„O kapitanie! Mój kapitan!"

- Podróż do centrum siebie

Pod sztywnym spuchniętym brzuchem morza powstało życie.

Zdjęcie Rob Robbins [domena publiczna]

Jego oczy powiedziały wszystko, a ja zatonąłem głębiej. Byłem pewien, że w tym momencie wywróciłem się na lewą stronę. Z pewnością wymiotowałam wystarczająco z moich wnętrzności, nie mogąc nawet utrzymać wody i leków przeciw nudnościom. Ale ciężkie pociągnięcie w moim sercu było znacznie gorsze niż wymiotowanie.

Nie chodzi o to, że nigdy przedtem nie byłem tak chory, ani że nigdy nie zemdlałem, nie straciłem przytomności, uderzyłem się w głowę ani nie wyrzuciłem wszystkiego. Po prostu wszyscy to widzieli. Nie byli głupimi przyjaciółmi z college'u, a to nie był sobotni wieczór z moimi najlepszymi kumplami, nie żebym je miał. To był mój mąż i cała jego rodzina, a to były Święta Bożego Narodzenia… Cóż, przyjęcie świąteczne, ale rozumiesz.

I to było naprawdę to. Nie mogłem tego dłużej robić. Dowiedziałem się. Nie są już za szkłem, z jednej strony, ja z drugiej bezpiecznie, oszukując ich wszystkich, że są tacy jak oni. Oni wiedzieli. Wszyscy wiedzieli i byłem pewien, że wszyscy mnie nienawidzą. I mój mąż; Złamałem mu serce.

Zdjęcie: Mary Wise

Mogło się to rozpocząć, kiedy miałem siedem lat, popijając płaskie pustki z moim kuzynem Victorem na przyjęciach rodzinnych. Kwaśny i prawie ciepły, nawet wtedy uwielbiałem ten chmielowy smak węglowodanów. Moi rodzice byli tylko pijakami towarzyskimi, ale na imprezach zawsze obecny był alkohol, zwykle piwo lub wino, może trochę Limoncello. W każdą niedzielę strona mojego ojca zbierała się na kolację w rzędzie South Philly mojego dziadka. Cztery lub pięć stołów ustawionych jedna za drugą, ubranych w oliwki, ravioli, makaron forno, braciola i brokuły rabe, rozciągały się na całą długość piwnicy. Przez całą noc moi wujkowie popijali wysokie kieliszki czerwonego wina bardziej przypominającego wódkę niż merlot. Mój dziadek warzył go każdego roku. Zmiażdżył winogrona, tupiąc i sfermentował je w gigantycznych cedrowych beczkach w swojej piwnicy. Każdy dostanie dzban galonów do końca roku, a następnie proces zacznie się od nowa.

Dopiero później skosztowałem naszego rodzinnego wina. A przy niewielkiej ilości, którą oczyszczaliśmy, Victor i ja nigdy nie piliśmy wystarczająco dużo, aby naprawdę coś poczuć, ale nigdy nie wiadomo. Może wystarczyło we mnie nacisnąć przełącznik. Może to był plus czas, kiedy moja matka dała mi grypę z alkoholem i dekstrometorfanem. Stałem się zombie na noc, mój pierwszy brak prądu. A może uważam za romantyczne bycie alkoholikiem. Zmartwiony poeta. Fantazjowałem o byciu sławnym poetą i ciągle pisałem. A wszyscy poeci są alkoholikami, prawda? Talent artystyczny + alkohol = ważny i sławny! Puf! Albo nie. Tak, niektórzy poeci są alkoholikami, ale niektórzy lekarze i kelnerzy, prawnicy, mechanicy i kasjerzy pracujący w Kohls. Alkoholizm nie jest wybredny, ale powoduje problemy. Kłopoty, które przygniatają cię jak kamień. Kłopoty, które podbijają ci głos i przekonują do rezygnacji… prawie z wszystkiego.

Ojciec mojej matki zmarł w wieku 47 lat i prawdopodobnie był alkoholikiem z opowieści, które słyszałem, więc może to tylko w moich genach. Oprócz jego prawdopodobnej możliwości, w mojej rodzinie jest wielu zdecydowanych alkoholików, głównie aktywnych i zaprzeczających, jednego dochodzącego do siebie przez dziesięciolecia i jednego martwego z własnej ręki w wieku 32 lat.

Może to są wszystkie te rzeczy, a może to także życie i mój brak umiejętności radzenia sobie. Może to mój strach. Brzmi jak idealna burza.

Poza tym chciałem być poetą.

Każdego lata moi rodzice, brat i ja gromadziliśmy się w naszym oliwkowym Chevy Cavalier i schodziliśmy 95 w drodze do Wildwood na nasze jedyne rodzinne wakacje. Była to gigantyczna łódź samochodu z zielonymi winylowymi siedzeniami i opcjonalnymi pasami bezpieczeństwa. Oldie's 98 zawsze się bawiła, a lunch był zawsze szynką i serem topionym z majonezem na Amorosso. Przejazd przez most Walta Whitmana oznaczał nasze przejście do innego świata. Wiedziałem, że Stary Walt jest poetą i chociaż nigdy nie czytałem ani słowa o jego twórczości, wiedziałem, że musi być świetny, ponieważ był także mostem. Wpatrywałbym się w okno, spoglądając w pudrowe błękitne niebo, srebrzyste fale na dole, a stalowe belki krążyły po asfalcie. Czułbym się tak duży i potężny jak on. To był moment, na który czekałem, ale zawsze mijałem zbyt szybko. I patrzyłem, jak zanika za nami, stając się coraz mniejszy, aż stała się tylko droga i drzewa, a ja byłem tylko sobą.

Walt Whitman Bridge, Filadelfia, Pensylwania. Zdjęcie Jdnrite01 (domena publiczna)

Za szkłem spoglądającym na świat byłem po jednej stronie, a wszyscy i wszystko inne po drugiej. Czułem, że mam sekret, którego nie mogłem się podzielić, taki, którego nikt nie słyszał, taki, w który nikt nigdy nie uwierzy. Nie pamiętam czasów, kiedy nie czułem tego szkła między nami.

Może to było… szkło.

Tak naprawdę nie odebrałem, dopóki nie miałem 18 lat. To był mój pierwszy raz poza domem. Byłem na studiach i picie było tym, co robili wszyscy uczniowie. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że to, co robiłem, to nie to samo.

Moja pierwsza butelka została schowana w szafie w akademiku w ciągu pierwszych kilku tygodni zajęć. To była piąta Spiced Rum Captain Morgan. Nienawidziłem rumu i nie znałem różnicy między przyprawami czy nie, ale nic z tego nie miało znaczenia; Miałem obok pudełko z cheeriosami, które można było wykorzystać jako ścigającego - problem rozwiązany.

„O kapitanie! Mój kapitanie! ”Powiedziałbym, że podnosząc butelkę za sztywną, zimną szyję. Potem wstrzymałem oddech, przycisnąłem usta do ust i wziąłem gigantyczny płonący łyk mojego kapitana, podążając za nim ślepo, z pięścią pełną tych złych chłopców z Cheerio.

To był początek mojej 11-letniej kariery alkoholowej.

W liceum okazja nigdy się nie pojawiła. Naprawdę. Moi najbliżsi przyjaciele byli dobrzy jak złoto. Mieliśmy noce z prawdą lub odwagą, śpiewaliśmy karaoke, walczyliśmy w poduszki i spędzaliśmy czas w centrum handlowym. Mieliśmy chłopaków i dramat, ale nigdy nie „bawiliśmy się”, nawet w poprzednim tygodniu. Chłopiec, którego nigdy nie poznaliśmy, zaprosił nas na przyjęcie, ale zanim mogłem powiedzieć „tak”, powiedzieli „Nie!” I odciągnęli mnie. Wciąż wszyscy byli dziećmi w sercu i bardzo skupieni na studiach i karierze, w przeciwieństwie do mnie. Byłem dobrym studentem, ale byli na zajęciach AP i nie chciałem mieć nic wspólnego z college'em. Nie wiedziałem, co chcę robić ze swoim życiem, poza tym, że pisałem, i byłem głęboko pochowany w depresji i wstręt do siebie. Przekonali mnie wraz z rodzicami i poszedłem na studia.

Wszystkie osoby rozpoczynające naukę na Świeżym Świecie zostały podzielone na małe grupy i przypisane do Osoby Orientacji Rówieśniczej (POP) na tydzień przed rozpoczęciem semestru. Pod koniec Orientacji nasz POP zorganizował przyjęcie dla naszej grupy w jej domu Sorority. Czarny podpalany, sok z dżungli i arbuz z wódką; cokolwiek było pierwsze, zsunęło mi się z gardła i natychmiast oświetliło każdą komórkę w moim ciele. To było jak jakieś boskie światło wylewające się ze mnie, a wszystkie moje atomy zaśpiewały jednocześnie „Haleluja!” Po raz pierwszy poczułem uczucie spokoju, wygody, ulgi, że byłem tak zdesperowany przez całe życie.

I idealna burza zaczęła szaleć.

To wszystko, o czym mogłem myśleć. Planowałem tygodnie wokół picia. Moje przyjaźnie były budowane wokół picia. I dla mnie nie było okresu, miesiąca miodowego, w którym wszystko było po prostu zabawne, a potem wszystko się zmieniło. To zdarza się niektórym ludziom. Piją jak normalna osoba, piją tu i tam kilka kieliszków wina lub piwa i BOOM, wódka uderza, a jedną butelkę znajdują się za środkami czyszczącymi, a drugą za pudełkami po butach. Nie ja. Za pierwszym razem, kiedy piłem, straciłem przytomność. I za każdym razem było jakieś combo paczki czerni, zemdleć, zwymiotować. Ale nie byłem całkowicie przewidywalny, od czasu do czasu zmieniałem kolejność, tylko dla kopnięć.

To było prawie w połowie mojego pierwszego roku i było to braterskie przyjęcie jak każde inne. Kiedy obudziłem się następnego ranka, moje ciało było zimne i wszystko było głośne i żywe, szczególnie ich gniewne głosy. Moi przyjaciele powiedzieli, że zabrali mnie do domu, nie mogli powiedzieć, czy oddycham i żaden z nich nie mógł znaleźć mojego tętna. Ale wszyscy byliśmy nieletni, więc… Nikomu nie powiedzieli, zamiast tego zaniosli mnie pod prysznic i włączyli lodowatą wodę. W końcu zacząłem drżeć, a potem wymiotować i jeszcze raz wymiotować, a potem oczyścili mnie i zaniosli z powrotem do jednego ze swoich pokoi. Położyli mnie na podłodze przy jednym ze swoich łóżek, aby upewnić się, że nie umrę. Nie wierzyłem im. Nie chciałem im wierzyć. Nic z tego nie pamiętałem, więc wydawało mi się to zbyt surrealistyczne. Ale to właśnie zrobiłem. I nie przestało. I stało się gorzej. Wielokrotnie budziłem się ze siniakami i nie wiedziałem, skąd pochodzi żadna z nich. Mój współlokator zobaczył jednego z nich i zapytał: „O mój Boże, czy to cię nie przeraża?” Ale to była jedna z moich tajemnic: mój strach. Śmiałem się z niej i z siniaka, powiedziałem: „Nie!” I przepchnąłem się pod nią.

Po przerwie zimowej wróciłem i stwierdziłem, że moja współlokatorka mnie opuściła. Powiedziała, że ​​jestem alkoholikiem. Nie mogła już tego znieść. Cóż, nie przeszkadzało mi to, bo ukradła moją butelkę wódki z szuflady z bielizną.

Wielokrotnie obiecywałem moim przyjaciołom, że „przestanę być dupkiem”, a potem „nigdy więcej nie będę pił”. W rzeczywistości napisałem i podpisałem papiery mówiące te dziwaczne rzeczy. Ale nie mogłem przestać. A potem pewnej nocy w wiosenny weekend wypadł. Zostałam zgwałcona, być może przez więcej niż jednego faceta, ale nigdy się nie dowiem, bo zemdlałem i straciłem przytomność. Mam tylko wspomnienia i mnóstwo emocji. Nie mogłam jeść, nie mogłam spać, ciągle biegałam do łazienki i nie mogłam przestać drżeć przez wiele dni z lodu tak głęboko w moich kościach, że myślałam, że już nigdy nie poczuję ciepła. Ale przestałem pić. Uderzyłem w dno.

Na tydzień.

Nie chciałem z nikim rozmawiać o tym, co się stało. Wszak byłem za szklanką, zmniejszając się i oddalając.

Moi przyjaciele przekonali mnie, żebym przyłączył się do nich na imprezie bractwa w następny weekend, a ja nie piłem, ale szybko chciałem. Facet zbierający pieniądze przy drzwiach spojrzał na mnie i powiedział: „Nie pijesz?”, Jakby mnie znał. Byłem jednak pewien, że nigdy w życiu nie widziałem tego faceta. Moja klatka piersiowa ścisnęła się i zacząłem się pocić. Wszędzie mignęły mi oczy. Było głośno i śmierdziało wodą kolońską, perfumami, piwem i rzygami. W beczce spotkałem się z tym samym zdziwieniem od facetów, których nigdy nie spotkałem. Jeden z moich „przyjaciół” wręczył mi swój czerwony kubek. „Ale nie zapłaciłam”. „Po prostu weź to”, powiedziała. I zrobiłem.

Piłem, aby uciec od strachu, uciec od depresji, uciec od wspomnień, które nie wyszłyby mi z głowy, nie pozwoliłyby mi spać. Miałem teraz o wiele więcej powodów do picia i odczuwałem o wiele więcej wstydu i nie obchodziło mnie, że umrę z tego powodu. Chciałem tylko, żeby to wszystko się skończyło.

Wszyscy wiemy, że uzależnieni i alkoholicy nie planują się uzależnić, nie prosimy o to, ale coś przyciągnęło nas po raz pierwszy. Zwykle i zdecydowanie dla mnie jest to właz ratunkowy. Jest to nieco prawdziwe dla każdego, kto pije. Chcesz wytchnienia od stresów życia. Kieliszek Pinot odpręża, Long Island sprawia, że ​​tańczysz więcej, kilka Lagerów daje góry odwagi i zamienia twój głos w Się pod sobotnimi światłami karaoke. Pijesz kilka, kręcisz się, rozmawiasz i śmiejesz się, a jeśli masz ich za dużo, wiesz o tym i żałujesz, i nie popełniasz tego samego błędu. A dla reszty z nas, tych z tą tajemną obsesją, nie ma zbyt wielu, bo Margharity nigdy nie ma wystarczającej ilości, a barman zawsze czyni je zbyt lekkimi. Żałujemy, ale są one paliwem do ognia. Wstyd nas napędza, a nasz żal nie jest ups, to kolejny wstydliwy sekret, który musimy przełknąć.

Piłem przez 11 lat, starając się rzucić, kontrolować, zastąpić. W końcu zacząłem pić każdego dnia, ukrywając go przed mężem, idę do pracy, pachnąc jak kac. Mój pierwszy współlokator z college'u posadził nasiona, moi terapeuci zasadzili nasiona, moje ciągłe kac i komentarze męża zasadziły nasiona, ale zignorowałem je wszystkie.

Gdybyśmy wiedzieli, że mamy fizyczne predyspozycje do bycia alkoholem, i gdybyśmy byli w stanie przyspieszyć nasze życie, aby zobaczyć zawirowania, ból, a nawet śmierć, które nastąpiłyby w wyniku naszych uzależnień i alkoholizmu, czy nadal wybieralibyśmy to pierwszy raz?

Gdyby ta wiedza obejmowała przejrzystość, jaką mamy, gdy już przeszliśmy na drugą stronę, to nie, zdecydowanie nie. Niestety, nie ma sposobu, aby przejść na drugą stronę, aby uzyskać tę jasność, jeśli najpierw nie przejdziemy. To było coś, z czym walczyłem zęby i paznokcie, aby tego uniknąć.

Kiedy stałem się trzeźwy, mój mąż i ja byliśmy już małżeństwem od 5 lat. Zawsze odkładał posiadanie dzieci. Dowiedziałem się, że to z powodu mojego picia i dziękuję Bogu za to. Dzisiaj mam dwoje naprawdę niesamowitych dzieci, które uczą mnie więcej o tym, co to znaczy żyć i robić dobro w tym życiu, niż mogłem sobie wyobrazić. Mam 13 lat trzeźwość i nigdy nie widzieli, jak piję.

„Nie możemy tego przekroczyć. Nie możemy iść pod to. O nie! Musimy przez to przejść! ”Przez lata czytałem moim dzieciom wiele książek, ale te słowa Michaela Rosena„ Jedziemy na polowanie na niedźwiedzie ”podążają za mną wszędzie. Tak proste, takie prawdziwe. Odbieramy, ponieważ nie chcemy przez to przechodzić. Nie chcemy odczuwać niezręczności bycia wyrzutkiem z powodu odmowy, nieśmiałości i motyli towarzyskich, a dla wielu z nas nie chcemy odczuwać bolesnych wspomnień o traumatycznych doświadczeniach, depresji i samotności. Uważamy, że możemy uniknąć przechodzenia przez to przez odrętwienie lub całkowite zniknięcie z bardziej akceptowalną, wolniejszą formą samobójstwa. Ale w rzeczywistości nie możemy uciec przed tym niedźwiedziem i unikać przeszkód na naszych ścieżkach. Musimy przejść przez wszystkie „Swishy Swashy” i „Potknąć się”, aby znaleźć spokój i bezpieczeństwo w samym sercu nas samych. Wiersz dorosłego, „O kapitanie, mój kapitanie!”, Dorastał mojej północnej gwiazdy. Teraz, jako osoba dorosła, po wielu latach jej przeglądania książka dla dzieci zawiera moją prostą mantrę na całe moje życie.