Jak Google i jego maniacy starają się nawzajem dbać o zrównoważony rozwój

Kiedy myślisz o pracy w Google, przychodzą ci na myśl legendarne dodatki, pokoje do gier, bezpłatne fryzury i drzemki. Ale podczas gdy tytan z Doliny Krzemowej zyskał reputację lidera w zakresie zrównoważonego rozwoju w przedsiębiorstwach, mniej oczywiste jest stosowanie niektórych korzyści, aby zachęcić pracowników do ograniczenia własnego wpływu na środowisko. Podobnie czasami supersmart „Googlers” pchają zieloną kopertę.

Kredyt Google na zrównoważony rozwój wynika częściowo ze statusu największego na świecie korporacyjnego nabywcy energii odnawialnej, nie licząc mediów. Od 2010 r. Firma podpisała 20 umów na zakup około 2,6 gigawata, czyli mniej więcej tyle samo, co zabranie 1,2 miliona samochodów z drogi.

Google jest także na dobrej drodze do osiągnięcia celu polegającego na wykorzystaniu w tym roku 100 procent czystej energii w całej swojej działalności. Żeby było jasne, nie oznacza to, że firma będzie działać wyłącznie na energii wiatrowej i słonecznej, ale że Google będzie kupować odnawialną energię elektryczną każdego roku, równą ilości energii elektrycznej zużywanej przez jej globalną działalność.

Ale czysta energia to tylko część obrazu. Firma ma wiele inicjatyw na rzecz efektywności energetycznej i redukcji odpadów w swoich biurach i centrach danych, które oszczędzają pieniądze, a jednocześnie zmniejszają wpływ na środowisko.

Ponieważ mówimy o Google, wysiłki te często wymagają użycia różnych technologii cyfrowych, w tym sztucznej inteligencji (więcej o tym za chwilę), w celu rozwiązania problemów. Na przykład, podczas gdy Google zapewnia pojemniki na kompost w swoich słynnych kawiarniach, w których pracownicy jedzą bezpłatne posiłki dla smakoszy, jego szefowie kuchni używają cyfrowych wag zaprojektowanych przez firmę o nazwie LeanPath do monitorowania dostaw i użytkowania w kuchni w celu poprawy planowania posiłków i zmniejszenia ilości odpadów w przygotowaniu proces.

Firma myśli o odpadach w „szerszych ramach” i próbuje „całkowicie zaprojektować odpady z naszych systemów”, mówi Kate Brandt, dyrektor ds. Zrównoważonego rozwoju w Google. „Z pewnością ma pewne podobieństwa z efektywnością energetyczną - jest to doskonały argument biznesowy, a także ogromne korzyści dla środowiska”.

Dzięki programom ograniczania ilości odpadów, kompostowania oraz ponownego użycia i recyklingu Google osiągnął 86-procentowy wskaźnik przekierowania składowisk odpadów w swoich biurach w Bay Area i 78 procent na całym świecie. W tym roku celem jest kolejne 10 procent redukcji w przeliczeniu na pracownika Bay Area w porównaniu z 2015 r., A także nowy zestaw celów regionalnych.

Rowery i burgery

Żywność jest jednym z dwóch obszarów, w których korzyści w Google nakładają się na siebie, zachęcając pracowników do zmniejszania wpływu na środowisko. Drugi to transport.

Po pierwsze, pracownicy muszą dojeżdżać do związków, gdzie niesławnie spędzają dużo czasu. Autobusy tej firmy, które wykorzystują 5 procent biopaliw i zawierają systemy filtracyjne o dużej wytrzymałości, są już od dekady stałym elementem na autostradach Bay Area.

W 2015 r. Korzystanie z wahadłowców Google i ostatnio dodanych korporacyjnych pojazdów elektrycznych przyniosło roczne oszczędności w wysokości 29 000 ton metrycznych emisji dwutlenku węgla, co stanowi równowartość 5,7 tys. Samochodów z drogi. Na całym świecie firma zainstalowała w swoich biurach i centrach danych ponad 1600 portów ładowania pojazdów elektrycznych, a pracownicy mogą bezpłatnie ładować samochody w pracy.

Firma oferuje również elektryczny rower z pedałem, zamek i kask każdemu pracownikowi w centrali w Dolinie Krzemowej, który chce, aby jazda na rowerze była jego podstawowym środkiem dojazdów do pracy.

Ogólny cel: ograniczenie liczby osób dojeżdżających do pracy w centrali do 45 procent poprzez przeniesienie większej liczby pracowników do transportu wahadłowego, carpoolingu, transportu publicznego, jazdy na rowerze i spacerów. (Google nie zabrania pracy w domu, ale nie promuje go szczególnie).

Tymczasem w kafejkach firmy znajdziesz więcej ukrytych prób zmiany stylu życia pracowników. Google, na przykład, subtelnie popycha swoich pracowników w kierunku diety mniej wymagającej mięsa, zgodnie z najnowszym raportem Fast Company. Spożycie mięsa w znacznym stopniu przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych - według jednego szacunku hodowla zwierząt gospodarskich na mięso, nabiał i jaja odpowiada za 14,5 procent emisji na całym świecie.

Szefowie kuchni Google przygotowują różne wegańskie potrawy - często przyrządzane z „brzydkich produktów” kupionych ze zniżką i oszczędzanych na wysypisku śmieci - ale firma nie próbuje natychmiast przekonać miłośników mięsa do diety w pełni wegetariańskiej. Zamiast tego jego strategia polega na zmniejszeniu spożycia mięsa, na przykład dzięki „mieszanemu” burgerowi, który wykorzystuje grzyby do zmniejszenia ilości wołowiny w każdym paszteciku.

Teraz jest tajna część: z czasem firma powoli zwiększała procent grzybów, które dodają wilgoci i chłoną smak wołowiny podczas gotowania, w każdym burgerze z 20 do 50 procent. W innych potrawach mięso może przesuwać się ze środka posiłku na bok lub przyozdabiać.

Geeking energooszczędnych centrów danych

Google Corporate nie zawsze trąca. Ma niesamowicie utalentowany personel wymyślający nowe pomysły podczas każdego okrążenia na basenie.

Brandt opowiada historię Jima Gao, byłego inżyniera wydajności Google, który w zeszłym roku wyznaczył sobie misję wykorzystania sztucznej inteligencji w celu zmniejszenia zużycia energii w centrach danych firmy, które już w 2015 r. Zużywały 50 procent mniej energii niż średnia w branży.

Prawdopodobnie nie myślisz o tym za każdym razem, gdy wysyłasz wiadomość e-mail, komentujesz post w mediach społecznościowych lub oglądasz najnowszy klip na YouTube, ale sieć ogromnych, energochłonnych centrów danych potrzebuje szperania w Internecie przez całą dobę. Ta łączność, jak wszystko, ma swoją cenę.

Według Yole Développement, francuskiej firmy badawczej i konsultingowej zajmującej się technologią, globalnie centra danych zużywają 3 procent światowej energii (około 420 terawatów) i emitują 2 procent światowych gazów cieplarnianych. Google ma 14 centrów danych na całym świecie i od dawna uważa swoje serwery za pierwszą linię działań na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Gao wykonał swoją pracę za pośrednictwem 20% Projektu, programu firmowego, który pozwala pracownikom przeznaczyć 20% czasu pracy na rozwiązanie konkretnego problemu. Wziął udział w uczeniu maszynowym, typie sztucznej inteligencji, który daje komputerom możliwość uczenia się rzeczy bez wyraźnego programowania. Zasadniczo komputery mogą się uczyć poprzez powtarzanie interpretacji dużych ilości danych.

Google już używał uczenia maszynowego do ulepszania funkcji, takich jak tłumaczenie języka i rozpoznawanie obrazów. Gdy poprosisz Zdjęcia Google o zdjęcia kotów w pudełku, algorytmy uczenia maszynowego Google znajdują odpowiednie zdjęcia. Goa zastanawiał się: dlaczego nie wykorzystać tej technologii do zmniejszenia zużycia energii przez serwer?

Wkrótce odkrył, dlaczego nie. Mając wszystkie te zmienne, Goa i jego zespół wywiadowczy centrum danych przyglądali się miliardom różnych konfiguracji, które to możliwości znacznie wykraczają poza możliwości każdego człowieka do testowania. Więc Goa połączył siły z wiodącą grupą badawczą AI firmy DeepMind, która niedawno zwróciła uwagę na pracę nad agentem komputerowym, który nauczył się grać nie tylko w jedną, ale w każdą grę Atari naprawdę dobrze. (Goa działa teraz w DeepMind w pełnym wymiarze godzin).

Zespół Goa i DeepMind zastosowali model szerszych, bardziej uogólnionych algorytmów i opracowali rozwiązanie: specyficzne dla bitów ogólnych. Od momentu odkrycia modele były pilotowane w wielu centrach danych i spowodowały 40-procentową redukcję energii zużywanej na chłodzenie i 15-procentową redukcję ogólnego obciążenia energetycznego.

Goa jest daleka od anomalii. „Nie ma tygodnia, że ​​nie rozmawiam z kimś o nowym pomyśle lub potencjalnym 20% projekcie”, mówi Brandt.

Potworna ilość serwerów Google stała się również przykładem wdrażania tak zwanej „gospodarki o obiegu zamkniętym” w skali, mówi Brandt. Gospodarka o obiegu zamkniętym jest modnym hasłem najnowszego wcielenia redukcji odpadów, które obejmuje projektowanie bardziej wydajnych systemów (lub produktów lub urządzeń), w których materiały są w nieskończoność poddawane cyklicznemu powrotowi poprzez naprawę, ponowne użycie, regenerację, odnowienie i recykling. (Pamiętasz skalę LeanPath? To przykład projektowania odpadów z systemu).

Google zaczyna się od konserwacji serwera, aby sprzęt mógł być używany tak długo, jak to możliwe. Serwery, których nie można trzymać na podłodze, są ściągane i wysyłane do centralnego centrum w celu regeneracji. Działające części, których firma już nie potrzebuje, takie jak dyski twarde, są czyszczone i sprzedawane na rynku wtórnym. Wszystko, co pozostało, jest poddawane recyklingowi przez partnerów firmy zajmujących się recyklingiem.

W ubiegłym roku firma skierowała 86% odpadów z centrum danych z wysypisk śmieci. We wrześniu celem Google jest zero odpadów na wysypiska we wszystkich 14 lokalizacjach.

„Zdecydowanie postawiliśmy sobie za cel osiągnięcie zerowego poziomu odpadów na wysypiskach, ale jest to wyzwanie, które nas ekscytuje” - mówi Brandt. „Lubimy rozwiązywać te poważne problemy”.

Rozwiążcie, sękate Googlersi.