Naleśniki… Lub indyjska umowa małżeńska

„Jedzenie to konieczność, ale inteligentne jedzenie to sztuka”.
 - François de La Rochefoucauld

Zdjęcie Anthony DELANOIX na Unsplash

Kilka miesięcy temu byłem w Kapsztadzie ze słoweńską dziewczyną, którą uwielbiałem i rozmawialiśmy o starych relacjach na temat sushi. Ta, za którą tęskniła najbardziej, zwierzyła się, była raczej umową o wzajemnej nudie. Był świeżo po związku, a ona szukała czegoś, co odciągnęłoby ją od dramatu rodzinnego.

„Więc powiedziałem mu kiedyś, że jestem piękny, jesteś uroczy. Chcesz dostać naleśniki?

„To w zasadzie zaaranżowane małżeństwo” - zaśmiałem się.

W krajach, w których aranżowane małżeństwa są nadal powszechne, obie strony negocjują, co wniosą do (figuratywnego) stołu. Powiedziałem jej, że podziwiam ich dokładność i dosłowność.

„Nie uprawialiśmy nawet seksu, tylko śniadanie!”

„Jeszcze bardziej jak małżeństwo”.

Kilka lat temu spotkałem się z moim przyjacielem J, aby przeprowadzić burzę mózgów przy projekcie kawy przy kawie. On i ja kończyliśmy rozmowę, kiedy weszli nasi przyjaciele, małżeństwo. Zdecydowaliśmy się zjeść posiłek i patrzyłem, jak coś, o czym nigdy nie zapomnę, rozwinie się przy stole.

Podczas gdy J i ja zastanawialiśmy się między słynnymi naleśnikami w restauracji a zdrowszymi opcjami w menu, usłyszałem B i H, para małżeńska siedząca naprzeciwko nas, tag-team ich zamówienia.

„Chcesz dostać naleśniki, a ja dostanę Cobba?” Powiedział B.

H pokiwał głową i odłożył ich menu na bok.

W międzyczasie J i ja zamówiliśmy naleśniki, bo pieprzyć to.

Kiedy pojawiło się jedzenie, coś stało się dla mnie krystalicznie czyste. Ci z nas, którzy brali udział w indywidualnym wydarzeniu, nie tylko przekroczyli celowo markę, oboje odmówiliśmy sobie czegoś, czego chcieliśmy. Nic nie powiedziałem, ponieważ byliśmy w trakcie niezwiązanej dyskusji, ale zauważyłem, jak jedli moi przyjaciele i narodziła się teoria.

Kelner postawił sałatkę przed B, a naleśniki przed H. Pokroił swoje naleśniki na pół i ułożył stos półksiężyca. B rzucił Cobba i zgarnął trochę na półpłynny talerz H, a następnie wziął pół naleśnika.

Pamiętam, że nasza dyskusja była ożywiona i pełna energii, ale nie pamiętam ani słowa. Pamiętam, jak oglądałem B & H z masłem i sosem sałatkowym. Pamiętam, że najpierw zjadła sałatkę, ale on zjadł naleśniki, gdy były gorące. Pamiętam również, że kiedy śpiączka cukrzycowa zaczęła się obmywać, spojrzałam na białko i zielenie H, które zachowałem na koniec. Byłem pod wrażeniem ich symbiozy. Gdyby restauracja była sportem olimpijskim, indywidualne wydarzenie nigdy nie miało szans w starciu z wydarzeniem drużynowym.

„Wydaje mi się, że najbardziej tęsknię za byciem w związku” - powiedziałem B, gdy lunch się kończył, a H włożyła na talerz kolejny kawałek naleśnika.

„Naleśniki?” Zaśmiała się.

„Jedzenie w zespole”.

„Powinniśmy poszukać kogoś do jedzenia i picia przed szukaniem czegoś do jedzenia i picia”.
- Epikur

Zdjęcie Jack Finnigan na Unsplash

To prawda, że ​​jest wiele innych rzeczy, za którymi należy tęsknić w związku, ale objawienie, które miałem tego dnia, wykraczało daleko poza tęsknotę za partnerem żywnościowym. Uderzyło mnie głębokie znaczenie wszystkiego, co wydarzyło się przy stole między nimi - jak bardzo różniło się to od mojego jedzenia. Byłem nadmiernie pochłonięty węglowodanami i cukrem, podczas gdy mieli oni dobrze odżywiony posiłek. Nie miałem już dość jedzenia na talerzu, aby później zjeść posiłek, ale między nimi warto było zabrać resztki do domu, aby jeden z nich mógł zjeść posiłek.

Byłem niezadowolony z mojego zamówienia i wiedziałem, że gdybym zamówił sałatkę, tęskniłbym za naleśnikami. Oboje wiedzieli, że to, czego brakowało w ich posiłku, zostanie zrekompensowane tym, co zamówił ich partner.

W wieku dwudziestu kilku lat byłem w związku z prawdopodobnie najlepszym zjadaczem, jakiego kiedykolwiek znałem. Był pełen przygód, jak ja, miłośnik pikantnych i etnicznych potraw, odkrywca menu i kombinacji smaków. Jedną z naszych ulubionych rzeczy do zrobienia było jedzenie.

Typowy wolny dzień obejmował przejazd przez miasto do wietnamskiego miejsca, w którym każdy z nas czytał. Zamówilibyśmy trzy rzeczy i udostępniamy je wszystkie. Podobał nam się ten sam poziom przyprawy, ustalony, kiedy coś wymagało wypryskania limonki lub gdy miejsce było przereklamowane. Uderzamy w koreańskie restauracje, stoiska taco, stawy do grillowania i tłuste łyżki. Czasami trenowałem do wyścigu i postanowiłem zjeść coś zdrowego, ale także ugryźć bekon. Jedzenie z nim dało mi to, co najlepsze z wielu światów.

Próbowałem nawiązać przyjaźnie platoniczne z jedzeniem. Większość nie jest wystarczająco regularna, aby wypełnić pustkę. Niektóre były wręcz katastrofalne. Kilka lat temu postanowiliśmy założyć tradycję z kilkoma dziewczynami: w pierwszy czwartek każdego miesiąca chodziliśmy razem do fajnej restauracji i próbowaliśmy. Dostałem pierwszy wybór, a moim wyborem była znana tajska restauracja z jedzeniem ulicznym w Los Angeles. Jedna z dziewcząt była bezglutenowa i bezmleczna, jedna nie lubiła zbyt wiele przypraw, druga po prostu chciała już jeść. Ktoś zasugerował, żeby nazwać nasz klub, a ktoś przewrócił oczami.

Zanim przyszło jedzenie, można było poczuć napięcie. „Nie mogę tego zjeść”, powiedział jeden. „Cóż, nie płacę za to, jeśli nie mogę tego zjeść”, powiedział inny. Nigdy nie dotarliśmy do odcinka 2 Club Club, choć otrzymał nazwę.

To mało wspomniany efekt uboczny bycia singlem, brak prawdziwego partnera w jedzeniu. Naukowcy wykazali, że im dłuższe pary są razem, tym bardziej podobny jest ich smak w jedzeniu. Posiadanie osoby, która podziela większość twoich upodobań, a która jest dość ryzykowna przy zamawianiu menu, otwiera kulinarne drzwi. A przejście przez te wszystkie drzwi razem jeszcze bardziej wzmacnia więź: jedna ręka myje drugą.

Chociaż uwielbiam robić rzeczy samemu, a czasami lubię solowe posiłki, zawsze będzie czegoś brakującego w tym doświadczeniu. Osoby samotne, które chcą różnorodności, spadają do kombinacji pół-zupy na pół kanapki każdej restauracji na świecie, jakby to była jedyna odmiana, do której my, przegrani, mamy prawo. Albo restauracje muszą ulepszyć swoje menu degustacyjne, albo muszę znaleźć partnera.

Być może nadszedł czas, aby ponownie napisać mój profil Tinder: Jestem piękny, jesteś piękny, chcesz dostać naleśniki?