Czy strach przeniknął do naszego jedzenia?

Czy zauważyłeś, że ostatnio, jeśli chodzi o jedzenie, stajemy się coraz bardziej rozdrobnieni? Istnieje dieta dla prawie każdego stylu życia - i może to być dobra rzecz, jeśli przez „dietę” mamy na myśli po prostu sposób, w jaki jemy - ale częściej mamy tendencję do noszenia naszych preferencji żywieniowych jako etykiety do zdefiniowania, rozdzielić nas, osądzić lub ograniczyć nas. Wygląda na to, że sposób i to, co jemy, jest bystrym barometrem nie tylko dla naszego zdrowia fizycznego, ale także dla naszego dobrego samopoczucia kulturowego i emocjonalnego.

Wszędzie, gdzie spojrzymy, jedzenie jest facetem upadku na długą listę dolegliwości. Myślałem, że jedzenie to sposób na połączenie - a nie osobno; cieszyć się - nie strach? Cokolwiek stało się z jedzeniem świeżej żywności, przygotowanej prosto i w dobrym towarzystwie, przy zdrowym rozsądku do tego, co spożywamy?

Oczywistą odpowiedzią może być to, że skoro nasze życie jest coraz bardziej zajęte, coraz mniej ludzi regularnie gotuje, a więc wygoda zbyt często uzasadnia chęć przymykania oczu na wszelkiego rodzaju paskudne rzeczy mieszane z naszym jedzeniem. Z pewnością budzimy się z tego, w jaki sposób produkuje się żywność i wiemy, że musimy dokonywać świadomych i świadomych wyborów, ale czasami mamy wrażenie, że wkroczyliśmy na pole bitwy pod tytułem „weź udział na własne ryzyko”.

Możemy winić system za wszystko, czego chcemy, ale dopóki nie weźmiemy odpowiedzialności za nasze wybory, pozostajemy bezsilni i jesteśmy więźniami wszystkiego, co nas trapi.

To sprawia, że ​​zastanawiam się: „Czy dokonujemy wyborów żywieniowych opartych na strachu?” Czy strach przeniknął do naszych umysłów, prowadząc do wojny z naszym jedzeniem? Czyż nie my sami jesteśmy częścią problemu, biorąc udział w bitwach… a zatem także częścią rozwiązania?

Po nauczeniu tysięcy ludzi, jak gotować, publikowaniu niezliczonych przepisów, które są szeroko rozpowszechnione i które zabawiają wielu gości w moim domu, stwierdzam, że nie mogę dłużej planować prostego posiłku lub zajęć bez pytania: „Co jesz, czy nie? jeść? ”Wiele osób ma długą listę. I to jest w porządku ... Będę dla ciebie gotować, ale pozostaje pytanie: „Czy ta lista produktów, które powinniśmy spożywać, czy naprawdę nie karmi naszego strachu i winy?”

Nigdy nie promowałem żadnej konkretnej diety (chociaż na moje przepisy z pewnością ma wpływ mój rodowity Włoch), dlatego zobaczysz wszystkie wegańskie, wegetariańskie, owoce morza, drób i mięso. Moje kryteria to stosowanie świeżych składników w prosty sposób. To jest to! Wybór tego, co jeść, należy do ciebie.

Nadal nie mogę nie zauważyć, ilu ludzi jest obrażonych, nie tylko przez pewien rodzaj jedzenia, ale przez składnik - nawet jeśli jest stosowany w niewielkiej ilości, która nikomu nie zaszkodzi. Zbyt często ludzie kłócą się o zalety jednej diety w porównaniu do drugiej i denerwują się z powodu wyboru innej diety!

Urażanie się i złość to zawsze obrona wynikająca ze strachu i winy. Te emocje nie czynią nas zdrowszymi bez względu na to, ile spożywamy zielonego soku! W naszym dążeniu do bycia informowanym zbyt często wybieramy, co jeść, na podstawie tego, co mówią nam media; co pokazują badania; lub z własnego doświadczenia, które zostało uwarunkowane przez „ekspertów”, co jest dobre, a co złe.

Problemem jest to, co dobre lub złe, zawsze się zmienia i nie zawsze jest prawdą. A to, co zawsze się zmienia, nigdy nie może pochodzić nigdzie poza systemem myślenia ego. Występuje w różnego rodzaju przebraniach, pakietach i scenariuszach, otoczonych ukrytymi programami. Ego jest mistrzem miksologa łączącym dobro ze złem; przyjemność z bólu. Ale ten sposób myślenia i bycia zawsze opiera się na strachu i nigdy nie jest dla nas dobry. Jakoś musimy znaleźć sposób na pogodzenie się z naszym jedzeniem, ciałem i sobą.

Wyobrażam sobie, że jako oświecone istoty moglibyśmy jeść wszystko i nadal być odżywiani… i nie przytyć. Ale do tego czasu musimy usunąć nieporozumienia w naszym umyśle i rzetelnie przyjrzeć się, jakie pomysły chcieliśmy przyjąć; jakie przekonania mamy, niekwestionowane… czasami przez pokolenia. Gdzie ranimy?

Czy chcemy patrzeć na to inaczej - że nasze bóle, cierpienia i cierpienia są wskazówkami, które wymagają uzdrowienia?

Czy jesteśmy gotowi nadać naszemu dobru priorytet i zacząć kwestionować motywację, dlaczego jemy tak, jak jemy? Czy nie można zacząć rozluźniać łańcuchów wokół tego, na co pozwalamy sobie jeść, i po prostu jeść to, co lubimy, stosując zdrowy rozsądek, bez poczucia winy, z umiarem i równowagą, w przestrzeni miłości, spożywanej osobno lub w towarzystwie?

Czy każdy posiłek, niezależnie od tego, jak pokorny, nie może być świętem, po prostu dlatego, że mamy przed sobą świeże jedzenie? Wdzięczność, miłość i przebaczenie to składniki, które przebijają wszystkie suplementy i składniki odżywcze, które gorączkowo szukamy, aby wypełnić naszą niedostateczną dietę. Dodadzą pożywienie, którego naprawdę potrzebujemy, aby uzupełnić słabe składniki odżywcze, których czasami potrzebujemy (lub chcemy) spożywać.

Wiem na pewno, że nic dobrego nie pochodzi nigdy z fragmentacji i separacji. Musi istnieć sposób na zjedzenie tego, co uważamy za właściwe dla siebie, bez poczucia osądu lub powstrzymania się od innych. Musi istnieć sposób, aby każdy miał dostęp do dobrego jedzenia w obfitym świecie. Jedzenie zawsze było sposobem na połączenie nas i nie chcę tego stracić. Czy ty?