Jeśli nie poprosisz, nie dostaniesz, jeśli poprosisz, powiedz mi.

Nauczyłem się lekcji, gdy miałem 6 lub 7 lat, o której nigdy nie zapomniałem: jeśli nie zapytasz, nie dostaniesz, a jeśli zapytasz, nadal nie dostaniesz, a dostaniesz odrazy za bycie chciwym i „ zawsze pytam. ”Powiedziano mi, że to bardzo zły nawyk.

Ta historia ma mleko na swój temat. Często słyszałam, jak starsi mówią czule o czasach, gdy rolnik grał w mleczarza i każdego ranka zabierał swoją krowę od drzwi do drzwi, aby dostarczyć mleko. Wtedy zagwarantowano jej świeżość, ale równie ważne, że nie była to połowa wody. Krowa na zdjęciu pochodzi z

Unsplash - Bob Walsh

Highlands of Scotland, gdzie te piękne bydło interpunktują krajobraz mojego nowego domu pięknym rytmem, ale moja historia nie ma tu nic wspólnego z Highlands i osadzona jest w krainie moich narodzin, Mauritiusie.

Niestety te dni minęły na zawsze. Mleko było dostarczane z dużego pojemnika z kranem. Nasz mleczarz był kruchym mężczyzną w turbanie, który chwiejąc się i walczył każdego ranka, by dostać się od drzwi do drzwi z obciążeniem o połowę mniejszym niż jego głowa. W związku z gorącym klimatem mleko często psuło się, w takim przypadku racja na następny dzień była dostarczana bezpłatnie. Nazywał się Kobylass i był niezdarnie namalowany na jego pojemniku. Byłem tak dumny, że mogłem go przeczytać i regularnie wykrzykiwał za nim „Kobylass, Kobylass!”, Gdy wychodził. Pamiętam, jak mu współczułem, gdy mleko psuło się, ale potem byłem zadowolony z siebie. Zsiadłe mleko nie zostało wyrzucone, ale ugotowane na sucho z cukrem i kardamonem oraz kilkoma centymetrami wanilii, jeśli w szafce pozostało trochę. Tak wytworzona krówka, zwana fenomeną, była absolutnie pyszna, a my, dzieci, dostaliśmy porcję wielkości grochu, którą z przyjemnością posililibyśmy ją lubieżnie po języku. Kobylass był czasem przyłapany przez inspektora sanitarnego za dodanie wody do jego naczynia. Teraz rozumiem, dlaczego musiał to zrobić. Biedak musiał odzyskać pieniądze po poprzednich przesyłkach, które przyniosły mu zerowy dochód. Początkowo inspektorzy otrzymali areometr. Gdy mleko jest pełne, unosiło się na nim z małym czarnym pierścieniem tuż nad powierzchnią. Czarny pierścień, rozcieńczony wodą, został zanurzony, a wagar został wciągnięty. Ale mleczarzom nie brakuje podstępu, a kiedy zrozumieli partyturę, dodali cukier do swojej mieszanki, aby zagęścić mieszankę i usunąć ich wykroczenia i sprawić, że czarny ślad będzie widoczny, oszukując w ten sposób inspektorów. Ale nie na długo. Władze zaczęły przeprowadzać kontrole na miejscu. Tych, którzy byli zbyt biedni lub zbyt nieśmiali, by zaoferować łapówkę, wysłano próbki do badań w laboratoriach, a jeśli złapano, wysłano ich na rozprawę do sądu, co skutkowało wysokimi grzywnami.

Byliśmy biedną rodziną, ale nie najbiedniejszą w naszym sąsiedztwie. Mieliśmy razem 10 lat i każdego ranka Kobylass dostarczał trzy czwarte litra mleka, które następnie natychmiast gotowano, bo pozostawione bez opieki przez godzinę byłoby źle. Moją ulubioną rozrywką było patrzenie, jak powierzchnia marszczy się, gdy zaczyna się tworzyć krem. Mleko służyło wyłącznie do wybielania herbaty rodzinnej. Nigdy nie było wystarczająco dużo herbaty, aby uzyskać stopień bieli, który mi się podobał. Moja najstarsza siostra, która grała matkę, potajemnie dodała kolejny kieliszek do kubka mojego starszego brata, który był jej oczywistym faworytem, ​​ku dezaprobacie mojego pokrzywdzonego rodzeństwa i mnie.

Zastanawiasz się, dlaczego patrzyłem, jak formuje się skóra, gdy mleko zaczęło się gotować. Gdy mleko się zagotuje i ostygnie, w zależności od tego, jak nieskrępowane było, skóra będzie bogata, złocisto-żółta i gruba, czy nie. Następnie ostrożnie usunięto go i przeniesiono do małej aluminiowej miski. Był znany jako malajski, bez żadnego powodu, który odkryłem, być może słowo pochodzenia indyjskiego. Po tygodniu krem ​​może nawet wypełnić tę miskę do połowy. Cel tego był dwojaki. Kiedykolwiek planowano budyń, przydawałby się, ponieważ nie było innego sposobu na położenie rąk na tym purée w kolorze kości słoniowej. Budyń był albo robiony z bólu perdu (lub resztek chleba), albo z kaszy manny lub sproszkowanego ryżu. Malajski nadał mu wyjątkową i uwielbianą kremową konsystencję. Na szczęście - a może nieszczęśliwie - rodzina nie mogła sobie pozwolić na zbyt wiele budyni. W takim przypadku, gdy poziom w aluminiowym pojemniku zaczął się podnosić, Maman usankcjonuje jedno dziecko, które kupi chleb z chlebem. To, słodzone cukrem lub miodem, było moim ulubionym jedzeniem.

Teraz zawsze spoglądałam na malezyjczyka w spiżarni i ciągle męczyłam Mamana. Wydawało się, że to nigdy nie moja kolej, i dużo narzekałem. Maman w końcu zdecydowała, że ​​za każdym razem, gdy o to poproszę, odkłada moją kolej o jeden dzień. Jeśli nie wspominasz słowa „malezyjski” przez cały tydzień, to będzie twoja kolej, oznajmiła. Więc pewnego razu trzymałem buzię na kłódkę przez cały tydzień (a przynajmniej tak mi się wydawało) i czekałem. Nic się nie stało. Czekałem jeszcze jeden dzień, potem kolejny. Nic. Właśnie wtedy wyrzuciłem lekcję, której się nauczyłem: „Kiedy nie prosisz, nic nie dostajesz, a kiedy pytasz, dostaję przewagę”.