List otwarty do (męskich) szefów kuchni

Ostatnie „rewelacje” o szerzącym się nękaniu w branży restauracyjnej nie były szokujące dla pracujących w niej kobiet. Albo mężczyzn, jeśli o to chodzi.

To nie jest tylko kwestia kilku złych jajek i wszyscy to wiemy. Za każdego Johna Besha rozrzuconego na Stronie Szóstej możemy założyć setki, jeśli nie tysiące, więcej z kuchniami takimi, jak te opisywane przez jego pracownice. Coś tu jest zepsute. Nadszedł czas, aby szefowie kuchni i właściciele restauracji szczerze przyznali się do większej kultury, która wykluła wszystkie te chrupiące jajka, i przeprowadzili między sobą trudne rozmowy, które już dawno się spóźniły.

Zacznijmy od tego: ocena kobiety jako ciała, a nie osoby o umyśle, charakterze i talencie, zaprzecza pełnej mierze jej człowieczeństwa. To źle i poniża nas wszystkich.

Prawdziwym mężczyznom nie trzeba tego mówić.

Nie trzeba im mówić, że wysokie stawki elitarnych kuchni nie usprawiedliwiają brzydkiego machismo, które przebiega przez tak wiele z nich.

Pod koniec lat 90. w Gramercy Tavern nastąpił okres, kiedy wszyscy starsi szefowie kuchni w mojej kuchni byli kobietami. Noc po brutalnej nocy stanęliśmy wobec tego samego baletu o wysokiej temperaturze, łososia i biletów wypluwających się z drukarki na klipie zbyt szybko, by je spotkać. Jedyną różnicą była cisza; smacktalk zniknął. Ci szefowie kuchni byli ściśle skoncentrowani, konkurując ze sobą, a nie ze sobą. Pamiętam grupę francuskich szefów kuchni, którzy odwiedzali w tym czasie szyderczy stosunek mężczyzn do kobiet w kuchni. Pamiętam też, że zamknęli się dość szybko, gdy zobaczyli jedzenie.

Moja kuchnia nie jest idealna. Pozwoliłem, by mój temperament był wysoki i zwiększyłem presję. Odepchnąłem spojrzenia, nie przyznając się do ich wrogości. Kiedyś nazwałem dziennikarza „plotkarskim b - -h” za drukowanie plotek, które zraniły mój personel, płeć, której żałuję. Ale uważam się za szczęściarza: miałem ojca, który nie pozwalałby na brak szacunku dla mojej matki, i ta lekcja zapełniła się pełniej podczas moich lat młodości niż przypadkowa mizoginię, którą widziałam wszędzie indziej. Dzięki temu łatwo było odrzucić dobrze płatne wieczory kawalerskie, które chciały wynająć PDR i wprowadzić striptizerkę, co nie jest środowiskiem, w którym zarejestrowali się moi serwery. To sprawiło, że nie trzeba było strzelać do stwora, który robił zdjęcia swoim współpracownikom w szatni bez ich zgody. Dzięki temu widzę, że nadszedł czas, aby mężczyźni z branży restauracyjnej powiedzieli sobie nawzajem: wystarczy.

Dość; Ponieważ w głębi duszy ludzie wiedzą, że seksistowskie gówno jest tylko leniwym substytutem prawdziwego dowcipu.

Wiedzą, że praca to nie seksowny czas.

Wiedzą, że jeśli będą musieli nalegać, by było to zgodne, prawdopodobnie tak nie było.

Wiedzą, że kobiety naprawdę nie chcą słyszeć o swoich bonerach (i że nie powinny mówić boner, ponieważ nie mają piętnastu lat).

Wyobrażam sobie, że liderzy w naszej branży będą teraz spieszyć z rozmową o tym, jak kobiety powinny czuć się bezpiecznie i cenione w naszych restauracjach. Ale czy można się dziwić, że kultura penisa utrzymuje się w profesjonalnych kuchniach, kiedy większość kobiet nie ma już z tyłu domu, zanim osiągną wiek 30 lat? Kiedy ci, którzy zostają, otrzymują średnio 28% mniej niż ich męscy odpowiednicy? Mężczyźni znacznie przewyższają liczebnie kobiety jako szefów kuchni w najlepszych kuchniach, ale nie, jak głosi legenda, ponieważ tylko „prawdziwi mężczyźni” mogą znieść upał.

Aby to naprawić, musimy zrobić coś więcej, niż płacić za wargi. Nie wystarczy, że zapytamy: „Jak inaczej możemy się zachowywać w stosunku do naszych kobiet pracowników i współpracowników?” Zamiast tego powinniśmy zapytać: „Jakie bariery w ich sukcesie winien jestem im usunąć?” Ci z nas, którzy mają własne kuchnie powinienem pytać: „Co mogłem wziąć za pewnik w drodze na szczyt, którego kobiety często nie potrafią, i jak mogę pomóc to naprawić?” Czas, aby ponownie wyobrazić sobie niechętny rodzinie tydzień pracy, w którym młodzi kucharze są „prawdziwy” szef kuchni jest niezgodny z byciem rodzicem. Ten kompromis jest faustowską okazją i własną formą prześladowania. A skoro już nad tym jesteśmy, odrzućmy te ukochane mity na temat salcesonu, krwi i ślepej ofiary, których szefowie kuchni i ich akolici używają do uzasadnienia wyzysku w pracy. Jasne, wszyscy się pociliśmy, złomowaliśmy i cholernie ciężko pracowaliśmy, aby dostać się tam, gdzie jesteśmy, ale większość z nas zrobiła to bez dodatkowej męki molestowania seksualnego. Dość.

Pokolenie temu amerykańscy szefowie kuchni byli młodymi przedsiębiorcami, którzy prześcigali się w konwencjach ze starego świata i wytyczali nową ścieżkę. My byliśmy tymi, którzy oglądali. Czy to koniec tej epoki? Czy tak wygląda przekazywanie pałeczki? Czy też mamy w sobie drugi akt, w którym bardziej niż kiedykolwiek ekscytujemy się jedzeniem, ponieważ wzmacniamy nowe pokolenie talentów? Czy możemy wreszcie przedefiniować, w oczach naszych zbiorowych umysłów, rasę, płeć lub tożsamość seksualną szefa kuchni i podjąć kroki, aby tak się stało? Szefowie kuchni to trudna grupa; sprytny, kreatywny i szybki na nogach. Właśnie dlatego założę się, że nasza branża może oderwać się od skaczącej jaszczurki i wszystko to naprawić. Założę się, że jesteśmy wystarczająco inteligentni i pewni siebie, aby wyrównać szanse i stworzyć prawdziwą szansę, a przynajmniej nauczyć się, jak to się dzieje z nową uprawą kobiet (i mężczyzn), prowadzących własne kuchnie w stylu humanitarnym i zdobywających nagrody, podczas gdy rodzicielstwo małych dzieci. Założę się, że możemy odkryć naszą branżę jako miejsce, w którym ludzie wszystkich płci czują się bezpiecznie i przygotowują się do prowadzenia.

Niektóre starzejące się brody mogą nam to dać. Ale tylko dopóki nie zobaczą jedzenia.