Jak przemysł bydła walczy z #FakeMeat

Firmy produkujące rośliny produkują przemysł wołowy za swoje pieniądze - hodowcy bydła zaczynają się martwić

Och, to jest włączone: największa w kraju grupa lobbystyczna branży bydła (US Cattlemen's Association) niedawno złożyła petycję do Departamentu Rolnictwa (USDA), aby uniemożliwić firmom produkującym białka roślinne (takie jak Beyond Meat i Impossible Foods) stosowanie terminów „ mięso ”i„ wołowina ”do oznaczania swoich produktów.

„Etykiety„ wołowiny ”lub„ mięsa ”powinny informować konsumentów, że produkt pochodzi naturalnie od zwierząt, w przeciwieństwie do alternatywnych białek, takich jak rośliny i owady, lub są sztucznie hodowane w laboratorium”, twierdzi petycja, argumentując, że konsumenci są wprowadzani w błąd do kupowania białek pochodzenia roślinnego, które mają gdzieś na opakowaniu określenia „mięso” lub „wołowina”, takie jak „Wołowina pozbawiona wołowiny” Tradera Joe.

Na stronie Stowarzyszenia Amerykańskich Cattlemenów na Facebooku jeden komentator całkiem dobrze podsumowuje swoją wołowinę produktami bez wołowiny:

Trzeba przyznać, że może to stanowić problem dla niektórych osób. Dwuletni post Reddit prosi o lepsze warunki do opisania „fałszywego mięsa”, zauważając, że niektórzy klienci byli zdezorientowani fałszywymi jagnięcinami, kurczakami i stekami podawanymi w kawiarni członka ich rodziny. Włączyli się inni reddytorzy, sugerując „faux”, „kpinę” i proste (ale skuteczne) „białko roślinne”.

Coraz bardziej popularny Beyond Burger ma „Plant-Based Burger Patties” wydrukowany pogrubioną, zieloną czcionką na opakowaniu. Jednak Stowarzyszenie Cattlemen prawdopodobnie ma problem z nazwą swojej firmy - Beyond Meat - ponieważ może to sugerować, że sprzedają prawdziwe mięso zwierząt.

Mówiąc dokładniej, Stowarzyszenie Cattlemen obawia się, że konsumenci coraz częściej wybierają białko roślinne, ponieważ oszukuje ich myślenie, że „mięso” i „wołowina” na bazie roślin to prawdziwa rzecz - argument, który wydaje się dogłębnie wątpić w zdrowy rozsądek amerykańskich konsumentów.

Prawdą jest, że coraz więcej Amerykanów korzysta z białek roślinnych, ale nie dlatego, że nie rozumieją etykiet produktów: Według najnowszych danych HealthFocus International, firmy zajmującej się badaniami rynku i doradztwem strategicznym, 60 procent amerykańskich konsumentów twierdzi, że ograniczać spożycie produktów na bazie mięsa. Z tych 60 procent, 55 procent twierdzi, że zmiana w kierunku diety opartej głównie na roślinach jest trwała, a kolejne 22 procent ma nadzieję, że mogą ją utrzymać. Biorąc pod uwagę ten trend, Allied Market Research spodziewa się, że przemysł roślinny przyniesie do 2020 r. 5,2 miliarda dolarów sprzedaży, co oznacza, że ​​możesz spodziewać się, że więcej produktów „fałszywego mięsa” trafi na półki w ciągu najbliższych kilku lat.

Ze swojej strony Beyond Meat nie martwi się tym ostatnim petycją. „Nie sądzę, aby konsumenci byliby przeciwni definiowaniu mięsa na podstawie jego składu i wyglądu (zestaw aminokwasów, lipidów, minerałów śladowych i wody prezentowanych w postaci drobiu, wołowiny lub wieprzowiny) w porównaniu do pochodzenia (musi pochodzić z kurczak, krowa lub świnia) ”, Ethan Brown, CEO i założyciel Beyond Meat, pisze pocztą elektroniczną. „Wszystko to mówi, że rosnący popyt wśród konsumentów, szczególnie młodych konsumentów, którzy kierują tą zmianą, jest trudny do wycofania. Gdyby hipotetycznemu stowarzyszeniu telefonii stacjonarnej udało się w jakiś sposób przekonać organy regulacyjne, że telefony komórkowe nie mogą już reklamować się za pomocą słowa „telefon”, jestem skłonny się założyć, że konsumenci nadal kupowaliby je tak, jak dzisiaj. Nie sądzę więc, aby kłótnia o słowa powstrzymała przypływ konsumentów ”.

Jeszcze bardziej niepokojące dla branży hodowlanej jest to, że inni giganci przemysłu spożywczego zaczynają wspierać te nowe firmy: Tyson Foods, największy przetwórca mięsny w Ameryce, obecnie posiada pięć procent udziałów w Beyond Meat - i niedawno zainwestowali dodatkową nieujawnioną kwotę w firma skorzysta z rosnącego zapotrzebowania na białko roślinne.

Beyond Meat ma nadzieję współpracować z jeszcze większą liczbą przetwórców mięsa - w tym, co dziwne, Stowarzyszeniem Cattlemen. „Bardzo szczerze szanuję sposób życia amerykańskich ranczerów jako pracowitych zarządców ogromnych ilości naszych ziem” - pisze Brown. „Wierzę, że istnieje możliwość współpracy, aby służyć zmieniającemu się konsumentowi, która może oznaczać początek nowej ery produktywności w amerykańskim rolnictwie. Jako dziecko miałem szczęście spędzić dużo czasu na farmie mlecznej w Holsztynie, a także później zamieszkać na terenie farmy Angus, więc z pewnością nie uderzam w przeciwnika, ale raczej wspólnie [i] rozważyć najnowszą możliwą metodę zaspokajania potrzeb konsumentów w zakresie białka ”.

Może to przybierać formę dzielenia ziemi lub ogólnego rynku białka. „Czy jesteśmy zainteresowani zbadaniem, jakie rośliny białkowe mogą działać na niektórych pastwiskach? Oczywiście - kontynuuje Brown. „Czy uważam, że przejęcie przemysłu białek zwierzęcych na bazie roślin jest nieuchronne? Nie, nie mam ”.

Niezależnie od tego, czy Stowarzyszenie Cattlemen zdecyduje się udostępnić, nie jest to dokładnie ta ostatnia petycja. „Z pewnością uważam, że dzięki tej petycji cattlemenowie proszą USDA, by przegrała w sądzie”, Jessica Almy, dyrektor ds. Polityki w Good Food Institute (organizacja non-profit, która opowiada się za alternatywami dla konwencjonalnych produktów na bazie mięsa), powiedział CNBC w lutym. „Myślę, że ich propozycja naruszałaby pierwszą poprawkę, gdyby USDA ją przyjęła. Rząd jest uprawniony tylko do regulowania wolności słowa, np. Informowania firm produkujących mięso i rośliny czyste, jak oznakować swoje produkty, jeśli jest to konieczne, aby zapewnić, że konsumenci nie zostaną wprowadzeni w błąd ”.

I znowu, niewiele jest dowodów na to, że ludzie są zdezorientowani tymi etykietami.

Ale to nie pierwszy raz, kiedy Big Animal Agriculture próbowało (nacisk na próby) ograniczyć język używany przez mniejsze firmy produkujące rośliny. Amerykański przemysł mleczarski próbuje zakazać firmom mleczarskim pochodzenia roślinnego używania „mleka”, „masła” i „jogurtu” od ponad 20 lat - i jeszcze nie osiągnęły konsensusu.

Jednak dekady niepowodzeń nie powstrzymały przemysłu mleczarskiego od dalszych prób. Niedawno pomogli opracować ustawę o dumie mlecznej, która otrzymała wsparcie od kilku ustawodawców kongresowych ze stanów producentów mleka (Wisconsin, Kalifornia i Minnesota). Gdyby uchwalono prawo, produkty niemleczne wykonane z orzechów, nasion i roślin nie byłyby już oznakowane konwencjonalnymi terminami mlecznymi. Ale po raz kolejny jest to mało prawdopodobne: Amerykanie dostrzegli różnicę między „mlekiem” a „mlekiem sojowym” od dziesięcioleci - i dopóki konsumenci nie będą naprawdę zdezorientowani, wolność słowa (komercyjnego) prawdopodobnie będzie nadal chroniła stosowanie takich terminów przez firmy roślinne.

Krótko mówiąc, nie spodziewaj się, że „Soy Discs®” zastąpi hamburgery na półkach sklepowych w najbliższym czasie.

Ian Lecklitner jest pisarzem sztabowym w MEL. Ostatnio pisał o wszystkim, czego możesz się nauczyć o swoim ciele ze swojego szału.

Najpopularniejsze historie na MEL: