Kontakty towarzyskie są trudne, a innych rzeczy nauczyłem się, kiedy przestałem pić przez 8 tygodni

Tak, kolejna z tych historii…

Zdjęcie Bruce Mars z Pexels

Może słyszałeś o Suchym Styczniu. Lub suchy listopad. Lub trzeźwy październik. Lub jakiekolwiek inne mądre imiona, które ludzie nazywają swoim wyborem, aby powstrzymać się od picia alkoholu przez pewien okres czasu. Oczyścić? Cały 30? Wielki Post?

Przypuszczam, że ludzie decydują się rzucić picie z wielu różnych powodów, a następnie wielu z nich decyduje się o tym pisać. Przykro mi, że ten pomysł na historię nie jest super oryginalny, ale jest to moje własne podejście do tego, co wydaje się być powszechnym doświadczeniem.

Na początku marca postanowiłem rzucić nieco kaprysu i nie nadałem mu żadnego dowcipnego imienia. Zasadniczo obudziłem kaca w jedną sobotę, niedzielę lub poniedziałek rano i zdecydowałem, że czułem się wystarczająco gówno, że zrezygnuję z tego na jakiś czas, ponieważ nigdy więcej nie chciałem poczuć się tak gówno. To prawda, myślę, że za każdym razem, gdy mam kaca, a potem nadchodzi następny weekend i znów sięgnę po bourbon. Tylko jedna szklanka, powiem. Ale to nigdy nie jest jeden. Tym razem jednak miałem kilka weekendów na kacu i sądzę, że ostatni był ostatnią słomką.

Już miałem rozpocząć 60-dniowy program ćwiczeń, który chciałem wziąć na poważnie. Moja dieta jest na miejscu. Mój schemat ćwiczeń też jest całkiem trafny. Ale alkohol nie ma żadnej wartości odżywczej i sprawia, że ​​czuję się wzdęty i mało energii. Gdybym chciał poważnie potraktować tę 60-dniową rzecz, nie mogłem pić tyle, ile zwykle. Wiedziałem już, że umiar z alkoholem jest dla mnie trudny, jeśli nie niemożliwy (ponownie, w moim świecie nie ma czegoś takiego jak „tylko jeden napój”), więc moim jedynym rozwiązaniem było całkowite powstrzymanie się od głosu.

Poprosiłem też mojego chłopaka, aby rzucił ze mną alkohol. Potrzebowałem solidarności. Był w środku. Postanowiliśmy odejść na osiem tygodni i udało nam się. W zeszły weekend był nasz weekend „upijmy się ponownie!” I powiem ci, że jestem gotowy ponownie rzucić alkohol. Ale patrząc wstecz, oto kilka rzeczy, których nauczyłem się będąc trzeźwy przez osiem tygodni:

1. Spotkanie towarzyskie jest trudne

Jestem typem osoby, która mówi, że piję, ponieważ sprawia, że ​​jestem bardziej zrelaksowany. Usuwa niepokój społeczny i ułatwia mi rozmowę z ludźmi i dobrą zabawę. Wiem, że powiedzenie „muszę się napić, żeby spotkać się z kimś w towarzystwie”, to trochę dziwactwo, ale myślę, że to w dużej mierze prawda. Bez picia każda interakcja społeczna jest analizowana i analizowana przez mój mózg w czasie rzeczywistym. Czy po prostu brzmiałem głupio? Dlaczego tak na mnie patrzą? Czy oni mnie oceniają? Czy oni mnie lubią? Czy schodzę jak wielki głupek? Jeśli tak, czy to ma znaczenie? Powinienem się martwić? Czy oni się nudzą? Nienawidzę ludzi.

Ale alkohol pomaga spowolnić mózg. Uspokaja to szaleństwo. To sprawia, że ​​naprawdę lubię kontakt z ludźmi. To tak, jakbym był tym samym sobą, ale przy głośności zwiększonej do 11.

Ja przy drinku lub dwóch jest wręcz urocze! Nigdy nie jestem czarująca w prawdziwym życiu.

Nie trzeba więc dodawać, że wiedziałem, że rzucenie alkoholu jako zachęty do bycia towarzyskim będzie trudne.

Przez większość tych ośmiu tygodni unikałem sytuacji, o których wiedziałem, że będą pełne ludzi i alkoholem. Naprawdę nie chodziłem na kolacje ani do barów. Tak naprawdę nie chodziłem na imprezy. Ale nie mogłem być tylko pustelnikiem. W każdym razie nie przez cały czas. Były więc sytuacje, w których zmuszałem się do bycia towarzyskim bez picia.

Pewnego weekendu poszedłem z mamą i siostrą do kasyna. Było to prawdopodobnie najbardziej stresujące środowisko dla trzeźwości. Hazard idzie w parze z piciem. Zwłaszcza jeśli wygrywasz, a zwłaszcza przegrywasz. Krótko mówiąc: Miałem małe kruszywo w Foxwoods, kiedy warknąłem na moją biedną mamę, a potem poczułem się jak palant. Ale przeżyłem trzeźwy.

W kolejny weekend poszedłem na przyjęcie z przyjacielem. Czułam się trochę pominięta, gdy nieśmiało odeszłam od stołu Slap Cup, ponieważ tak naprawdę nie można grać z filiżanką wody. Czułem się niezręcznie tańcząc. Czułem się niezręcznie rozpoczynając rozmowę. Czułem się niezręcznie WSZYSTKO. Jedyną rzeczą, która sprawiła, że ​​poczułam się lepiej, była świadomość, że wszyscy inni byli dość otynkowani, więc nawet gdybym zrobił się z siebie głupcem, nikt by tego nie pamiętał. Doprowadziło to do trzeźwej wersji karaoke „Ignition” R. Kelly, która była naprawdę niesamowita. Później kontynuowałem okropną interpretację „I'm The One”. Czułem się jak tyłek, ale nikogo to nie obchodziło, więc prawdopodobnie wszystko było w porządku. Pod koniec nocy odszedłem, czując, że dobrze się bawię, ale tak naprawdę nie powiedziałbym, że dobrze się bawiłem. Czułbym się o wiele bardziej komfortowo, siedząc w domu Netflix w dresach.

Ale chyba jest coś do powiedzenia na temat opuszczenia strefy komfortu? Nie wiem. Nie czuję się dobrze z tego powodu, że czułbym się, jakbym się dobrze bawił, gdybym pił.

2. Oprócz towarzyskich, to naprawdę nie jest takie trudne

Przeważnie wcale nie tęskniłem za alkoholem (z wyjątkiem wyżej wymienionych sytuacji towarzyskich). Jasne, było kilka nocy, kiedy wracałem z pracy do domu i czułem się zestresowany i naprawdę, naprawdę chciałem coś wypić, ale to uczucie minęło dość szybko. Gdy zdecydujesz się nie pić i całkowicie wykluczyć to jako opcję, nietrudno powiedzieć „nie”. Pewnego razu poszedłem nawet na kolację i zamówiłem „makieta”. To było pyszne.

3. Pot bardzo pomaga

Okej, może „trzeźwy” jest mylący, ponieważ czasami paliłem marihuanę, ale na pewno nie regularnie, a nawet pół-regularnie. Jednak w chwilach, gdy stres i / lub niepokój były wysokie, mała pula przechodzi długą drogę.

4. Moje ciało czuje się dobrze

Myślę, że to możliwe, że nigdy w życiu nie wyglądałem i nie czułem się lepiej! Na serio. Nie sądzę, że jest to wynikiem samego rzucenia alkoholu, ale w połączeniu z całkiem czystą dietą i dobrą rutyną treningu moje ciało wydawało się NIESAMOWITE. Moja skóra poprawiła się, brzuch stał się bardziej płaski, spałam dobrze. Moja wątroba też prawdopodobnie była szczęśliwsza.

5. Ludzie myślą, że coś ukrywasz

Kiedy mówisz komuś, że postanowiłeś rzucić picie na chwilę, prawie zawsze zakłada, że ​​jest coś, co ukrywasz. Jesteś w ciąży? Czy jesteś alkoholikiem? Czy dostałeś DUI? Jesteś chory? A potem nawet po tym, jak to wyjaśnisz, niektórzy z nich przytakną i powiedzą „Mmhmm…” zadumanym tonem, jakby nadal ci nie wierzyli. Ci ludzie są denerwujący.

6. Niektórzy ludzie nie traktują cię poważnie

Niektórzy powiedzą: „Och, ale możesz wypić łyk, prawda?” Lub „Po prostu napij się jednego drinka! To nic wielkiego! ”Ci ludzie są bardzo denerwujący.

7. Wszyscy kochają DD

Kilka razy, kiedy się zaryzykowałem, byłem oczywiście wyznaczonym kierowcą. Wszyscy kochają wyznaczonego kierowcę i zwykle nikt nie chce nim być, ale bycie DD domyślnie oszczędza każdemu bólu głowy.

8. Alkohol jest lekiem

Rozpoczęliśmy weekend „upijmy się ponownie!” Strzałem Jamesona. To był chyba najsmaczniejszy Jameson, jaki kiedykolwiek uderzył mnie w usta, i bardzo mi się podobało. Ale oprócz przyjemności zauważyłem również inne odczucia. Jak tylko miałem ten pierwszy strzał, chciałem więcej. Mój mózg chciał więcej. Moje usta chciały więcej. Każda część mnie chciała więcej, chociaż wiedziałam, o ile lepiej czuję się fizycznie bez alkoholu. To było tak, jakby mały czerwony diabeł siedział na moim ramieniu szepcząc mi do ucha: „Tak, miej innego. Oczywiście powinieneś mieć inny…

I tak miałem inny. I kolejny. I kolejny. Miałem tak wiele innych, w rzeczywistości obudziłem się następnego dnia na kacu. Jeszcze raz.

I nienawidziłem tego.

To uświadamia mi, że alkohol jest narkotykiem. To znaczy, wiedziałem wcześniej, że to narkotyk, ale nie jestem pewien, czy kiedykolwiek tak naprawdę myślałem o tym rodzaju efektu wabienia. To robi w twoim mózgu, gdzie sprawia, że ​​myślisz, że chcesz lub potrzebujesz więcej. Dlatego jeden napój nigdy nie wystarczy. Niekoniecznie wynika to z samego braku samokontroli. To dlatego, że alkohol jest narkotykiem. Być może taki, który ma nad mną większą kontrolę niż kiedykolwiek wcześniej zauważyłem.

Więc po pijackim weekendie rozpusty, czy mam zamiar wznowić picie?

Ehhh… jeszcze nie wiem. Przed ośmiotygodniową przerwą w przyjmowaniu alkoholu głównie pić w weekendy. To wydawało się dość zdrowe. W każdym razie przez jakiś czas. Aż nagle nie wydawało się to już zdrowe.

Więc teraz… może mógłbym zdecydować się pić tylko społecznie? Pij tylko na imprezach lub przyjęciach? Czy to może być coś?

Nie wiem.

Chyba wciąż muszę wymyślić, jak dobrze się bawić bez picia, ale obawiam się, że to niemożliwe. Prawdopodobnie muszę to zrobić jeszcze więcej - idź na imprezę, idź do baru, idź do czegokolwiek i rób to trzeźwo, aż nie będzie już tak niewygodnie. Dopóki nie nauczę się dobrze bawić trzeźwy.

A może to kwestia ludzi. Może muszę znaleźć ludzi, którzy nie czują się niezręcznie wokół trzeźwości. Czy to może być coś? Nie wiem, czy to możliwe, ponieważ poznawanie ludzi nie jest łatwym zadaniem.

Więc nie jestem jeszcze pewien. Naprawdę nie mam planu na przyszłość. Alkohol czuje się dobrze, dopóki nie poczuje się okropnie. Trzeźwy czuje się dobrze, dopóki nie poczuje się niezręcznie. Myślę, że przez większość dni wolę dziwne niż okropne, ale jest coś tak zabawnego w bzyczącym tańcu, że nie sądzę, że kiedykolwiek będę w stanie powtórzyć trzeźwość.

Najlepszą odpowiedzią jest prawdopodobnie umiar. Muszę nauczyć się, jak wypić jeden lub dwa drinki, nie padając ofiarą słodkiej pokusy drugiego. Chyba będę nad tym pracował. Wiem tylko, że w tym tygodniu wypiłem zero drinków i czuję się świetnie.