Oświecenie w przejściu piątym

Źródło

Terry Mickelson poszedł do sklepu spożywczego we wtorek wieczorem po kilka rzeczy. Zaparkował swojego Nissana i wszedł na pokrytą deszczem nawierzchnię. Zamknął już samochód, gdy przypomniał sobie materiałową torbę w bagażniku. Następnie zamknął pień ze zdenerwowanym niepokojem kogoś, kto spodziewa się, że zostanie uderzony łomem w tył głowy, wrzucony do pnia, porwany przez kartel, a następnie zamordowany gdzieś na środku pustyni, aby być później zjadane przez sępy.

Ale to było małe miasteczko Nowa Anglia, a Terry miał tendencję do wyobrażania sobie najgorszego w każdej możliwej sytuacji. Sklep był prawdziwą mekką świeżych produktów ekologicznych. Tak świeże, że pewnego razu jego córka wskazała ślimaka czołgającego się po jednej z głów sałaty.

Terry zapomniał napisać listę zakupów. Na starej liście w Notatkach słowo parmezan zostało odważne, ponieważ zapomnienie o nim stanowiło uzasadnioną podstawę do rozwodu.

Przy wejściu chwycił wózek z dwoma koszami, chociaż używał tylko tego na górze. W normalnych okolicznościach Terry był bezpośrednim, zorientowanym na akcję kupującym, z precyzyjną strategią wejścia i wyjścia zaprojektowaną tak, aby była tak szybka i wydajna, jak to możliwe. Ale kiedy dom był pusty i nie miał nic do roboty poza zjedzeniem obiadu, obejrzeniem filmu i pójściem spać, Terry przebiegł wzrokiem korytarze z senną ciekawością, spoglądając na rzeczy i powoli odwracając je w dłoniach, chociaż tego nie zrobił mam najmniejsze pojęcie, jakie przepisy mógłby zrobić z większością tych rzeczy.

Samonośny batonik zbożowy składał się z plastikowych rurek wypełnionych różnymi ziarnami. Terry przedstawił się jako łagodny kawałek bydła, nieświadomie zbliżający się do koryta lub ostrza rzeźnika. Podniósł całkowicie naturalny owczy pęcherz do kranu dystrybutora, przekręcił czop, a pęcherz wypełniony był bogatą orzechami miodowymi i owsianą dobrocią. Zapach niesie ze sobą wspomnienie tysiąca rodzinnych śniadań, zwykłą tęsknotę skierowaną wprost na jego brzuch. Wspomnienia wypłynęły z siedzenia przy stole kuchennym z dużą niebieską miską i galonem mleka, spoglądając przez okno na porę dnia.

Kamera wideo pokazuje faceta w średnim wieku stojącego w Crocs przy dozowniku płatków, kołyszącego się tam iz powrotem, do miejsca, w którym wygląda na to, że zaraz się lewituje. Nie rusza się przez dobre trzydzieści sekund. Nie wpatruje się w dal, per se, ale skupia się na kilku nieznaczących szczegółach, takich jak wskazywanie kropek na obrazie Seurata.

Ochroniarz o imieniu Antoine stuka w ekran, gdy mężczyzna się nie rusza i chichocze do siebie.

„Proszę bardzo - gestykuluje do swojego kolegi - kolejny głód w średnim wieku poszukujący oświecenia w przejściu piątym”.

Patrząc na mozaikę monitorów o wysokiej rozdzielczości 4k, ochroniarz nie może pomóc, ale tworzy tajne historie dla wszystkich klientów, które ogląda w widoku izometrycznym, jak ożywiona wszechwiedząca gra wideo. Podczas gdy jego kolega agresywnie krzyżuje jej nogi i gra Candy Crush z włączoną głośnością, ochroniarz zanurza się w tych zmyślonych interakcjach, śledząc całe łuki szczęścia i tragedii w kawałkach, przynajmniej dopóki nie dotrą do linii kasy. Pewnego dnia weźmie te zgromadzone obserwacje i częściowo czytelne zapiski i napisze scenariusz, który natychmiast nie ujrzy światła dziennego.

Tymczasem dostrzega kolejną zagubioną duszę wpatrującą się w ser, ubraną w srebrną jedwabną piżamę.

„Hej Jen, nie poznajesz tego kolesia?”

Nie możesz zdecydować, co robić. To dylemat Muenster. Asystent delikatesów patrzy na ciebie wyczekującymi oczami. Z pewnością w ciągu dnia spotyka wiele osób, ale nigdy nikogo, kto ma więcej obserwujących w mediach społecznościowych niż populacja dużych miast. Nikt nie zgadnie, czy nie potajemnie zrobiła ci ziarniste zdjęcie i opublikowała je na Insta z tuzinem hashtagów, aby zdobyć kilka dodatkowych polubień.

I to jest fajne. Zagraj w fajne. W końcu nie chcesz tworzyć sceny. Dlatego prawie zawsze chodzisz na zakupy późno, najlepiej w środku nocy. Nigdy nie wiadomo, kiedy paparazzi mogą być w pobliżu.

Kilka białych facetów, którzy stoją obok ciebie. Z jakiegokolwiek powodu czujesz się, jakbyś dzielił z kimś pisuar.

Absolutnie nie ma już prywatności.

Twój menedżer zwykł mówić, że się do tego przyzwyczaisz, ale ta ukryta u innych niezręczność nigdy tak naprawdę nie ustępuje, nawet jeśli nauczysz się, jak ukryć ją za obiektywem aparatu lub pod pozorem pseudonimu scenicznego. Nosisz z dumą niewidzialną plakietkę introwertyka, wiedząc, że sława jest tylko iluzją uznania. Nikt oprócz twojej mamy i kuzyna nie wie, kim naprawdę jesteś.

Mówisz kolesiowi obok siebie, żeby poszedł naprzód. Robi to podwójnie, z ułamkiem sekundy pewności zaszytym kawałkiem wątpliwości. Mamrocze, dziękuję, a potem prosi asystenta delikatesów o pół funta parmezanu. Za chwilę spodziewasz się, że będzie taki jak wszyscy inni, poprosi o selfie lub autograf, jeśli nie będzie to zbytnia niedogodność. Być może nie jest to zbyt wiele, ale z pewnością wystarczy, gdy potrzebujesz sera i krakersów do wygodnego jedzenia, aby znów poczuć się jak w domu.

Gdy parmezan bezpiecznie znajdzie się w koszyku mężczyzny, zwraca się do ciebie i mówi: „Ładna piżama, proszę pana. Moja córka była twoim największym fanem. ”

Twoje usta otwierają się, niepewny najlepszego sposobu odpowiedzi.

Strażnik przygotowuje końcówkę pióra, nową stronę pod ręką. Ale potem dostrzega grzybkowy bałagan na innym monitorze, co zachęca go do ogłoszenia załogi zajmującej się sprzątaniem potrzebnej w przejściu dziewiątym w przejściu.