List otwarty do moich zagubionych widelców

Zdjęcie: Ursula Spaulding

Drodzy Zagubieni Widelce,

Chciałbym zacząć od podziękowania za waszą żywotną, choć krótkotrwałą służbę. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wykonaliście ważną pracę na rzecz moich kubków smakowych i żołądka. Pomogłeś mi wepchnąć makaron do moich ust w tempie niemal nadludzkim. Pozwoliłeś mi tak pięknie rozgnieść awokado na tosty, że moi obserwatorzy na Instagramie oszaleli. Pomogłeś mi nawet poradzić sobie z pociągnięciem za pierścienie dietetycznych coli, kiedy bałem się złamać gwóźdź, co znacznie wykracza poza twoją zamierzoną rolę.

Wiem, że nie zawsze byłem miły. Wiele razy budziłem cię z drzemki w szufladzie na sztućce, tylko po to, żebyś położył się bezczynnie przy moim talerzu, gdy wyrzuciłem maniery przez okno i zjadłem jedzenie rękami. Nie wydałeś osądu na moje lubieżne zachowanie, nawet gdy jadłem tak okrutnie, że byłeś poplamiony sosem i okruchami jak zwykłe podkładki. Po tym i, ku mojemu wstydowi, po prostu oznaczyłbym cię jako „nieużywany” i wrócił do ciebie, niemytej, w szufladzie na sztućce.

Bez wątpienia to wybryki tego rodzaju zmusiły cię do odejścia bez pożegnania.

Zdjęcie Alejandro Escamilla

Przy okazji, gdy z ciebie korzystałem, muszę przyznać, że były chwile, kiedy pozostawałeś nieumyty znacznie dłużej, niż to konieczne. Rozumiem, że musiało być bolesne przylgnięcie do misek przez nieświeże resztki sosu i za to bardzo mi przykro.

Chciałbym jednak zaznaczyć, że kiedy pojawiły się takie okazje, nie byłem na tyle pogański, aby wrzucić do ciebie i sztućce do śmieci, jak inni, których znałem. Zamiast tego zadbałem o to, aby z miłością cię rozdzielić i przywrócić cię, za pomocą gorącej wody i mydła, do twojej świetności. Niektórzy mogą powiedzieć, że pod tym względem miałeś szczęście, chociaż jasne jest, że nie widzisz tego w ten sposób.

Z kilku zagubionych widelców, które udało mi się zlokalizować, dowiedziałem się, że moje działania musiały wywołać u nich najgłębszy smutek. Tylko najbardziej zniechęcone koziołki wolałyby rzucić się w zakurzoną szczelinę pająka za lodówką lub wciągnąć się w zacienione ziemie pod biurkiem, aby umożliwić lepką powierzchnię zarostu włosami kota. Jest mi smutno, że tak bardzo nienawidziłeś swojej pracy, że wolisz ukrywać się w najbrudniejszych zakątkach mojego domu, niż dalej mi służyć.

Ale oczywiście to tylko nieliczni z was, z którymi się ponownie spotkałem. Wielu z was zniknęło bez śladu i chociaż jestem pod wrażeniem twojego ukrycia, jestem zdezorientowany, gdzie zniknąłeś. Czy potrafisz wyjść przez rury i odpływy podczas kąpieli w zmywarce? Czy to możliwe, że uciekasz przez drzwi lub klapę kota? Czy ktoś włamuje się do mojego domu w środku nocy i okrada mnie?

Moje drogie widelce, proszę tylko o udzielenie mi odpowiedzi. Pogodziłem się już z twoją dezercją. Pogodziłem się z faktem, że będę zmuszony cię zastępować co kwartał. Rozumiem, że nie jestem przeznaczony do posiadania pełnego, dopasowanego zestawu sztućców przez ponad 24 godziny.

Niemniej jednak błagam, abyś mi powiedział: dokąd idziesz?

Z miłością, podziwem, szacunkiem, złamanym sercem, a przede wszystkim z najlepszymi życzeniami na przyszłość,

Ellie.

P.S. Kiedy wyszedłeś, zabrałeś ze sobą długopisy? Nie mogę znaleźć żadnego pieprzonego.

Lubiłem to? Czytaj więcej od Ellie Scott: