Zdumiewające Objawienie - Jestem Trzeźwy Ciekawy!

Jak pokonać strach przed brakującym alkoholem.

Pamiętam, jak mój pierwszy oficjalny napój był pełnoletni w dniu moich 18 urodzin. Chociaż spędziłem kilka piw, spędzając czas ze starszym bratem, po raz pierwszy mogłem wyjść z przyjaciółmi i legalnie pić alkohol. Poszliśmy do niezależnego domu filmowego, w którym zamiast siedzeń filmowych były kanapy i inne meble do salonu, i zobaczyliśmy „A Clockwork Orange”. Chociaż uwielbiam ten film, nie było go wtedy ani nie jest łatwe do obejrzenia, więc dwa piwa, które zdecydowanie przydały mi się.

Zawsze potrafiłam trzymać alkohol, zwłaszcza dla dziewczyny, o czym wiedziałam lepiej niż się chwalić. Miałem też część zabawy na studiach, przede wszystkim z chłopakiem, który wykazywał jeszcze większą tolerancję niż ja. Wyszliśmy na happy hour na różne lokalne spotkania, naszego ulubionego, australijskiego baru Digger's Down Under, choć odwiedzaliśmy również inne etniczne odmiany, a naszym innym ulubionym jest pub irlandzki.

Z konieczności było mniej picia w szkole wyższej, ale często wychodziliśmy w czwartek, ponieważ w piątek nie było żadnych zajęć, a także mamy tradycję piątkowej szczęśliwej godziny, aby świętować koniec tygodnia i odpocząć. Sobotnia noc była również ogólnie sprawą picia po spokojniejszym, ale nie mniej pracowitym dniu pracy.

Po ukończeniu szkoły piłem mniej regularnie i zwykle nie więcej niż kilka kieliszków wina, moje nawyki związane z piwem w dużej mierze pozostały w szkole wyższej, co wydawało się bardziej dojrzałe. Chianti był moim ulubionym napojem, zawsze był fanem czerwonego wina, ale Merlot lub mieszanka winogron podążyły za nim.

Ale jakieś dziesięć lat temu coś się wydarzyło. Przekonałem się, że nawet najlepsze wino, jakie mogłem kupić, nie sprawiało mi już przyjemności ani relaksu. Nawet niższe odmiany alkoholu mnie zmęczyły i nie byłem w stanie otrząsnąć się z efektów w ciągu kilku godzin, jak kiedyś. Czułem się także przytomny, czasem całą noc, ilekroć miałem nawet kieliszek wina. Następnego ranka czułem się ospały i lekko wisiałem, co trwało cały dzień.

Nie wiem, kiedy przestałem pić wszystko razem, ale tak się stało. Poproszę kieliszek wina, jeśli będzie to wyjątkowa okazja lub kiedy będziesz z rodziną, ale mogę policzyć, ile razy zdarzyło się to w ciągu ostatnich pięciu lat z jednej strony i nie potrzebuję wszystkich pięciu palców, aby to zrobić.

Nigdy nie przyszło mi do głowy, że to coś innego niż starzenie się, choć nie chcę tego przyznać. Zawsze słyszałem, że kiedy osiągniesz „określony wiek”, nie przetwarzasz również alkoholu, a efekty są bardziej negatywne niż pozytywne. Uznałem, że osiągnąłem ten wiek i wszystko było w porządku bez kosztów i kalorii.

Potem natknąłem się na to zdanie, zaciekawiony ciekawym artykułem i byłem podekscytowany, gdy dowiedziałem się, że jestem członkiem tego ruchu. Nie mogę powiedzieć, że kiedykolwiek byłem częścią jakiegoś ruchu, a nawet wchodzę na parter tego! Nikt nie może powiedzieć, że nie jestem modny, ani też nie może twierdzić, że robię to po to, aby podążać za masami, ponieważ masy jeszcze o tym nie wiedzą.

Trzeźwą ciekawość można traktować jako „wellness” podejście do (nie) picia alkoholu. Nie chodzi o nagłe lub niekoniecznie całkowite zaprzestanie picia. Nie ma dostosowanego 12-etapowego programu ani konieczności leczenia, aby wprowadzić Cię w nowy styl życia. I nie jest to sposób na wyzdrowienie dla alkoholików. Chodzi po prostu o rozpoznanie nawyków picia i ich skutków, a następnie działanie w oparciu o tę wiedzę.

Identyfikacja jako trzeźwy ciekawy oznacza, że ​​masz świadomość, że alkohol nie sprawia, że ​​czujesz się wspaniale i chociaż nie pijesz go często, a być może wcale nie, nie jesteś skłonny do umieszczania na sobie etykiety „wszystko albo nic”. Może to oznaczać całkowite powstrzymanie się od picia lub po prostu picie w weekend.

Uważa się, że alkohol nadal odgrywa ważną rolę w naszym życiu społecznym, politycznym i gospodarczym. Dotyczy to szczególnie młodych profesjonalistów miejskich. Dla tej grupy szczęśliwą godzinę i spotkanie towarzyskie przy drinku można uznać za niezbędną formę społecznej waluty, tak jak to miało miejsce w przypadku ich na studiach. Jednak ta grupa jest również bardziej świadoma zdrowia niż poprzednie pokolenia. Skutki tego można zaobserwować w wielu markach oferujących obecnie produkty bezalkoholowe.

Świadomi wizerunku młodzi profesjonaliści chcą napojów bezalkoholowych, które mogą pić w czasie happy hour i spotkań związanych z pracą, nie wyróżniając się przy piciu czegoś takiego jak zwykły seltzer lub napój typu Shirley Temple. Firmy alkoholowe odpowiadają na to pragnienie. Na przykład Heineken postanowił zachować swoją tradycyjną zieloną butelkę i etykietę, dzięki czemu oznaczenie 0 dowód nie będzie narzucające się.

Trzeźwa ciekawość jest interesującym odwróceniem tradycyjnego sposobu myślenia o nawykach, przynajmniej dla mnie. Zazwyczaj nawyki, które można uznać za nieprzystosowawcze, są postrzegane jako rzeczy, których chcemy całkowicie się pozbyć. Bycie trzeźwym zaciekawia jednak w przeważającej części rezygnację z nawyku, ale nie przyznanie się do tego, co zrobiłeś.

Myślę, że to odzwierciedla tendencję naszej kultury do postrzegania alkoholu jako czegoś, co kojarzy się z byciem atrakcyjnym, seksownym, odnoszącym sukcesy i często związane z przyjemnością, szczęściem, życiem i ekspresją społeczną. Dla mnie osobiście uważam, że bardziej wahanie polega na tym, by pozwolić sobie na odejście od młodszego siebie i zaakceptować fakt, że już nie wróci.

Nie przesadzanie się z przyznaniem się, że już nie piję, idzie w parze z możliwością powiedzenia sobie, że mogę wypić drinka w dowolnym momencie. Pomaga mi to zachować twarz ze sobą, unikając jeszcze jednej rzeczy, która sprawia, że ​​czuję się, jakbym nie była kiedyś młodą rzeczą, o której myślę, kiedy sobie wyobrażam. Właściwie to robię całkiem sporo. Myśl o powiedzeniu „Nigdy więcej” o czymkolwiek sprawia, że ​​czuję się tak, jakbym miał jedną nogę w grobie. Nie sądzę, żeby ktokolwiek twierdził, że najlepiej tego unikać.

Jeśli chodzi jednak o „makiety” z wyższej półki, choć wielu trzeźwych, ciekawskich osób może mieć rosnące pragnienie bezalkoholowych wersji swoich ulubionych drinków, nie będę skakał na ten modowy wóz. Tak jak mocno wierzę, że kawa powinna zawierać kofeinę, nie ma innego sensu, tak wierzę, że piwo i wino powinny zawierać w sobie alkohol. Coś jest nie tak z koncepcją piwa bezalkoholowego, a zdecydowanie z winem bezalkoholowym. W mojej książce nie są też tak smaczne, aby gwarantować picie bez korzyści, jakie alkohol przynosi stole. A fałszywe wersje z pewnością nie gwarantują kalorii. Wolę je zachować na deser. Przynajmniej na razie jestem całkowicie zadowolony, łącząc dietetyczną colę z moim filetem Mignon. Oczywiście z kofeiną.

Jeśli lubisz czytać ten post, możesz również polubić:

Możesz znaleźć linki do mojej innej pracy na Medium i śledź mnie tutaj. Dziękuje za przeczytanie!