Imprezy obiadowe i odmowa: TFW akceptujesz klimatoznawstwo… po prostu nie rzeczywistość

To się zdarza cały czas. Zostaję zaproszona na kolację, zwabiona obietnicami dobrej rozmowy i mnóstwem opcji wegańskich. Duża grupa dzieli się na małe grupy i wtedy zaczyna się mała rozmowa. Ktoś w końcu pyta „co robisz?”. Moja odpowiedź - że redaguję politykę ochrony środowiska - jest pod wrażeniem „musisz więc dużo wiedzieć o środowisku!” Potwierdzam to podejrzenie i ludzie zbliżają się intensywnie i powiew „w końcu ktoś może powiedzieć nam prawdę o zmianach klimatu!”

I mówię prawdę. Zmiana klimatu jest zła. Naprawdę źle. Wyobraź sobie straszny koszmar. Pomnóż to przez pięć. Następnie o 5000. Teraz dostajesz zdjęcie. Ale tylko dlatego, że jest zły, nie oznacza, że ​​siedzimy i pozwalamy, aby było gorzej. Tak, powinieneś zmniejszyć swój osobisty ślad węglowy. Ale ostatecznie potrzebujemy działań na dużą skalę od rządów i korporacji - to właśnie one muszą zostać pociągnięte do odpowiedzialności.

Nieuchronnie ktoś będzie argumentował, że nie może być tak źle. Zazwyczaj jest to mężczyzna. Okej, zawsze jest to mężczyzna. Mówi, że nie neguje zmian klimatu. Oczywiście akceptuje naukę. Ale nie ma w tym nic dramatycznego! Ten facet - nazwijmy go Chip - zwykle ma trzy główne argumenty. Przejrzyjmy je, prawda?

1. „Nauka nas uratuje”.

Chip: Jasne, teraz wygląda strasznie, ale nie martw się. Społeczność naukowa ma coś w zanadrzu. Tylko poczekaj. Uratują nas.

Chip… Kochanie… Dollface… SPOŁECZNOŚĆ NAUKOWA ZOSTAŁA DOPUSZCZONA DO OSZCZĘDNOŚCI NA PIEPRZNE DEKADY !!!

Badali i analizowali, raportowali, krzyczeli, płakali i zgrzytali cholernymi zębami i nikt ich nie wysłucha. Znaleźli problem (zmiany klimatu). Znaleźli rozwiązanie (energia odnawialna). Prowadzili modele. Stworzyli mapy drogowe. Wiem, bo je edytuję.

Czego, kurwa, chcesz od tych ludzi, Chip ???

2. „Po prostu pójdziemy w kosmos”.

Chip: Tak, ta planeta jest pieprzona, ale właśnie dlatego mamy NASA, a teraz Space Force. Przeniesiemy się na nową planetę, kiedy ta umrze. Jestem pewien, że rząd już nad tym pracuje.

Zamknij się, głupi tyłku, Chip. Nie, naprawdę, STFU!

Poważnie. Tylko biały człowiek może pomyśleć, że w pracy jest jakiś wielki spisek… aby go uratować! (Chip jest biały. Oczywiście, że jest biały.)

Nie zgadzam się z pomysłem, że w pewnym momencie może pojawić się przestrzeń. Ale wiem, że mój czarny tyłek nie będzie na tym statku kosmicznym. A ponieważ jesteś na tej imprezie ze mną, najwyraźniej nie jesteś w 1 proc. Więc zaryzykuję zgadnięcie, że ty też tego nie robisz Chip.

I nawet jeśli uda nam się dotrzeć w kosmos, nawet jeśli znajdziemy planetę, która może nas tolerować, dobrze zgadnąć, że ktoś już tam jest. A co, jeśli są bardziej zaawansowani od nas, Chip? Czy ktoś kiedykolwiek pomyślał, że może nigdy nie słyszeliśmy od inteligentnego życia w kosmosie, ponieważ są wystarczająco inteligentni, aby wiedzieć, że nie angażują się w nas?

Co sprawia, że ​​myślisz, że „kosmici” powitają twój prosty tyłek na swojej planecie? Jak wytłumaczysz, co stało się z planetą, którą już miałeś?

3. „To jednak problem dla naszych wnuków”.

Chip: Okej, może naprawdę będzie tak źle, ale to już z pokolenia na pokolenie! To znaczy, może wpłynie to na moje wnuki, ale do tego czasu to rozwiążemy. (Patrz punkty 1 i 2.)

Chip, poważnie stracę na tobie swoje gówno. Siedzieć. Kurwa Na dół.

Nie, to nie jest problem twoich wnuków. To nie jest problem twoich dzieci. To jest twoje. Prawdziwa rozmowa: to problem twojego rodzica.

Pamiętasz Marię? Piaszczysty? A do diabła, Katrina? Nie grzechotam tutaj listy ciotek. Były to niszczycielskie, bijące rekordy, burzące serce burze. Pamiętasz suszę kalifornijską? Co powiesz na osunięcie się ziemi w Sierra Leone? Co łączy te wszystkie rzeczy?

Wszystkie są w czasie przeszłym, Chip. Nie muszę sięgać po prognozy, aby udowodnić powagę zmian klimatu. Możesz się tego dowiedzieć w książkach o nauce i historii!

I nawet jeśli byłby to tylko problem waszych wnuków… JAKIE PRAWDZIWE KURWANIE, CHIP? BYĆ LEPSZYM PRZECIWNIKIEM !!!

Spójrz, Chip…

Chip, kochanie, wiem, że nie uważasz, że zaprzeczasz, ale tak jest. Wasza „akceptacja” nauki nie znaczy absolutnie nic, jeśli nadal odrzucacie jasne i obecne niebezpieczeństwo. Wiem, fajnie jest brać rzeczy dosłownie, ale teraz nie na poważnie. Lub poważnie, ale nie dosłownie. Albo jednak ta głupia fraza ma odejść. Ale dosłownie niemożliwe jest przecenienie powagi zmian klimatu.

Być może te fantastyczne scenariusze stały się twoimi kocami bezpieczeństwa w obliczu przytłaczającej i przerażającej rzeczywistości. I musi być ciężko, żeby ktoś cię oderwał. Ale obiecuję, że nie ma tam bezpieczeństwa.

I wiesz co? Nie będę nawet nerwowy, podrażniony i zuchwały, aby sondować kogoś pod kątem jego wiedzy, tylko po to, żeby się z nim kłócić. Lub ogłuszające podteksty rasowe i płciowe, które ośmielają cię do tego. Och, czekaj, właśnie się w to wciągnąłem, prawda?