Zdjęcie Annie Spratt | Unsplash

Sezon Chleba

Ratując się po jednym bochenku na raz

Jest luty, miesiąc mroku. Surowy i nędzny zimowy pałac duszy, który zjada twoje najdroższe życzenia na śniadanie i wypluwa je jak czarny lód tuż przed snem. Moje urodziny są w lutym, podobnie jak Walentynki, ale nic z tego nie pomaga. Urodziny zawsze są rozczarowaniem, a Walentynki po prostu przywodzą mi na myśl masakry i Al Capone. Coś jest w mojej klatce piersiowej. Może to smutek lub zapalenie oskrzeli. Nie jestem pewien, ale tam siedzi dzień po dniu, jak jakieś zepsute, przykucnięte stworzenie, zadzior w środku. Wymaga mojej uwagi i spowalnia mnie.

Wiele zrobiono z terapeutycznych zalet robienia chleba. Korzystałem z kuchni, by uciszyć demony - słodkie tarty i budynie, garlicke rzeczy pieczone w piekarniku, parujące garnki z czymś innym na kuchence. Kiedyś późno w nocy zrobiłem wielkie czekoladowe ciasto z jedwabistym ganache, ponieważ wydawało mi się, że to jedyny sposób, w jaki mógłbym dostać się na wschód słońca. Przeżyłem, a ciasto było pyszne, dlatego wspieram terapię kuchenną.

Chleb jest jednak dla mnie w dużej mierze nieznanym terytorium. Wiem, jak sobie radzić z łatwymi rzeczami - chleb kukurydziany, bochenki cytryny i chleb żurawinowy, muffinki z jagodami i bułeczki porzeczkowe. Zastraszy mnie to magiczne równanie drożdży, czasu, temperatury i mięśni. Oprócz dziwnej skórki pizzy jestem niemowlakiem w lesie prawdziwego chleba.

Luty, z towarzyszącymi mu zaburzeniami piersi, wydaje się idealnym czasem na rozpoczęcie nowej terapii. Kiedy słaby wiatr wył zza okna, podwijałem rękawy, żeby sprawdzić, czy potrafię rozwiązać to magiczne równanie. Sprawdź, czy to rozwiąże szaleństwo.

Pullman Loaf i Sally Lunn Bread

Brioche jest moim świętym Graalem, ponieważ wyobrażam sobie, że piękny, słodki, ciepły brioche może być przepustką do pokoju, szczęścia i spokoju w klatce piersiowej. Niestety, ci, którzy wiedzą, powiedzieli mi, że brioche jest podchwytliwa i wymaga dużo pracy (najlepiej osiągnąć to za pomocą dużego, zwariowanego miksera, którego nie mam i nie kupuję). Przez chwilę myślałem, że cała przygoda z chlebem się skończyła, zanim się zaczęła, i wymachiwałam się nieszczęśliwie, jak małe dziecko. Potem znalazłem rozwiązanie.

Pullman Loaf.

Zasadniczo zwykły stary biały bochenek kanapkowy, to było atrakcyjne, ponieważ miałem wszystkie składniki i wydawało się łatwe. Użyłem przepisu Chrisa Kimball z książki kucharskiej The Yellow Farmhouse, ponieważ podoba mi się to zdanie:

„Oczywiście możesz po prostu upiec ten chleb na dowolnej starej patelni, jeśli nie zależy ci na kształcie bochenka, co właśnie robię”.

Kluczowe elementy tutaj - „po prostu”, „każdy stary”, „nie obchodzi mnie to zbytnio”, a od eksperta „to właśnie robię”. Chris zna swoich odbiorców.

To było świetne miejsce na rozpoczęcie, ponieważ - zadziałało! Czułem się z siebie umiarkowanie dumny, ponieważ wymagało to drożdży i specyficznych temperatur, czasu i ugniatania. Zabrudziłem sobie ręce i byłem trochę sfrustrowany, ale było to w zasadzie bezstresowe doświadczenie. Po małej pracy i odrobinie cierpliwości nagrodzono mnie bardzo ładnymi, ciepłymi bochenkami, które idealnie nadają się do krojenia i krojenia masła przez całe popołudnie.

Ciepły, domowy chleb powinien absolutnie być częścią terapii każdego.

Ośmielony, następnie wybrałem chleb Sally Lunn, głównie dlatego, że Deb z Smitten Kitchen zrobiła mi tak cudowną pracę marketingową. Mówi w moim języku („leniwy”, „płacze delikatnie z radości”), a Sally Lunn Bread opowiada historię! Pozwolę Deb powiedzieć ci -

Jak każda opowieść o jedzeniu, w którą warto się zgłębić, historia Sally Lunn Bread ma dramaturgię dotyczącą początków - czy pierwotnie napisali ją protestanci, którzy nazywali ich „soleil et lune”, czy ciastkami słońca i księżyca? Czy nazwa pochodzi od Solange Luyon, cukiernika z Bath w Anglii, który przez dziesięciolecia sprzedawał te bułeczki na ulicy? Czy wiedza o tym, jak upiec, jest naprawdę niezbędna, aby odnieść sukces jako gospodyni domowa, jak sugeruje ta książka z 1884 roku?

Kocham historie, jestem leniwy i podejrzewam, że delikatne, radosne płacz może być częścią udanego schematu terapeutycznego. Wchodzę w to.

Ten chleb był tak łatwy, że czuł się jak oszust. Były drożdże, temperatura i czas. Ale nie było ugniatania, bałaganu, zamieszania. Nie było to o wiele więcej kłopotów niż „szybki” chleb, ale przyniosło coś w rodzaju brioche biedaka - nutę jajka, nutę słodyczy, wciąż ciepłą i posmarowaną masłem. Miękkie trzepotanie w klatce piersiowej, które może wygładzić niektóre krawędzie.

W moim domu jest zbyt wielu ludzi, a każdy z nich ma własną opiekunkę do piersi, prowokujący teatr i złudzenia o osobistym kryzysie w środku tego, co na pewno jest zwykłym lutym. W tej przestrzeni jest zbyt wiele duszących dusz.

Posiadanie rzeczy, skupienie, miejsce na moje dłonie, powód do oglądania zegara, a na koniec produkt do pokazania grupie o dzikich oczach - patrz, byłem zajęty - to jest dar chleba zrobienie. Wydaje się ważny, pomocny, starożytny i prawdziwy. Jest kreatywny i medytacyjny, jest swego rodzaju usługą, pozostawiając kuchnię ciepłą, a powietrze perfumowane uprzejmością.

Rustykalny biały chleb

To wydaje się niepowodzeniem.

Miałem nadzieję. Wydawało się to proste i niezawodne, ale także jak „prawdziwy” chleb. Zrobił dwa bochenki, wymagało więcej czasu i wysiłku, a zdjęcia wyglądały, jakby był w to zaangażowany prawdziwy piekarz. Mąka na skórce, cięcia na ciele, miękisz o bardzo ważnym wyglądzie.

Jestem „biała” i prawdopodobnie zostałam nazwana „rustykalną” za moimi plecami. To było moje do wzięcia. Robienie było przyjemnością i przez chwilę czułem się, jakbym nie był pozbawiony steru. Ugniatanie było zmysłowe i hipnotyczne, a moje bolące kciuki i nadgarstki wydawały się zaskakująco dobre. Powstanie było triumfalne, a niegotowane bochenki, z ich profesjonalnie wyglądającymi cięciami na górze, dawały wiele nadziei.

Wyniki jednak prawdopodobnie teraz przyczyniają się do tego małego wibrującego zadzioru w mojej klatce piersiowej. Gotowy chleb jest zdecydowanie mierny. Niby sucho i ciężko i nie tak ładnie jak na zdjęciach (czy jest coś piękniejszego?). Mąkę chlebową zastąpiłem uniwersalnym, więc to chyba moja wina (która doskonale wpisuje się w moją negatywną zimową narrację). Bochenki chowają się teraz w plastikowych torbach w mojej kuchni, co wydaje się kiepską wymówką dla utraconej siły roboczej. Francuski tost ktoś?

Potrzebuję zwycięstwa tak szybko, jak to możliwe. Coś bujnego i cudownego, coś, co masuje ten mały kryzys od żeber i zmienia luty w szereg godnych dni. Dekadencki chleb na cześć.

Najważniejszą cechą wypieku chleba, która podnosi go ponad wszystko w kuchni, jest to, że żyje. Dosłownie pęka i tętni życiem. Możesz obserwować, jak się unosi, słyszeć, jak się pochylasz. Swoimi znoszonymi rękami rękami kształtujesz życie w pomysłowe wyżywienie, tak jak kiedyś to robiły najwcześniejsze ręce. Masowanie maleńkich bestii w trwałą rzecz. To brzmi jak to, co musi się wydarzyć w moim środku, cykl tworzenia i konsumpcji, aby napędzać coś rozsądnego i niezawodnego. Może dlatego nazywają środkowy „kosz na chleb” (choć podejrzewam, że jest nieco niżej, w żołądku, gdzie idzie chleb).

Chałka

Martwię się, że moje motywy nie są szlachetne. Jestem produktem od samego początku. Kocham chałkę, chcę chałę, chcę uczynić chałkę. Czy naprawdę chcę zrobić chałkę? Martwię się o ciężar oczekiwań i oczekiwania rozczarowań. Ale martwię się.

Martwię się, gdy zaczynam od chałki, świeżego na piętach rustykalnego flopa. Wróciłem do Deb w Smitten, ponieważ była dla mnie bardzo miła z tą uroczą Sally Lunn. Jej chała wygląda wspaniale (oczywiście marketing, kiedy się nauczę) i nie wydaje się zniechęcona, więc ostrożnie nurkuję.

Robienie tego chleba było zaskakująco łatwe w obsłudze i satysfakcjonujące. Chociaż doszedłem do tego z łagodną paniką, proces przerodził się w dość prostą, rytmiczną aktywność, która bezproblemowo wpleciła się w biznes moich czasów.

Podniosło się trzykrotnie, tak jak sobie wyobrażam, że powinno, i pachniało prawdziwą chałką, nawet przed pieczeniem. Niezdarnie splatałem go i to mi wybaczyło. Raz w piekarniku, jeśli napełniłem dom takim zapachem dobrych i szczęśliwych niedzielnych poranków, czułem, że wszystko jest dobrze - a przynajmniej wszystko może być dobrze. Może nawet by to zrobił.

Po wyjściu z piekarnika odniosłem zwycięstwo. Mój ukochany chleb chwały. Jedyny chleb, który mnie ocali. Oprócz nieco zbyt dużego zaciemnienia skorupy, była soczysta. Jedna z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek stworzyłem, jedna z moich dumnych chwil w kuchni. Dwa pulchne, wspaniałe bochenki - chleb, który uczynił mnie jednym z tych nieznośnych plakatów z jedzeniem w mediach społecznościowych, chleb, który wielokrotnie powtarzał: „To smakuje jak prawdziwa chała!”

Ktoś powiedział mi, że według medycyny chińskiej kłopoty w klatce piersiowej są związane ze smutkiem. Wszelki smutek, aż do dzieciństwa. I, niestety, codzienny żal chleba dostarczany codziennie z gazetą. Globalny kryzys żałoby. Smutek, którego nikt z nas nie ucieka. Teoretycznie, jeśli zidentyfikujemy i przetworzymy każdy przypadek rozpaczy, skrzynia zostanie oczyszczona. Łatwy jak chleb. Dobrze?

Muszę zrobić jeszcze jeden. Kuszące jest, aby przestać, skończyć na wysokiej nucie chałki i znaleźć nową terapię. Ale mam dni w tym nieszczęsnym miesiącu i nie mam lepszego pomysłu, więc zrobię jeszcze jeden. Nie spodziewam się odtworzyć dreszczyku zwycięstwa, mam tylko nadzieję, że uniknę porażki. Burr powraca, a wraz z nim rodzi się oczekiwane rozczarowanie.

Zagubiony w poszukiwaniu ostatniego chleba, chleba „przynieś go do domu”, stoję w łazience o świcie i wpatruję się w cudowne niebo. Luty szary kolor przeszyty zapomnianym kolorem. Świt w domu zbyt wielu ludzi, w krótkiej chwili ciszy, wkradł się w nakładające się harmonogramy pokutnych i wzburzonych zimowych dusz.

To pamięć, którą gonię, chęć trzymania jej w dłoniach, podgrzewania w piekarniku i jedzenia. Mam 13 lat, ten straszny wiek przełomu. To upalny letni dzień i jakoś jestem sam z matką. Tylko nas dwoje, cały dzień - prawie nigdy w dużej rodzinie. Maluje okna na zewnątrz, a my zmagamy się z komicznie masywną drabiną, unosząc ją za róg domu, śmiejąc się tak mocno, że zalewają nas łzy, a zadanie grozi katastrofą. Ona też robi chleb. Nazywano go portugalskim słodkim chlebem i był moim ulubionym.

W tym wspomnieniu, kiedy obraz jest gotowy, a chleb jest gotowy, jem go za dużo i kładę się na słońcu na kocu na podwórku z mamą i stosem czasopism i prawie czuję, jak chleb rośnie trochę więcej w moim pełnym żołądku. To pyszne wspomnienie, wspomnienie pełne słońca i ciepła, śmiechu i przemysłu, niepodzielna uwaga mojej matki i słodki ciepły chleb.

Zdaję sobie sprawę, że moja pamięć może być wadliwa i waham się zapytać matkę. Dlaczego kobieta w średnim wieku miałaby malować dom i robić chleb w ten sam upalny dzień? To wydaje się szalone, ale może tak się stało. Być może walczyła o to ze swoją klatką piersiową. Prawda i pamięć mają niespokojny związek. Chleb był prawdziwy, wciąż go czuję.

Portugalski Słodki Chleb

Na początku tego projektu chleba wspominałem mężowi ten chleb z dzieciństwa. Powiedziałem mu, że to wspomnienie przypomina mi ten hawajski chleb ze sklepu spożywczego i oto, oto, co to jest - mówi Wiki. Kto wiedział? Nie miałem tego, odkąd byłem dzieckiem, ale mam nadzieję, że spacer po ścieżce pamięci jest właśnie taki.

Korzystając z przepisu Emerila (pomyślałem, że nigdy bym tego nie powiedział), proces wydaje się znajomy i pocieszający. Zaledwie pięć bochenków, zdaję sobie sprawę, że ten biznes chlebowy może stać się łatwym nawykiem. Wykonuj większość pracy rano przy mojej kawie - nie więcej niż pół godziny skupienia - i pozwól bestiom zrobić resztę przez cały dzień. Stało się rzeczą, którą teraz robię, lub rzeczą, którą mogę zrobić, zamiast odległej aspiracji. Robię chleb.

Proces jest prawie rytualny - mierz, miksuj, ugniataj, wznoś, uderz, wznieś ponownie, piec. Ciasto jest w moich rękach niejasno ciepłe i żywe, a powstanie jest niezawodne. Rezultat jest również niezawodny - jak pamięć. Znaczny, satysfakcjonujący komfort. Zaskakujące, to nie takie trudne. To wymaga uwagi. To jest satysfakcjonujące. Nie zdasz. Będziesz zachwycony. Zadzior nie zostanie wyeliminowany. Można go jednak umieścić. Rozproszenie jest dobre.

Zdaję sobie sprawę z tego, że mój projekt chleba zaniedbał bardziej wyrafinowane kąty pieczenia - zakwasy i całe ziarna, bule i batuty. Nie jestem gotowy na „starter”, choć brzmi to tak, jakbyś zaczął. Wiem, że słodko wypaczam, ale jest luty. To były moje początkowe chleby i chociaż nadal chcę mieć brioche, jestem z siebie bardzo dumna. To, w połączeniu z całym ciepłym chlebem w moim brzuchu, rozjaśniło najciemniejszy miesiąc i uspokoiło kryzys w klatce piersiowej. Polecam to.

Idź zrobić chleb. Zamierzam pomalować kuchnię.