Amerykanie mówią śmiesznie. Nie sądzimy, że tak, ale my wiemy. Zwykle jesteśmy zbyt zajęci rozmawianiem ze sobą, nad nimi lub bezpośrednio przez siebie, aby to zauważyć. Jednak co jakiś czas zatrzymujemy się na tyle długo, aby słuchać się nawzajem, a następnie śmiać się i wskazywać.

Perska kobieta w średnim wieku, którą zatrudniłem, by nauczyła mnie prowadzić, wyśmiewała się ze mnie, gdy źle przedstawiłem bulwar Cahuenga. Kilka miesięcy wcześniej przeprowadziłem się do Los Angeles z Nowego Jorku, gdzie uważałem się za tubylca, pomimo nieporozumień wielu rodzimych mieszkańców Nowego Jorku. Frank Lloyd Wright powiedział kiedyś: „przechylić świat na bok, a wszystko, co luźne, wyląduje w Los Angeles”. Więc płynąłem po całym kraju - tak jak miliony przede mną - aby szukać szczęścia.

Jej metoda nauczania była niekonwencjonalną formą politycznie niepoprawnej kpiny. Kiedy nacisnąłem zbyt mocno hamulce, powiedziała mi, żebym nie jechał jak „Chińczyk”, a potem pantomimicznie machnęła głową w przód iw tył, jakby się kłaniała. Od niechcenia poinformowała mnie, że Afroamerykanie są okropnie okropni w zmienianiu pasów. Nie zaczynaj jej od Meksyku. Poważnie, nie. Była charytatywna, niewrażliwa na rasę.

Byłem obcy w jej mieście, ale mój zaawansowany wiek i brak doświadczenia ją rozbawił. Jak dorosły mężczyzna mógł nie wiedzieć, jak prowadzić samochód? Najbardziej jednak zaintrygował mnie mój akcent. Rozmawiałem z najsłabszym południowym zejściem, ale miałem także tendencje motormouth na północnym wschodzie. Zawsze wyciągała wnioski co do mojego pochodzenia etnicznego.

Podczas jednej lekcji powiedziała: „Wy jesteście dobrymi kierowcami”.

Wy ludzie?

"Nowojorczycy."

Dzięki niej zdałem egzamin na prawo jazdy, zdobyłem pierwsze prawo jazdy na pojazd silnikowy, a potem nie jeździłem przez lata. Wszystko, czego potrzebowałem, znajdowało się w odległości spaceru: moja praca i miejsca do jedzenia.

Oto prawda o jedzeniu w L.A .: jest całkiem niezła. Niesamowite zdjęcia, pupusy i bulgogi. Podczas mojego trzyletniego stażu w mieście Angels udało mi się znaleźć zadowalające zamienniki dla moich ukochanych nowojorskich potraw. Znalazłem przyzwoitą pizzę. Znalazłem nawet bajgle, które… wystarczyły. Ale nigdy nie mogłem znaleźć jednego dania, które przypominałoby mi mój adoptowany dom przez ostatnie 16 lat. Talerz żyroskopowy.

Nie mogłem nawet znaleźć odpowiedniej greckiej restauracji w stylu nowojorskim, takiej tłustej łyżki z ogromnym menu, w której możesz zamówić gofry, pieczeń i lasagne, jeśli chcesz.

Ale to nie tak, że w Los Angeles nie ma kanapek z pieczonym mięsem. Mój rasistowski - ale przyjazny - instruktor jazdy raz wskazał na ormiańską restaurację, którą poleciła. To miejsce serwowało pyszne kanapki shawarma z kurczaka i sos czosnkowy, który mogłem zjeść palcami.

W końcu poleciałbym z powrotem do Nowego Jorku. Pierwszą rzeczą, którą zamówiłbym po powrocie? Żyroskop, słowo, które rymuje się z „pie-whoa”.

Słowo „żyroskop” pochodzi od greckiego słowa, które dosłownie oznacza „obrócić”. Jeśli kiedykolwiek jadłeś kanapkę z żyroskopem, teraz wiesz, dlaczego jest to ważne, ponieważ widziałeś spoconą zatyczkę mięsa obracającą się i skwierczącą i obrócenie. A jeśli jesteś mną, jesteś przez to całkowicie zahipnotyzowany. Jedyne, co musisz wiedzieć, to to, że współczesne żyroskop jest tak samo amerykańskie jak Croissandwich.

Wychowałem się w McLean w stanie Wirginia - małym miasteczku obok Langley, gdzie CIA ma swoją tajną siedzibę, ukrytą za drzewami - i moi rodzice często zabierali mnie na weekendowe lunche do McLean Family Restaurant, nieokreślonego sąsiedztwa w restauracji centrum handlowe, które serwowało śniadanie, hamburgery i wiele grecko-amerykańskich potraw.

Waszyngton to miasto słynące z władzy, marmuru i nadmiaru prawników.

To tam nauczyłem się kochać żyroskop, niedoceniany klasyk fast foodów składający się z mięsa wyrzeźbionego z paczkowanej beczki białka wyplecionej na pionowej rożnie, sera feta, pomidorów, sałaty, a następnie zawiniętej w płaski chleb. Szczególnie podobał mi się wyjątkowy sos jogurtowy, tzatziki - był to fajny student wymiany walut z dodatkami. Wolałem talerz, a nie kanapkę, ponieważ przyszedł z frytkami, a także zdekonstruowana kanapka wygląda jak więcej jedzenia. Byłem chłopcem, który doceniał wartość.

Moi rodzice byli Teksańczykami, którzy przeprowadzili się na przedmieście Waszyngtonu, aby mój tata mógł pracować dla Kongresu. Rytmy demokracji oznaczają, że przedmieścia te są zaludniane co dwa, cztery i sześć lat. To przemijające miejsce, które przyjmuje różnego rodzaju ludzi z całego świata, którzy chcą pracować w mieście słynącym z władzy, marmuru i nadmiaru prawników.

Zostałem wychowany, by traktować Teksas jako Ziemię Obiecaną. Myślę więc o sobie, że jestem etnicznym Teksańczykiem i, moi rodzice, osadnikami. Ich podróż z Lone Star State do obszaru metropolitalnego DC była melancholijną migracją, ale nadarzyła się okazja, a mój ojciec musiał odpowiedzieć.

Moi ludzie wrócili do Teksasu ponad dwadzieścia lat temu i nigdy nie wróciłem do Północnej Wirginii. Gdybym miał odwiedzić, wątpię, czy bym to rozpoznał. Zakopywałem figurki w lesie przy moim domu, więc może od tego czasu wyrosło drzewo figurki.

Ale ostatnio dowiedziałem się, że restauracja rodzinna McLean wciąż tam jest. To spokojne miasto z biegiem lat stawało się coraz bardziej wyrafinowane, szczególnie od czasu boomu bezpieczeństwa narodowego po 11 września i byłem zaskoczony, że taka prosta taryfa przetrwała. Nie wiem, czy mężczyzna, który radośnie witał moją rodzinę, a ja nadal pracuję na swojej zwykłej sobotniej zmianie - był starszym mężczyzną 30 lat temu. I nawet gdyby był, nie poznałbym jego imienia. Nigdy nie nauczyłem się jego imienia. Właśnie nazwałem go Zorba, który jest imieniem bohatera słynnego filmu z lat 60., zwanego Grekiem Zorba o kolorowym Greku, który uczy zapiętego angielskiego pisarza, jak kochać życie.

Kiedy zamawiałem, Zorba poprawiał moją wymowę słowa „żyroskop”. Był prawdopodobnie Grekiem. W końcu pracował w restauracji, która serwowała dania kuchni greckiej. Mój tata żartobliwie nazywał go Zorba i nigdy nie protestował. Chociaż, dowiedziawszy się, że moja matka była Amerykanką meksykańską, od razu nazywał mnie Poncho. Byłem podekscytowany tym pseudonimem. Moja matka nie była.

Powiedziano mi, że mam wymawiać „yeero”, a nie „żyroskop”, co rymuje się z „pie-whoa”. Zorba dał mi dokładne i dokładne instrukcje z grubym akcentem, który z perspektywy czasu mógł być turecki lub włoski. Rozciągnij „yee” i rzuć „r”. Delikatnie kpiłby z mojego regionalnego dialektu. Ludzie, którzy twierdzą, że Północna Wirginia nie jest Południem, zapominają, że było to wystarczająco południe, aby Lee nazwał swoją armię buntowników po niej.

Przez wiele sobotnich popołudni jako młody chłopiec wchodziliśmy do tej restauracji, a mój ojciec krzyczał „ZORBA!”, A właściciel, z krzaczastymi wąsami i przyjaznym uśmiechem, wskazywał na mnie i krzyczał „PONCHO!” Mój tata i Zorba byli ludźmi, którzy dobrze się bawili. Są to dla mnie szczęśliwe wspomnienia, częściowo dlatego, że uwielbiałem talerze żyroskopowe: pikantne wstążki mięsa, chrupiąca sałatka z pikantnej fety, pomidorów, ogórków i cebuli, grillowany chleb pita i chrupiące frytki. I częściowo dlatego, że uwielbiałem nazywać się Poncho.

Moja matka nauczyła mnie, że Ameryka jest miejscem, w którym różni ludzie starają się akceptować siebie najlepiej, jak potrafią. Nacisk położono na „wypróbowane”.

Lata 80. nie były najbardziej wrażliwą rasowo dekadą. Nie to, że którykolwiek z nich był. Nie byłem świadomy zawirowań w zakresie praw obywatelskich z poprzednich dekad. Wiedziałem, czego nauczyła mnie moja matka. Ucisk, nienawiść, okropności systemu. Uwielbiała Cesara Chaveza. Nauczyła mnie po prostu, że Ameryka jest miejscem, w którym różni ludzie starają się akceptować siebie najlepiej, jak potrafią. Nacisk kładziono na „wypróbowane”. Byłem dzieckiem, a ona rozmawiała ze mną jako jedna. Wydawało się więc dziwne, że ludzie śmiali się z azjatyckich postaci w popularnych filmach dla nastolatków, ponieważ nie byli w stanie wymówić jednej litery w drugim języku. Ledwo opanowałem jedyny język, który mówiłem.

Kiedyś i pamiętam to wyraźnie, mój ojciec opowiedział mi historię o swoim pobycie w wojsku. Został jakoś oszukany i zaczął mówić swoim przyjaciołom, że został „Żydem” z niewielkiej sumy pieniędzy. Jednym z tych przyjaciół był Żyd. Mój ojciec przysiągł mi, że nie chciał użyć tego słowa - był dzieckiem kaznodziei z Luizjany. To było tylko słowo, które było używane, kiedy dorastał. Zranił uczucia przyjaciela i wydał z siebie taki dźwięk, jakby to była najgorsza rzecz na świecie i, jak sądzę, nie pomylił się. Ta spowiedź była zaskakująca z wielu powodów, ale głównie dlatego, że trzema najbardziej czczonymi ludźmi w moim domu byli Lyndon Johnson, Jezus Chrystus i Mel Brooks, a dwóch z nich to Żydzi.

Mój tata poprosił swojego przyjaciela o przebaczenie i zostało mu dane. Chciał, żebym zrozumiał, że bycie dobrym człowiekiem wymaga pracy. Wszyscy są grzesznikami. To był w nim Baptysta. Zranił uczucia przyjaciela, ponieważ był bezmyślny i skoncentrowany na sobie. W rezultacie zawsze zamawiałem półmisek „yeero” w restauracji Zorba. W końcu byłem jego przyjacielem, Poncho.

W końcu ja, Poncho, przeprowadziłbym się do jednej z największych greckich społeczności w Nowym Jorku. To było cudowne miejsce do życia przez półtorej dekady: tylko 10 lat zajęło Grekom nawiązanie kontaktu wzrokowego ze mną.

Prawda jest taka, że ​​żyroskop jest po grecku tak, jak Spaghetti-o są włoskie, a kurczak generała Tso jest chiński. Co znaczy, że tak nie jest. Żyroskop pasuje do tej kategorii etnicznych potraw, które przysięgają, że są w 100% autentyczne, ale w rzeczywistości zostały zmodyfikowane, aby przypadły do ​​gustu Amerykanom. Takie jest piękno tego kraju: obejmujemy stłoczone masy, a następnie uprzejmie prosimy, aby przygotowali wersję swojej kuchni, którą moglibyśmy głęboko usmażyć lub udusić w sosie. Uwielbiam autentyczne grecko-amerykańskie jedzenie, takie jak skordalia lub musaka. Ale uwielbiam też żyroskopy, ponieważ jestem w stanie kochać dwie rzeczy naraz.

Żyroskop kiwa głową, podobnie jak shawarma, tureckiemu donerowi, kebabowi, dziadkowi kanapek z pieczonym mięsem. To powiedziawszy, Grecy wytwarzają również ogromne przenośne jedzenie uliczne, takie jak souvlaki. Nauczyłem się jednej rzeczy, mieszkając w greckiej dzielnicy przez 16 lat, i to nigdy nie porównuje niczego tureckiego z niczym greckim. To powiedziawszy, gotowanie mięsa na szaszłykach to starożytna technika śródziemnomorska i bliskowschodnia. Czy wiesz, czego te kultury tradycyjnie nie gotują na szaszłykach? Olbrzymie, soczyste szyszki zagęszczonego tajemniczego mięsa, którym może być wołowina, jagnięcina lub tajemnica. Te tajemnicze piramidy są najważniejszą częścią żyroskopu, którą znam i kocham. A jeśli jest jedna rzecz, którą Ameryka umie dobrze robić, to masowo produkowane, smaczne, tanie, łatwo formowalne ciasto białkowe.

Takie jest piękno tego kraju: obejmujemy stłoczone masy, a następnie uprzejmie prosimy, aby przygotowali wersję swojej kuchni, którą moglibyśmy głęboko usmażyć lub udusić w sosie.

Byłem więc podekscytowany przeprowadzką do dzielnicy bogatej w żyroskopy. Miejscowi Grecy niechętnie mnie przyjęli, wynajęli mi drogie studio, które dosłownie było pod schodami, a następnie odważyli się na życie z milionami innych ludzi z każdego miejsca, mówiącymi każdym językiem z grubymi akcentami. Odważny ruch świętowałem, przechodząc do małej greckiej restauracji. To byli moi ludzie. A raczej byli to ludzie mojego przyjaciela, Zorby. Podszedłem do lady i grzecznie - z szacunkiem - rozkazałem „yeero”. „Yeee” wydłużyło się, a „r” stoczył się z mojego języka.

Mężczyzna za ladą przyjrzał się mojej twarzy i uśmiechnął się.

"O. Chcesz tak, prawda?

Krzyknął do drugiego mężczyzny za ladą.

„Hej, Nick, ten facet chce owady”.

Przysięgam, że nazywał się Nick. Nie każdy Grek ma na imię Nick. Ale wielu jest.

„Żyroskop?”

"Nie? Nie. Owszem. ”

„Och, tak, jasne. „Ye-e-ero” ”

Oboje się zaśmiali. Śmiali się ze sobą i ze mnie, a potem znowu ze sobą.