Lata rozważań lub jak przestałem negocjować z maniakiem

Lata Deliberacji były długim i ważnym etapem pod koniec mojej kariery alkoholowej. Okres, w którym miałem wyraźne uzasadnienie dla trzeźwości - dwa tygodnie trzeźwych dni, w których produktywność, niezawodność i uczestnictwo przeszły przez dach - i wyraźny argument przeciwko piciu - setki brzydkich wieczorów, zwiększając alarm w pustych miejscach, w których noce powinny być , psychicznie nie do zniesienia kac - a jednak zupełnie nie mogłem trzymać się mojej decyzji i przejść do czystego życia, którego pragnąłem. Ciągnięcie alkoholu i to, co mogło dla mnie zrobić, było zbyt silne.

Alkohol sprawił, że poczułam się towarzyska, zabawna i odważna, a jeśli nie dość ładna, przynajmniej pozwoliła mi zapomnieć, że mam twarz. Przez lata uwolniło mnie to od monotonii, sprawiło, że niezręczność społeczna stała się tolerowalna, nauczyła mnie dobrej zabawy, przedstawiła chłopców, odrzuciło mój strach przed ludźmi i pozwoliło mi rozmawiać z każdym. Kiedy myślę o sobie w szkole i na studiach bez alkoholu - płochliwy i przestraszony, niezdolny do podtrzymania kontaktu wzrokowego, przestraszony jasno oświetlonymi pokojami - widzę, jak głęboko zacząłem już liczyć na alkohol.

Odkryłem, że jedna butelka piwa zwalnia moją prawdziwą osobowość. Pod koniec butelki byłem pewny siebie, zrelaksowany i dowcipny. Problem polegał na tym, że butelka również wyzwoliła moje pragnienie i przebiegłem obok tej doskonałej równowagi pewności siebie dla kogoś, kogo bardziej bezczelne i wstrętne działania usiłowałem zasymilować. Kiedy pod koniec drugiego roku na uniwersytecie lekarz zaoferował leki jako rozwiązanie zaradczego rumienienia, które zabrałem ze sobą, aby omówić z nim, byłem zszokowany i zawstydzony. Środki przeciwdepresyjne były dla mnie egzotyczne i tajemnicze, podobnie jak hummus lub suszone na słońcu pomidory, tylko mniej przyjemne. Nie miałem wiedzy na temat problemów zdrowia psychicznego ani ich rozpowszechnienia w społeczeństwie. Ludzie byli albo mentalni, albo nie, skąd pochodzę.

Och, kochanie, zapomniała wziąć leki! Ha! Ha! Ha!

Opuściłem gabinet lekarza rodzinnego z pustymi rękami i udałem się do pubu po dawkę leku bardziej społecznie usankcjonowanego: lager. Trwało to przez lata, wraz z moją własną silną marką dalszych strategii zapobiegających rumieniu - a mianowicie unikaniem kafeterii, biblioteki i supermarketu w ciągu dnia i zachowaniem czujności wobec ludzi, z którymi najbardziej desperacko chciałem się połączyć, aby móc być pewnym uciekajcie, zanim spróbują ze mną porozmawiać. W dzień schowałem się za szafkami i do toalety, żeby nie zobaczyć ludzi, których lubiłem, w nocy szukałem ich, chętnych, by pochwalić się prawdziwym mną. Alkohol pomógł mi uwolnić moją osobowość.

Picie było jak przyszłość, coś nieuniknionego i niematerialnego, o którym nie myślałem. Kiedy moi kochani, zdrowi nowi znajomi z uniwersytetu zasugerowali, że zmieniłem się na gorsze, kiedy piłem, obwiniałem to za żonę-Stellę i obiecałem, że już go nie wypiję, ale tak naprawdę przestałem z nimi pić. Kiedy inny przyjaciel zauważył, że robiłem wiele rzeczy, których żałowałem, kiedy byłem pijany, zgodziłem się, niestety, że tak. Ale czy nie wszyscy? Nie miał pojęcia, że ​​nie pamiętam dużej części tego wieczoru i nie mogłem mu powiedzieć, bo wtedy wiedziałby. Dla mnie picie zawsze było kwestią porzucenia siebie. Dopiero niedawno zdałem sobie sprawę, o co w tym wszystkim chodzi.

Alkohol był tak niezbędny, że go nie zauważyłem. A jeśli czasami zdarzają się złe czasy, co z tego? To było tego warte. Poza tym to moja wina, ponieważ mieszałem swoje drinki lub piłem brązowe alkohole, piłem strzały lub zacząłem zbyt wcześnie lub piłem zbyt szybko lub zacząłem zbyt późno i musiałem „dogonić” lub zapomnieć o jedzeniu lub zapijaniu z alkoholowymi potworami lub piłem z ludźmi, którzy nie mogli pić, których lekkość sprawiła, że ​​moje pijaństwo stało się widoczne. Kiedy wszystko inne zawiodło, zostałem wzbogacony.

Byłem bardzo ostry.

W połowie lat dwudziestych nienawidziłem alkoholu prawie tak bardzo, jak go kochałem. Kac, upokorzenia i niezdolność pijanego mnie do dokonania mądrego wyboru i zapewnienia nam bezpieczeństwa osłabiły słodką świętość początkowego romansu. Byłem powolnym uczniem, ale nie zrezygnowałem z lekcji. Część mnie kochająca alkohol przeniosła złe wspomnienia z alkoholem na plecy i wypchnęła dobre wspomnienia na przód. Ulga zimnego piwa w słonecznym ogródku piwnym wisiała na szczycie mojej świadomości, jak para kości wokół lusterka mojego umysłu; nędza, jaką usłyszeliśmy od wycinków, gdy paranoik i kac wślizgnęli się w ciemną przestrzeń w bagażniku, gdzie trzymano koło zapasowe.

To było dokładnie jak pobyt z obraźliwym chłopakiem. Przebieranie się, marzenie o romansie, a potem płakanie do snu, bo był taki okrutny. Przysięgam, że nie zobaczę go ponownie, dopóki nie wpadniesz na niego, a on wyglądał tak ładnie, że zapomniałeś o bólu lub powiedziałeś sobie, że nie jest tak źle, że na to zasłużyłeś, ponieważ po prostu chciałeś znów być blisko niego. Tak bardzo go kochałeś! I nie chciał cię skrzywdzić! Gdybyście tylko bardziej się postarali, jeszcze raz, poradzilibyście sobie z tym lepiej, zrobilibyście wszystko dobrze i znów byłoby idealnie, tak jak na początku! Tym razem będzie inaczej. Oglądasz!

Ta relacja miłości / nienawiści z alkoholem trwała ponad dekadę, zanim dotarłem do lat narady. Moja lista picia i niedosytów wzrosła, stała się bardziej wyraźna, podobnie jak ból związany z ich łamaniem. Kilka kufli, potem do domu; nie ma więcej drinków po północy; bez wina do obiadu; nie pić przed siódmą wieczorem; jedna noc picia w weekend, ale potem tylko „kilka” i (zignorowano zasadę od 2001 r.) ABSOLUTNIE BRAK ZDJĘĆ. W dalszym ciągu zawierałem i łamałem więcej ofert związanych z alkoholem niż międzynarodowi przedstawiciele handlowi Budweiser. Dopiero teraz mnie to obchodziło.

Zasadniczy problem polegał na tym, że nie mogłem zmusić trzeźwego i pijanego mnie, aby usiadł i zgodził się, co stanowiło „kilka” drinków. Trzeźwy pomyślał dwa lub trzy, szczyty, podczas gdy pijany cierpiał na mało znany stan zwany paraliżem kału. Uderzył po pierwszym łyku i uniemożliwił choremu opuszczenie pubu, zanim przestał serwować.

Moment, w którym ci dwaj „ja” się zebrali, był okazją do podpisania porozumienia, ale to było jak policja kontra dilerzy narkotyków w The Wire - konkurencja nie była uczciwa, stawka nie była taka sama: pijano mnie zrobiłby wszystko na drinka, walczy o przetrwanie; trzeźwa ja jest pasjonatką nie picia, ale ona też jest zmęczona, a przede wszystkim chce się zrelaksować; szczególnie musi rozluźnić nerwy przed tą ważną, zmieniającą życie umową, którą zamierza pośredniczyć, i wie lepiej niż cokolwiek, że jeden napój zdejmie przewagę, ale wraz z „przewagą” pojawia się jej pilna potrzeba nie picia ( może to jest krawędź) i chwilowo zapomina, że ​​to ona przyniosła kontrakt, który powinien uzyskać podpis. Ten upływ jest wszystkim, czego potrzebuję pijany. Koniec nocy i znów tańczy pod konfetti kontraktów.

Ostatnie kilka lat picia było względnie pozbawione radości, gdy zobaczyłem swój nawyk. Być może zacząłem bać się alkoholu bardziej niż go potrzebowałem. Z jakiegokolwiek powodu stało się dla mnie jasne, że związek był toksyczny; złe czasy w końcu, niezaprzeczalnie, przeważyły ​​nad dobrem i poddałem się, próbując pić jak dżentelmen.

Obietnice nie działały. Najlepsze intencje na świecie nie działały. Suchy styczeń nie działał. Nie działało picie brązowego alkoholu / JD / wódki / na pusty żołądek / strzały / piwo / połówki. Pisanie ŻADNEGO ALKOHOLU wielkimi literami na górze notesów nie działało. Pakty z pijącymi się przyjaciółmi nie działały.

Po łagodnie pijanym, średnio brzydkim wieczorze w porównaniu z niektórymi śmierdzącymi, które miałem przez lata, w końcu zdałem sobie sprawę, że nie mogę nauczyć się tej lekcji samodzielnie.

W tej słodkiej chwili okazji wyciągnąłem rękę i poprosiłem o pomoc. Jeśli chcesz, żeby coś się zmieniło, musisz zrobić coś innego, jeśli teoria szaleństwa Einsteina coś dla ciebie znaczy. Okazuje się, że istnieje tak wiele narzędzi i sieci wsparcia, które chcą pomóc: AA, Smart Recovery, Soberistas, Hip Sobriety, This Naked Mind, Recovery Elevator to tylko niektóre z nich, z których korzystałem po drodze.

Zajęło to dużo czasu, ale postanowienie przyszło, gdy trzeźwa mnie zdała sobie sprawę, że pijana mnie nigdy nie podpisze umowy, która by ją unicestwiła. Musiałbym przestać negocjować z maniakiem i sam zerwać kontrakt.

Po raz pierwszy opublikowany w beautifulhangover.