Przestań krzyczeć o tym, co jedzą biedni ludzie

przez The Washington Post

Kevin Folta napisał sobie dość interesujący artykuł.

Czytając ten artykuł, ważne jest, aby odłożyć na bok nasze emocje i uświadomić sobie, co pan Folta jest, a czego nie robi.

  1. Nie atakuje czystego jedzenia, choć jest bardzo blisko.
  2. Atakuje sposób, w jaki jest sprzedawany, i społeczne konsekwencje tego marketingu.
  3. Chwali konwencjonalne rolnictwo. Być może za dużo.

Porozmawiajmy o tym.

Ostrzeżenie: w tym artykule jest silny język.

„Butikowy rolnik” to termin, który stworzyłem dla profesjonalnych rolników, którzy rosną na małych areałach (zwykle mniej niż 10) i sprzedają prawie wyłącznie bezpośrednio i detalicznie. W kohorcie są w przeważającej mierze białe i pochodzą z dość zamożnych rodzin. Bezdomność, nędza i prawdziwe ubóstwo - w przeciwieństwie do ubóstwa hipsterów - nie są dla tych ludzi możliwościami w przypadku, gdy zawiodą w rolnictwie lub czymkolwiek innym w życiu. Cieszą się głębokimi, wielowarstwowymi sieciami zabezpieczenia społecznego. Wielu, jeśli nie większość, ma wykształcenie wyższe. Są zalane opcjami i wolnością.

I spędzili bardzo mało czasu z ludźmi w przeciwieństwie do siebie. Zwykle dopóki ze mną nie rozmawiają.

Jestem również prawdopodobnie rolnikiem butikowym, choć teraz produkuję wystarczająco dużo, aby co roku utrzymywać zarówno dużą liczbę rodzin, jak i kilka restauracji. Jednak w przeciwieństwie do większości rolników-butików jestem osobą kolorową. Wychowałem się w południowo-wschodnim Waszyngtonie w latach 80. i 90., kiedy było około pęknięcia. Sam nigdy nie byłem biedny, ale mieszkałem w pobliżu geograficznego centrum miejskiego rozkładu po zamieszkach. Uczęszczałem do szkół publicznych D.C. i miałem przyjaciół, którzy mieszkali w projektach. Nie mieszkałem w projektach, ale nie powstrzymało to ludzi przed zadźganiem się na naszym podjeździe przy dwóch różnych okazjach. Chodziłem po zakrętach, aby odkryć, że jeden facet dmucha innego faceta za narkotyki w zaułku częściej niż 12-letni chłopiec powinien. W mojej szkole podstawowej kilka razy w miesiącu na zużytych prezerwatywach, porzuconej broni palnej, zużytych osłonkach, igłach i rurkach do łamania zabezpieczeń widniało kilka razy w miesiącu. W piątej klasie policjant odwiedził naszą szkołę wyłącznie w celu poinformowania dzieci w naszej klasie, co mają robić, kiedy (nie „jeśli”) zostaliśmy aresztowani. W dzieciństwie widziałem rzeczy, o których nigdy nie powiem swoim bliskim.

Eksponat A

Ponieważ jestem Czarnym, prowadzę wiele rozmów z rolnikami-butikami na temat dostarczania dobrego jedzenia do „śródmieść”, ponieważ jest to domyślna rozmowa, do której zmuszona jest garstka czarnych rolników pozostających w Ameryce. Rolnicy prowadzący butiki, którzy spędzili całe życie jako członkowie najbardziej chronionej klasy Ameryki, prawie dla mężczyzny / kobiety, oferują to „rozwiązanie” lokalnej żywności, która staje się głównym nurtem wśród biednych i prawie biednych mieszkańców miast:

Ludzie muszą po prostu bardziej cenić jedzenie i za to płacić. W tym kraju nie płacimy wystarczająco za jedzenie.

„Pierdolę cię w swoje głupie osły” krzyczę cicho w myślach, ponieważ „myślę, że sytuacja jest bardziej niuansowa niż przypisywanie wartości” ślizgają się słyszalnie z języka dobrze zorientowanego w polityce polskiej.

W młodości widziałem, jak rodzice moich przyjaciół kłócą się o to, czy zapłacić za jedzenie czy prąd. Odzież spożywcza lub zimowa. Jedzenie lub opieka medyczna. Opłata za jedzenie lub autobus do pracy. Korepetycje z jedzenia lub matematyki. 9 USD / funt za kotlety wieprzowe (za co płacę za moje) nie jest czymś, na co mogliby sobie pozwolić, gdyby „bardziej cenili sobie jedzenie”. Musieliby to wyceniać kosztem pracy, dzieci, schronienia i natychmiastowe zdrowie.

Pan Folta ma cholerną rację, gdy mówi:

Jednocześnie musimy być stale świadomi tych, którzy żyją na skraju braku bezpieczeństwa żywnościowego. Jak myślisz, co by czuli, oddzielając namaszczone czyste jedzenie od reszty obfitości, do której mamy dostęp?

Jak argumentowałem wcześniej w poprzednich artykułach, ci z lokalnego ruchu spożywczego muszą przestać być tak snobami. Musimy przestać domagać się, aby ludzie, którzy nie mieli ani środków, ani motywacji, by pójść Lokalnie „opamiętali się”. Jesteśmy uprzywilejowani, musimy wykonać pracę: wymyślić, jak do nich dotrzeć, tam, gdzie są, na ich warunkach. A to dlatego, że tak zwane czyste jedzenie JEST w długoterminowym interesie wszystkich, dlatego mam problem z różnym przedstawieniem pana Folty o konwencjonalnym rolnictwie i taniej żywności.

Opisując swój postrzegany dystopijny piekło w śródmieściu, nasz prezydent zasadniczo trzyma się bezpiecznych tematów, takich jak gangi i narkotyki oraz brak poszanowania dla organów ścigania.

Chicago, czerwiec 2016 r. Źródło: Donald J. Trump

Ale nigdy nie wspomina o najbardziej rażącym, nierozwiązywalnym problemie ze wszystkich: o skutkach, jakie tanie jedzenie wywiera na zdrowie tych społeczności.

Widzisz, rzeczy, które ludzie opisują jako typowe okropności życia biedoty miejskiej - narkotyki, morderstwa, przestępstwa itp. - wciąż zdarzają się dość rzadko, by być oburzające. Z drugiej strony choroby serca, cukrzyca i inne przewlekłe wyniszczające choroby są na tyle powszechne, że są normalne. Nie było nic normalnego w tym pierwszym kolesiu, który został zadźgany na naszym podjeździe. Ale dopóki nie zacząłem uczęszczać do prywatnego gimnazjum w północnej Wirginii, po prostu zakładałem, że zawały serca, dializy, amputacje i otyłość przypominały siwienie włosów: coś, co zdarza się każdemu, gdy się zestarzeje.

Artykuł pana Folty przedstawia lenno obfitość i bezpośrednie bezpieczeństwo współczesnego rolnictwa, nie odnosząc się do niewygodnej prawdy: powstrzymuje ludzi przed głodem, ale wciąż ich zabija. Tanie mięso, konserwanty, dodatki i cukry to czterej jeźdźcy apokalipsy wyrabiani nieproporcjonalnie na wrażliwych społecznościach przez współczesną żywność. A ostrzeżenie autora, że ​​restauracje (i przypuszczalnie inne) powinny opowiadać się za zbilansowaną dietą zamiast czystej żywności, ignoruje ekonomię zubożałych gospodarstw domowych tak samo, jak rolnicy z butików, którzy twierdzą, że rozwiązaniem jest kucanie większej ilości ciasta.

Podczas gdy jedna trzecia tego artykułu dotyczy marketingu czystej żywności, a inna chwali tanią żywność przetworzoną, ostatnia trzecia niebezpiecznie zbliża się do potępienia czystej żywności jako oleju węża. Niezależnie od wątpliwych korzyści zdrowotnych, o które twierdzą niektóre produkty pakowane w supermarketach z wyższej półki, jest to po prostu fakt, że żywność jest najbardziej pożywna, gdy jest minimalnie przetworzona, ostrożnie obchodzona, hodowana w glebie organicznej, wybrana pod względem rasy pod względem żywienia w stosunku do plonów i spożywana jako blisko jak to możliwe do zbioru. Nie są to cechy jedzenia, które reklamuje pan Folta w swoim piśmie.

Nie sugeruję, by taniej żywności odmawiać ludziom, którzy w przeciwnym razie byliby głodni. A pan Folta nie powinien też wrzucać całego autobusu do autobusu ze względu na burżuazyjny marketing.

A może powinien.

Jak więc uzyskać „czyste jedzenie” dla wrażliwych populacji? Nie wiem na pewno, ale mam dokładnie jeden nierafinowany pomysł:

  1. Łatwiej jest spożywać z systemu żywnościowego, w którym uczestniczysz i czerpać korzyści ekonomiczne. Wolne działki, dachy, mediany i inne nieużywane nieruchomości należące do miasta powinny zostać potraktowane priorytetowo pod kątem rozwoju w społecznościowe ogrody i lasy spożywcze, w których ludzie mogliby uprawiać, sprzedawać, kupować i dostarczać (za opłatą) żywność przez chude, otwarte centrum, takie jak * bezwstydny plug * GreenMaven (aktualizacja na rok 2018: OpenFoodHub, który udoskonala swoją działalność w USA i, mam nadzieję, wkrótce uruchomi). Kusiłoby mnie, aby powiedzieć, że mieszkańcy miast powinni skorzystać z ogromnej dostępności gruntów i najmu dna ziemi na obszarach wiejskich, aby zostać zawodowymi rolnikami, ale to gwałtowna zmiana stylu życia, której nie można oczekiwać od wielu osób. Z drugiej strony komercyjne ogrodnictwo w niepełnym wymiarze godzin może wpaść w gospodarkę wschodzącą, nie podnosząc życia ludzi.

Cokolwiek by to nie było, nie można powiedzieć ludziom, co mają jeść - nalegać, żeby jeść czystą żywność, bo „przetworzone jedzenie to badziew”, lub nalegać, aby byli zadowoleni z bzdur przetworzonych, bo „przynajmniej nie jesteś głodujący".

Rozwiązanie polega na innowacji; tworzenie nowych możliwości uczestnictwa w systemie żywnościowym na każdym poziomie, zarówno jako producenta, jak i konsumenta. Ron Findley powiedział to najlepiej: „dzieci uprawiają jarmuż, dzieci jedzą jarmuż”.

Chris Newman jest rolnikiem w środkowej Wirginii. Jest wysoki i chudy. Z zupełnie niepolitycznych powodów rośnie mu wspaniała i wełniana broda. Jeśli podoba Ci się to, co właśnie przeczytałeś, zastanów się nad kliknięciem tego zielonego serca. A jeśli naprawdę podoba ci się to, co właśnie przeczytałeś, być może staniesz się patronem (przyczynisz się już za 1 $ miesięcznie!), Aby mógł spędzić jeszcze więcej czasu na pisaniu, budowaniu krajobrazów żywnościowych i demokratyzacji lokalnego jedzenia.

Odwiedź farmę Sylvanaqua Farms na Instagramie @sylvanaquafarms.