Jak zabić kurczaka: przemyślenia na temat moralności zabijania z podwórka.

Odkąd przeczytałem Dylemat Omnivore Michaela Pollana, dużo myślałem o jego obronie mięsożerców. Chociaż jego najnowsza książka sugeruje prostą, nieco wegetariańską mantrę (Jedz, nie za dużo, głównie rośliny), Om Dil przekonywał przekonująco o prawach osób jedzących mięso. Miałem wrażenie, że zaczął swoją argumentację od chęci jedzenia mięsa, zamiast oceny wszystkich danych, a następnie do uzasadnionego wniosku. Raczej w ten sam sposób, w jaki George W. Bush postanowił zaatakować Irak, a potem wymyślił kilka bzdurnych powodów.

Rzeczą, która naprawdę utkwiła we mnie w tej książce, była jego wzmianka o sugestii Petera Singera, że ​​za około 150 lat ludzie mogą równie dobrze patrzeć na jedzenie zwierząt w taki sam sposób, jak teraz patrzymy na trzymanie niewolników. To potężna sugestia. I łatwo zobaczyć, jak to się mogło stać.

Alan Weisman opisuje w The World Without Us, w jaki sposób ludzie mają wątpliwą różnicę, powodując masową eksterminację gatunków po gatunkach poprzez ich nieustanne polowanie. Nawet „tradycyjne” społeczeństwa plemienne, o których często myślimy, że są znacznie lżejsze na ziemi niż my, „Biali Ludzie”, toczą nieustanną wojnę ze zwierzętami. Około 10 000 lat temu w Ameryce żyły „super ssaki”, których od tej pory Ziemia nie widziała: leniwce wielkości słoni; mamuty wielkości kilku słoni; wilki, które sprawiają, że lwy afrykańskie wyglądają jak labradory; lwy tak duże jak nosorożce. Niedługo po przybyciu Clovis Man (uważanego za pierwszego człowieka w obu Amerykach) zwierzęta te były historią, ale nadal żyły w innych miejscach, do których Clovis nie dotarł, przez około 5000 lat przed śmiercią.

Człowiek był zmorą egzystencji zwierząt, odkąd po raz pierwszy zstąpiła z drzew; rodzaj super małpy o smaku krwi. Choć wydaje się jasne, że dużo polowaliśmy i zabijaliśmy, Jeffrey Masson w swojej książce The Face on the Plate omawia pracę antropologów i paleo-antropologów, która sugeruje, że być może nie ewoluowaliśmy, aby jeść mięso, ale tak naprawdę lepiej rośliny Nasze usta są małe w porównaniu do większości mięsożerców, a nasze szczęki z pewnością nie są zaprojektowane do wyrwania mięsa z żywej zdobyczy, tak jak inne drapieżniki. A nasze zęby są bardziej mielącymi roślinami niż kawałkami mięsa.

Ale jak to możliwe, że skończyliśmy jako jedzący mięso, którym jesteśmy? O ile mi wiadomo, nie ma książki ani prawa naturalnego, które mówi „tak właśnie powinni być ludzie” (nie ma oczywiście tekstów religijnych i uważam je za wszystkie stworzone przez ludzi). Jesteśmy zatem jednym z niewielu stworzeń na Ziemi, które na dzień dzisiejszy są zdezorientowane co do tego, co powinny jeść.

Czy jest coś dziwnego, że czułem się tak skonfliktowany, gdy zabiłem 50 kurczaków w ciągu kilku tygodni zeszłego lata? Tak, po pewnym czasie zdrętwiałeś, ale pytanie brzmi, czy powinniśmy? Prawdopodobnie naziści zdrętwiali spalając ludzi w obozach. Powtarzają to, nawet przy zabijaniu.

Z powodu mocy zaprzeczania wszelkie zachowania mogą stać się rutyną. Takie jest znaczenie „banalności zła” Hanny Arendt. Ale w głębi duszy coś było nie tak z tym, że przejechał nożem po gardle kurczaka i cofnął się, gdy wpadł w gardło, szalenie trzepotał i spryskiwał krwią. Nawet zamknąłem drzwi stodoły, kiedy to robiłem, lub robiłem to w nocy, aby ukryć nieprzyzwoitość przed dziećmi. Chociaż dążymy do pewnego rodzaju prawdy w rolnictwie, to było zbyt makabryczne, aby chcieć zobaczyć małe dzieci, i zasugerowało rodzaj brutalności, której nie chciałem, żeby się ze mną kojarzyli.

Wiem. To jest udręczona hipokryzja; więc przestań jeść mięso, możesz powiedzieć. Ale pozwól mi odegrać te myśli. Dlaczego? Ponieważ jestem całkiem pewien, że nie jestem sam w swojej ambiwalencji. Być może po prostu musimy rozwiązać te problemy, zanim przejdziemy do następnego etapu - weganizmu? Wegetarianizm? Tylko dziką zwierzynę ściganą przez naszą rękę?

Faktem jest, że wszystkie stworzenia chcą żyć, a jedząc je, stajemy w konflikcie z tą niezręczną prawdą. Jednym z powodów, dla których jako rodzina zaczęliśmy hodować własne mięso, było ustalenie, co to właściwie znaczy jeść mięso. Innym było jedzenie rzeczy, które nie były hodowane w warunkach, które są nie do przyjęcia na wszystkich poziomach. Ale kiedy myślisz o podstawowym konflikcie między zwierzętami hodowlanymi a nami, nawet „rodzinne gospodarstwo”, ta bukoliczna fantazja o zdrowiu, jest zasadniczo Death Row, gdzie wszystkie zwierzęta - świnia, owca, krowa i kurczak, są bardziej niż prawdopodobne spotykają się z lepkim końcem, wbrew ich życzeniom, a spędzony tam czas to po prostu tuczenie puli.

Mamy nawet dylemat kur niosek. Kupiliśmy 25, straciliśmy parę pierwszej wiosny i wiemy, że za kilka lat wszyscy spowolnią układanie i ostatecznie przestaną. Wtedy nie będzie innego wyboru, jak się ich pozbyć; niektórzy ludzie zamieniają je w zapasy. Być może moglibyśmy je powoli ugotować. Ale na tych ptakach nie ma dużo mięsa, więc wygląda na to, że czeka nas masowa rzeź - ptaków, które dzieci spędziły dwa lub trzy lata na poznawaniu i kochaniu. Dlaczego? ponieważ nie mogą śpiewać na kolację - nawet te ptaki, które przez wieki były selektywnie hodowane, aby znosić znacznie więcej niż ich dziki przodek, dzikie birmańskie ptactwo w dżungli, nigdy nie złożyły (około 20 jaj w ciągu życia).

Zabijanie zwierząt zawsze mnie mdliło. Pamiętam, kiedy pierwszy raz strzeliłem coś z pistoletu BB, w wieku jedenastu lub dwunastu lat. Wyszedłem przed kolacją z moim Webleyem .177. Odszedłem z naszego domu na lekko zalesione pastwisko i przez sad. Był zmierzch, a kilka ptaków wciąż nie było. Natknąłem się na szpak około trzydziestu stóp na gałęzi. Wystrzeliłem go z drzewa, ale z powodu słabości broni i niemożności dostania się kulki między oczy ptaka, uskrzydłem tylko. Potem prześledziłem go około pół mili, próbując na próżno uciec. Wreszcie zatoczył się pod bramą na pole owiec. Oparłem beczkę na bramie i spojrzałem na głowę ptaka, spłaszczając ją na trawie. Po inspekcji zrobiłem bałagan ptakowi, który kilka minut wcześniej zajmował się własnym biznesem i prawdopodobnie zbierał pokarm dla swoich młodych. Wróciłem do domu na kolację bez poczucia satysfakcji, bez dumy z zabicia i bez apetytu.

Od tego czasu odczuwałem to samo dziesiątki razy. Może setki. Za pomocą tego Webleya zabiłem więcej szpaków. Kiedyś zastrzeliłem łapacza much, jakby przypadkowo - moment Starożytnego Żeglarza. Następnie w wieku szkolnym ukończyłem strzelbę o rozmiarze 20 i poszedłem za królikiem, kaczką, bażantem, gołębiem i cietrzewiem. Byłem jak jednoosobowe tsunami eksterminacyjne. Ale wielkie ssaki, na szczęście, nigdy nie powaliłem.

Interesujące jest dla mnie jednak to, że zabijanie nigdy nie stało się całkowicie neutralne. Myślę, że jest to część poczucia zaprzeczenia, o którym Masson mówi w swojej książce. W pewnym stopniu wiemy, że to odbieranie życia jest w jakiś sposób niewłaściwe. Niekoniecznie mówię „źle” w jakimkolwiek sensie moralnie obiektywnym, ponieważ nie mogę być pewien, że taka obiektywna moralność istnieje, chyba że w kategoriach ewolucyjnych. Ale w przypadku wrażliwych dusz (jako dzieci, wszyscy jesteśmy wrażliwymi duszami, niektóre z nich gubią, inne nie do końca), odczuwamy niepokój związany z przyjmowaniem życia zwierzęcego, przynajmniej w sposób bezsensowny i systematyczny, jaki chcemy Weź to. Jednak tłumimy te uczucia i uczymy się tego poprzez wytrwały trening kulturowy. Opowiadamy o pochodzeniu mięsa i odpowiadamy na pytania naszych dzieci dotyczące pochodzenia żywności. Nazywamy mięso krowie „wołowiną”, a wieprzowina „wieprzowiną”. Jak wstrząsa się, gdy pytasz, co jest na kolację, a tata mówi: „Krowa!”

Myślenie, jak powiedział Bard, sprawia, że ​​tak jest. Dotyczy to moralności, w tym mięsożerności. Wszelkie zło w przyjmowaniu zwierząt - lub ludzi w tym zakresie - dotyczy wyłącznie systemu moralnego, który wytworzyliśmy z naszej wyobraźni, jakim są istoty mózgowe. Nieobecne religie mają oczywiście kody moralne wymyślone z różnych powodów. Psychologowie ewolucyjni wśród nas mogą sugerować, że zabijanie ludzi jest tabu, ponieważ mamy odwrotny zamiar rozmnażać i hodować gatunek. Wiemy również na namacalnym poziomie, że zabijanie pociąga za sobą przemoc, a przemoc grozi spowodowaniem obrażeń - które szczególnie w dawnych czasach mogą prowadzić do śmierci. Innymi słowy, nie uciekaliście się do przemocy wobec innych ludzi, chyba że absolutnie musieliście i / lub szanse powodzenia były bardzo duże. Jest to hazard związany z przemocą. Pamiętając o tym, że jeszcze do niedawna w naszym gatunku uważaliśmy się za część królestwa zwierząt (i krewnych, a zatem i innych zwierząt) zabijanie zwierząt było świętym procesem, w którym ludzie rozpoznawali „ofiarę” zwierząt. Oczywiście zwierzęta nie dbają o to, jakie rytuały wprowadzamy po ich śmierci. Ale rytualna natura zabijania zwierząt po prostu wskazuje na fakt, że ludzie uważali to zabijanie za niefortunne, moralnie złożone, ale konieczne.

Po narodzinach wielkich religii świata - zwłaszcza monoteizmów - gra się zmieniła. Człowiek był teraz panem wszechświata i istniały zwierzęta na jego użytek. W ten sposób wyposażeni w filozofię „wszystko w porządku, aby zabić celników”, kontynuowaliśmy gejowską rezygnację, aby to zrobić, i porzuciliśmy rytuały. Ale nadal czuliśmy się dziwnie.

Krótko mieliśmy koguta. Jak wielu koguty, zaczął psychicznie i zaczął atakować dzieci. Powiedziałem im, że dam sobie z nim radę, zastrzeliłem go i włożyłem do garnka. Był polskim bantamem, tak naprawdę nie zaprojektowanym do jedzenia. Ale miał mniej niż rok, więc nie był zbyt twardy. Dzieci wydawały się zadowolone, że go zabiłem, ponieważ w pewnym momencie został zaatakowany przez niego (w tym momencie było ich około 4 i 6). Mogli teraz grać na podwórku bez ataku. Nie ukryłem, że to ja go zabiłem. Właśnie dlatego podczas kolacji tej nocy, kiedy Conrad zapytał niewinnie, czy to król? Powiedziałem mu Tak, bez wzdrygnięcia. Nie byłem pewien, czy jego mama powiedziała mu, że jemy Jego Wysokość, ale myślałem, że to prawdopodobne. Byłem tylko częściowo zaskoczony, gdy Conrad odepchnął talerz.

W pewnym sensie wziąłem to za dowód naszego zamieszania związanego z jedzeniem. Tak, Conrad był szczęśliwy, że króla nie ma - był okrutnym sukinsynem, a dla małych dzieci stanowił prawdziwe zagrożenie z tymi ostrogami. Był jednak zaniepokojony perspektywą zjedzenia go, jakby to było tabu, jakby to było po prostu coś złego.

Z pewnością nie jestem autorytetem moralnym. Wszystko, co mogę zrobić, to rozpoznać ambiwalencję, którą czuję. Przyznaję, że mogę pójść dalej i przestać jeść zwierzęta, jak sugerują wegetarianie, że ja i my wszyscy. Lub, szczerze mówiąc, mógłbym alternatywnie kontynuować robienie tego, co robię i nie do końca stawić czoła hipokryzji.

Może nie powinniśmy jeść zwierząt. Ale mamy już długi, długi czas. A zresztą, co stałoby się z tymi wszystkimi udomowionymi zwierzętami, gdybyśmy je wypuściły? Ale jedno jest pewne, skala odżywiania zwierząt powinna zostać zmniejszona, a wszystkie gówna przemysłowe muszą się skończyć. Dla nich, dla nas, dla planety. Może jest to niemożliwe, biorąc pod uwagę populację świata i jego upodobanie do mięsa. Może moglibyśmy pozbyć się mięsa i zamiast tego spożyć hodowane w laboratorium „mięso”. Może. Tymczasem być może możemy pamiętać o mantrze Pollana: jedz jedzenie, nie za dużo, głównie rośliny.