Rodzinny mit wygląda tak: 10 lat temu ciocia prosi ojca o przepis na jego słynną duszoną na czerwono wieprzowinę. Wysyła ją do domu z pisemnymi instrukcjami, ale wyniki nie są całkiem dobre. Rok później pyta ponownie, a on znowu udziela jej instrukcji, dokładnie tak samo jak poprzednio. Z jednym dodanym składnikiem. W następnym roku jeden dodany krok. Rok później jeden składnik mniej. Dziesięć lat później wciąż nie ma odpowiedniego przepisu.

Mój ojciec jest mężczyzną, który wydaje się stworzony do mitologii. Człowiek, który jest zbyt mądry dla własnego dobra. Zbyt pomysłowy dla własnego dobra. Zbyt romantyczny, zbyt niecierpliwy, zbyt popędliwy, zbyt psotny, zbyt zazdrosny. Jest plątaniną superlatywów i żadna z nich nie ułatwiła mu życia. Historie, które o nim opowiadam, z łatwością pasują do kanonu podstępnych opowieści, mojego ojca ramię w ramię z Br’er Rabbit, Anansi the Spider i Sun Wukong the Monkey King.

Istnieje „Mój ojciec i napad bambusowy na autostradzie”, w którym po miesiącach podróży wzdłuż Clary Barton Parkway w Maryland, z nietkniętymi lasami bambusowymi, mój ojciec ciągnie jedną niedzielę z pustym wiadrem tofu i nożem. Na pewno w lesie nie zabraknie kilku delikatnych pędów. Przez wiele niedziel siedzi na dole naszych schodów garażowych, z wiadrem między nogami, wyrzucając łuskę z dala od bladożółtego mięsa. Potem, jak to zawsze mówi historia, mój ojciec staje się odważniejszy. Porusza się poza odległe zakątki lasu, zbliżając się do autostrady międzystanowej, aż w pewną niedzielę podjedzie obok niego radiowóz policyjny. Mój ojciec ociera pot i fale. Do dziś utrzymuje, że przestał zbierać bambus, ponieważ nie smakował „tak dobrze, jak w Chinach”. Chociaż policja, która go prawie aresztowała, „miała pewien wpływ”.

Innym ulubionym jest „My Father and the Sky Chestnuts”. Dorastając, spędziliśmy weekendy na wędrówce po Górze Cukru. Pewnego dnia wczesną jesienią wracamy do naszego samochodu, aby znaleźć tłuste, kolczaste zadziory złapane w naszym bagażniku na narty: kasztany spadające z pobliskich drzew. Przynosimy je do domu, a mój ojciec piecze je w piekarniku przez wiele godzin - i najwyraźniej także dla niego, ponieważ gdy tylko wyjmie tacę, wrzuca do ust kasztan. Gryzie się i słyszymy głośny trzask, a następnie stłumiony krzyk. Kasztan eksplodował przy uderzeniu. Patrzymy, jak mój ojciec wypluwa kawałki zlewu do zlewu. Mój brat i ja z radością jemy kasztany po ich ochłodzeniu, ale mój ojciec, z całkowicie poparzonymi ustami, nie może nic posmakować.

Większość historii mojej rodziny o moim ojcu dotyczy jedzenia. Jest szefem kuchni w naszej rodzinie, a także żarłokiem, a jego apetyt jest tak legendarny, jak jego umiejętność gotowania. Mimo to jego zdolność do jedzenia (i jedzenia i jedzenia) osiągnęła nowy poziom podczas mojej rodzinnej podróży do Włoch. Byłem w siódmej klasie, mój brat w piątej, i po raz pierwszy odwiedziłem kraj, który nie był Chinami. Udaliśmy się w ramach wycieczki z posiłkami zawartymi w pakiecie. Powiedzenie, że mój ojciec jadł przez Włochy byłoby niedopowiedzeniem. Pomiędzy posiłkami zatrzymywał się w gelaterias i pizzeriach, chwytając trzy miarki lub kawałek wielkości głowy. Nawet moja matka, która znała go odkąd skończyły 21 lat, była zszokowana. Najbardziej szokujące było jednak to, że mój ojciec tracił na wadze. Każdego dnia jego spodnie rozluźniały się, a nasze ledwo zapinały guziki. A kiedy wróciliśmy do domu, wciąż tracił na wadze. Czuł się dziwnie i zmęczony. Nie mógł przestać sikać. W końcu poszedł do lekarza, który zdiagnozował u niego cukrzycę typu 2.

Wiele osób dorasta, myśląc, że ich ojcowie są bohaterami, ale nie tak myślałem, że widziałem mojego. Wiedziałem, że pokonał pozornie nie do pokonania przeszkody, aby prowadzić wygodne życie w Stanach Zjednoczonych, ale wiedziałem również, że ma wady i żale, listę sposobów, w jakie nie wykorzystał swoich darów od Boga. Często używał siebie jako wzorca tego, czego nie robić, tworząc przypowieść na podstawie swoich błędów. „Nie antagonizuj swojego doradcy rozprawy”. „Nie wybieraj dziedziny, w której nie możesz utrzymać rodziny”. „Nie zmieniaj pracy tylko dlatego, że się nudzisz”. „Nie antagonizuj swojego kierownika”.

Tak, zmitologizowałem mojego ojca, ale jako oszust. W jego mitologii tkwiła niedoskonała natura, która zawsze doprowadzała go do popełniania tych samych błędów. Jego spryt nigdy nie zmienił się w głupotę.

Nawet jego diagnoza dodała do narracji. Zanim zachorował na cukrzycę, nie miał nadwagi. Ćwiczył regularnie. Może jadł za dużo, ale to, co jadł, było w większości zdrowe - ryż, warzywa, tofu i małe czerwone mięso. Jego cukrzyca była szokiem dla wszystkich, a zwłaszcza dla niego samego. Nie wierzył, że ta choroba powinna go wyróżnić, dlatego swoją cukrzycę traktował bardziej jak nieznośnego, ale prostego szefa, którego łatwo było uniknąć.

Więc kiedy mój ojciec zjadł karton lodów za jednym razem, nasza rodzina skarciła go tylko dobrodusznie. „Nie możesz tego jeść, tatusiu”, powiedzielibyśmy, a potem spojrzeć w drugą stronę. Pozwalamy mu ukraść odrzuconą skórę z naszego smażonego kurczaka i ugryzienia naszego smażonego ryżu. Nocowaliśmy w pokojach, a on szeleścił nocą w kuchni, a następnego ranka wywracaliśmy puste pojemniki z ciasteczkami wywracając oczami. Przez ponad dekadę mój ojciec niewiele się zmienił w kwestii tego, jak je. Brał pigułki i częściej spotykał się z lekarzem, ale były chwile, kiedy zapomniałem, że jest chory.

Kilka lat po studiach wracam do domu, żeby znaleźć coś nowego na stole w jadalni: Tupperware wielkości ćwiartki nadziewane bawełnianymi kulkami, alkoholem i pudełkiem igieł. Leki mojego ojca już nie działają. Nie może już kontrolować poziomu cukru we krwi bez wstrzykiwania insuliny do uda.

Przez chwilę staram się śmiać. Zdejmuje spodnie w kuchni! Siedzi w bieliźnie! Ale za każdym razem, gdy widzę, jak wymazuje nogę i przygotowuje igłę w miejscu wstrzyknięcia, odwracam wzrok. Wychodzę z pokoju

Chodzi o figle oszustów: Upadają, ale zawsze wracają. Nie sądziłem, że mój ojciec był doskonały, ale pod płaszczem jego mitologii ukryte było moje przekonanie, że był potężniejszy niż normalni ludzie. Nie był bohaterem, ale nie był też człowiekiem.

Br'er Rabbit nie jest normalnym królikiem; Anansi nie jest zwykłym pająkiem. A Sun Wukong, trickster, z którym dorastałem, nie jest zwykłą małpą. Urodził się z magicznego kamienia, zyskuje nadprzyrodzone moce od taoistycznego kapłana, wymazuje swoje imię z Księgi Życia i Śmierci i zjada Brzoskwinie Nieśmiertelności Królowej Matki. Wszystko to zanim jego historia naprawdę się zaczęła.

Dorastałem, obserwując, jak Sun Wukong kopie dziury i walczy w telewizji w mieszkaniu mojej babci podczas wakacji w Pekinie. Śmiałem się za każdym razem, gdy pycha rzucała go na kolana, ale w jego imieniu rzadko się denerwowałem. Bez względu na to, jak blisko zachwiał się przed śmiercią, w pełni oczekiwałem, że znów się zachwieje.

Kilka miesięcy po tym, jak mój ojciec zaczął wstrzykiwać insulinę, mama dzwoni i mówi, że poszła do specjalisty w Johns Hopkins. Okazuje się, że główny lekarz mojego ojca od początku przepisał zbyt dużo swoich leków. Przez ponad dekadę lekarz mojego ojca dawał mu wolną rękę, aby mógł jeść, co chciał, i dawać mu mocniejsze pigułki, gdy jego zdrowie się wahało. Dlaczego mój ojciec słuchał swojego lekarza na własnym ciele? Czy wybrał tę ścieżkę, ponieważ pozwoliło mu to uwierzyć, że wciąż jest nietykalny?

Wiedziałem, że powinienem poczuć ulgę, że mój ojciec w końcu poważnie potraktuje swoją chorobę, ale czułem tylko gniew i niedowierzanie. Miał 10 lat. Dziesięć lat na spotkanie z kimś, kto wiedział o czym mówi. Dziesięć lat, aby zmienić dietę, zmienić bieg swojego życia. Specjalista powiedział moim rodzicom, że gdyby przyszli wcześniej, być może byłby w stanie odwrócić cukrzycę.

Kilka tygodni później, w chwili stresu, moja mama mówi, co już myślałem: że każdego dnia martwi się, że tata umrze. Kiedy się rozłączamy, dzwonię do taty w jego biurze. Odpowiada, zaskoczony i ostrożny - zawsze dzwonię do niego do domu. Pyta, czy coś się stało.

Nagle szlocham. „Czy mógłbyś zająć się sobą?” Błagam, płacząc tak mocno, że zapadam się w kucnięcie. Jest to coś, o co zawsze chciałem zapytać, ale nigdy się nie odważyłem. Nie chciałem zdenerwować jego - i mojego - przekonania, że ​​jest potężniejszy niż ktokolwiek inny. Zawsze wolałem czekać, aż się uratuje.

„Twoja mama przesadza” - mówi. "Jestem w porządku. Nie płacz Mam nowego lekarza. ”

A potem, gdy nie przestanę płakać, wzdycha. „Spróbuję ciężej” - mówi przez moje czkawkę. „Zapominam, jak wrażliwy jesteś”.

Teraz mój ojciec robi mantou, używając bezglutenowej mąki i owsa, zamieniając to, co powinno być białe, zwiewne kłęby ciasta, w przypominające cegłę bułeczki. W nocy pęka tak wiele nasion arbuza, że ​​między przednimi zębami powstaje przestrzeń. Kiedy je w chińskich restauracjach, narzeka na słoną potrawę, ponieważ nie je już ryżu.

On również nie wstrzykuje insuliny. Nie musi już nawet brać tabletek. Ludzie mówią, że wygląda o 10 lat młodziej. Pytają go, jaki jest jego sekret. Za każdym razem mówi im coś innego.

Kiedy wracam do domu, aby odwiedzić, mój ojciec przygotowuje wszystkie moje ulubione posiłki, w tym te, których nie wolno mu jeść. Ale od czasu do czasu nie mogę nic na to poradzić. Pozwalam mu ugryźć.

„Tylko mały”, zawsze obiecuje, a potem szeroko otwiera usta.