ciasto brzoskwiniowe

Zdjęcie Charles Deluvio  na Unsplash

Brzoskwiniowe ciasto, wiśnie Bing, koktajl z rumem, Chambord i Rose's Grenadine. Stek ze spódnicy na grillu, pokrojony na ziarno. Lody waniliowe. Sałatka z radicchio, rubinowa, z zielonymi agatowymi oliwkami Castelvetrano i wiórkami parmezanu w parze z chrupiącą obierakką do warzyw w szufladzie. Dzisiaj: Udka z kurczaka z grilla, jedna trzecia bez skóry (wiem, nie mów mi o tym, kurczak potrzebuje skóry, wiem, wiem), wrzucone w pikantno-słone potarcie. Dziś wieczorem położę je na grillu i okresowo pomaluję rozcieńczonym sosem BBQ z NYT Cooking.

Brzoskwinie, ciasto brzoskwiniowe, kawa, woda.

To brzoskwiniowe ciasto, które zrobię dziś po południu. Przed lub po spotkaniu Jen i Jen oraz dwóch chłopców, odpowiednio Ari i Flynna, mających siedem i osiem lat, na tratwie zakotwiczono dobre dwa okrążenia lub trzy na jeziorze, tą samą tratwą, na którą pływałem, gdy miałem 12 lat, 13, 14 i 15.

Wczoraj płynęliśmy z Magdą wieczorem. Po raz kolejny szok zimna zaparł mi dech w piersiach. Zacząłem wchodzić, sapać i dmuchać. Magda spojrzała na mnie krytycznie i powiedziała: „Czy zamiast tego chcesz zeskoczyć z doku?” Odpowiedziałam: „Tak… może”. Wzięła mnie za rękę i poprowadziła jak dziecko do drewnianego molo. Szliśmy w ten sposób ramię w ramię do samego końca. Spojrzała na mnie, żeby upewnić się, że naprawdę skoczyłem. Zawahała się. „Chcesz być głębiej?” Powiedziałem: „Jasne…” Spojrzała na mnie ponownie, sprawdzając. Wyraziłam twarz udawanego strachu, ścisnęła mnie za rękę i podskoczyliśmy, moje stopy były spiczaste, aby nie dotknąć kostki, którą skręciłem dwa tygodnie temu na plaży Capitola.

Skakaliśmy, a potem wynurzyliśmy się. Zwolniliśmy sobie nawzajem ręce po uderzeniu w wodę, naturalnie, odruchowo. Śmialiśmy się. Wrzasnąłem. Powiedziałem, że czuje się tak dobrze! Rozpromieniłem się. Pływaliśmy. Ona mówiła. Powiedziałem: „Muszę teraz pływać”. To znaczy, nie mogę teraz rozmawiać, nie mogę deptać wody słabą i delikatną kostką, mogę tylko udar mózgu na tratwę i muszę skupić się na Zrób to.

Grzmot grzmi. Nieco chłodniejsza bryza wisi w kuchni. Ptak śpiewa na skraju polany. Magda leży na łóżku, prawdopodobnie przy telefonie. Ale nie narzekam. Odkąd tu przyjechaliśmy, naprawdę czytała książkę ze stronami w formie papierowej i skończy ją w tym tygodniu. To historia chłopca Edmunda White'a. Nie przeczytałem tego. Ona to lubi. Też to przeczytam.

Teraz grzmot pęka! Najpierw pęka, a potem toczy się etapami. Chmury zbierają się, rozlewając czerń z góry. Słońce nie jest jeszcze zasłonięte. Trawy łąkowe i drzewa, sosna, osika, przed domem, są błyszczące, błyszczące, lśniące zielone, z lekkim różowozłotym filtrem po pożarach w Yosemite przez cały tydzień.

Jak ekscytująca, letnia burza w drodze. Ciasto brzoskwiniowe do zrobienia. Tratwa do pływania. Udka z kurczaka do grilla i sos do grilla do zrobienia, z burbonem, jeśli mogę go znaleźć.

Lato w Tahoe Meadows.

A jednak, jak szybko wszystko może się zmienić.

Wydaje się, że burza minęła. Nie dostaliśmy uwolnienia otwarcia niebios. Zrzędził trochę i odszedł.

Skórka z ciasta jest zrobiona. Ale kiedy to robiłem, dowiedziałem się, że telefon Donato jest wyłączony. A teraz znów się waham, zostawiając wiadomości dla swojego współlokatora, zostawiając wiadomości dla mojego syna, dzwoniąc do mojego syna, który wydaje się mnie ignorować. To nie jest niezwykłe; ma 20 lat. Ale kiedy jego ojciec znów ma taką depresję, tak przypominającą dwa lata temu, kiedy trzykrotnie hospitalizowano go z poważną depresją i zdiagnozowano u niego dwubiegunowy, nie lubię wyłączonych telefonów, żadnego z nich.

Byłem zdezorientowany, ponieważ Donato wydawał się dobry. Wydawał się lepszy. Z pewnością łatwiej mu było być w pobliżu. To dopiero drugi raz, kiedy tego doświadczyliśmy, tylko drugi raz on też. Jesteśmy w tej ciemności.

Wiedziałem tylko, że miesiąc temu zmiana, którą zauważyłem, była dobra. Dramatyczna, ale dobra. Był cicho. Siedzę cicho w moim domu. Wydawało się, że słucha. Wydawało się, że odpowiada. To było dobre. Jego „normalny”, o ile go znam, czyli 21 lat, był hipo-maniakalny. Taki maniakalny, taki hiper, głośny, destrukcyjny. Zabawa przez około pięć minut. Potem wyczerpujący.

To nowe Donato było mile widziane. Słodkie. Kiedy spojrzałem w jego oczy, poczułem, że mnie widzi, co było naprawdę rzadkie. I słodkie. I cudowny.

Powiedziałem: „Co słychać, D? Wyglądasz inaczej.

Spojrzał na mnie i powiedział: „Rzuciłem pulę dwa tygodnie temu i przechodzę poważne wycofanie się”.

Powiedziałem: „Naprawdę? Tak to jest? Cóż, muszę ci powiedzieć, to dobrze, wiesz. Wydajesz się bardziej obecny, bardziej realny. ”

Teraz zdaję sobie sprawę, że w jego głosie wyczuwałem strach.

Od tego czasu ten strach wzrósł. Jego oczy poruszają się gwałtownie z boku na bok. Wzdycha często i wielokrotnie, a wydech brzmi jak wynurzenie się wieloryba, mnóstwo stłumionej udręki i niepokoju. Ale to nie uwalnia. To odgłos udręki, który nie jest ulgowy, ale buduje się nieustannie.

Paranoja również cofnęła się. Jadąc w góry ze swoim pierworodnym Gary'm i moją córką trzy tygodnie temu, bał się, bał się, że nie dotrą na szczyt na czas, bał się, że zostaną zbyt długo, boi się, że nie ma wystarczającej ilości wody, jedzenia , że ktoś zostanie ranny, że stanie się coś złego.

Magda powiedziała, że ​​rezerwowali tak szybko, że dostała krwawienia z nosa. Jej ojciec po prostu nie mógł się doczekać powrotu. Był przerażony. Jadąc do domu, to samo. Samochód się zepsuje. Wypadek był nieuchronny. Było za gorąco na silnik. Ruch był niebezpieczny. Prędkość była niebezpieczna. Wszystko było niebezpieczne.

Jego głos jest teraz pusty. Jego aspekt katatoniczny. Znowu zapada się w to miejsce, do którego poszedł tuż przed przebudzeniem o trzeciej nad ranem po tym, jak rozpętał bójkę w klasie, w której pracował jako nauczyciel pogotowia - ktoś, kogo umieścili w klasie bez szkolenia, ponieważ potrzebował pracę i nie mieli nauczycieli.

Nie bolało go, chociaż jedno uderzenie trafiło go w ramię. Coś się jednak uruchomiło i kiedy obudził się w środku nocy, a może nigdy nie poszedł spać, ogarnął go strach. Poszedł do komisariatu policji i powiedział funkcjonariuszom, że napotkał „strach o życie”. Nigdy nie było dla mnie jasne, czy myślał, że ktoś przyjdzie go skrzywdzić, czy bał się, że zrobi mu krzywdę. Został przywieziony do pawilonu psychiatrycznego Johna George'a. Nie żartuję. To jest nazwa. Nie możesz wymyślić tego gówna. W każdym razie szpital psychiatryczny dla ubogich, dla ciebie i dla mnie.

Był tam przez cztery dni. Podniosłem go. W każdym razie próbowałem go podnieść. Siedziałem godzinami w pustej sali wejściowej z wysokimi sufitami i oknami, czekając na zwolnienie. Nie byłem w stanie do niego zadzwonić, porozmawiać ani uzyskać informacji o tym, kiedy będzie mógł odejść.

Nie wiedziałem, co z nim zrobić, kiedy w końcu wyszliśmy. Jesteśmy rozdzieleni przez 14 lat, ale zaprosiłem go do pozostania w moim domu przez kilka dni. Cały czas byłem przerażony. Był katatoniczny, jego mózg wydawał się zamrożony. Nie mógł odpowiadać na pytania, nie mógł nic znaleźć, ciągle gubił rzeczy, krążył po pokoju. W jego oczach pojawił się strach.

Po kilku dniach wrócił na swoje miejsce w Berkeley. W Boże Narodzenie był jeszcze trzykrotnie hospitalizowany, ostatni raz w Herrick, a następnie zwolniony do opieki ambulatoryjnej w La Cheim, stroju prowadzonym przez lekarza, którego początkowo lubiłem. Zadzwoniłem do niego w tym tygodniu, zostawiłem wiadomość. Z kolei zostawił mi wiadomość z kilkoma pomysłami na to, co mam teraz robić, skoro Donato nie ma pracy, ubezpieczenia, żadnych świadczeń. Miło z jego strony, że do mnie oddzwonił, ale wiadomość z nazwą miejsca, w którym mógłby dostać darmowe lekarstwa, była zrobotyzowana. W żadnym wypadku nie sprawiał wrażenia, że ​​mogę zadzwonić ponownie.

Wyśledziłem Sonię, starą przyjaciółkę Donato, która mieszkała w tym samym domu komunalnym. Znalazła go w jego pokoju. Włączył telefon i zadzwonił do mnie. Jego głos był płaski. Są długie przerwy. Kadencja jest nienormalna. Zadaję pytanie i jest długa pauza. Tak długo, że nie mogę tego znieść. Pytam ponownie Jestem sfrustrowany. Wychodzę z głowy, oszalały.

To się powtórzyło dziś rano. Nazywałem go. On powinien jeść śniadanie z moim synem. Powiedział: „Chciałem zjeść śniadanie z Alexem…” Odpowiedziałem: „… zamierzałem?” Co to znaczy? Jeszcze nie jesteś? ”Długa pauza. Biorę głęboki oddech. Puść to. Weź inny. Potem pojawia się odpowiedź: „Tak”. Mój własny niepokój mnie pokonuje. Wiem, że powinienem być delikatny, ale jestem bardzo zdenerwowany. Posypuję go pytaniami. „Donato! Co się z Tobą dzieje? Co to jest? Długa pauza. „Masz na myśli, właśnie teraz?” „Teraz, ogólnie rzecz biorąc, tak!” Długa pauza. Drżące westchnienie. Małe dźwięki przypominają ucieczkę jęków.

Kazałem mu zgodzić się na spotkanie z naszym synem na śniadanie. Powiedział, że odejdzie, by być tam o 10, w uzgodnionym terminie. Ale kiedy zadzwoniłem do niego kilka minut przed dziesiątą, powiedział, że „wciąż próbuje odejść”.

To nasz ostatni poranek w Tahoe Meadows. Łąka przed chatką jest zielono-różowo-złota. Ptaki śpiewają. Zrobiłam sobie cappuccino z ekspresem do kawy E. Moja córka drzemie.

Chcę być spokojny, cieszyć się dziś rano. Chodząc po łące, pomyśl, spróbuj się trochę zastanowić, zrób smaczne śniadanie. Doceń to miejsce i siebie.

Zamiast tego stwierdzam, że nie mogę oddychać. Oddycham płytko, bardzo płytko. Zdaję sobie sprawę, że to strach. Jestem w objęciach strachu. Boję się i jestem przerażony. Pewnego razu Colleen powiedziała, że ​​jeśli chodzi o Donato, muszę mieć na sobie płaszcz przeciwdeszczowy i pozwolić, aby wszystko ześlizgnęło się ze mnie, aby być nieprzeniknionym, że potrzebuję emocjonalnego płaszcza przeciwdeszczowego, aby się zachować. To były dni, w których Donato wpadł w dziwaczne szaleństwo z powodu kropli kapelusza, niejednokrotnie prawie zjeżdżając z drogi - w jednym przypadku urwisko - w drugiej krawędzi rowu.

Od dłuższego czasu taki nie był. Przez prawie dwa lata był niemożliwie szalony. Wyczerpujący, ale przynajmniej silny, w dobrym nastroju, na czas, responsywny. Codziennie zabierał moją córkę do szkoły. To była jego główna praca w życiu i było w porządku. Nadal miał niewielki dochód z tytułu niepełnosprawności pochodzący ze szkoły, potem był bezrobotny. Teraz wszystko się skończyło. Nie ma żadnych dochodów.

Mam teraz trudne decyzje. Ale nie. To niedorzeczne i nawet ja to rozumiem. O ile moi (rozsądni? Wredni?) Przyjaciele mówią mi, że nie ponosi mojej odpowiedzialności, jest odpowiedzialny za swoje życie, oczywiście my się nim zajmiemy.

Powodem mojego strachu i nienawiści do siebie w obliczu tego kryzysu jest to, że obwiniam siebie. I to jest moja praca do wykonania. Tak jak w przypadku wszystkich dzieci alkoholików, mamy swego rodzaju kompleks Jezusa. Uważamy, że jesteśmy w jakiś sposób wszechmocni, a przynajmniej jesteśmy w stanie spowodować ogromne wydarzenia. Wszystko jest w jakiś sposób naszą winą. Nasi rodzice zabili się alkoholem. Nie zrobiliby tego, gdybyśmy byli dobrymi dziećmi, gdybyśmy nie byli tak rozczarowani.

Wiem, oczywiście, błędność tego wszystkiego i przez całe życie walczyłem z tymi śmieciami. Niestety walka trwa.

Więc kiedy Donato cierpi z tego powodu, staję się defensywny. Dlatego nie jestem delikatna. Czuję, jak uniwersalny palec wskazuje na mnie. Nie byłem wystarczająco miły. Wydaliśmy za dużo pieniędzy, kiedy byliśmy razem. Byłem zbyt wymagający. Nigdy nie zaakceptowałem go takim, jakim był. Jakoś to wszystko moja wina. Tak jak wtedy, gdy byłem małą dziewczynką, wierzyłem, że gdybym lepiej dbał o swoją matkę, ona by się poprawiła. Cały czas przestaje być pijana. Położyłem ją do łóżka, ostrożnie usuwając szklaną plamę z kondensacji z jej dłoni, gdzie spoczywała na prześcieradle. Ostrożnie zdejmując okulary. Palcami do telewizora, aby go wyłączyć, aby zabić ten okropny szary, zamazany dźwięk. Podciągnij narzutę, wyłącz światło. Stawki były tak wysokie. Pomagając jej prowadzić, doprowadzając nas wszystkich do domu w jednym kawałku. To była moja odpowiedzialność. Opiekuję się moimi siostrami. Itd. Ad nauseum.

Wydawało się, że moja matka cierpiała tak samo. Mój ojciec mawiał: „Twoja matka sądzi, że spowodowała II wojnę światową”. Kiedy prom kosmiczny Challenger spadł z nieba, moja matka płakała i pił przez cały tydzień przed telewizorem. Każdy dzień, kiedy wracałem ze szkoły, był taki sam. Siedziała bokiem lub w jakiejś skrzywionej pozycji, wiele prześcieradeł pod wiatr, szlochając, jęcząc, płacząc. Czerwona twarz, opuchnięta twarz, łzawe oczy i przerażające, ponieważ zawodzenie zawsze zmieniało się w krzyk i agresję. To była tylko kwestia czasu. Dobrze znaliśmy czas. Wiedzieliśmy, kiedy wyjść z domu.

Zrobię co w mojej mocy, aby robić to, co właściwe, aby opiekować się naszą dotkniętą chorobą rodziną. Postanowiłem zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby zabrać go do mojego ubezpieczenia. Być może będziemy musieli go wspierać, a mój syn to rozumie. Kilka tygodni temu powiedział: „Mamo, Papi musi trwać tylko kilka lat. Odzyskałem go.

W rzeczy samej. Mamy jego plecy. Teraz muszę tylko upewnić się, że mam swoje własne plecy. Nawiasem mówiąc, brzoskwiniowe ciasto było niesamowite i proste. Oto przepis.