To pułapka! i inne rozważania na temat zaburzeń lękowych i diety

Zdjęcie Dominika Martina na Unsplash

2 sierpnia 2018 roku obudziłem się i doznałem potężnego ataku lękowego i załamania psychicznego, które zakończyły się we mnie brakiem połączenia, brakiem pokazu pracy podczas szlochania w suchej wannie, całkowicie ubranej w zarośla, pewny, że nie chcę już żyć. Jestem kimś, kto jest przewlekle paranoikiem porażki, więc nie powinno dziwić, że nigdy nie miałem telefonu, nie pokazałem się przed tym dniem, nie tylko z tą konkretną pracą, ale zawsze. Rezultatem moich działań po tym, jak kilka godzin później oderwałem się od podłogi w łazience, odwodniony od płaczu, było stwierdzenie, że potrzebuję znaczącej pomocy i musiałem wprowadzić pewne zmiany. Zmiana polegała na odejściu z pracy, co zapewniło mi przestrzeń potrzebną do podjęcia trudnych decyzji. Przez cały mój wolny czas zacząłem wiele badań nad tym, jak mogę połączyć swoje życie z powrotem, i wtedy najprawdopodobniej natknąłem się na artykuł przedstawiający korzyści z cięcia cukru z diety, gdy cierpisz na lęk. Moja pamięć nie jest jasna co do źródła, ale nie pierwszy raz czytałam o niebezpieczeństwach związanych z mieszaniem cukru i zaburzeniami lękowymi. Od książek po czasopisma online, łatwo jest znaleźć sugestię, że cukier jest napalmem dla twoich synaps.

W trakcie badań nad słodzikami cukru natknąłem się na fora dyskusyjne o wycofywaniu się z cukru, a ponieważ Internet jest bezpieczną przystanią dla horrorów, natknąłem się na wszystko, od ludzi, którzy mówili, że mieli biegunkę przez tydzień zaraz po odcięciu glukozy na silne i wyniszczające bóle głowy, które po prostu się nie skończyły. Miałem jeden atak tego pierwszego i nie pamiętam, by mieć ten drugi. Odczuwanie mojego mózgu prawie wydawało mi się zbyt łatwe, aby wyciąć cukier, co pogorszyłoby moje objawy lękowe. Wszystko, aby uniknąć konieczności znoszenia mojego niepokoju, który narastał i zanikał, odkąd byłem dzieckiem, ale w ciągu ostatnich pięciu lat zamieszkiwał w moim ciele i ciele. Życie bez niepokoju wystarczyło, by przekonać mnie, że nie potrzebuję już radości z kremowego, ale lodowatego mrożonego jogurtu z czekoladą i wysokich aksamitnych babeczek z publicznego rynku.

Następna była kofeina. Rozdrażnienie, jakie daje kofeina, ma wpływ na twój sen, jeśli spożyjesz Americano godzinę za późno po południu, to wystarczający powód, aby ograniczyć dobre rzeczy; kofeina bardzo naśladuje objawy lękowe przyspieszonym sercem, spoconymi dłońmi i szaloną bezsennością. Kofeina też była łatwa, ponieważ przed laty technicznie kroiłam kawę z powodu bólów głowy, z którymi się budziłam, odzwierciedlając zadowolone ciało potrzebujące uzależnienia. W tym momencie byłem zwykłym pijakiem zielonej herbaty, ale wyciąłem nawet te kilka miligramów z rana zamiast herbaty z rumianku lub hibiskusa.

Kilka lat temu jeden z moich psychoterapeutów próbował przekonać mnie, żebym odciął gluten z diety, ponieważ anegdotycznie wielu pacjentów odczuwało gwałtowny spadek objawów lękowych, kiedy wyeliminowali go ze swojej diety. Byłem zły na tę sugestię. Mój cenny gluten? Nie ma mowy. Kiedyś użyłem hashtagu „#teamgluten” w poście na Instagramie. Ale po tym, jak tego lata uderzyłem w jedną z moich skał, byłem gotów spróbować wszystkiego, a zobowiązanie, które podjąłem po incydencie z wanną, polegało na tym, że zrobię wszystko, aby się o siebie zatroszczyć, czego przestałem robić w trakcie ostatnie trzy lata. Możesz także znaleźć fora do wycofywania glutenu, chociaż nie polecam zejść zbyt wielu dziur królików z takimi rzeczami, aby nie zaostrzyć jeszcze bardziej nerwic. Przez kilka tygodni po tym, jak całkowicie wyciąłem gluten, w zasadzie czułem, że mam grypę. Byłem wdzięczny, że nie rozwinęły się dziwne wysypki skórne, o których informowało wiele osób na forum. Bóle ciała i zmęczenie nie były przyjemne, ale mój usługodawca zapewnił mnie, że to dobry znak; najwyraźniej moje ciało wycofywało się ze złego źródła pożywienia. Domyślał się nawet, że może nie potrzebowałbym lekarstw na mój niepokój, gdy minęły okres karencji. Ha.

W tym czasie natknąłem się na książkę dietetyczną, która obiecała uleczyć mój związek z jedzeniem, a utrata masy ciała była nieunikniona, jeśli będę przestrzegać zasad. Zdaję sobie sprawę, że pomyliłem się, myśląc kiedyś o książce dietetycznej, a uzdrowienie mojego związku z jedzeniem mogło istnieć na tym samym planie. To dzięki tej książce wyciąłem nabiał, wszystkie ziarna, a nawet większość orzechów, ponieważ były one dla mnie zbyt „energetycznie gęste”. Do widzenia, łyżki masła orzechowego. Do widzenia, radość.

Byłem zdesperowany. Będę tego właścicielem. Byłem gotów zrobić wszystko, nawet jeśli oznaczałoby to pozbawienie mnie odpowiedniej ilości grup żywności, jeśli oznaczałoby to, że nie musiałbym już radzić sobie z niepokojem. Byłem przekonany, że lęk był źródłem wszystkich moich problemów w tym momencie i że nie mogłem tego tolerować; Nie chciałem tego życia, jeśli oznaczałoby to, że musiałem żyć z niepokojem. Depresja, którą nauczyłem się radzić sobie wiele lat temu, ale lęk był bestią innego rodzaju. Robienie więcej rzeczy pomogło mojej depresji podnieść się. Robienie większej liczby rzeczy często oznaczało wzrost mojego lęku.

Oto fascynująca rzecz: mimo całej mojej ciężkiej pracy polegającej na wycinaniu grup żywności z lewej i prawej strony, mój niepokój nie zmniejszył się ogólnie. W rzeczywistości przez pewien czas było gorzej. W Wigilię Bożego Narodzenia przypadkowo zjadłem frytkę z panierką (gluten) i przeżyłem chwilę paniki, że sam się nie udało. Taki jest niepokój: jest stosunkowo amorficzny i znajdzie swoją drogę do wszystkich zakamarków twojej psychiki. Połącz to z ropiejącymi problemami kontroli, a otrzymasz mecz w piekle. Odkryłem, że kiedy wygrałem bitwę z moim niepokojem w jednym obszarze życia, zamieszkuje on w innym i w ten sposób czułem się jak jedna wojna na całe życie.

Uświadomiłem sobie, co się dzieje w połowie stycznia, kiedy złapałem się na dwutygodniowe bujanie się treści online, podczas których przekonałem się, że pewnego dnia nie mogę jeść oliwek, ponieważ zwiększą histaminę, a innego dnia, że ​​nie powinienem jedz awokado, ponieważ zimą nie byli w sezonie na Wisconsin. To, czy kiedykolwiek będą w sezonie w Wisconsin, jest poza tym kwestią. To było trochę jak te stare reklamy z tańczącymi owocami i warzywami, tyle że oglądałem ekran ze wszystkimi produktami, które nie były już dla mnie bezpieczne, z radością parując obok, śmiejąc się. Gdy moja świadomość kopnęła mnie w tyłek, było to jak natychmiastowa ulga. Stawiałam się niesamowicie zaniepokojona obsesją, że jedzenie w jakiś sposób uleczy moje zaburzenie lękowe i przewlekłą depresję niskiego stopnia.

Uważam, że to, co wkładamy w nasze ciała, ma fundamentalne znaczenie i prawdopodobnie kiedyś o tym napiszę, ale nie sądzę, że dieta leczy choroby psychiczne. Byłem jednym z niewielkiego odsetka Amerykanów, którzy faktycznie jedzą swoje owoce i warzywa każdego dnia i mam je od 14 roku życia. Moja dieta nigdy nie była obszarem, w którym świadomie nie odżywiłem się i zajadałem się różne sposoby jedzenia na przestrzeni lat. Mogę powiedzieć, że cięcie glutenu pomogło mi w depresji. Czuję się bardziej energiczna niż wtedy, gdy jadłam dużo produktów chlebowych, a także pomogła mi złagodzić bóle ciała i wzdęcia. Ale tutaj jest to, że to pomogło, nie wyleczyło.

Kiedy żyjesz z zaburzeniami lękowymi i depresją, masz obowiązek bycia świadomym tego, co robi twój umysł. Nie możesz uważać tego za coś oczywistego i nie możesz spędzić jednego dnia ignorując to. Pod wieloma względami nie ma takiego luksusu; choroba psychiczna nie bierze dnia wolnego. Muszę zdawać sobie sprawę, że mój związek z jedzeniem może być źródłem skrajnego niepokoju i podejmować aktywne działania, aby się temu oprzeć. Kilka tygodni temu zjadłem ciasto (bezglutenowe) z polewą pełnoziarnistą, pełnym lukrem. Miesiąc temu zacząłem jeść zboża i czuję się o wiele lepiej. Przestałem patrzeć na treści, które wspierają kulturę dietetyczną na Instagramie i zacząłem śledzić konta, które nazywają to tym, czym jest: toksyczne. Muszę zdawać sobie sprawę z moich słabości.

Jako osoba z uogólnionym zaburzeniem lękowym muszę również pogodzić się z rzeczywistością, która - i to jest naprawdę, bardzo ważne - desperacko poszukująca sposobów na pozbycie się mojego lęku nigdy nie będzie odpowiedzią. Podczas pewnego intensywnego leczenia psychiatrycznego zrobiłem to jesienią, wykonałem ćwiczenie, w którym wziąłem wszystkie moje wspólne wyzwalacze lękowe i spojrzałem na to, co było przyczyną strachu. Bez wątpienia, w 100% przypadków, obawiałem się, że nie poradzę sobie z sytuacją, cokolwiek to było. Obawiałem się, że nie poradzę sobie z jakimkolwiek niepokojem, który by do mnie przyszedł. Jedną z najważniejszych informacji, których nauczyłem się w ciągu ostatnich kilku miesięcy, jest to, że lęk staje się łatwiejszy, kiedy przestaję przed nim uciekać, nawet jeśli ta konfrontacja dzieje się w granicach mojego umysłu. Wyjście z niego prowadzi przez nią, a nie przez miskę bezglutenową, wegańską, bez cukru.