Eating My Way Across Europe: Włochy

Najlepszym sposobem na odkrycie nowego kraju jest jedzenie

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Jakiś czas temu mój mąż i ja wraz z szwagierką i jej mężem zarezerwowaliśmy trzytygodniową wycieczkę do Włoch.

Wynajmowaliśmy apartamenty przez Vacation Rentals By Owner w Rzymie, Wenecji oraz w niewielkim miasteczku Montione, w sercu Toskanii.

Uwielbiam gotować, więc zgłosiłem się na ochotnika do przygotowywania posiłków. Mam na myśli gotowanie we Włoszech? Niezupełnie trudność. Wszystkie wynajmowane przez nas miejsca zapewniały naczynia, garnki i patelnie, ale bardzo mało w zakresie zapasów do gotowania. Co oznaczało, że muszę być kreatywny podczas przygotowywania posiłków.

Przez kreatywność rozumiem to, że gotowałem makaron na każdy posiłek.

W mojej obronie byliśmy we Włoszech. Jestem prawie pewien, że grzechem jest nie jeść codziennie makaronu.

Jedzenie we Włoszech było niesamowite, jaskrawoczerwone, mięsiste pomidory o słodkiej ziemistości, żywej zieleni, pikantnej rukoli, tak wielu rodzajach serów i och ... chlebie. Podawane oczywiście z dodatkiem oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia i dojrzałego octu balsamicznego.

Rzym, miasto historii, sztuki, muzyki, jedzenia,… wszystkiego?

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Pierwszego ranka w Rzymie mój mąż obudziłem się wcześnie i poszedłem na spacer, gdzie odkryliśmy najbardziej cywilizowane śniadanie na świecie: Caffe Lattes i ciastka na słonecznym stoliku przy ulicy. Porozmawiaj o niebiańskim sposobie rozpoczęcia dnia.

Kanapki Muffuletta na lunch i na obiad, co innego niż makaron.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

A następnego dnia zjedz lunch w cieniu 2000-letniej budowli, której piękno ukradło show.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

O co pytasz na stole? Czy to możliwe? Tak, wierzę, że to… makaron!

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley
Nawet opowieści o mniejszych sklepach spożywczych zawierały szereg suszonych makaronów, o których większości nawet nie słyszałem. Uznałem za swój święty obowiązek gotować jak najwięcej odmian podczas naszego pobytu we Włoszech

Montione, najpiękniejsze miasto w Toskanii, o którym nigdy nie słyszałeś.

Następnie wsiedliśmy do pociągu do Florencji, gdzie wynajęliśmy samochód i pojechaliśmy do Montione. Usytuowany w niewielkiej odległości od Florencji, Sieny, Volterry, Florencji, Pizy i San Giuiminagno, Montione to małe miasteczko otoczone wzgórzami i zapierającymi dech w piersiach widokami.

Wynajęliśmy dwupokojowe mieszkanie w Borgo La Casaccia. Ten XVII-wieczny budynek został odnowiony w 12 mieszkaniach, z których wszystkie zachowały oryginalną architekturę, z sufitem składającym się z drewnianych belek i podłogami pokrytymi florenckimi terakotowymi płytkami. La Casaccia była otoczona dużymi ogrodami i dwoma pięknymi basenami. To było niezwykle przystępne, za jedyne 700 euro za dziesięć dni.

Nasz apartament wychodził na Taras Panoramiczny. Zdjęcie po prawej stronie zachodu słońca to widok, który zjedliśmy obiad każdej nocy.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

W naszej zaskakująco dobrze wyposażonej kuchni mogłem przygotować całkiem przyzwoite posiłki.

Och, spójrz, czy to makaron, który widzę?
Fotografia: Leslie Wibberley

Każdy region Włoch słynie z wyjątkowego wina. Oczywiście musieliśmy próbkować zarówno czerwony, jak i biały w każdym obszarze. Jak inaczej moglibyśmy zdecydować, który był najlepszy?

Zawsze wino, tak, ale także kawa. Dokładnie Caffe Latte.

Hmm, może powinienem to tak nazwać: „Jedz i pij po swojemu w całej Europie”.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

La Casaccia miała własną piwniczkę z winami, z degustacjami wina kilka razy w tygodniu.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Osadzone na wysokim wzgórzu miasto było dostępne tylko krętymi górskimi drogami, tak krętymi, że za każdym razem, gdy przychodziliśmy i wychodziliśmy, moja biedna szwagierka podróżowała z szalikiem nad głową.

Widoki były spektakularne z krawędzi miasta

Fotografia autorstwa Leslie WibberleyFotografia autorstwa Leslie Wibberley

Sklepy mięsne obfitują w całych Włoszech. Nie ma tu wielkich potworów w supermarketach. To jest jedzenie, które pamięta, skąd pochodzi.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Granaty, trufle i cytryny. Pachnące, zapał, dar Boży dla świata owoców, cytryny są wszędzie we Włoszech. I spójrz tylko na rozmiar tych rzeczy.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Więcej kawy, więcej wina, więcej makaronu i nie zapominajmy o lody.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

San Gimignano, miasto wież

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Kamienie we Włoszech zapierają dech w piersiach. Umber, ochra, siena, bogate żywe odcienie, które dosłownie świecą eterycznym światłem. Uczta wizualna dla takiego artysty jak ja. Ale nie nudzę cię obrazem za obrazem.

No cóż, a może jeszcze jedno zdjęcie, które pomoże ci sam zdecydować.
Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Widok z jednej z ocalałych wież był spektakularny, podobnie jak jedzenie w mieście.

Tylko we Włoszech można znaleźć ocet balsamiczny i oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia jako przyprawy obok keczupu.
Fotografia: Leslie Wibberley.

Piza, miasto… no cóż, ta dziwnie pochylona wieża, która powoli zapada się w ziemię.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Wiem wiem. Jak kiepski, prawda? Ale gdybyś mógł zobaczyć setki ludzi, ciała pochylone w cienkie powietrze, ramiona sięgające do przedmiotu, którego tak naprawdę nie było, zrozumiałbyś, dlaczego musieliśmy to zrobić.

Więcej cytryn, więcej lody i oczywiście więcej wina.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Florencja, miasto sztuki

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Sztuka w tym mieście jest trochę przytłaczająca. Mając tyle do zobaczenia i tak mało czasu, musieliśmy dokonać trudnych wyborów. Zdecydowaliśmy się na The Ponte Vecchio, The Accademia Gallery, ponieważ… no cóż… David i The Duomo, masywna gotycka katedra, której charakterystyczną fasadę ozdobiono dekoracyjną mieszanką różowego, białego i zielonego marmuru.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley
Oczywiście musieliśmy się umocnić po całym tym oglądaniu sztuki. Makaron, wino, lody i caffe latte to idealny sposób na zakończenie dnia.

The Cinque Terre

Z Montione udaliśmy się do La Spezia, gdzie złapaliśmy pociąg do regionu Cinque Terra. Po wysłuchaniu Przewodnika Ricka Steve'a po Włoszech postanowiliśmy spędzić noc w Vernazzie, co okazało się doskonałą decyzją. Miasto jest zatłoczone o każdej porze roku, ale szczególnie latem. Cieszyliśmy się, że przyjechaliśmy w październiku, ponieważ zapomnieliśmy zarezerwować pokój z wyprzedzeniem. Na szczęście znaleźliśmy małe mieszkanie z dwiema sypialniami w centrum miasta.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Znalezienie miejsca pobytu zajęło trochę czasu, więc zanim osiedliliśmy się w naszym mieszkaniu i wyruszyliśmy na poszukiwanie kolacji, była już godzina 21.00. Natknęliśmy się na tę małą restaurację przez przypadek. Gdy przechodziliśmy obok, właściciel, wysoki, uśmiechnięty mężczyzna Massimo, zawołał: „Szukasz miejsca na obiad? Jeśli tak, masz szczęście. Mam jeden stolik za darmo i nigdy nie mam stolików za darmo. ”

Rzeczywiście mieliśmy szczęście.

To był zdecydowanie najlepszy posiłek, jaki jadłem we Włoszech, prawdopodobnie najlepszy posiłek, jaki kiedykolwiek jadłem. Bakłażan Parmigiana eksplodował smakami, które sprawiły, że moje kubki smakowe płakały z radości. Inni zgodzili się i powiedzieli, że ich kolacje były znakomite.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Kiedy skończyliśmy, Massimo zapytał: „Wrócisz na śniadanie?”

Zrobiliśmy.
Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Rogaliki nadziewane przez samego Massimo i najbardziej niesamowita Bruschetta, jaką kiedykolwiek jadłem. I zanim zapytasz, tak, zjadłem ich obu.

Wenecja, miasto muzyki, piękna i łaski

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Wystarczyło jedno spojrzenie, by delikatnie zanikające piękno Wenecji wciągnęło mnie głęboko pod swoje zaklęcie i jeszcze chwilę zakochała się.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Ulice były pokręconym labiryntem wąskich chodników i niezliczonych mostów. Gdy szliśmy przez miasto, znaleźliśmy sklep za sklepem, każdy z niewyobrażalnymi przysmakami. A co najlepsze, znaleźliśmy wino za jedno euro, które, ku naszemu zdziwieniu, okazało się całkiem urocze.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

I oczywiście był makaron, w wielu rozmiarach, kształtach i smakach.

Fotografia autorstwa Leslie Wibberley

Mam nadzieję, że podobała ci się ta mała kulinarna przygoda przez Włochy. Życzę wam wszystkim, aby pewnego dnia mogliście sami odwiedzić i spróbować włoskiej nagrody.

A jeśli pójdziesz, czy mogę zasugerować makaron?

Bądź na bieżąco, Eating My Way Across Europe: The Adriatic.

Wszystkie zdjęcia wykonane przez mojego zaufanego małego iPhone'a 5.