Shit Jobs: McDonald's

Wartość pracy jest mniejsza niż zero.

Miałem szesnaście lat i mama zmusiła mnie do znalezienia pracy. Jeszcze raz. Poznaj wartość pracy. Miała rację, to lekcja, którą zatrzymuję kilkadziesiąt lat później: wartość pracy jest mniejsza niż pieprzenie zera, negatywne zjadanie twojej duszy i życia. Więc dziękuję.

Złożyłem aplikację w McDonald's w Kingston, Massachusetts. Trzeba było kupić własną koszulę McDonald's i specjalne syntetyczne spodnie bez kieszeni, abyś nie mógł wyjść z dziewięćdziesięciu dziewięciu centów hamburgera rozgrzanego do temperatury tyłka. Zabrali pieniądze z pierwszych kilku czeków. Czeki przyszły trzy tygodnie później; zadokowali sześćdziesiąt osiem dolców za mundury, które ci sprzedali, i pobrano podatki, coś w rodzaju jednej trzeciej twojego czeku. W tym momencie pracowałeś kilkadziesiąt godzin w upalnej, syczącej, głośnej kuchni, alarmy nieustannie wybuchały, sześćset stopni grilla na cal od mięsa twoich rąk, przecierając tłuste płytki za każdym razem brudnym mopem był dwusekundowy zastój w rozkazach, krzyczał na ciebie - dostałeś czek i nic, kurwa, nie było. Wiesz, jakie podatki są w sensie abstrakcyjnym, dziesięcioprocentowy federalny przedział podatkowy, ale nie wiedziałeś, że to podatek stanowy, podatek miejski, FICA, SDI… dziwne akronimy… twój czek przyszedł bezbożnie. nic nie zostało. Wartość pracy. Sprzątając toaletę, brudna kłoda gnilna w sikałej żółtej wodzie z papierem toaletowym wiła się nad miską i na podłogę mniej więcej raz na cztery razy, kiedy tam wchodziłeś - wartość pracy.

Dziewczyny były z przodu, a chłopcy z tyłu. Teoretycznie było to miejsce pracy o równych szansach, wolne od dyskryminacji ze względu na płeć, ale żadna dziewczyna nie pracowała na rozpryskującym grillu ani nie kupiła sześćdziesięciu funtów skrzynek mrożonych kotletów wołowych aż do ciemnej zamrażarki lub ciągniętych worków na śmieci wielkości lodówek z niedoskonałym mięsem. śmietnik. Żaden facet nie prowadził kasy ani nie rozmawiał z klientami. Ludzie chcą zobaczyć uśmiechniętą dziewczynę o sterczących piersiach. Nie winię ich. Dziewczyny pracowały z przodu i nie flirtowały z nami ani tak naprawdę z nami nie rozmawiały. Byli niewolnikami domowymi. Musieli wziąć upał, kiedy coś spieprzyliśmy; to oni byli karceni, że „Nie mówiłem wam o cebuli”. Musieli widzieć nas jako kibiców i złoczyńców.

Moja praca to ćwierćfuntowiec z serem i grill McLean. Jest to doskonała stacja, jeśli kiedykolwiek pracujesz w McDonald's. Objętość jest znacznie niższa niż hamburger / cheeseburger / Big Mac i nie masz do czynienia z dużą głęboką jamą topiącego twarz oleju do smażenia. Dodatkowo ćwierćfunt był moją ulubioną kanapą jako cywil. Kiedy ludzie zamówili to, co zrobiłem, pogratulowałem im w myślach, że dokonali właściwego wyboru. Hamburger to drobiazg, wcale tak naprawdę nie jedzenie; wypolerujesz go na dwa kawałki i poczujesz się, jakbyś zjadł tłuste powietrze. Quarter Pounder to prawdziwa kanapka. Kanapka konesera.

Zabierasz placki z zamrażarki po lewej stronie grilla i upuszczasz je na zamrożonej powierzchni patelni. Syczą i parują. Jest tam pokrywa z klapką z inną podgrzewaną powierzchnią, którą opuszczasz na nią, a mięso jest gotowe w dziewięćdziesiąt sekund. Grill z klapką to zastrzeżona technologia McDonald's, którą objaśniono w szkoleniu, zachowując maksymalną świeżość i warunki sanitarne w mięsie. Błyska światło i rozlega się charakterystyczny dzwonek. Podnosisz klapkę i nakładasz hamburgery na przygotowane bułeczki. Karmelizowałeś bułki w toasterze, który ma własne charakterystyczne światła i brzęczyk, który usłyszysz w snach. Film szkoleniowy wyjaśnił, że karmelizujesz bułki, aby zapobiec wchłanianiu przypraw i rozmoczeniu. Podobało mi się, że nie traktowali cię protekcjonalnie - trzymali słowo „karmelizuj” zamiast jakiegoś zastrzeżonego hasła korporacyjnego, które było trudniejsze do powiedzenia. Karmelizuj. Keczup, musztarda z dużych metalowych miseczek z uchwytami, w które naciskasz spust i dozuje idealną ilość; pikle ułożone ostrożnie, aby się nie nakładały, cebula. Serwujesz dwa plastry sera odsunięte pod kątem czterdziestu pięciu stopni, aby w każdym kęsie znajdował się ser. Filmy świetnie wyjaśniają, dlaczego robisz różne rzeczy. Nie musieli; mogliby mi tylko powiedzieć, że ustawiłem ser pod kątem czterdziestu pięciu stopni, bo tak kurwa powiedziałem, ale nie spieszyli się i doceniłem to. Zawiń kanapkę w przytulną, podobną do origami modę McDonald's. Ćwierć w górę.

Dostajesz rytm. Nadchodzi pora lunchu i oczekujesz brzęczenia, dźwięków, dzwonków i świateł; wyprzedzasz grę, a stojak na lampę ciepła nie chce świeżej ćwiartki nawet przez sekundę. Żadnego przenikliwego „GDZIE SĄ MOJE KWARTAŁY ??!?” Od kasjera i żadnych szybkich skupisk od menedżera na temat tego, jak musisz poprawić swoją grę. Nie mogę mieć facetów, którzy utrzymywaliby nas w tym zespole, OK? „Zamówienia na grilla”, czyli na zamówienie „bez cebuli” - większość ekip grillowych nienawidziła tego. Kochałem ich. Wiedziałeś, że przygotowujesz kanapkę dla jednej konkretnej osoby tak, jak jej się podoba. Maszyna wypluła instrukcje na taśmie z fioletowym atramentem i trzeba było podbiec, złapać je i pośpieszyć, żeby zrobić kanapkę. Kiedy spieprzyłeś jednego, kierownik wracał z taśmą i wskazywał ci, co powiedział, i pytał: jak to się stało? Zapominasz, że to McDonald's; to dosłownie najmniej prestiżowa praca na świecie, ludzie się z ciebie śmieją, a twój dochód netto to dwa dolary i pięćdziesiąt centów za godzinę. Jesteś przerażony i źle się czujesz. Wartość pracy.

Dostajesz rytm, który zostaje zjebany przez konieczność uzupełnienia pasztecików, pójścia do tyłu i zdobycia kolejnych bułek, opróżnienia i odkażenia dozowników keczupu. Jeśli wszystko w ogóle zwolni, menedżer będzie ciągle na ciebie szczekał, by zamiatać i wycierać. Zmagaj się z brudnym, tłustym mopem w zlewie i być może zetnij ręce na jakimś przemysłowym urządzeniu do krojenia pomidorów. Nie traci się ani sekundy; jesteś idealną maszyną pracującą nieustannie. McDonald's jest najlepiej zarządzaną firmą na świecie, aż do nieco nienormalnej kobiety z dziwnym utykiem, która pali niefiltrowane Pall Malls, które są odpowiedzialne za twoją zmianę - została doskonale indoktrynowana w tym, jak sprawić, by twój dzień był ciasny jak bęben. Nie grillujesz, wyjmujesz śmieci, zamiatasz i wycierasz. Sierżanci musztry nie są aż tak dobrzy. Nazywała się Wendy, ale nalegała, by nazywać ją „Romayne”.

Pieprzymy się z nią. Nienawidziła być nazywana „Wendy”, więc kiedy się odwróciła, zaczęliśmy śpiewać „Wendy” w kółko. Ja i Glenn, dzieciak z Marshfield, który prowadził McNuggets i frytki. Glenn był zabawny i bystry. Byłem też zabawny i bystry, i była to pierwsza z wielu gównianych prac, w której znalazłem inną zabawną i mądrą osobę i dziwiliśmy się „co do cholery tu robisz”.

Byłbym zbity z tropu, kiedy pojawiłem się na zmiany, a Glenna tam nie było. Mieliśmy wyimaginowany system rankingowy dla wszystkich kucharzy - zaczynasz jako Grill Knave, przeniosłeś się do Grill Apprentice, Grill Soldier, Grill Master, Grill Wizard, Grill Lord. Najwyższym poziomem był Grill God. Tylko jeden człowiek to osiągnął i wstąpił do Złotych Łuków i sam został hamburgerem. Znasz go teraz jako burmistrza McCheese'a. Od dawna opowiadamy o obronie naszego McDonalda przed spiskami Króla Burgerów, Wielkiego Dave'a Thomasa i pułkownika Sandersa.

Zrobilibyśmy naprawdę dobry riff, a potem „Romayne” krzyczałaby na nas, żebyśmy się zmiecili. Ani jedna sekunda nie zmarnowana. Będą czerpać z ciebie jak najwięcej za tak mało, jak to możliwe, i słusznie postrzegają ludzkie interakcje między pracownikami jako marnotrawstwo. To jest dobre zarządzanie. Niektóre firmy nazywają to „kradzieżą czasu”, rozmawiając z ludźmi, z którymi pracujesz. Posiadają czas. Są właścicielami twojego życia, a ty je kradniesz. Wartość pracy.

Wziąłem tydzień wolnego, ponieważ grałem w szkole. Kiedy wróciłem, całkowicie wypatrzyli sklep i zreorganizowali wszystkie maszyny. Firma wprowadziła nowy proces dla każdego produktu spożywczego, aby zapewnić, że każdy posiłek McDonalda był jeszcze cieplejszy i świeższy niż wcześniej. Zainstalowali coś, co nazywa się „piekarnikiem Q”. „Q” oznacza „jakość”. Jeśli klient zapyta, co to jest, powiesz „to po prostu coś, co robimy, aby twoje jedzenie smakowało lepiej”.

Piec Q’ing był mikrofalówką. Ale NIGDY nie nazwałeś tego mikrofalówką. W rzeczywistości powiedzieli, że odtąd w sklepie NIGDY nie należy używać słowa „mikrofalówka”. Niezależnie od tego, czy jesteś przy kasie, na grillu czy w pokoju wypoczynkowym. Czy Twoja zmiana się rozpoczęła, czy nie. Jeśli usłyszysz słowo „mikrofalówka”, zostaniesz natychmiast zwolniony i wyprowadzony z budynku.

To „duży” menedżer wygłosił tę rozmowę, Mark. Ten, który poszedł na Hamburger University. Dyplom został oprawiony w jego biurze, gdzie było wiadro z mopem i starożytny komputer Tandy, którego użyłby, aby wprowadzić nasze godziny do sekundy. Właśnie dlatego wiedziałeś, że to poważne gówno - rozmowa z nami była jak adres prezydencki. Słowo to było tak podwójne i nieprzyzwoite, że Mark bał się powiedzieć „mikrofalówka”, nawet w zdaniu „nie wolno nigdy wymawiać słowa„ mikrofalówka ”.

Mark nie był złym facetem, chociaż nigdy mu nie wybaczyłem, ponieważ usmażyłem rękę na grillu z klapką i dostałem blister od mojego małego do łokcia, a on po prostu przykleił go bandażem i zmusił mnie do pracy resztą mojej zmiany. Ale był człowiekiem. Właśnie został pobity ze strachu przed utratą pracy w McDonald's, strachu przed przyniesieniem niczego do domu swojej rodzinie. Właśnie został tak indoktrynowany korporacyjnymi bzdurami, że musiał spędzać dni na robieniu pokoju pełnego nastolatków, przerażony mówiąc „mikrofalówka”. Wartość pieprzonej pracy.

Odszedłem, ale nie wcześniej, niż zarobiłem dziesięć centów podwyżki jako członek „starszej ekipy grillowej” i specjalną szpilkę na jak długo tam pracowałem i jak mało pieprzyłem. Każda praca, jaką kiedykolwiek miałem, była dokładnie taka sama. Ktoś zatkał toaletę, a jakiś dupek krzyczy na ciebie, żeby to naprawić, a ty zostaniesz zwolniony za powiedzenie, co to za gówno naprawdę jest.

Epilog:

Sprawdziłem je na Yelp. Zobacz, jak radzi sobie Alma Mater. Mają jedną gwiazdkę. „Zamówienie zawierało błędy. Frytki nie były ciepłe. Pompy do sosu były puste. Mój posiłek przyszedł z drinkiem i musiałem im przypomnieć. Licznik był brudny. Mój filet zawierał tylko pół kawałka sera i żadnego dodatkowego sosu tarter, jak prosiłem.

Fuckin Grill Knaves.