Tydzień na Huel: Jeden mały krok dla człowieka, jeden wielki skok dla moich jelit

Cały tydzień przeglądam tylko na futurystycznym gloopie

Stan jelit: spokojny i gotowy

Było słoneczne piątkowe popołudnie, kiedy mój przyjaciel podekscytowany wysłał mi link do strony internetowej Huel, nowej odżywczej żywności w proszku o nazwie Soylent, ale wyprodukowanej w Wielkiej Brytanii. W ciągu kilku minut zamówiliśmy około 13 kg rzeczy i zdecydowaliśmy, że będziemy żyć z tego przez następny tydzień.

Skąd te wszystkie emocje? Oboje od dłuższego czasu uważnie obserwujemy Soylent Roba Rhineharta i staliśmy się coraz bardziej sfrustrowani, gdy będzie dostępny w Wielkiej Brytanii. Byliśmy tak niecierpliwi, że około rok wcześniej zastosowaliśmy przepis online (Soylent jest oprogramowaniem typu open source) i kupiliśmy części składowe, aby stworzyć własny Franken-Soylent. Wyobraź sobie najgrubszy na świecie koktajl mleczny, stworzony przez najbardziej sadystycznego producenta koktajli mlecznych na świecie. Czy grałeś kiedyś w tę grę jako dziecko, w którym mieszałeś różne sosy z lodówki w jedną śmiertelną miksturę, którą odważylibyście się wypić? Cóż, tak nie smakowało, ale moje ciało kategorycznie odrzuciło płyn w dokładnie ten sam sposób. Nie smakowało jak jedzenie i nie smakowało jak napój; utknął w niesamowitej dolinie jadalnych materiałów.

Franken-Soylent: oficjalny napój Czterech Jeźdźców Apokalipsy.

Możesz więc sobie wyobrazić naszą radość, gdy ktoś z pewnymi umiejętnościami kulinarnymi podjął się masowej produkcji napoju typu Soylent w Wielkiej Brytanii. Co więcej, Huel był nawet lepszy niż Soylent pod względem moich potrzeb dietetycznych - ma wyższą zawartość białka (30% w porównaniu do 20% Soylent) i prawie idealnie przypomina rozkład węglowodanów / tłuszczów / białek, który już spożywałem codziennie.

W tym tygodniu planowano spożywać Huel i tylko Huel: każda cząstka energii (oprócz przypadkowych kalorii gumy do żucia) pochodziłaby z tego żółtawego proszku. Jak by to było żyć z futurystycznej superżywności? Czy dałbym radę? Czy wykorzystałbym uzyskany wolny czas, aby w końcu rozpocząć tę wielomiliardową firmę, którą odkładam? Wkrótce udzielone zostaną odpowiedzi na wszystkie pytania.

Przed wyruszeniem w podróż zauważyłem ostrzeżenie w arkuszu FAQ Huel:

Zalecamy, aby po rozpoczęciu diety Huel najpierw spróbować zastąpić 1 posiłek Huelem, a następnie po pewnym czasie można przejść do zastąpienia 2 lub więcej codziennych posiłków. Pozwoli to twojemu ciału powoli dostosować się do Huel. Możliwe jest, że po uruchomieniu Huel po raz pierwszy wystąpią wzdęcia i nieregularne wypróżnienia, zmęczenie i / lub głód, w zależności od tego, jak wcześniej była zdrowa dieta. Jednak to się uspokoi, gdy twoje ciało się dostosuje.

Wyzwanie przyjęte.

Stan jelit: Zaczekaj, co się dzieje

Huel przybył w następny poniedziałek w dużym pudełku z koszulką i shakerem z logo marki (fajnie!). Aby przestać przypominać moją ostatnią miksturę i wywołać pourazowe zaburzenie soi, dobrze go wymieszałem i dodałem trochę lodu, aby uzyskać przyjemną, schłodzoną temperaturę.

Pierwsze myśli - wcale nie takie złe! Zdecydowanie nadal miał ten dziwny smak / zapach owsa, który kojarzy mi się z tego rodzaju napojami, ale smak wanilii był przekonujący, a gdybym wystarczająco się starał, mógłbym udawać, że małe brązowe plamki w napoju były kawałkami czekolady. Pierwsze 122 g ześlizgnęło się dość łatwo, chociaż było trochę gęste (zanotowałem sobie w pamięci, że następnym razem użyję więcej wody).

Uderzyło mnie to, jak wypełniało zaledwie 122 g (lub 500 kalorii) tego proszku. Głośność w połączeniu ze smakiem systematycznie niszczyły mój apetyt, co stało się problemem tego popołudnia, kiedy musiałem zmniejszyć swoją drugą porcję. Tym razem potrzebne było o wiele więcej determinacji, ale udało mi się.

Do wieczora byłem poważnie testowany. Moje ciało zaczynało zdawać sobie sprawę, że dziś nie był normalny dzień i czułem się trochę… nieszczęśliwy. Następne dwie porcje dały mi coś, czego nigdy wcześniej nie czułem - uczucie bycia jednocześnie bardzo pełnym i bardzo głodnym jednocześnie. Wiedziałem, że mam w ciele to, czego potrzebowałem, ale ogarnęło mnie pierwotne pragnienie po prostu przeżuwania i połykania czegoś.

Wszystko to zostało jednak zapomniane w połowie mojego ostatecznego wstrząsu tego dnia. Głęboko poczułam dudnienie. Tak sejsmolodzy nazywają „foreshock” (zaufaj mi, sprawdziłem to). Pobiegłem do toalety i miałem to, co opiszę - w celu zachowania czytelności tego bloga - jako „niestandardowe doświadczenie w łazience”.

Byłem wstrząśnięty (bez zamiaru gry słów) i położyłem się do łóżka pusty człowiek. Rozpoczęła się moja podróż do Huel.

Stan jelit: Po prostu nie mogę się kontrolować

W ciągu następnych kilku dni doświadczyłem mieszanki uczuć.

Ulga: Huel nie był tak trudny do picia, jak się spodziewałem, pod warunkiem, że nie spodziewałeś się, że skończysz go szybko (zwykle popijałem go przy biurku przez co najmniej godzinę). To było około 100 razy smaczniejsze niż shake białka serwatkowego. Szybko zdałem sobie sprawę, że jednym z największych wyzwań będzie ukończenie czterech porcji dziennie - każdy napój wydawał się wielkim przedsięwzięciem.

Wyższość: w pełni wegański i zrównoważony, Huel uczynił mnie lepszym niż wszyscy inni, i dałem im to regularnie znać. Nazywanie moich przyjaciół „bezmyślnymi zjadaczami jedzenia” i przypominanie im, że ich archaiczne tradycje żywieniowe wymierają, przyniosło mi wielką radość w tym okresie.

Strach: Wszystkim pozostałym był strach, że Huel w każdej chwili może w pośpiechu opuścić moje ciało. W moich najgorszych chwilach wielokrotnie szeptałem do siebie zdanie z arkusza FAQ Huel… „uspokoi się ono, gdy twoje ciało się dostosuje… uspokoi się, gdy twoje ciało się dostosuje…” Z drugiej strony, podczas gdy się spodziewałem dużo „wiatru” z powodu niektórych (przezabawnych) wczesnych recenzji Soylent, tak naprawdę miałem mniej wiatru niż wcześniej (może to być również spowodowane dodatkowym czasem spędzonym w toalecie).

Nie czułem się tak, jakbym właściwie wykorzystał mój nowy wolny czas - częściowo dlatego, że wciąż spędzałem sporo czasu na zabawie z różnymi sposobami mieszania Huel, a częściowo dlatego, że zajmuje to o wiele więcej przezwyciężyć całe życie kunktatorstwa. Huel-words już wkradły się w moje słownictwo: zamiast spotkania z moim Huelem „na lunch”, spotkaliśmy się „na łyk”, co pozwoliło nam poczuć się jakbyśmy byli częścią jakiejś super ekskluzywnej grupy, a nie zmierzyć się z rzeczywistością, że ludzie najprawdopodobniej zaczęli nas unikać i nazywać nas „Wankersami Huel” za naszymi plecami.

Status jelit: podnoszenie białej flagi

W dniach 4, 5 i 6 naprawdę uderzyłem w ścianę. Duża, żółtawa ściana o smaku waniliowym. Problem z tą ścianą nie polegał na smaku - nie, ściana smakowała dobrze - po prostu nie mogłem oderwać ładnych, solidnych kawałków ściany, przeżuć je na małe kawałki i połknąć.

Wydawało się, że wszystko we mnie tęskni za czymś, czymkolwiek, bardziej niż zupa waniliowa, którą wypijałem cztery razy dziennie. To nie był problem z moim żołądkiem, ponieważ czułem się dość nasycony. To był mój mózg. 26 lat codziennego budowania nawyków walczyło z tą nową dietą płynną. Pragnęłam żuć, poczułam, że mam ciało stałe w żołądku. W wolnym czasie przeglądałem zdjęcia z jedzeniem na Instagramie, a wieczorem leżałem w łóżku, oglądając recenzje racji wojskowych na Youtube (są zaskakująco fajne do oglądania). Flirtowałam z myślą o zjedzeniu trochę selera, żeby znów poczuć, że żyję i zajęło mi to całą swoją moc umysłową, aby tego uniknąć.

Wpatrując się w otchłań.

Na plus moje jelita zaczęły się stabilizować. Stoczyli szlachetną walkę, ale wyraźnie zdali sobie sprawę, że opór jest daremny. Całe moje ciało było lżejsze, głównie dlatego, że było lżejsze: straciłem około 1,5 kg masy wody, prawdopodobnie dlatego, że Huel miał tak mało sodu w porównaniu do mojej normalnej diety.

W sobotni wieczór kilka rzeczy było oczywistych. Po pierwsze: nigdy więcej nie wziąłbym jedzenia za coś oczywistego. Po drugie: z miejsca, w którym stałem, przyszłość jedzenia wyglądała dość ponuro.

Stan jelit: Naprawdę nie rozumiem, o co to całe zamieszanie

W niedzielę jakoś wszystko się zmieniło. Pragnienie jedzenia zniknęło, poczułem się dobrze w żołądku iz przyjemnością wypiłem Huela bez obaw na całym świecie. Uznałem, że ostatnie dni cierpienia były proste, gdybym był moim zwykłym melodramatycznym sobą.

Czy Huel w końcu mnie złamał? A może osiągnąłem jakąś futurystyczną nirwanę po jedzeniu? Nie wiem, ale wszystko, co mogę powiedzieć, to że podczas uroczystego posiłku w niedzielę wieczorem czułem się spokojnie. Chętnie oddaje się, ale nie zależy. W końcu uwolniłem się z kajdan konsumpcji żywności i powiem ci, że to było niesamowite.

Moja przełomowa uczta w niedzielę wieczorem.

To było 6 tygodni temu. Z radością mogę powiedzieć, że od tego czasu utrzymuję stały związek z Huelem. Zmniejszyłem swoje zużycie, ale nadal piję dwie porcje dziennie, zastępując śniadanie i lunch, a następnie jem kolację w towarzystwie prawdziwych osób, które, jak stwierdziłam, są więcej niż wystarczające, aby zaspokoić moje pragnienia jedzenia.

Przez cały czas stawałem się coraz bardziej zależny od rzeczy, do tego stopnia, że ​​z trudem wracam do normalnych obiadów, przynajmniej kiedy jestem w pracy. Wyzwalające poczucie, że nie muszę planować, co będę jeść codziennie, jest dość uzależniające: po prostu wrzucam to do torby, potrząsam wodą w pracy i popijam, kiedy chcę. Nigdy więcej martwienia się o przygotowanie, cenę, odżywianie. Kupiłem nawet jeden z ich „systemów smakowych”, mokka, który łagodzi nudę związaną z ciągłym piciem koktajli waniliowych (do pewnego stopnia).

Moja jedyna skarga polega na tym, że aby podzielić Huela na osobne torby do transportu co miesiąc, muszę zmienić swoją kuchnię w coś przypominającego laboratorium heroiny. Zajmuje to dużo czasu i zużywa tyle plastikowych toreb, że najprawdopodobniej wypijam wszelkie dobro ekologiczne, które robię, pijąc je. Sprzedawanie go w osobnych torebkach lub wstępnie zmieszanych butelkach, takich jak oferta Soylent, byłoby doskonałym kolejnym krokiem dla firmy.

„Nie jestem w branży Huel… Jestem w branży imperialnej”.

A więc proszę, moja transformacja z normalnego człowieka na uzależnienie od Huel. Ostatnio stałem się nawet ewangelistą. Często noszę koszulę Huel na siłowni i wiele osób podchodzi do mnie, pytając mnie, co sądzę o tych rzeczach. Jeśli ktoś z Huel czyta, daj mi znać, czy mogę w ten sposób zarobić trochę gotówki.

Kochajcie je lub nienawidzcie, pełnowartościowe napoje w proszku są tu na zawsze. Zmieniają sposób, w jaki ludzie myślą o jedzeniu, i chociaż większość ludzi, z którymi rozmawiam, narzekają na tę myśl, możemy być przygotowani na przyszłość o smaku waniliowym, jeśli skończymy i topimy te polarne czapy lodowe.

Na poziomie osobistym wydaje mi się, że moja podróż do Huel dopiero się zaczyna. Naprzód i w górę.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, śledź mnie na Medium lub na Twitterze (@jamchiller), aby uzyskać więcej treści. Obecnie jestem w trakcie pisania rocznej aktualizacji tego artykułu, więc miej oko.