Żywność przywłaszczona kulturowo: perspektywa indyjskiej kobiety

Zdjęcie Chan Walrus z Pexels

Pierwszy raz gotowałem lunch podczas semestru wymiany w Wiedniu był wyjątkowy z kilku powodów. To był mój pierwszy raz gotowanie posiłku od podstaw, a ja sam kupowałem artykuły spożywcze. Po raz pierwszy korzystałem z kuchni dzielonej przez trzy inne dziewczyny różnych narodowości, a po raz pierwszy udało mi się włączyć piec bez ryzyka poparzenia się (tajemnica - była to kuchenka elektryczna). Kiedy z radością usmażyłem kurczaka i grzyby w oliwie z oliwek i posypałem obficie pieprzem i papryką, mój francuski współlokator przeszedł obok, zatrzymał się i podszedł bliżej.

Na jej twarzy pojawił się zszokowany wyraz twarzy. „Używasz papryki ???” zapytała. Z uśmiechem skinąłem głową.

Wyraz jej twarzy nasilił się. „Umrzesz!” Oświadczyła.

Rozbawiona jej reakcją, powiedziałem jej lekko, że większość indyjskich potraw jest tak ostra, jeśli nie ostrzejsza. Wciąż z wyrazem niedowierzania wycofała się do swojego pokoju po ostatnim półstrasznym spojrzeniu na moją patelnię. Kiedy rozłożyłem swój posiłek na talerzu i zjadłem go po liberalnym rozsypaniu pieprzu, pomyślałem o jej reakcji na moje jedzenie i sposób, w jaki zareagowałem, i zastanawiałem się, czy właśnie nie padłem ofiarą zawłaszczenia kulturowego.

Oxford Dictionary definiuje przywłaszczenie kulturowe jako „nieuznane lub niewłaściwe przyjęcie zwyczajów, praktyk, pomysłów itp. Jednego ludu lub społeczeństwa przez członków innego i zazwyczaj bardziej dominujących ludzi lub społeczeństwa”. Definicja ta została rozciągnięta, aby objąć prawie wszystko uwłaczające słowa lub czyny dotyczące kultur odmiennych od tych, które wypowiedział lub wykonawca. Być może oczywiście termin ten jest najczęściej używany w przypadku, gdy biała osoba / grupa / kraj jest obraźliwa wobec kultury innej niż biała. Wielu białych ludzi śmieje się z tradycyjnych nazw żywności / strojów / zwyczajów lub obraża je, lub po prostu przyjmuje takie jedzenie, stroje i zwyczaje, jak im się podoba i nie starając się odpowiednio szanować kultur, z których pochodzą. W odpowiedzi na to fala odwagi ze strony nie-białych społeczności, krytykujących białych ludzi, którzy obraźliwie komentują swoją kulturę, noszą tradycyjne stroje lub fryzury, przygotowują tradycyjne potrawy i świętują święta bez zrozumienia lub poszanowania kontekstu kulturowego. I w dużej mierze zgadzam się z luzem - chociaż osobiście nie jestem bardzo „tradycyjny” w swoich gustach, uważam, że należy szanować wszystkie kultury, a obraźliwe postawy denerwują mnie tak, jak kogokolwiek innego.

W szczególności my, Hindusi, bardzo mocno chronimy nasze jedzenie i mamy tendencję do podskakiwania do gardła każdego, kto nie gotuje go prawidłowo. Nasze poziomy tolerancji przypraw są nieobecne na listach przebojów, a wersje naszych ulubionych potraw w zagranicznych restauracjach często się nie sprawdzają. Wynik? Dziesiątki artykułów i postów w mediach społecznościowych potępiających Europejczyków i Amerykanów za brak serwowania „autentycznych” biryani (lub kurczaka tandoori, dosa, khichdi lub rajma-chawal) - niektóre humorystyczne, niektóre wręcz gniewne. Pisarze tego drugiego rodzaju głośno mówią o przywłaszczeniu kulturowym i dość często wrzucają także kartę kolonialną (komentarze w stylu „ci ludzie uciskali nas przez dwieście lat i nadal nie mogą zawracać sobie głowy porządnym biryani” ”).

Teraz jestem miłośnikiem przypraw do rdzenia. A jeśli chodzi o kuchnię indyjską? Idź duży lub idź do domu.

Ale ten gniew na białych ludzi za gotowanie nieautentycznych potraw?

Szczerze mówiąc, nie rozumiem.

Porozmawiajmy najpierw o biryani - ten pachnący, przepyszny przysmak wolno gotowanego mięsa i ryżu, który został wymyślony w kuchni królewskiej i jest jednym z najpopularniejszych indyjskich potraw. Zapytaj ludzi z Lucknow i Hyderabad, co to jest autentyczne biryani, a otrzymasz dwie całkowicie różne odpowiedzi. Kalkuta jest lekceważony za wkładanie ziemniaków do biryani, podczas gdy Kalkuta szydzi z Andhry za wkładanie w nią prochu. Restauracje w Indiach mają swój własny „smakoszy” zwrot biryani, na który będą płakać wojownicy o autentyczności. Czy wszyscy się mylimy? A może ktoś naprawdę wie, co stanowi „autentyczne biryani”? A może istnieje coś takiego jak jedno autentyczne biryani, lepsze od wszystkich pozostałych? A skoro my, Hindusi, nie możemy dojść do konsensusu w tej sprawie, jak, u licha, spodziewamy się, że osoby postronne zrobią to za nas? To samo dotyczy przepisów kulinarnych w krajach „białych”. Pasta carbonara, jedna z najpopularniejszych potraw z makaronu na świecie, jest również jedną z najbardziej dyskutowanych. Śmietana czy bez śmietany? Pancetta czy guanciale? Rzymianie są bardzo dumni ze swojej wersji carbonara, ale i neapolitanie.

Kto więc kogo kulturowo zawłaszcza?

Czy też wszystkie są autentycznymi wersjami na swój sposób, pochodzą z regionów, które je stworzyły, a zatem są godne szacunku?

Wiem wiem. Mogą istnieć szare obszary, jeśli chodzi o autentyczność, ale nadal istnieją pewne ogólnie przyjęte standardy przygotowywania danego przepisu. Ale mimo to nie sądzę, by w przygotowaniu dania odpowiadającego gustom konsumenta było coś lekceważącego. Różne kraje mają różne gusta i jeśli nie przygotowujesz jedzenia w znormalizowanej kuchni, takiej jak McDonald's (a nawet te mają regionalne odmiany, nie znajdziesz McAloo Tikki nigdzie poza Indiami), każdy rozsądny właściciel restauracji przygotuje danie zgodnie z co lubią jego klienci. Spróbuj powiedzieć garści duszącemu się po angielsku, że zrobiłeś biryani w autentyczny sposób z mnóstwem przypraw, a oni powinni szanować kulturę Indii i zjeść ją. Być może broniłeś swoich przekonań, ale właśnie straciłeś całą grupę klientów. Więc jeśli nie interesuje Cię tylko autentyczność i nie zależy ci na dzieleniu się swoją kulturą z innymi, możesz rozważyć modyfikację przepisu - strategicznie - aby dać konsumentom dobre wyobrażenie o tym, jaki jest oryginał, nawet jeśli to nie jest czysto autentyczne.

A dla tych, którzy określają przywłaszczenie kulturowe jako „białe”, spróbuj nakarmić włoską wersję makaronu od strony ulicy w Indiach. Jeśli nie skrzywią się, jakbyś nałożył na nich śruby skrzydełkowe, możesz zmienić moje imię. A jednak setki Hindusów codziennie z przyjemnością je szalą i śmieją się, jeśli ktoś spróbuje ich nauczyć, że nie jest to „autentyczny” makaron. Ponieważ dla nich smakuje cholernie dobrze, autentycznie lub nie. Regularnie popijam makarony w indyjskich kawiarniach i byłbym nieszczęśliwy, gdyby ktoś przyszedł i zamknął te kawiarnie za winę przywłaszczenia kulturowego. A co z chińskim jedzeniem i jego chrupiącą i pikantną wersją w Indiach? A co z shawarmą, tym uduszonym humusem libańskim zachwytem? Każdy Włoch, Chińczyk lub Liban może wezwać mnie do przywłaszczenia kulturowego, gdy zobaczy mnie, jak jem indyjską wersję ich jedzenia. I byłoby tak samo, jak gdybym wezwał ich do swoich wersji biryani lub paneer makhani. Tak więc, chociaż nie dotknąłbym niedocenionej wersji biryani za pomocą bargepola, przypuszczam, że smakuje dobrze Europejczykom / Amerykanom o mniej ostrych smakach - do czego mówię: ciesz się! Twoje preferencje żywieniowe, twój wybór.

I chociaż lubimy złośliwych białych szefów kuchni, którzy gotują indyjskie jedzenie, jest kilku szefów kuchni, którzy gotują potrawy etniczne z szacunkiem i często w towarzystwie indyjskich szefów kuchni, takich jak Jamie Oliver na swoim kanale na YouTube, a ja popieram i szanuję jego starania. Nawet Gordon Ramsay, który dostaje wiele uzasadnionego podejrzenia o swoim temperamencie, obrzydliwych ustach i niewrażliwych na rasę komentarzach, wykonał przyzwoitą pracę ze swoim programem Great Escape Gordona. Oglądałem jego odcinki o Indiach, a on wykonał całkiem niezłą robotę, pokazując pokorę, ciekawość i uznanie dla technik, którymi dzielili się z nim indyjscy kucharze. Oczywiście było wielu krytyków, którzy wołali program o inwazję na kulturę kulinarną krajów wschodnich, ale nie widziałem nic szczególnie inwazyjnego w żadnym z odcinków - wręcz przeciwnie, widziałem bardzo zadowolonych mieszkańców Bastar, uśmiechających się szeroko jako Gordon usiłował wspiąć się na drzewo i zebrać mrówki, które są specjalnym składnikiem unikalnego chutney. Wszyscy gospodarze wydawali się zadowoleni z dzielenia się swoimi kulinarnymi tradycjami z Gordonem, który z kolei wydawał się naprawdę chętny do nauki. Nie było przekleństw na innych (choć dla niego samych), obraźliwych, rasistowskich dialogów - więc jeśli wszyscy uczestnicy nie wycelowali w nie pistoletami z kamery, powiedziałbym, że był to interesujący i interesujący romans .

Jeśli chodzi o pytania, dlaczego niektóre potrawy są przygotowywane lub spożywane w określony sposób - lubię myśleć, że wiele z nich pochodzi z prawdziwej ciekawości, aby dowiedzieć się więcej o czymś nieznanym. Kiedy moja francuska współlokatorka była zaskoczona moim liberalnym użyciem papryki, to dlatego, że prawdopodobnie nie spotkała się z takim gotowaniem sama - nie dlatego, że była rasistką. Myślę, że wielu z nas jest zbyt wrażliwych na to, co biali ludzie mówią o naszych kulturach, i jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że rasizm i niewrażliwość kulturowa istnieją. Ale ważne jest, aby pamiętać, że ciekawość nie jest wyłącznie „białą” rzeczą - wszyscy jesteśmy ciekawi rzeczy, do których nie jesteśmy przyzwyczajeni, i może czasem przerodzić się w szok, a nawet obrzydzenie, gdy napotykamy nawyki żywieniowe, które są niezwykłe dla kultur pochodzimy z. Prawdopodobnie nie poszło by dobrze z moim współlokatorem, gdybym jej powiedział, że mam szczęście, że escargoty mają szczęście (szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek je ślimaki) - byłaby to niegrzeczna uwaga, bez względu na kolor mojej skóry.

Teraz jest oczywiście wiele rzeczy, które są jednoznacznie obraźliwe i z którymi się nie zgadzam. Biali szefowie kuchni próbujący uczyć Hindusów, jak robić curry, nie są w porządku (a zbijanie wszystkich indyjskich potraw pod nagłówkiem curry też nie jest w porządku). Ludzie otwarcie śmiejący się z nazw żywności w innych językach nie są w porządku. Ludzie otwarcie mówiący komuś, że ich jedzenie kulturowe wygląda / brzmi / pachnie / smakuje „dziwnie” lub „okropnie” lub „śmiesznie” nie jest w porządku. Ludzie drwiący z kogoś, kto wybiera jedzenie palcami, nie jest w porządku (próbujesz jeść roti widelcem i nożem). Wszelkie komentarze lub działania mające na celu złośliwość / patronizację / slur / kpinę nie są w porządku, bez względu na to, kto je tworzy. Zawsze będziemy mieć do czynienia z rzeczami, z którymi nie możemy się kojarzyć ani nawet nie lubić, ale grzeczność w tym zakresie to podstawowe maniery. Jednocześnie, choć wielu z nas może odczuwać smutek z powodu tego, że ktoś przygotowuje lub spożywa to jedzenie w sposób, który nie jest ściśle zgodny z tradycyjnym sposobem, ważne jest, aby pamiętać, że jedzenie to sposób łączenia ludzi oraz zwiększania świadomości i szacunku , a najlepszym sposobem jest często zmodyfikowanie go, aby dotrzeć do większej liczby osób. To może nie być autentyczne, ale nadal będzie reprezentacją twojej kultury i sposobem, aby inni mogli się z Tobą bardziej połączyć. I to wszystko, powiedziane i zrobione, jest całkiem dobrą rzeczą.

Na koniec tego przypomnienia przypominam sobie, jak często nie praktykuję tego, co głosię - oglądanie białych ludzi w telewizji jedzących nieautentyczne indyjskie dania na wynos denerwuje mnie, a ich często przerażające reakcje na pikantne jedzenie powodują, że mam ochotę mówić o wąskim… uważność. Ale potem myślę o czasie, kiedy prawie wymiotowałem publicznie, kiedy zobaczyłem, jak ktoś chrupie głęboko smażone owady w kraju Azji Południowo-Wschodniej i nic nie powiedział.