W 2015 roku „Banana Boulevard” wyprodukował 900 kilogramów owoców dla lokalnych mieszkańców. Zdjęcie: Harriet Tatham

Poznaj ulicę, na której rośnie własne jedzenie

Mieszkańcy 11 ulic w australijskim mieście od 2009 roku używają poboczy i chodników jako ogrodów.

Autorstwa Harriet Tatham i Annie Gaffney

Duncan McNaught i Caroline Kemp są mózgami stojącymi za Urban Food Street Buderim. Zdjęcie: Harriet Tatham

Niezadowoleni z ceny wapna dwaj Australijczycy rozpoczęli pierwszy zintegrowany, jadalny krajobraz uliczny w tym kraju, starając się prowadzić prosty ekologiczny styl życia oparty na społeczności i świeżej żywności.

Ulica Urban Food Street rozpoczęła się w 2009 roku na zielonym, zielonym przedmieściu Queensland w Buderimie, a teraz działa jako plan dla narodu, aby dać cel wielkiemu australijskiemu pasowi przyrody.

„Zaczęło się od tego, że zdecydowaliśmy się sadzić lipy, a następnie ewoluowało do przekonania, że ​​jeśli wyłożymy wapno na pasie przyrody, ludzie będą mogli wybrać wapno do tego, czego potrzebują”, absolwent architekta i jeden z mistrzów odpowiedzialnych za Urban Food Street, Caroline Kemp, powiedziała.

To, co zaczęło się od jednej ulicy z cytrusami, przekształciło się w 11-uliczną enklawę podmiejską, wyłożoną sezonowymi owocami, warzywami, ziołami i przyprawami, która zachęca do uprawy, pozyskiwania i spożywania świeżej żywności w sferze publicznej.

Wybór obfitych produktów z Urban Food Street Buderim. Zdjęcie: Harriet Tatham

Zachęcanie do udziału społeczności

Współzałożyciel i ogrodnik Sunshine Coast, Duncan McNaught, powiedział, że ponownie zaplanowana okolica zainspirowała nowe formy uczestnictwa.

„Jednym z problemów związanych z gotowaniem jest to, że nigdy nie masz potrzebnych ziół o godzinie 8 wieczorem, ale teraz mamy okolicę, po prostu schodzisz i bierzesz wszystko, czego potrzebujesz na ten posiłek”, powiedział McNaught .

„To utrzymuje samochód poza drogą, ułatwia posiłek, a także jest zdrowszy, ponieważ idziesz. Właśnie o to chodzi w okolicy: chodzenie i angażowanie się ”- powiedział.

Duncan McNaught je kumkwat na poboczu drogi. Zdjęcie: Harriet Tatham

Pani Kemp powiedziała, że ​​chociaż na 11-ulicznej kratce są domy, w których nie rosną produkty, obowiązuje zasada, że ​​jeśli jesteś w okolicy, możesz cieszyć się korzyściami.

„Dość często gospodarstwa domowe, które nie rosną, zapewnią wąż do wody lub inną umiejętność - mogą mieć umiejętność robienia dżemów, a potem trafią na stoliki u pszczół pracujących i kupią ludzi” - powiedziała Kemp. .

„Postrzegamy wkład jako płynną rzecz”.

Caroline Kemp sięga po choko po krawężniku przed swoim domem. Zdjęcie: Harriet Tatham

Choć wydaje się to niewielkim pomysłem, Urban Food Street wkroczyła do pół-komercyjnego świata opartego na ilości produktów.

W 2015 r. W sąsiedztwie wyprodukowano 900 kilogramów bananów i 300 kapusty.

Rozmawianie z naturą

Pani Kemp i pan McNaught, siedzący po zachodniej stronie Buderim, powiedzieli, że układ przedmieścia pomógł rozkwitać Urban Food Street.

„Buderim był historycznie ścięty, a trawa rosła aż do krawędzi ulicy. Jeśli chodzi o projekt, czyli 101 Zrównoważony rozwój, ponieważ w rzeczywistości wychwytujesz wodę w trawie, a ona filtruje i nie kończy się osadami w naszych potokach ”- powiedziała Kemp.

Zastąpienie trawiastego łupka owocami i warzywami było również krokiem w kierunku zakwestionowania skoncentrowanego na samochodzie status quo planowania urbanistycznego.

„Nie jesteśmy już więźniami związku między samochodem a szerszym kontekstem społecznym i strukturalnym naszego środowiska miejskiego, co sprawia, że ​​prawie niemożliwe jest wykonanie nawet najprostszych zadań bez czterech kół, drogi i całonocnej podróży, - powiedziała pani Kemp.

Jedną z upraw, które uprawia Urban Food Street, jest jagoda. Zdjęcie: Harriet Tatham

Z błotem pod paznokciami pan McNaught dodał, że Urban Food Street dotyczy projektowania dzielnic wokół zasad permakultury.

„Chodzi o to, że dzielnice w całym kraju są projektowane w sposób strukturalny, który umożliwia ludziom robienie tego rodzaju rzeczy - zapewniając ludziom możliwość uprawy żywności w sferze publicznej, jeśli chcesz”, powiedział.

Małżeństwo ludzi, ulica i świeża żywność

Drzewa cytrusowe dobrze sobie radzą po stronie kerb w Buderim. Zdjęcie: Harriet Tatham

Współzałożyciele stwierdzili, że możliwość wrzucenia świeżej bazylii na twoją pizzę to dopiero początek, ponieważ prawdziwą korzyścią było prawdziwe międzypokoleniowe połączenie międzyludzkie.

„Niemal każdego popołudnia ulica ta wypełnia się dziećmi z sąsiedztwa. Jeżdżą na rowerach, grają w piłkę. Dorośli będą leżeć na kocach po trawniku - powiedziała Kemp.

„Ludzie zatrzymują się, rozmawiają lub machają, kiedy przejeżdżają obok. W tej dzielnicy panuje prawdziwe poczucie spójności - ludzie naprawdę się znają - powiedział McNaught, machając do przechodzącego sąsiada.

„I żadna z tych rodzin nie chce parku, ponieważ go mamy” - dodał.

„Nie ma żadnych dodatkowych kosztów, to tylko codzienne życie.

„To spontaniczność, tak jak jedzenie”.

We wrześniu 2015 r. Kapusty stały wzdłuż ulic Buderimu. Zdjęcie: Caroline Kemp