Znałem go tylko jako 22-metrową projekcję na ekranie filmowym.

Ale w rzeczywistości był niskim mężczyzną w średnim wieku, który rozejrzał się w obie strony przed przejściem przez ulicę.

Są lepsze słowa niż „prześladowane”, aby opisać, jak pójdę za nim do pracy rano. Wolę „studiować” lub „obserwować, bardzo ściśle”.

Chodzi mi o to, że nie stałem za nim na palcach jak sowiecki szpieg noszący sztuczne wąsy. Po prostu szedłem za nim spokojnie i bez groźby.

Był pierwszą sławną gwiazdą, jaką kiedykolwiek widziałem w ciele i chciałem wiedzieć, co on wie.

Oto, co się dowiedziałem: lubił bułeczki z makiem oblane serem śmietankowym. Tak jak ja! Gwiazdy to zwykli ludzie, chyba że nie.

Kiedy razem jechaliśmy windą, nigdy nie widział, jak na niego patrzę, bo nigdy mnie nie zauważył.

Jego współpracownik.

Temps nie rezygnują, po prostu znikają w kłębach dymu i ponownie pojawiają się w innej pracy gdzie indziej. Słowo „temp” jest skrótem od „tymczasowy”. Życie jest tymczasowe. Podobnie są prace, które miałem, kiedy pierwszy raz skończyłem studia.

Nie wiedziałem nic o komputerach w ostatnim wieku, kiedy byłem młody. Nie miałem pojęcia, że ​​przyszłością będzie możliwość narzekań w czasie rzeczywistym na niemożliwe odległości do ludzi, których nigdy nie spotkasz.

Pierwsza agencja tymczasowa, do której się zgłosiłem, otwarcie wyśmiewała mój brak wiedzy komputerowej. Dano mi dwie możliwości: wydać ostatnie kilkaset dolarów na zajęcia komputerowe wygodnie prowadzone przez agencję pracy tymczasowej lub umrzeć z głodu.

To był prawdopodobny los - żyłem z 3 dolarów dziennie, co oznaczało, że zjadłem tylko knajpy ziemniaczane z wózków hot dog, które kosztują 1 $ każdy. Nie wiedziałem, co to za kłótnia, kiedy przeprowadziłem się z Teksasu do Nowego Jorku.

„Co to jest„ nish ”?” Zapytałem.

„Knish?”

„Litera„ k ”nie jest cicha?”

Powiedziałem mamie, że są jak żydowskie empanady i najlepiej smakują z tryskającą nuklearną żółtą musztardą. Były tanie i jeden godzinami siedziałbym w moim brzuchu jak pasta do ciasta.

Jednak nie byli posiłkiem. Potrzebowałem pracy. Zrobiłem więc to, co kazała mi tymczasowa agencja pracy i zapisałem się.

Pierwszym dniem zajęć było uruchomienie komputera i nauka, że ​​ekran nazywa się pulpitem. Dzień drugi był baletową klasą „wskaż i kliknij”, „wskaż i kliknij”, „wskaż i kliknij”. Później nauczyłem się wycinać i wklejać. Zobacz: nauczyłem się wycinać i wklejać.

Moja kariera tymczasowa, która miała początek żarłoczny, wygasła. Pojąłem inne opcje. Przez chwilę zastanawiałem się nad pobraniem się do piechoty morskiej, podobnie jak mój starszy brat, ale nie jestem typem krzyku „oorah”.

Zapytałem koleżankę z klasy, co zrobiła, gdy nie wskazywała i nie klikała, a ona powiedziała mi, że jest stażystą w kancelarii prawnej. Och, la-di-da, firma prawnicza. Potem powiedziała mi, że wszelkiego rodzaju firmy mają staże. Stopa, spotkaj się z drzwiami. Ubiegałem się o wolne stanowiska, kiedy nie byłem w klasie. Był to akt desperacji, jak głodny kowboj jedzący własnego konia.

Potem dostałem kęs.

Wywiad telefoniczny składał się z jednego pytania: Czy byłem w szkole? Oczywiście - miałem właśnie rozpocząć studia podyplomowe w Microsoft Word. W końcu dostanę studia magisterskie w pakiecie Microsoft Office. Kiedy dowiedziałem się, że dostałem pracę, która się nie opłaciło, zjadłem dwa knights.

Fakt, że staż jest pracą, w której pracujesz za darmo, był dla mnie tak obcy, że po prostu go nie zrozumiałem. Wiara jest ignorancją z pewną postawą. To była moja wielka przerwa. Udawałem, że mam nową pracę w dużej firmie rozrywkowej.

„Cześć mamo? Tata? Zrobiłem to. Proszę, czy możesz mi przelać pięćdziesiąt dolarów?

Nie minęło dużo czasu, zanim zdałem sobie sprawę, że gdybym spędzał czas w pobliżu przystanku 50. ulicy o godzinie 7:50, mógłbym złapać aktora komicznego idącego do pracy w dużym zimowym kapeluszu z miękkimi frędzlami. Czasami chodziłem za nim na tyle blisko, że gdybym był duchem, mógłbym wejść bezpośrednio do niego.

Studio było tak zadowolone z jego ostatniego filmu, że ustawili go w małym biurze, w którym mógł wyprodukować kolejny przebój komediowy. Nigdy tego nie zrobił. Nie sądzę, żeby ujawnienie jego imienia było naprawdę ważne, ale oto podpowiedź: kiedyś był sławny, a potem wszystko porzucił.

Dzielił apartament z reżyserem castingu, który był bardzo miły i pracował przez wiele godzin. Często jadła lunch w swoim biurze, a ja czasami patrzyłem, jak pożera kanapki z indykiem, które dostawała z delikatesów na rogu.

Miała asystenta, który siedział przy biurku w czegoś, co byłoby poczekalnią. Pracowałem na krześle obok biurka asystenta reżysera castingu, a moim zadaniem było w większości rozdzielenie strzałów z głowy na stos „tak”, stos „nie” i stos „pies”, które asystent powiedział mi, że jest kupą strzałów w głowę, które są śmiesznie żałosne. Moje biurko było na kolanach.

Od czasu do czasu wychodził ze swojego małego biura i rozmawiał z asystentem - młodą kobietą, o której wtedy myślałem, że jest prawdziwym graczem w branży rozrywkowej. Nie była dużo starsza ode mnie, ale była bezwzględnie okrutna w stosunku do aktorów, a ja byłem pod wrażeniem pokazów mocy, nawet tanich okularów, takich jak przypadkowe drwiny z desperackich błyszczących czarno-białych uśmiechów. Obaj szeptali chichot, a ja siedziałbym obok niej jak zwierzak z kosmosu.

Czasami zostawiał otwarte drzwi, gdy rozmawiał przez telefon. Nigdy nie podsłuchuj swoich bohaterów. Zawsze usłyszysz najsmutniejsze rzeczy.

Przez cztery dni ścigałam jego pobite buty na obcasie. Dwukrotnie nosił tę samą parę spodni. Nikt go nigdy nie rozpoznał. Szóstego ranka kupił filiżankę kawy. Aniołowie Stróże to pełzacze raju.

Piątego dnia oboje razem weszliśmy do windy. Tylko tym razem, gdy na niego spojrzałem, obejrzał się i powiedział „Hej”. Odpowiedziałem nonszalanckim skinieniem głowy.

Okazuje się, że stażyści też nie zrezygnowali, ale i tak to zrobiłem. Moje knish fundusze zostały wyczerpane.

Wszedłem do gabinetu dyrektora castingu bez pukania i poinformowałem ją, że złożyłem rezygnację ze skutkiem natychmiastowym. Jadła lunch, ale odłożyła kanapkę z indykiem, aby poświęcić mi całą uwagę. Zapytała mnie, czy jestem pewien. Przeprosiłem i powiedziałem jej, że postanowiłem. Uścisnęła mi dłoń, życzyła mi powodzenia, a potem w ostatniej chwili zaoferowała mi drugą połowę swojej kanapki. „Nie zamierzam tego jeść”, powiedziała. „Jestem pełny”. Udawałem, że o tym myślę. „Cóż, jeśli jesteś pełny”.

Później w metrze zjadłem to.