Posiłek ubogiego człowieka

Ekonomia jedzenia poza domem

Mój przyjaciel zabrudził mu twarz. Przygotował genialne, pikantne, kremowe danie, takie jak ryżowe risotto Arborio, ale z bardziej powszechnymi dostępnymi składnikami. Skrzywił się, bo nazwałem jego danie „biednym”. Myślałem, że to wstyd, bo biedni wybierają najlepsze dania na świecie. Za słowami „biedny człowiek” kryje się niesprawiedliwa i niekorzystna konotacja, a jakość żywności ma tendencję do obniżania się, gdy wymyka się rządom, mecenatowi i krytyce biednych.

Nie można zaprzeczyć, że nienawiść jest skierowana przeciwko bezdomnym. Jestem pewien, że widziałeś lub słyszałeś o bezdomnym napominanym za swój status. Nazywa się go przegranym, kazano mu znaleźć pracę, a nawet gorzej i częściej, ignorować. W dzisiejszych czasach Stany Zjednoczone wierzą w mityczną merytokrację sukcesu, w której wszystkie osiągnięcia danej osoby przypisujemy jej własnej woli. Ten mit uwalnia nasze społeczeństwo od okultyzmu i nadaje nam władzę własnego losu. W rezultacie jednak stajemy się niewolnikami naszych niedociągnięć. Nasze nieszczęścia związane są z naszą własną impotencją, której nie można przypisać okolicznościom ani szczęściu. Stanowi to wyraźny kontrast z przeszłymi przekonaniami.

W Wielkiej Brytanii w średniowieczu biednych nazywano nieszczęśliwymi. Oznaczało to dosłownie: nieszczęśliwymi byli ci, którzy nie mieli fortuny niebios. Zrozumiano, że człowiek nie zasługiwał na wszystko, co zarobił, i że coś pozostawiono nieznanym mocom. Nie wiem o tobie, ale myślę, że istnieje duża różnica między kimś niefortunnym a przegranym. Jednak gdy krytyczny osąd biednych jest ignorowany, większość traci.

W 2009 roku odkryłem pizzę z karczocha. Moje pierwsze spotkanie ze znanym teraz kawałkiem wzbudziło we mnie podziw. Kremowy, serowy i z odrobiną karczocha wiedziałem, że znalazłem coś wspaniałego. Niedawno przywiozłem mojego spoza miasta, kolegę z college'u, aby spróbował. Powiedziałem jej, żeby się przygotowała: „Jest inna, wyjątkowa i, co najważniejsze, dobra”. Otrzymaliśmy nasze pizze, usiedliśmy i wzięliśmy pierwsze kęsy. Smak: posępny, letni i 2 słone nuty; Stracił swoją magię. Spojrzałem na moją 2-płytową kratę sera po ciele niechętnie, by zobaczyć reakcję mojego przyjaciela. Nie skrzywiła się ani nie skrzywiła, ale równie dobrze mogła. Siedziała tam obojętnie, gdy szybko wtrąciłem: „Nie sądzę, że tu wrócę”. Karczoch Pizza nie jest jedynym winnym zakładem; jest to jedna z długiej linii sprawców, którzy się wyprzedali. Inni niszowi sprzedawcy żywności i napojów, którzy od tego czasu weszli do popularnych kręgów, takich jak Chipotle, Quickly i Stumptown, po osiągnięciu masy krytycznej popularności odczuwają znaczny spadek jakości. Nazwijmy to efektem Bourdaina.

Efekt Bourdaina jest pasożytniczym związkiem między popularnością a jakością jedzenia. Sprzedawca żywności niszowej, taki jak Sushi lub KBBQ, jest popularyzowany za pomocą nowoczesnych środków, takich jak program telewizyjny Anthony'ego Bourdaina. Z czasem zakład podnosi ceny, aby zaspokoić popyt lub rozszerza swoją franczyzę poza zarządzanie poprzednimi kontrolami jakości. Są w stanie to zrobić poprzez branding i pozycjonowanie. Ponieważ mają szczęście istnieć niezależnie od jakości, narażają się na zwiększone zyski.

Skłonność człowieka skłania się ku interesowi własnemu. Jeśli żywność wysokiej jakości jest kosztem, a ostatecznym celem jest zysk, sensowne jest obniżenie kosztów. Ale porzucając jakość, która ustanowiła zakłady, istoty te wyciągają fundamenty spod siebie. Dobra wiadomość jest taka, że ​​na dłuższą metę te firmy upadną. Jednak, jak słynie John Maynard Keynes: „Na dłuższą metę wszyscy jesteśmy martwi”. Tak jak ekonomia napędza upadek wielkich zakładów, tak ekonomia napędza tworzenie wspaniałej żywności.

Dobre jedzenie jest oceniane przez biednych. Zanim Jiro Dreams of Sushi pojawił się w serwisie Netflix, zanim pokolenie dzieci o oczach w kształcie sarny aspirowało do roli szefów kuchni, a zanim jeszcze istniał termin „smakosz”, skojarzenie z przemysłem spożywczym było niemiłe. Zapytaj dowolnego profesjonalnego szefa kuchni, który nie jest na kanale telewizyjnym: komercyjne gotowanie to wojna. Jeśli pracujesz w profesjonalnej kuchni, to ty walczysz z płomieniami, nożami, szkodliwymi osądami patronów i 24 godziny na dobę. A na polu bitwy, jakim jest przemysł usługowy, niedrogie placówki są na pierwszej linii. Dzięki niskim marżom w i tak już niskiej marży, liczba klientów staje się siłą napędową Twojego biznesu. Jeśli jedzenie jest dobre, ludzie wracają. Jeśli nie, biedni wydają pieniądze gdzie indziej. Z biegiem czasu rynek nagradza najsilniejsze i rosną zwycięskie restauracje. Niektóre zakłady osiągają masę krytyczną rosnącą zbyt dużą lub zbyt popularną, aby utrzymać swoje wysokie standardy i ceny, a biedni zauważają obniżoną jakość lub są wyceniani, szukając innych zakładów. Cykl trwa.

Ludzie dążą do zysku. Rozumiem. Nie jestem przeciwny renomowanej firmie, która zarabia na życie. Jestem przeciwny minimalizacji użyteczności. Wspaniałe jedzenie, jedzenie, które sprawia, że ​​zatrzymujesz się na ścieżce i wybierasz się na „Wow”, jest rzadkością. Możesz argumentować, że romantyzuję coś podstawowego, coś, co pierwotnie miało podtrzymywać życie. Ale o to chodzi. Nie pakujemy zwierząt; jesteśmy ludźmi. Zaprzęgamy ogień, jemy przybory i budujemy cywilizacje bezbożne. Prace o skrystalizowanym potencjale ludzkim to wyjątki, według których oceniamy normę, a jeśli obrazy mistrzów można uznać za bezcenne, to również wspaniałe potrawy.

Więc kiedy mój przyjaciel pyta mnie, dlaczego nie szanuję jego jedzenia, mówię mu, że nie. Z pokorą, uznaniem i szacunkiem mówię mu, że wolę posiłek biednego człowieka. W naszym społeczeństwie napędzanym przez kapitał masowa konsumpcja może przekształcić pracę miłości w towar, ale wiem, że w jakimś niejasnym zakątku, ramię w ramię pośród nieszczęść reszty świata, wiem, że wspaniały posiłek pozostaje nieodkryty. Nie mogę się doczekać, aby go znaleźć i nigdy nie dzielić się odkryciem, ponieważ niezależnie od tego, czy chodzi o jedzenie, napoje czy obrazy, wielkie dzieła przekraczają granice i zamierzam je zachować.