Tylko bogaci są zatrute: preferencje innych

[Rozdział ze skórki w grze] Sprzedawca jest szefem - Jak pić truciznę - Reklama i manipulacja

Kiedy ludzie stają się bogaci, tracą swój eksperymentalny mechanizm oparty na skórze w grze. Tracą kontrolę nad swoimi preferencjami, zastępując konstruowane preferencje własnymi, niepotrzebnie komplikując swoje życie, wywołując własną nędzę. I to są oczywiście preferencje tych, którzy chcą coś im sprzedać. Jest to problem związany ze skórą w grze, ponieważ wybory bogatych są podyktowane przez innych, którzy mają coś do zyskania i nie mają skutków ubocznych ze sprzedaży. Biorąc pod uwagę, że są bogaci, a ich wyzyskiwacze rzadko, nikt nie krzyczałby ofiarą.

Kiedyś zjadłem kolację w restauracji nagrodzonej gwiazdką Michelin z koleżanką, która nalegała na zjedzenie tam zamiast mojej zwykłej greckiej tawerny z przyjaznym właścicielem właściciela, jego drugim kuzynem jako kierownikiem, a jego trzecim kuzynem raz usuniętym jako recepcjonistka. Inni klienci wydawali się, jak mówimy w językach śródziemnomorskich, mieć zatkany korek z tyłu, który utrudnia właściwą wentylację, powodując, że opary gromadzą się na ścianach żołądkowo-jelitowych, co prowadzi do drażliwego rodzaju wystroju, który zauważasz tylko u wykształconych wyższe klasy. Zauważam, że oprócz zatkanych korków wszyscy mężczyźni nosili krawaty.

Kolacja składała się z szeregu skomplikowanych drobiazgów, z mikroskopijnymi składnikami i kontrastującymi smakami, które zmusiły cię do koncentracji, jakbyś przystępował do jakiegoś rodzaju egzaminu. Nie jedliście, a raczej odwiedziliście jakieś muzeum z wpływową angielską specjalizacją wykładającą o wymiarze artystycznym, którego nigdy nie rozważalibyście sami. Było tak mało tego, co było znane i tak małe, że pasowało do moich kubków smakowych: gdy coś przy tej okazji smakowało jak coś prawdziwego, nie było szansy na więcej, gdy przechodziliśmy do następnego dania. Przeszukując naczynia i słuchając kawałka sommeliera o sparowanym winie, bałem się utraty koncentracji. Fałszowanie kosztuje dużo energii, że się nie nudziłem. W rzeczywistości odkryłem optymalizację w niewłaściwym miejscu: jedyne, na czym mi zależało, chleb, nie było ciepłe. Wygląda na to, że nie jest to wymóg Michelin.

Mój typ posiłku

Venenum in Auro Bibitur

Opuściłem to miejsce z głodu. Teraz, gdybym miał wybór, miałbym sprawdzoną recepturę (na przykład pizzę z bardzo świeżymi składnikami lub soczystego hamburgera) w tętniącym życiem miejscu - za jedną dwudziestą ceny. Ponieważ jednak kolega z kolacji mógł sobie pozwolić na kosztowną restaurację, padliśmy ofiarą skomplikowanych eksperymentów szefa kuchni, sądzonego przez biurokratę Michelin. Nie udałoby się osiągnąć efektu Lindy: jedzenie robi się lepiej dzięki drobnym zmianom, od sycylijskiej babci po sycylijską babcię. Uderzyło mnie, że bogaci ludzie byli naturalnymi celami; jak tytułowy Thyestes krzyczy w tragedii Seneki, złodzieje nie wchodzą do bezbożnych domów, a bardziej prawdopodobne jest, że pije się truciznę w złotym kielichu niż w zwykłym. Venenum in auro bibitur. [I]

Łatwo jest oszukiwać ludzi, zmuszając ich do komplikacji - biednym oszczędza się tego rodzaju oszustwa. Jest to ta sama komplikacja, którą widzieliśmy w rozdziale x, która sprawiła, że ​​naukowcy sprzedali najbardziej skomplikowane rozwiązanie, gdy tylko proste rozwiązanie tego problemu może zrobić.

Hamburgery, dla wielu, są znacznie smaczniejsze niż filet mignon, ze względu na wyższą zawartość tłuszczu, ale ludzie byli przekonani, że ten drugi jest lepszy, ponieważ jest droższy w produkcji.

Moim pomysłem na dobre życie jest nie uczestniczenie w uroczystej kolacji, w jednej z sytuacji, w których utknąłeś na dwie godziny między żoną dewelopera nieruchomości z Kansas City a lobbystą w Waszyngtonie.

Duże domy pogrzebowe

Podobnie jest z nieruchomościami: jestem przekonany, że większość ludzi jest szczęśliwsza w bliskich dzielnicach, w prawdziwej dzielnicy w stylu barrio, gdzie mogą poczuć ludzkie ciepło, mieć towarzystwo, ale kiedy mają duże dolce, stają się pod presją, aby przejść do ponadosobowe bezosobowe i ciche rezydencje, z dala od sąsiadów. W późne popołudnia cisza w dużych galeriach ma charakter pogrzebowy, ale bez kojącej muzyki. Ponadto, gdy będzie wystarczająco duży, dom będzie profesjonalnie zarządzany, podobnie jak korporacja.

Jak stwierdził Vauvenargues, francuski moralista, mały jest lepszy od tego, co nazwalibyśmy w dzisiejszych terminach właściwościami skali - Book X mówi o skalowaniu i transformacjach skali. Niektóre rzeczy mogą być po prostu zbyt duże dla twojego serca. Pisał, że Rzym był łatwy do kochania przez mieszkańców, gdy był małą wioską, trudniej gdy stał się wielkim imperium. Podobnie, w dużej rezydencji pozbawionej ludzkiego ciepła jest coś opuszczonego; jest coś jeszcze bardziej napiętego w dużej rezydencji w dużej mierze zamieszkałej przez służących.

Zamożni ludzie tego typu, którzy nie wyglądają na bogatych, z pewnością zdają sobie sprawę z tego - żyją w wygodnych kwaterach i instynktownie wiedzą, że ruch będzie obciążeniem psychicznym. Wielu nadal mieszka w swoim oryginalnym domu.

Bardzo niewiele osób rozumie swoje własne wybory i ostatecznie manipulują nimi ci, którzy chcą im coś sprzedać. W tym sensie zubożenie może być czymś pożądanym. Patrząc na Arabię ​​Saudyjską, która powinna stopniowo powracać do poziomu ubóstwa sprzed oliwy, zastanawiam się, czy Vauvenargues powiedziałby im, że odebranie im niektórych rzeczy - i chmara okropnych cudzoziemców przybywających po nich - poprawi ich sytuację.

Innymi słowy: jeśli bogactwo daje mniej opcji zamiast więcej (i bardziej różnorodnych) opcji, robisz to źle… [1]

Nieliniowość postępu i krzywa S.

Teraz uogólnijmy, aby ogólnie postępować. Czy chcesz, aby społeczeństwo się zamożało, czy jest coś, co wolisz - brak ubóstwa? Czy twoje wybory należą do ciebie czy sprzedawców?

Wróćmy do wrażeń z restauracji i omówmy skonstruowane preferencje w porównaniu do naturalnych. Gdybym miał wybór między zapłaceniem 200 $ za pizzę a 6,95 $ za skomplikowane francuskie doświadczenie, zapłaciłbym 200 $ za pizzę plus 9,95 $ za butelkę wina Malbec. Właściwie zapłaciłbym za brak doświadczenia Michelin.

Takie rozumowanie pokazało właśnie, że istnieje wyrafinowanie powodujące degradację, którą ekonomiści nazywają „negatywną użytecznością”. To mówi nam coś o bogactwie i wzroście „PKB” w społeczeństwie: pokazuje to krzywą „S”, powyżej której wyrządzacie sobie coraz większą szkodę. Można go wykryć tylko wtedy, gdy pozbędziesz się skonstruowanych preferencji.

Obecnie wiele społeczeństw staje się coraz bogatszych, wiele poza pozytywną częścią krzywej „S”. I jestem pewien, że gdyby pizzę wyceniono na 200 USD, ludzie z korkiem włożonym do tyłu ustawiliby się za nią. Ale jest zbyt łatwy do wyprodukowania, więc wybierają kosztowne, a pizza zawsze będzie tańsza niż skomplikowane badziewie.

[Ciąg dalszy nastąpi…]

[1] Wielu myli ten pomysł raczej z poparciem wyborów spartańskich niż z ograniczeniem wolności.