W letnie popołudnie w 2009 roku w prywatnym apartamencie konsultingowym słońce wpadało przez przypadkowo otwarte żaluzje. Wylał się na dywan i na moje dżinsy, które dobrze pasowały miesiąc wcześniej, ale stały się dla mnie zdecydowanie za duże.

„Straciłeś dużo na wadze” - powiedział mój endokrynolog. "Co robiłeś?"

„Mój refluks jest nadal dość zły. Naprawdę nie mogę utrzymać jedzenia po zażyciu pigułki. W przeciwnym razie po prostu przestrzegam planu diety ”.

„Czasami tak się dzieje z pigułką. Spróbuj wziąć to w innym czasie. Celowo nie wymiotujesz, prawda? ”

"Nie."

Rozmowa odwróciła się gdzie indziej. Pytanie, które wypowiedział, wraz z całkowitym brakiem działań następczych, było najbliższym pytaniem o moją bulimię.

Dla każdego powinno być oczywiste, że jestem bulimią, ale ludzie nie lubią o tym rozmawiać. Szczególnie nie lubią o tym rozmawiać, jeśli bulimiczna osoba ma nadwagę - to prawie tak, jakbyśmy nie byli prawdziwi.

Wiedziałem, jak to ukryć. Nie chciałem, żeby ktokolwiek wiedział. Nie śledziłem niczyich planów żywieniowych ani archaicznych pomysłów. Głodziłem od miesięcy.

Na początku chodziło o to, żeby nie jeść smakołyków, potem nie jeść przekąsek, potem pomijać śniadanie, a potem kolację. W końcu pozwoliłbym na jeden posiłek do żołądka dziennie - radośnie ciesząc się każdą uncją sosu, każdym kęsem, każdym zapachem. Nadal pamiętam te posiłki i uczucia, które wywołały.

Żaden haj nigdy nie był tak satysfakcjonujący jak to uczucie, że czerwone kropelki krwi spadają na mój zlew, czuję się całkowicie pusty od jedzenia, wiedząc, że zostałem całkowicie oczyszczony.
Zdjęcie Gardie Design na Unsplash

Po jedzeniu czasami czekałem kilka godzin, a czasem biegałem do łazienki, gdy tylko ostatni kęs prześlizgnął mi się do gardła. Zawsze było tak samo - oczyścić, oczyścić, oczyścić. Wsuń dwa palce w gardło, trzy, jeśli jest to trudne, aż pojawi się jedzenie. Gdyby nie przyszedł, piłbym wodę, a potem wylałby się ze mnie.

Oczyść, oczyść, oczyść. Wyczyść jeszcze trochę, aż uderzę w żółć żołądka. To nie wystarczyło. Czyściłem, dopóki nie zacząłem krwawić.

Nie używałem markerów (łatwo rozpoznawalnego jedzenia spożywanego najpierw, więc wiesz, kiedy osiągnąłeś koniec czystki). Nie znałem żadnych innych bulimików i nie wiedziałem o płukaniu do plastikowych torebek. Albo o układaniu cegieł między udami na wizytach lekarskich, żeby nikt nie wiedział, ile schudłem. To były wszystkie rzeczy, których nauczyłem się na czas. Na początku oczyszczałem się do pierwszych kropli krwi, sprzątałem i leżałem na łóżku. Te kilka chwil między zobaczeniem plam krwi i zatrzymaniem czystki były najlepszymi momentami, jakie miałem. Jeśli nie krwawiłem, zawiodłem.

Byłem beznadziejnie zakochany, mój mózg został zalany dopaminą, poczułem przypływ adrenaliny, kiedy biegłem i myślałem, że już nie mogę, paliłem obficie trawkę, śmiałem się ze łzami w oczach, wpadłem w euforia przez wiele orgazmów, była niewiarygodnie zawrotna. Czułem słodką ulgę w nosie, który został zablokowany przez kilka dni, w końcu się otwierają lub kiedy godziny miażdżącego bólu zgagi ustępują. Żaden haj nigdy nie był tak satysfakcjonujący jak to uczucie, że czerwone kropelki krwi spadają na mój wyblakły kremowy zlew, czuję się zupełnie pusty od jedzenia, wiedząc, że zostałem całkowicie oczyszczony. To było dla mnie: oczyszczenie. Mogę szczerze powiedzieć, że nadal nie czułem porównywalnego haju. Nic się nie zbliża.

Jedzenie nie było już przyjemne. Była to cena za wstęp do chwalebnego uczucia oczyszczenia po długim, wyczerpującym oczyszczeniu.

Moje zejście do bulimii zaczęło się powoli. Pamiętam, że miałem 15 albo 16 lat i kupowałem tyle ciastek i butelek coli, ile tylko mogłem. Dorastałem z obelżywą matką i nieobecnym ojcem, nigdy nie kontrolując niczego w moim życiu i tłumiąc moje porzucenie. Lata zajęłyby mi nauczenie się, że jedyne rzeczy, których moja matka nie mogła kontrolować, to moje myśli i to, co wkładam do ust. Żyłem w świecie snów, zatracając się w książkach, programach telewizyjnych, filmach i pisaniu. Jedzenie stało się moim nowym haju. Gdy dorastałem, ten haj również stał się mężczyzną, ale uzależnienie zawsze wracało do jedzenia.

Wysokie jedzenie nie trwało długo, a wypychanie mojej twarzy jakimkolwiek jedzeniem zaczęło mnie obrzydzać. Obrzydliwe, obciążone, przygnębione. Ale to była jedyna znana mi kontrola i pragnąłem jej. Z biegiem lat moje uzależnienie od jedzenia rosło. Zacząłem mieć obsesję na punkcie tego, co zjem, kiedy, gdzie go kupię, jak to będzie wyglądać i gdzie go zjem. Polowanie na jedzenie było ponad ekscytujące. Przejechałem przez miasto po właściwy posiłek i odpowiednią atmosferę. Pierwszy kęs był zawsze całkowitym triumfem. I nieuchronnie następny kęs był bardziej tępy, a następny po nim był bardziej tępy, aż w końcu przy piątym kęsie mój triumf popadłby w gniew, rozpacz, obrzydzenie, wstręt.

Rozwinąłem inne nawyki, by sobie poradzić. Czasami oczyszczałem się, żeby móc zjeść coś innego. W końcu rozpoznałem, jak dobrze się czuje oczyszczanie - miałem poczucie triumfu i omijałem obrzydzenie, gdy stawałem się czysty. Z triumfu przeszedłem do najwyższego szczytu. To było wyczerpujące: jak dobrze się czułem, jak bardzo tego chciałem.

Czyściłem, gdzie tylko mogłem. Na początku była to moja toaleta, potem umywalka, ponieważ oznaczało to, że nie musiałem się tak pochylać i ułatwiałem czyszczenie, a potem prysznic. Moją najtrudniejszą przeszkodą były toalety publiczne, ale w końcu przekroczyłem tę granicę i zacząłem czyścić obiady i kolacje z przyjaciółmi. Zauważyłem, które łazienki są najczystsze i dołożę wszelkich starań, aby do nich wrócić, szczególnie gdybym był z innymi ludźmi. Użyłem wszystkich wymówek, jakie mogłem.

Nie wstydzę się przyznać, że oczyściłem się także z toalet w stylu Trainspotting. Wymyśliłem historie o zatkanych toaletach, długich liniach i problemach z hydrauliką, aby wyjaśnić czas, który zajęło mi oczyszczenie. Potem nauczyłem się, jak szybciej się oczyszczać - im szybciej, tym lepiej. Nie musiałbym tworzyć wymówek. Zupełnie zmieniłem sposób, w jaki specjalnie zjadłem jedzenie, aby móc szybciej i łatwiej oczyścić. Jedzenie nie było już przyjemne. Była to cena za wstęp do chwalebnego uczucia oczyszczenia po długim, wyczerpującym oczyszczeniu.

Zdjęcie Gabor Monori na Unsplash

Czasem czekam, aż inne stragany będą puste, innym razem chowam się w straganie dostępnym dla osób niepełnosprawnych, ale czasami musiałbym się oczyścić, gdy ktoś gówno stał obok mnie. Ludzie reagowali inaczej: większość mnie ignorowała, ale niektórzy czekali na mnie i pytali, czy potrzebuję pomocy. Byli tacy, którzy pytali, czy wszystko ze mną w porządku, ci, którzy zaoferowali mi szminkę lub podkład, aby pomóc mi później naprawić. Byli też tacy, którzy wykrzykiwali „eww” i „obrzydliwe”. Ci, którzy zastanawiali się, czy zjemy to samo i kwestionują praktyki bezpieczeństwa żywności w restauracji. Ogólnie rzecz biorąc, ludzie byli mili i wybaczający, a ja nawiązałem kilka najkrótszych i najdoskonalszych przyjaźni w łazience, dzieląc się pomadką lub historią wojenną.

Cykl obżerania się i płukania ostatecznie ustąpił miejsca plucie. Po wielu latach i jednej hospitalizacji za zrujnowanie przełyku (gdzie nikt nie pytał, czy mam bulimię), obrzęki i oczyszczenie ustąpiły miejsca innemu. Zaczynałem jeść jedzenie, ale zamiast wcisnąć mi je do gardła, by później zostać wydalonym, użyłem miski do zupy do plucia zamiast połykania. Nie było to tak satysfakcjonujące jak oczyszczanie, a ja wciąż czułem się zniesmaczony, ale nie tak głęboko, jak inne uczucie wstrętu i gniewu. Dzięki temu jedzenie znów smakowało. Dziwnie satysfakcjonujące było zobaczenie, jak wyglądało jedzenie bez żółci w żołądku.

Mój ogień był moją głęboką nienawiścią i urazą do siebie.

W końcu ustąpiła trzecia część cyklu: głód. Byłem tak dobry w plucie, że zacząłem pluć prawie wszystko, co zjadłem. Pozwoliłem, aby niektóre pokarmy miały kontakt z moim żołądkiem - zdrowe pokarmy, multiwitaminy, woda.

Miałem obsesję na punkcie łusek. Straciłem ponad połowę masy ciała. Zaczęłam się ciągle ważyć: za każdym razem, gdy coś jadłam, za każdym razem, gdy szłam do łazienki. Rano, po siłowni, pod koniec dnia, przed snem. Zacząłem chodzić na siłownię dwa razy dziennie, z wyjątkiem niedziel, ponieważ siłownia była zamknięta. Nie wiedziałam, co to był dzień odpoczynku. Chciałbym wiedzieć, skąd pochodzi ta cała energia, ale szczerze mówiąc nie wiem. To był tylko rozpęd. Ogarnęła mnie obsesja zmniejszenia się, napędzana mroczną siłą wściekłości i buntu. Mój ogień był moją głęboką nienawiścią i urazą do siebie.

Pamiętam, jak zmuszałam się, żeby nie pić wody, bo to ważyłoby wagę. Liczby na wadze przestały być miarodajnym pomiarem mojej wagi, a zamiast tego stały się miarą tego, czy jestem godzien bycia kochanym, słyszanym i znanym. To była moja walidacja.

Ludzie wokół mnie zauważyli zmianę. „Wyglądasz świetnie”, mówili, cicho zastanawiając się, jak to zrobiłem. Chciałem im powiedzieć: „Po prostu nie jedz ani nie oczyszczaj wszystkiego, co jesz. Potrzebujesz tylko jedzenia jako paliwa. ”Zamiast tego mówiłem o ćwiczeniach i diecie. Zawsze mi wierzyli. Nikt nigdy nie kwestionował, czy moja utrata masy ciała była zdrowa. Widzieli, jak jem sałatki. Wiedzieli o moich częstych wizytach na siłowni. Nigdy nie był kwestionowany. Odpowiedzi byłyby niewygodne.

Nie wiedziałem nawet, co to znaczy być zdrowym. Stworzyłem ostrogę pięty, która uniemożliwiła mi codzienne bieganie. Przestałem ćwiczyć całkowicie i przybrałem na wadze, ale kontynuowałem cykl upijania się, oczyszczania i głodu, aż musiałem się zatrzymać. Nie oczyszczam się, dopóki krew nie wypłynie. Nadal nie używam markerów, ale nie muszę: robiłem to przez tyle lat. Wiem co robię. Niemal czuję się dumny z pisania tego i teraz zdaję sobie sprawę, że nie ma z czego być dumnym.

Zdjęcie Annie Spratt na Unsplash

Pozwalam sobie teraz oczyścić się tylko wtedy, gdy czuję, że mam problemy z trawieniem. Lata obżarstwa, czystki, głodu spowodowały trwałe uszkodzenie mojego ciała, metabolizmu i trawienia. Dużo czasu zajęło mi ponowne wejście na siłownię, aby nie pozwolić, aby jedzenie lub brak jedzenia rządziły moim światem. Aby dowiedzieć się, jakie są zdrowe wybory i jak je podejmować. Ogromne zaufanie, którym musiałem obdarzyć ludzi, aby móc działać inaczej, być zdrowym. Za pierwszym razem, gdy mój dietetyk powiedział mi, żebym nie martwił się kaloriami, płakałam. Dopiero po czterech miesiącach zdałem sobie sprawę, że może miała rację, kiedy powiedziała, że ​​mogę spożywać ponad 1000 kalorii dziennie. Walczyłem z nią przez miesiące i kłamałem na temat mojego spożycia.

Nie było łatwo być uczciwym w kwestii tego, kim byłem, a ja wciąż nie ujawniam wszystkiego wszystkim ludziom, którzy mi pomagają. Tylko garstka ludzi w moim życiu wie, ale są to ludzie, którym głęboko ufam. Trzy lata zajęło mi, zanim mogłem znów się ważyć, spojrzeć na liczby na skali i nie chcieć przejść w tryb głodu. Wiedziałem, że zdrowiełem, kiedy liczby stały się właśnie takimi - liczbami.

Nie mogę powiedzieć, że jestem w 100% odzyskany, ponieważ nie wierzę, że jest coś takiego dla mnie. Ponad 15 lat życia spędziłem w cyklu obżarstwa, oczyszczenia, głodu. To właśnie wiem i jest to duża część tego, jak sobie radzę. Jeśli coś pójdzie nie tak, jedną z moich bezpośrednich myśli jest albo: „wygodne jedzenie poprawi sytuację” lub „oczyszczenie oczyści wszystkie złe uczucia”.

Powrót do zdrowia nie jest górą, na którą się wspinasz, a pewnego dnia osiągasz szczyt i wszystko jest świetnie. Zawsze wspinasz się na górę, zawsze uczysz się, zawsze wracasz do zdrowia.

Moje życie wciąż rządzi się jedzeniem i zdrowiem, ale teraz inaczej. Zamiast obsesji na punkcie liczb na skali, nauczyłem się oceniać moją utratę wagi na podstawie tego, jak luźne jest moje ubranie, o ile jestem silniejszy, i używam skanów ciała, aby określić moją beztłuszczową masę ciała i procent tkanki tłuszczowej. Już nie pozbawiam się jedzenia i picia wody przed pójściem na wagę. Liczba, która do mnie mruga, nie jest już odzwierciedleniem mojej własnej wartości. Przestaję się ważyć, jeśli czuję, że zbliżam się do dziewczyny, która głodowałaby, widząc, że straciła kilka gramów. To w tych momentach uznania i decyzji moja ścieżka jest wyznaczona.

To nie była łatwa podróż. Zajęło mi to dobre dwa lata, aby przestać pić codziennie, a trzy i pół roku, aby pracować nad bardziej pozytywnym wizerunkiem siebie. Podróż do samorealizacji odbywa się wewnętrznie.

Nauczyłem się tylko tego, że powrót do zdrowia nie jest górą, na którą wspinasz się, a pewnego dnia osiągasz szczyt i wszystko jest świetnie. Zawsze wspinasz się na górę, zawsze uczysz się, zawsze wracasz do zdrowia. To ciągły proces. Na każdy mały cal do przodu jest wiele kroków do tyłu. Myśli są zawsze dostępne - ale możesz i dowiesz się, że są to tylko myśli. Nie rządzą tobą. To nie są fakty. Nie mają mocy oprócz tego, co im dajesz. Nauka zajmie dużo czasu. Odzyskiwanie jest do końca życia. Dotarcie do miejsca, w którym teraz jestem, zajęło mi ponad 15 lat.

Dla każdego, kto to czyta i przechodzi przez coś podobnego: jeśli znajdziesz się w gabinecie lekarskim i zastanawiasz się, jak schudłeś, ale nie masz odwagi zapytać, czy jesteś bulimią, przestań ich widzieć. Idź do kogoś, kto specjalizuje się w zaburzeniach jedzenia. Będzie ciężko, ale powiedz im prawdę. Zobacz kogoś, kto zechce z tobą ciężko pracować we własnym tempie.

Powiedz ludziom, którzy cię kochają, prawdę. Nie zawsze pociągają cię do odpowiedzialności, ale nie będziesz musiał znosić, czym jest mistrz Gus w rachunkowości, ponieważ wyrzucił kaca przed wielkim spotkaniem. Czyszczenie jest łatwe, ale większość ludzi tego nie wie. Większość ludzi będzie chciała jakiejś nagrody za to.

Zastanów się, jak trzymać się z daleka od innych bulimików - szczególnie tych, którzy odczuwają ból z bólu - gdy jesteś we wczesnej fazie zdrowienia. Mogą to być najbardziej wyzwalające osoby, które spotkasz.

Idź na terapię. Pracuj nad swoimi najgłębszymi problemami, które powodują oczyszczenie. Nie te, które zmuszają cię do codziennego sprzątania - ponieważ Karen nie komplementowała twojego stroju lub ponieważ autobus się spóźniał - ale prawdziwe, głębokie, ukryte, stłumione problemy. Te z twojego dzieciństwa. Powód, dla którego to wszystko się zaczęło.

To nie będzie łatwe, ale warto.