23 grudnia 2013 roku wypiłem ostatni napój, jaki kiedykolwiek wypiję w życiu.

Miałem 25 lat. Byłem na zewnątrz z moim chłopakiem i jego kumplami ze starej szkoły, a środki smarne po raz kolejny stały się pretekstem do utraty kontroli.

Mógłbym argumentować, że miałem uzasadnione powody do picia tej nocy: mój partner poszedł do prywatnej szkoły, jego koledzy z klasy sączyli tę lekko szydzącą dumę, jaką wydają się mieć uprzywilejowani Anglicy, a biorąc pod uwagę moje przygotowanie i tanie ubrania, czułem się niegodny. Ale prawda jest taka, że ​​po prostu uwielbiałem pić. I coraz częściej miałem problem z utrzymaniem na nim pokrywki: jedno piwo nieuchronnie zamieniło się w sesję, w której mieszałem wszystko, co mogłem dostać, dopóki nie mogłem dłużej stać ani myśleć.

Przez jakiś czas był to żart. Kiedyś użyłem wina jako miksera do wódki - ale grałem to jako moją towarzyską naturę. Dwa lata przed tym, jak przestałem pić, chudy zanurzyłem się w rzece Ouse (gdzie 24 osoby utonęły, nigdy nie mówiłem) i musiałem zostać uratowany przez dwóch rybaków palących garnki - wielka anegdota, którą powtarzałem raz za razem. Nie przyznałem się, że złamałem stopę, próbując się wydostać. Nie wspomniałem, że mój przyjaciel właśnie nagle umarł, dlatego uderzyłem w poprzeczkę mocniej niż zwykle. Nie powiedziałem, że myślałem, że umrę tej nocy.

Nie stanowiło to dobrej linijki.

W 2013 roku nie miałam Świąt Bożego Narodzenia. Zatrzymałam się u chłopaka, ale zostałam otynkowana i skończyła się wielka walka - o moje picie. Tej nocy miałem przyjaciół, którzy mnie podnieśli i odwieźli do domu. Święta spędziłem jedząc pizzę w łóżku, samotnie obserwując Jak poznałem waszą matkę. Nie nazwałbym tego dnem; uważane przez kamieniarza na brzegu rzeki za samobójstwo było prawdopodobnie niższe. Ale to był moment, kiedy zdecydowałem, że to nie jest już tego warte.

Przewijanie do przodu o 4,5 roku. Jestem żonaty z chłopakiem, z którym walczyłem tej nocy, a moim ulubionym napojem jest napój dietetyczny. Czasami pojawia się pragnienie - to dokuczliwe uczucie, jak magnetyczne przyciąganie do wnętrza butelki - ale udało mi się po nim poruszać. Jak dotąd.

Potem znalazłem nową pracę.

W listopadzie 2017 r. Przeprowadziliśmy się do Vancouver w Kanadzie. Podjąłem pracę w firmie SaaS w Chinatown, która płaci przyzwoitą pensję i ma wyluzowaną atmosferę. SaaS wypacza się młodo, więc profity nie leżą w krainie „stałej emerytury”, ale w bezpłatnych przekąskach, dotowanych podróżach, aw tym przypadku darmowych napojach we wbudowanym barze na parterze.

O chłopie.

Nie chodzi o to, że ktoś wywiera na mnie nacisk. Jestem otwarty na fakt, że jestem bardzo zdeterminowany i chociaż dostałem kilka dość ostrych pytań - i zaoferowałem brutalne odpowiedzi - na przestrzeni lat, jest to jeden z najbardziej wyluzowanych tłumów, w których byłem pod tym względem . Problemem jest bliskość i konsekwencja spożywania alkoholu w biurze oraz nieugaszone pragnienie alkoholizmu, które w dużej mierze ignorowałem przez większą część pięciu lat.

Jeśli kiedykolwiek próbowałeś rzucić palenie, mięso lub schudnąć, wiesz, jak to jest. W chwili zaprzeczenia świat jest nagle zalany ludźmi żartującymi z tyłka, delektującymi się kanapkami z boczkiem lub przynoszącymi do biura talerze z ciastem. Wszyscy wokół cieszą się z powodu występku, którego właśnie odrzuciliście, i jako istota społeczna pragniecie z powrotem w kręgu - nie tylko po to, by mieć przedmiot pożądania, ale także dla akceptacji społecznej jako części „wewnątrz” tłumu.

Kiedy więc nowa grupa, do której próbuję dołączyć, pije darmowe piwo w porze lunchu, przynosi je z powrotem do biurka, świętuje swoje sukcesy i łączy się przy dobrym, sztywnym drinku, trudno nie poczuć się wykluczonym.

Tak, pod ręką są (niektóre) bezpłatne napoje bezalkoholowe. Ale kończą się dość szybko, a jeśli kiedykolwiek skończyłeś Dry Dry, poczujesz, że jesteś trochę niezadowolony z coli. To tak, jakbyś wychodził na brunch, zamawiał sałatkę, a potem ślinił się, ponieważ reszta stołu zawiera stos gofrów, które wyglądają, jakby warto było dostać cukrzycę. Pogrążasz się w mieszaninie rozczarowania, wstydu i izolacji, jednocześnie obecna, ale wciąż tęskniąca.

W zeszłym tygodniu zacząłem to odczuwać: wezwanie do picia. Ten tylko nie zrani goblina z tyłu mojego mózgu. Jeśli rozumiesz, jak placebo może wpływać na chemię ciała, lub nawet jeśli jesteś bardziej w strefie „pozytywne myślenie zmieni twój wpływ na świat”, lepiej uwierz w połączenie lęku społecznego, znormalizowanych nawyków picia i wcześniej uśpione (ale nie martwe) pragnienie zatopienia synaps jest zarówno wyczuwalne, jak i niebezpieczne.

Parę razy prawie umarłem na tę chorobę. Zatrułem się. Zaakceptowałem towarzystwo nieznajomych w barach i rozbiłem się w pokojach hostelowych, żeby móc dalej pić. Byłem nagi w rzece Yorkshire, piłem alkoholową alejkę w Shenzhen w Chinach, połamane kości i serca i mojego ducha więcej niż raz. A teraz widzę, jak wir znów się otwiera, jak Voldemort przypadkowo powracający w najistotniejszych momentach okresu dojrzewania Harry'ego Pottera.

Mam brytyjski akcent. Ale nie mam magicznej różdżki. Albo Patronusa, który ochroni mnie przed wnętrzem własnej głowy. I nie jestem sam: NCADD szacuje, że 1 na 12 Amerykanów ma problem z alkoholem. W ciągu roku 88 000 osób umiera z powodu nadmiernego spożycia alkoholu; według CDC odpowiada za 1 na 10 zgonów osób w wieku 20–64 lat.

Więc proszę, firmy: zakręć kran. Jesteśmy zabijani przez twoją dobroć.

Jeśli cierpisz z powodu nadużywania alkoholu, skontaktuj się z kimś, kto może pomóc. Zarówno Samarytanie, jak i Anonimowi Alkoholicy oferują wsparcie.