Sprawiedliwa zemsta

Wniosek do Bad Husband & The Disillusioned Wife

Źródło

Phil obudził się w łóżku, czując się jak milion dolców. Potem jego brzuch zagrzechotał coś gwałtownego i ponownie ocenił to wstępne oszacowanie na znacznie niższą liczbę. Sięgnął na ślepo po telefon na stoliku nocnym, ale nie mógł go znaleźć. Po zatrzaśnięciu języka w zdumionym samozadowoleniu Phil wyciągnął się, rozszerzając poza zwykłe ograniczenia swojej przestrzeni w łóżku i do pałacowej domeny Lucy. Prześcieradła po tej stronie były fajne w dotyku. Phil przycisnął nos do pustej poduszki żony, szukając znajomości jej zapachu, ale nie mógł go wykryć.

Gdy w pół godziny później w końcu wyczołgał się z łóżka, Phil zauważył swoje zmięte ubrania na stosie przy drzwiach. Wyskoczył mu szyja i kilka razy zamrugał gwałtownie, jakby próbował zlokalizować częściowo wymazane wspomnienie, że się rozebrał. Dzień wcześniej była ponura plama wypadków i błędów. Pamiętał, jak wrócił do domu i zobaczył Lucy czekającą na niego w szlafroku. Potem poczucie winy przepchnęło mu jelito dolne i Phil popędził do łazienki, by opróżnić jelita.

Nagła erupcja cieczy spowodowała, że ​​Phil jęknął. Obiecał sobie, że po raz ostatni wypije drinka. Im dłużej siedział na porcelanowym tronie, przeglądając stos czasopism o stylu życia i majsterkowaniu, tym bardziej żal ściskał jego wnętrzności jak tubka pasty do zębów, aż pozostał tylko ciężki zapach wstydu.

„Lucy!” Phil zawołał z rozsądnym tonem. „Hun, czy mamy więcej papieru toaletowego?” Obrócił kartonowy cylinder wokół uchwytu, pewny, że wczoraj były tu co najmniej dwie rolki.

To tak, jakby jego żona żartowała z nim, aby poczuł się gorzej niż wcześniej. Ból głowy bulgotał pod powierzchnią jego oczu. „To nie jest bardzo śmieszne!” Głos Phila drżał z niejasnego, ale rosnącego niepokoju.

Pozostało kilka dręczących pytań: jak, u licha, udało mu się dotrzeć do domu w jednym kawałku? Dlaczego Lucy nie była wściekła zeszłej nocy? Co się stało z jego pizzą? Phil martwił się nieznaną przepaścią między tym, co wiedziała Lucy, a tym, co podejrzewała. Przypomniał sobie swoją zaimprowizowaną modlitwę do boga belgijskiego piwa w łazience Cuthberta i przewinął do momentu, w którym życie straciło życie.

„Cholera, cholera, cholera” - mruknął. Jedyne, co trzeba zrobić, to spłukać i spieszyć się bezpośrednio pod prysznic. W jego umyśle migotały nieokreślone błyski chwil. Ta kobieta go oszukała, zdał sobie sprawę zarówno wtedy, jak i teraz, ale jest już za późno, by coś powiedzieć, gdy twoje spodnie są już wokół kostek, a ona wkłada penisa do ust. Phil zamknął oczy pod prysznicem, wiecznie szukając nieuchwytnej czakry serca. Parująca gorąca woda uderzyła go w twarz i ramiona i spłynęła kaskadowo po plecach. Spojrzał w dół, by odkryć, że jest twardy pomimo siebie.

Phil nawet nie znał jej imienia, choć podejrzewał, że to coś, co zabrzmiało źle, jak Janet lub Malwina. Uszkodzenie samochodu było drobne, ale irytujące. Ubezpieczenie by za to zapłaciło, choć martwił się, że podniosą stawki. Phil obciął wodę i stanął w wznoszącej się parze prysznica. Zwykle czuł się oczyszczająco, ale Phil nadal czuł się bardzo podobnie do kwiatów, które dostarczył późnej nocy: zgięty i niebieski.

Wytarł, umył zęby i włożył weekendowe ubrania i skarpetki o tematyce Halloween. Dom był niesamowicie cichy. Gdzie poszła Lucy? Sprawdził blat kuchenny pod kątem wiadomości, ale ona nie zostawiła żadnej. Zauważył, że kuchnia była bez skazy, dopóki nie zobaczył przypalonej pizzy w piekarniku. Chciałby do niej zadzwonić, ale jego telefonu wciąż nie było. Postanowili zrzucić telefon stacjonarny, aby zaoszczędzić dwadzieścia dolców miesięcznie.

Phil usiadł na kanapie w salonie i włączył telewizor. Lucy przybyła dwadzieścia minut później w strojach gimnastycznych.

„Dobrego treningu?” Powiedział Phil chrupiącym głosem. Pod wpływem chwili zdecydował się zagrać tak, jak zeszłej nocy nigdy się nie wydarzyło. Ryzykowny hazard. Odwrócił się do Sportscenter z niemądrym dotknięciem pilota, chociaż prawie nigdy nie oglądał sportu.

Lucy nie odpowiedziała. Położyła klucze na blacie i pomaszerowała na górę. Pół godziny później zeszła na dół ubrana na wieczór.

„Wciąż tu jesteś?” Zapytała, jakby cały kolor został pozbawiony jej głosu.

„No tak”, to wszystko, co Phil mógł powiedzieć.

„Chyba tyle dla twoich wielkich obietnic z ostatniej nocy.”

„Co obiecuje?” Phil skrzywił się, czując się, jakby miał zamiar wpaść w głęboki koniec.

„To nie ma znaczenia”, powiedziała Lucy, wzruszając ramionami z obojętności. "Wychodzę."

"Z kim?"

„Żadna z twoich cholernych spraw nie jest tym, co” - powiedziała.

Phil wstał z kanapy i spojrzał na swoją wyobcowaną żonę. „To nie jest teraz tak naprawdę fair”.

„Czyż nie?” Lucy była wyzywająca.

„…”

„Skończyłem sprzątać po tobie, Phil. Skończyłem być twoją żoną. Jesteś pieprzonym pijakiem, oszustem i frajerem. Wzięła oddech. „Chciałbym nigdy cię nie poślubić”.

Serce Phila waliło w piersi, narastająca furia wyparcia się i hańby. Lucy wyjęła coś z torebki i machnęła nim w powietrzu jak zwycięski los na loterię. Phil rozpoznał go jako swój telefon.

„Kiedy mi powiesz, Phil?”

Nastąpiła ślepa panika. Nie pamiętał sumy kłamstw plus prawdy.

„Nie wiem, o czym mówisz.” Podszedł bliżej, a po chwili namysłu cofnął się.

„Och, też zapomniałeś o suce w barze? To musi być ulga.

„Nie muszę słyszeć tego badziewia”. Phil zaczął iść na górę. Lucy poszła za nim.

„Widzę kogoś innego.” Jej słowa wbiły się w powietrze jak sople lodu.

„Cokolwiek,” odpowiedział Phil.

„Słuchaj, rzuciła mu jego telefon. "Sam zobacz."

Odblokował go i wciągnął powietrze. Była jego żona, naga i na czworakach na prześcieradłach innego mężczyzny z nadrukiem lamparta. Odwróciła się do kamery i pocałowała na pożegnanie.

„To zdarzyło się dziś rano, kiedy spałeś z kaca, FYI. Szczęśliwych walentynek."

Ramiona Phila opadły, gdy Lucy ominęła go.

„Twoja matka musi być bardzo dumna” - powiedział. Nie mógł się powstrzymać. Słowa zamarły ze złości.

W odpowiedzi Lucy szybko go popchnęła. Przez chwilę wyglądało to tak, jakby nic się nie zmieniło. Oczy Phila rozszerzyły się w szoku, gdy jego ciało zatoczyło się do tyłu w nieodwracalnym tempie. Czekało go trzynaście twardych drewnianych stopni.

Lucy nie mogła się powstrzymać, ale położyła dłoń na ustach, kiedy upadł. Bez względu na to, jak bardzo dorastała w pogardzie dla Phila, nie chciała, żeby tak się skończyło. W bezruchu, który nastąpił po uderzeniu, wyczuwała każdy ruch i szczegół oddechu. Pochyliła się nad balustradą i spojrzała na rozrzuconą postać zmarłego męża.

„O Boże” - dyszała. „O Boże, o Boże. Co ja zrobiłem?"

Prawie nic nie poszło zgodnie z planem. Dlaczego pozwoliła się rozzłościć? Pomyśl, manekinie. Myśleć. Oglądała w telewizji zbyt wiele procedur związanych z tajemnicą morderstwa. Teraz stała przy genezie własnego miejsca zbrodni.

„Fuuuck”, słowa wypłynęły z niej jak dym.

Przygotowała się na wszystkie kłamstwa, które miała zamiar zrobić. Ważne było, aby mieć plan działania. W pewnym sensie było to o wiele łatwiejsze niż skomplikowany plan, który wymyślili z Luthor. Teraz miała wiarygodną zaprzeczenie. Czy odkryłby to jakiś policjant lub detektyw ubezpieczeniowy? Nie, doszła do wniosku, nie jeśli dobrze zagrała w swoje karty.

Lucy wzięła głęboki oddech i opanowała się. Wygładziła przód bluzki. Oparła się pokusie natychmiastowego wezwania Luthora. Będzie musiała w jakiś sposób powiadomić go o zmianie planów, może za pośrednictwem wiadomości WhatsApp. Smak jego spermy pozostał w jej ustach. Ananas, jej ulubiony owoc.

Jej serce pękało kawałek po kawałku, gdy schodziła po schodach, aby zobaczyć następstwa. Kiedy zamknęła oczy, na jej głowie pojawił się ślad oszołomionego ostatniego spojrzenia Phila. Wiedziała wtedy i tam, że to była ostatnia tajna korespondencja między nimi, którą zabrałaby ze sobą do grobu. Na najniższym stopniu przykucnęła, by spojrzeć na jego bezwładne ciało.

„Och Phil” - pogłaskała jego skarpetę w pomarańczowej stopie, która złamała się w kostce. Lewe ramię Phila wykręciło się groteskowo, gdy próbował przerwać upadek. Lucy uderzyła ponownie w głowę. Phil krzyknął, łomot, nikczemne trzaskanie, a potem cisza. Płacząca czerwono-niebieska kontuzja z boku głowy nie pozostawiła wątpliwości.

Zaczęła płakać, gdy sprawdziła jego puls. Biedny drań nie zasługiwał na takie wyjście. Mógłby - nie, powinien mieć znacznie lepsze zakończenie. Odmówiła modlitwę dziękczynną za to, że nie musiała zamykać oczu i stawić czoła jego żałosnemu sądowi. Objęła jego wciąż ciepły policzek i pocałowała go.

Potem sięgnęła do torebki i założyła obrączkę. W końcu go kochała, nawet po tym, jak chciała, żeby umarł. Niektóre miłości mają trwać wiecznie.

Lucy jeszcze raz przejrzała swoją umysłową listę kontrolną. Najgorsze byłoby nie cierpienie i panika na telefonie z 911, sztuczne łzy po przybyciu karetki, ani wymagane zachowanie po wdowie na pogrzebie.

Nie, jej obawa była zarezerwowana na moment, w którym będzie musiała przekazać wiadomość matce, która sięgnie w głąb duszy Lucy, aby zobaczyć, co naprawdę wydarzyło się tego pamiętnego dnia. A potem jej matka z niewypowiedzianą radością i łaską powiedziała: „Dlaczego, co tak długo trwało, moja droga?”

Koniec