Stary niebieski słoik

Unsplash

W porannej godzinie, którą kiedyś tak kochała moja babcia, sprawdziłem pieczęć na niebieskim słoiku Masona. Ile lat może mieć ten słoik, nie miałem pojęcia. Znalazłem go w niezakłóconym kurzu na półkach piwnicznych, gdzie trzymała konserwę. Za pajęczynami, za rzędami wypełnionych słoików, inne słoiki, znacznie starsze, których nie mógłbym użyć z nowoczesnymi pieczęciami, czekały na lato, które nie nadejdzie.

Moja babcia zmarła dwadzieścia lat temu. Nikt nigdy nie wrócił, by odebrać puszkę z zeszłego sezonu. Minęło zbyt wiele lat, aby naprawić te marnotrawstwo.

Chciałem dotknąć tego starego niebieskiego słoika, aby go wyczyścić. Jego obrzeże nie różniło się tak bardzo od nowoczesnego słoika. To może zadziałać.

Gdyby tak nie było, mógłbym to nazwać kolejnym słoikiem. Cukrowe brzoskwinie, które napełniłem, nie zmarnowałyby się. Dziś rano mógłbym je zmieszać z mąką owsianą.

Po raz pierwszy w życiu zająłem się konserwami domowymi. Nie miałem nikogo do pokazania. Moja babcia by to zrobiła, ale w tych latach paprociowe drzewa przyciągały mnie bardziej niż pachnącą kuchnią. Nauczyłem się z książki. Może gdybym zapełnił puste półki spadzistej spiżarni pod tylnymi schodami puszkami, mógłbym przynieść coś z minionych dni.

Pieczęć zsunęła się, gdy dotknąłem chłodnego słoika, mówiąc mi, co już wiedziałem. Kiedy wczoraj policzyłem świsty z słoików do pieczętowania, znalazłem jeden krótki. Gdyby istniał sposób, aby ten słoik działał, moja babcia wiedziałaby i nie uznałbym go za pusty. Odepchnąłem rozczarowanie. Wiele starych słoików z markami sprzed pięćdziesięciu lat działało.

Głęboko w zimie odzyskanie czegoś w puszce może przywrócić głos dziadka, gdy wysłał mnie na śnieg do drzwi do piwnicy po słoik owoców, galaretki lub ogórków.

Może tej zimy odwiedzą siostrzenice i siostrzeńcy. Może wyślę je. Moja kolekcja jasno ilustrowanych i elegancko napisanych książek kucharskich nie mogła przywrócić tego, co straciłem. Moja babcia nigdy nie szukała elegancji. Nigdy nie znała dotyku dobrego papieru, ale rozumiała, co to znaczy iść spać głodnym.

Czasami nie słuchałem, kiedy miałem okazję. Innym razem widziałem, jak moi dziadkowie obserwują horyzont, czego nie wiedziałem. Kiedy zapytałem, nie odpowiedzieli. Może niektóre rzeczy nie były przeznaczone do przekazania.

Są rzeczy, które zrobiłem, których nigdy nie powiem siostrzenicom i siostrzeńcom. Nie jestem nimi, ani przeszłe pokolenie, ani następne pokolenie, a oni nie są mną. Istnieje jednak więcej połączeń, niż zawsze rozumiałem.

Światło wygina się i zabarwia, gdy przechodzi przez ten bezwartościowy stary niebieski słoik, którego nie mogę całkiem wyrzucić. Nie zawsze widzimy światło tak, jak zrobiłaby to inna osoba bez pomocy, ale od czasu do czasu dotykanie czegoś, co zostało zapomniane, przywraca trochę tego, co mogło zostać utracone.