Rozczarowana żona

Lucy Andrews oparła się pokusie uderzenia go. Ale jednym spojrzeniem wiedziała, że ​​Phil i tak tego nie pamięta. Wszedł po schodach domu z dwiema sypialniami z bukietem zgiętych niebieskich kwiatów w dłoni.

„Nie było ich róż”, zachichotał, marszcząc brwi szczeniaka.

„Powinienem cię zabić”, powiedziała na tyle głośno, żeby mógł usłyszeć.

„Wiem” - powiedział Phil. Spuścił oczy. „Ponownie spieprzyłem. Przykro mi."

Lucy ugryzła łuskę paznokcia kciuka. Przypomniała sobie koszmar tego dnia, który zaczął się w łóżku z kęsami uszu i szczerymi obietnicami, a od tamtej pory spadł w żałosny okaz człowieka, który pojawił się tutaj o tej niecnej porze, pijany i chcąc zrobić pizzę. Była zbyt zmęczona i rozczarowana, by być zła. Boże, matka miała rację, pomyślała: wyszła za nieudacznika.

„Phil, ja…” zaczęła mówić.

Phil pochylił się na boki, patrząc na pizzę gotującą się w piekarniku. Lucy westchnęła, uwalniając zawór ciśnienia z niepokojem i ulgą. Podeszła do zlewu i napełniła szklankę wody.

„Tutaj”. Podała wodę jako rodzaj gałązki oliwnej. Wziął szklankę i upuścił ją jak strzał. Lucy oceniła swojego męża: jego niebieskie oczy były szkliste i przekrwione; jego oddech śmierdział wymiocinami i żytem. Zauważyła, że ​​jego mucha została cofnięta, ale nie chciała wyciągać pochopnych wniosków.

„Muszę się wyspowiadać” - zachwiał się. Wyciągnął krzesło ze stołu kuchennego i ciężko usiadł. Spojrzał w górę. Był to wyraz winy, który widziała kilkadziesiąt razy.

Lucy skrzyżowała ręce w oczekiwaniu na najgorsze. "Więc? Co to jest tym razem?

„No cóż, miałem ... wypadek z samochodem”.

„Nie możesz mówić poważnie, Phil!” Czuła, jak ściska ją gardło, a głos zaczyna podnosić się. „Właśnie spłaciliśmy to w zeszłym miesiącu!”

„Wiem, ale to nie moja wina”.

„…”

„Naprawdę, Lu! Przysięgam! - poruszył się niespokojnie na swoim miejscu. „Zatrzymano mnie na świetle, gdy ktoś mnie przerwał. Czekoladki były wszędzie. I naprawdę - dodał szybko - szkody są dość minimalne. Kilka zadrapań na zderzaku. Zobaczysz."

„Nie chcę widzieć, Phil. Chcę wiedzieć, dlaczego mnie porzuciłeś.

„…”

„Nie odbierałeś moich połączeń, nie odpowiadałeś na żaden z moich SMS-ów. Zamiast tego poszedłeś do cholernego baru na drinka w Walentynki. Ufałem ci, Phil. Nie, nie, nie, nie dotykaj mnie - odtrąciła jego sięgające, tęskne dłonie. „Nie możesz mnie teraz dotknąć”.

Phil otarł twarz dłonią, jakby to mogło zatrzeć plamy jego występków. „Znowu jestem taki…”

„Tak, przepraszam” - przerwała Lucy. „Nie zawsze?” Odwróciła się do niego i zacisnęła szarfę. Obiecała sobie, że nie będzie płakać. Nie tym razem. Przez okno w kuchni Lucy widziała coś, co wydawało się być dodatkowym uszkodzeniem przedniego błotnika i prawego reflektora. Zaklęła pod nosem.

„Naprawię to” - stwierdził Phil. „Naprawię wszystko. Lucy - hun, spójrz na mnie. ”Poczuła, jak jego ręka chwyta ją za ramię, gdy próbował ją obrócić, ale nie drgnęła.

„Mam nadzieję, że otrzymałeś informacje o ubezpieczeniu od tego, kto cię uderzył”, powiedziała.

Jego uścisk osłabł. Lucy chciała się rzygać.

"JA…"

„Dobry Chrystus, Phil. Jak mogłeś? Odwróciła się i odwróciła do niego. Nie mogła znieść myśli o kolejnej wymówki i zacisnęła mocno oczy, tak że kilka łez kwaśnej wściekłości spłynęło po jej twarzy.

„Jestem tchórzem” - stwierdził Phil. „Ten facet był…”

Od razu wiedziała, że ​​kłamie. Reszta to tylko hałas. Za każdym razem, gdy wzbudziła piekło i sprawiła mu trudność z powodu jego śladu białych kłamstw, półprawd i rażących kłamstw. Ale Lucy przestała się tym przejmować. Kiedyś myślała, że ​​Phil jest tego wart. Był bystry i skromny i rozśmieszał ją w potrzebie, nerdy, ale picie i wymówki szybko się zestarzały.

Pięć lat małżeństwa wpędziło ich w mur. Lepka logistyka rozwodu była co najmniej zniechęcająca, nawet bez dzieci. I dzięki Bogu za to. Ale co wtedy? Przyznaję matce, że przez cały czas miała rację? Nie, musi być lepszy sposób…

W pokoju zapadła cisza, a Lucy nie zauważyła tego od razu. Phil skończył swoje smutne kazanie o rehabilitacji, wyzdrowieniu i przebaczeniu i zasnął jak dziecko na tylnym siedzeniu samochodu. Lucy zdecydowała, że ​​dała mu drugą szansę. Wyłączyła piekarnik i legalnie przeszła przez argumenty za i przeciw oraz logistykę doskonałego morderstwa, wymagającego sprytu i finezji, a może nawet pomocy Luthora z siłowni.

Lucy nieco się rozluźniła i potarła ją, by przypomnieć sobie ból. Tymczasem Phil gwizdał przez nos, gdy chrapał. Szybki nóż do serca byłby zbyt łatwy i zbyt nieuporządkowany dla jej smutnego worka męża, pomyślała. Będzie musiała starannie zaplanować, aby dokonać sprawiedliwej zemsty.

Dziękuje za przeczytanie! To część 2 trylogii Bad Husband. Przeczytaj część 1 tutaj. A do wielkiego finału…