do całej kategorii sztuki życia, która zdaje się przenikać Lindsborg. Frank jest mocno zakorzeniony w długiej tradycji w Lindsborg ludzi, którzy mieli wspaniałe kariery. Frank mógłby robić to, co robi gdzie indziej, ale nie można tego uznać za kunszt ”.

Zanim odejdę po jego stronie, Frank opowiada mi historię o swoim mentorze Normanie Kardoshu - a mianowicie o podróży, którą Kardosh odbył pod koniec swojego życia, aby sprawdzić linie drobiu, które sprzedawał innym hodowcom przez lata. „Kiedy wrócił, powiedział mi:„ Oni wszyscy zniknęli ”. Powiedziałem mu, że musimy coś zrobić, aby uratować ptaki”, wspomina Frank. „Naprawdę widziałem, jak schodził po tym lecie. Do stycznia go nie było. W pewnym sensie go to wciągnęło.

To, podobnie jak wszystko inne, sprawiło, że Frank pomyślał o Instytucie Drobiu. „Musimy uratować ptaki” - powtarza.

A także spuścizny tych, którzy je kiedyś zachowali: „Pamiętam ludzi, którzy stworzyli te ptaki takimi, jakie są. Pamiętam Sadie Lloyd z Abilene, która była wielką hodowczynią indyków Bourbon Red. Pamiętam Gladys Honsinger z Missouri, kolejnego wielkiego hodowcy Bourbon Reds. Pamiętam Henry'ego Doansa, prawdopodobnie największego hodowcę indyków z Białej Holandii. W rzeczywistości ojciec ras indyków przemysłowych, George Nicholas, w rzeczywistości dostał swoje pierwsze indyki od Henry'ego Doansa. ”

Carey, partner biznesowy Franka, wchodząc w kolejne pokolenie, chce przenieść pracę Franka (i Lloyda, Honsingera, Doana i niezliczonych innych) na wyższy poziom. Jego perspektywa oparta jest na tym, jak zmieniający się przemysł rolny wpłynął na faktyczne gospodarstwa i społeczności rolnicze. Lub inaczej: jak społeczności wspierają gospodarstwa. Podczas gdy małe miasteczka, takie jak Lindsborg, celebrują różnorodne zainteresowania i zajęcia wzbogacające życie, nikt nie może zaprzeczyć, że nie jest odporny na obecne trendy. Carey wskazuje na liczbę ludności dalej na zachód od Lindsborg na High Plains, gdzie nieudane farmy są puste i są wyprzedzane przez chwasty. To właśnie tam maleńkie miasta stają się coraz mniejsze, a bardzo duże gospodarstwa rolne stają się coraz większe.

To nie jest nowa rzecz, ale Carey wciąż zastanawia się, dlaczego coś małego i łatwiejszego do zarządzania nie zostało do tej pory uwzględnione. „Odpowiedź brzmi, ponieważ nie ma już infrastruktury. Nie ma już miejsca na przetwarzanie. Musimy znaleźć sposób na zarabianie na życie w rolnictwie - realistyczny, w którym wpisowe to nie miliony dolarów. Istnieje sposób na zarabianie na niewielkiej ilości ziemi… ”

Zatrzymuje się.

„Musi być, bo inaczej wiejski Kansas jest skończony. Może gdyby istniały małe gospodarstwa, do których ludzie mogliby wrócić - i faktycznie zarobić przy tym pieniądze - moglibyśmy zatrzymać falę emigracji. Może możemy odwrócić ten spadek wszędzie indziej. ”

Frank oczywiście robi wszystko, co w jego mocy, aby przygotować się na ten dzień. Dzień, w którym jego ptaki wzniosą się ponad wszystkie inne - zwłaszcza te, które są sztucznie pulchne dla frytkownic i sprzedawane jako główny element menu dań o wartości fast food. Wie jednak, że taki moment będzie wymagał doskonałości. A zatem nie domaga się niczego innego - zimnokrwistego, jak to czasami bywa. „Utracam słabych” - obiecuje bardziej optymistycznie niż złowieszczo. "Tylko silny przeżyje."

Layton Ehmke uprawia pszenicę i gra na starych maszynach do pisania w hrabstwie Lane w stanie Kansas. Ostatnio pisał o miłości na prerii i portalu randkowym FarmersOnly.com.

Więcej Święta Dziękczynienia: