Cześć David,

Naprawdę doceniam to, że dzielisz się swoimi doświadczeniami i swoją historią. Zmusiłeś mnie do myślenia i jeśli mogę pożyczyć twój incydent dotyczący robaka, chciałbym podkreślić, że moim zdaniem w pewnym sensie sedno tego, dlaczego weganizm jest dla niektórych tak niemożliwy.

Jeśli dobrze rozumiem, odkrycie robaka w grzybach skłoniło cię do porzucenia weganizmu - w szczególności dlatego, że bezpośrednio skonfrontowałeś się z faktem, że nie możemy realistycznie wyrządzić zerowej szkody. Czuję tutaj potrzebę wyjaśnienia innym, że weganizm nie oferuje takiej niemożliwej nagrody, ani nie wymaga tak nieosiągalnego celu.

Bycie weganinem nie polega w 100% na braku okrucieństwa.

I w tym miejscu wielu ludzi poddaje się, zanim jeszcze zaczną. Podobnie jak w przypadku wszystkiego, co podejmujemy, nie ma doskonałości, nasze samo istnienie negatywnie wpływa na inne żywe istoty każdego dnia. Najtrudniejsza część bycia weganinem nie ma nic wspólnego z jedzeniem; najtrudniejszą częścią bycia weganinem jest uświadomienie sobie, że nie możesz powstrzymać całego bólu, całego okrucieństwa i całej śmierci. Ale dla mnie jest to tym bardziej motywacja, aby spróbować coś zmienić.

Zasadniczym celem weganizmu jest właśnie taki cel - tak realistycznie, jak to możliwe, ograniczenie szkód, które wyrządzamy. Na przykład, jeśli spojrzysz na spożycie mięsa z ekonomicznego punktu widzenia, za każdym razem, gdy zamawiamy hamburgera w restauracji lub odbieramy piersi z kurczaka w sklepie spożywczym, przyczyniamy się finansowo do śmierci zwierzęcia, a tym samym zwiększamy popyt na więcej zwierząt. Ponieważ tworzymy to zapotrzebowanie, jesteśmy następnie odpowiedzialni za leczenie i ostateczną śmierć zwierzęcia. Ale ludzie nadal kupują Nike, więc nie oczekuję cudów.

Nie oznacza to, że można spożywać produkty zwierzęce, których nie kupowano bezkarnie wegańskie. Na przykład jedzenie mięsa (nabiał, jaja itp.) W domu przyjaciela, chociaż możemy nie wnosić do niego wkładu finansowego, wysyła strasznie mylące przesłanie do nie-wegan. Utrzymuje również założenie, że mięso zwierząt jest akceptowalną formą pożywienia, a jako weganin pragniemy zakwestionować to postrzeganie i ogólne utowarowienie zwierząt.

Ponadto każdy musi zdecydować o swoich osobistych granicach w oparciu o miejsce zamieszkania, szczególne okoliczności i ograniczenia. Na przykład desperacko próbuję, pomimo ogólnego strachu przed przerażającymi, pełzającymi rzeczami, zabrać pająki i wszelkie nieproszone robaki z domu, zamiast je zabijać. Linia dotycząca komarów jest bardziej otwarta na debatę.

Nie oznacza to, że można po prostu przedefiniować weganizm, na przykład po prostu wycinając czerwone mięso, a następnie twierdząc, że jest weganinem. Takie wprowadzanie w błąd czynią krzywdę wszystkim, w tym sam cel języka.

Chodzi więc o to, że dopóki żyjemy na tej ziemi, wyrządzimy pewien stopień szkody. Dla mnie jednak nie jest to powód do przymykania oczu. Możemy zrobić lepiej - albo, jak mówisz, „coś”. A jeśli wszyscy byliby gotowi podjąć rzeczywiste, namacalne kroki w celu zmniejszenia bólu i cierpienia wszystkich istot, ten świat byłby znacznie szczęśliwszym miejscem.