Jadłeś? | Dziedzictwo nr 61: Poszukiwanie nadziei

Podobnie jak agresywny profil uzyskiwany z gorąca papryczki chili lub funkyzm ze sfermentowanej soi ze słodyczą, która pojawia się na końcu każdego smaku gochujang, można znaleźć podobieństwa w koreańskiej diasporze i profile smakowe, które pochodzą z to. Jedna porcja ryżu zapewnia smak komfortu, ale uwypukla Han - gorzkie nuty emocjonalnego bólu, niesprawiedliwości i poczucia niekompletności - a Jeong - jasne nuty nadziei, miłości, lojalności, współczucia i przywiązania emocjonalnego . Tradycje i mądrość przeszłości są przedstawione nam w teraźniejszości, głośno przypominając nam, że „wszystko będzie dobrze”.

Jestem Koreańczykiem, ale dorastając, nie czułem się Koreańczykiem. Moje zrozumienie diaspory koreańskiej przyszło przez pryzmat adopcji. Wychowałem się w Koreańskiej Ameryce w białej rodzinie na pustkowiu - Iowa - w otoczeniu niesamowitej grupy wsparcia, która mnie kochała i wspierała i nadal to robi. Ale chociaż na zewnątrz wyglądałem na Koreańczyka, w środku czułem się bardzo biały. Dopiero kiedy przybyłem na studia, moja tożsamość została zakwestionowana. Byłem bombardowany pytaniami, takimi jak: „Skąd jesteś?”. Kiedy odpowiedziałem: „Wellsburg, Iowa”, ludzie zatrzymywali się i patrzyli na mnie, jakby mi nie wierzyli. Ale gdybym powiedział im, że urodziłem się w Korei Południowej, zaczęliby mnie robić, co nie jest prawdą.

Dzieci imigrantów badały niektóre kwestie związane z tematem tożsamości, ale jest inaczej w przypadku dzieci adopcyjnych. Prawda pytania „Skąd jesteś?” Nie ujawnia całej prawdy o mnie. Rozbrzmiało to u mnie, gdy polityka antyimigracyjna obecnej administracji stała się rzeczywistością, a ja stałem z tysiącami innych protestujących. Pojęcie bycia „imigrantem” jako adopcyjnym stało się dla mnie ważne, ponieważ nigdy nie przedstawiłem się jako imigrant.

Kiedy stałem na Main Street przed biurem mojego przedstawiciela, byłem przytłoczony wspomnieniami o łobuzie z sąsiedztwa i drwinach z dzieci na placu zabaw. Pamiętałem wszystkie czasy, kiedy musiałem udowodnić swoje obywatelstwo amerykańskie, aby uzyskać pomoc finansową, i czasy, gdy ktoś nazywał mnie „Chink” lub krzyczał na mnie z fałszywym azjatyckim akcentem. Pomyślałem o czasie, kiedy czekałem na przyjaciela w chińskiej restauracji, a klient wszedł i poprosił mnie o pojemnik na wynos. Narracje na temat imigracji zapominają historie międzynarodowych adopcyjnych takich jak ja.

Kiedy zostałem adoptowany, musiałem się naturalizować, tak jak każdy inny imigrant. Było to przed uchwaleniem ustawy o obywatelstwie dzieci w 2000 r., Która zezwala przysposabiającym na uzyskanie automatycznego obywatelstwa zgodnie z określonymi wytycznymi. Zostałem adoptowany w wieku 5 lat i zostałem naturalizowanym obywatelem amerykańskim w wieku 7 lat. Stając się pełnoprawnym obywatelem nigdy nie zniechęciłem wielu nauczycieli szkół średnich, by pomylili mnie ze studentem z wymiany zagranicznej lub pytali: „Skąd jesteś ?

Jako adoptowani, nasze historie zaczynają się w innym kraju - zaczynają się od imigracji. Oderwanie od naszych korzeni jest czymś, czego wszyscy doświadczają. Dziwnie jest szukać prawdy o tym, skąd jesteśmy, kiedy jest to prawie niemożliwe. Nasze historie mogą różnić się od historii większości imigrantów. Ale jako imigranci dzielimy się siłą i odpornością niezbędną do wykorzenienia się i rozpoczęcia nowego życia w obcym kraju, który nie jest naszym wyborem.

Moje amerykańskie drzewo genealogiczne zaczyna się także od imigracji. Pradziadkowie mojego taty opuścili Niemcy na początku XX wieku, aby rozpocząć nowe życie w Ameryce i stanęli w obliczu nastrojów antyimigracyjnych podczas I wojny światowej, kiedy nastroje antyniemieckie były powszechne. Pamiętam, jak mój dziadek opowiadał mi historie o nauczycielach, którzy nie pozwalali mu mówić po niemiecku w szkole, o tym, jak kiszoną kapustę nazywano „kapustą wolności” oraz o zmianie nazw miast w Iowa z niemieckich na angielskie. Z tego przekazali mi skarbnicę rodzinnych przepisów wraz z dużą miłością i akceptacją.

Moi rodzice nigdy nie chcieli, żebym ja lub mój brat zapomnieli, skąd pochodzimy. Pamiętam, jak moja mama próbowała przygotować koreański posiłek, dla którego nie miała punktów odniesienia i musiała polegać na swojej przyjaciółce z Filipin w zakresie azjatyckich przepisów. Uściskaliśmy jej przyjaciółkę i zawsze pytaliśmy o jej smażoną naleśnik nadziewaną nutami aromatycznych warzyw i mielonej wołowiny lub jej aromatycznego wieprzowego adobo. Przypominają mi się również rodzice, którzy wysłali mnie i brata na koreańskie obozy letnie, gdzie karmiono nas kimbapem, kimchi, ryżem i bulgogami i poznaliśmy dzieci, które wyglądały jak my.

Jedzenie rezonuje z nami na wielu poziomach, od codziennego ciężaru zaspokajania głodu po sentymentalizm ujawnianych wspomnień, a także od języka używanego do opisywania nieograniczonych smaków jedzenia, po sposób, w jaki jedzenie pielęgnuje gościnność. Te kęsy słodyczy, kwaśności, słoności i pikanterii mówią nam, kim kiedyś byliśmy, kim jesteśmy teraz i kim jesteśmy powołani, aby się stać. Trzy podstawowe idee utkane z naszej odporności, dumy i zdolności adaptacyjnych oraz mające bezpośredni związek z jedzeniem to sikgu, bapsang gongdonche i gościnność. Te słowa pochodzą z przeszłości, aby pięknie przeniknąć do obecnych doświadczeń w Ameryce Koreańskiej.

Dosłowne tłumaczenie dla sikgu to „usta do karmienia” w domu. Pojęcie rodziny w sikgu to nie tylko związek biologiczny, ale rozszerzenie pojęcia rodziny na innych poza naszymi biologicznymi rodzinami. Pojęcie rodziny koncentruje się na dzieleniu się posiłkiem i naszą przestrzenią. Sikgu żyje aktywną praktyką bapsang gongdonche, „społeczności, która je razem ryż”. Słowo „znajomość” symbolizuje wspólnotę niezbędnej i absolutnej gościnności w miłości i trosce. Wymaga to zarówno indywidualnego, jak i wspólnotowego uczestnictwa w zaproszeniu, przyjęciu, przygotowaniu, jedzeniu i wspólnocie.

Mamy wspólny obowiązek wzajemnego karmienia się. Słowo łączące sikgu i bapsang gongdonche to gościnność. Praktyka gościnności w bapsang gongdonche nie dotyczy „ja” ani „my”, ale wszystkich ludzi jako wspólnoty zbiorowej. Praktyka gościnności wyjaśnia, dlaczego zawsze jest wystarczająco dużo jedzenia. Uznaje potrzebę każdej historii przetrwania. Uznaje, że jedzeniem należy się dzielić. Wspólne życie i jedzenie to sposób na dzielenie się zasobami życiowymi z innymi.

Widziałem, jak dorastał. Przy moim stole, podczas jedzenia kęsów kapusty ciotki lub wspólnego świętowania imigracji poprzez obfite naleśniki z mąki żytniej i pszennej, ciemnego syropu Karo, anyżu, potworów i bekonu lub obfitości owoców i warzyw które przejęły rodzinne ogrody i zostały udostępnione nam przez sąsiadów. A kiedy moja mama zrobiła zapiekankę z jej katalogu przepisów, aby dać komuś z naszej społeczności, kto potrzebował posiłku. Albo kiedy moja babcia i wujek przychodzą do naszego domu na tradycyjną niedzielną pieczeń i wracają do domu z resztkami.

Przypomniano mi, że jedzenie ma prawdziwą moc, co sprawiło, że zacząłem dbać o to, skąd pochodzi moje jedzenie, co to znaczy dla ludzi, których karmię, i co to znaczy, gdy ktoś inny mnie karmi. Jedzenie dotyczy wszystkich ludzi. Jedzenie jest tym, co nas wszystkich łączy. A jedzenie łączy nas, siedząc przy jednym stole i rozmawiając ze sobą, słuchając się nawzajem i rozumiejąc się nawzajem. Jedzenie przypomina nam, że wszyscy należymy do tej samej społeczności, jak koreański idiom, hansotbap sikgu - „jemy ryż z tej samej miski”.

Jedzenie jest czymś namacalnym. Dlatego uwielbiam gotować. Dla mnie istnieje wyraźne poczucie spełnienia i spełnienia. To ciągłe przypomnienie, aby pamiętać o transformacji i możliwości, które mają miejsce, gdy formuję moje kudłate ciasto z mąki, soli i wody w skórki pierogi, które będą nadziewane mieloną wieprzowiną, imbirem, sosem sojowym, czosnkiem i szalotki. Raz po raz gotowanie pokazuje nam, co możemy zrobić i co możemy, i że możemy dokonać zmian. Jedzenie pozwoliło mi wybrać się w niezwykłą podróż do odkrywania samego siebie, łącząc przepisy, które dorastałem, jedząc z przepisami z mojej historii imigranta. W tym kontekście jedzenie, które jest przygotowywane do spożycia, potwierdza, co możemy osiągnąć i zapewnia, że ​​„wszystko będzie dobrze”.

Pierwotnie opublikowany na www.inheritancemag.com.