Pół tuzina powodów, dla których należy odrzucić „Dirty Dozen”

Aktywna kampania marketingowa szkodzi wyborowi żywności

W rozmowach w supermarketach (i tak, mam ich) ludzie boją się śmierci na temat swoich owoców i warzyw. Jem owoce i warzywa, wszystkie i wiele z nich. Mój skromny ogród, targi rolników, sklepy spożywcze, stoiska przydrożne - uwielbiam świeże owoce i warzywa. Kupuję konwencjonalne, a czasem ekologiczne, jeśli pochodzą z gospodarstwa znajomego. Kupuję, aby wesprzeć rolników z mojego stanu, a na wybory mają również wpływ pomysły na posiłki na tydzień.

Mój ogród się kołysze. Używam spektrum naturalnych i syntetycznych pestycydów, kompostu i nawozów sztucznych, bezpiecznie i bez wahania. Jestem naukowcem na dużym uniwersytecie, który współpracuje z ag. Widzę, co rolnicy spryskują i jak to robią. Rozumiem chemię. Jestem w pełni świadomy realistycznego ryzyka, więc nie boję się jedzenia.

Dziś lista „Dirty Dozen” grupy roboczej ds. Środowiska (EWG) ponownie zniknęła ze swojej jaskini strachu, corocznej ekstrapolacji statystyk rządowych, która jest publikowana w celu straszenia konsumentów i wpływania na wybory zakupowe. Dla tych, którzy nie są świadomi tej corocznej kampanii strachu, EWG publikuje listę „brudnych” produktów, twierdząc, że są one niezwykle zanieczyszczone pozostałościami pestycydów, które zabiją nas wszystkich. Celem jest osłabienie zaufania do tradycyjnego rolnictwa i promowanie przejścia na drogie organiczne alternatywy.

Oto dlaczego musimy odrzucić Dirty Dozen:

  1. Stwarza fałszywe poczucie ryzyka żywnościowego, gdy nie ma go prawie wcale.

Nie są organizacją testującą. Pozyskują numery z testów USDA, testów przeprowadzanych w celu monitorowania bezpieczeństwa stosowania chemii w gospodarstwie. Wyniki w przeważającej mierze pokazują, że żywność jest bezpieczna, a poziomy wykrytych substancji chemicznych są wyjątkowo małe. Zazwyczaj są to części na miliard (sekundy w ciągu 32 lat) i znacznie więcej niż tysiące razy poniżej bezpiecznych poziomów dziennego zużycia. EWG twierdzi, że wiele znajduje się na jednym kawałku owocu, gdy rolnicy zwykle nigdy nie używają zgłoszonych kombinacji. Łączą statystyki, aby przestraszyć konsumentów.

2. Wzmaga strach przed chemią, która jest bezpiecznie stosowana.

Celem ankiety USDA jest sprawdzenie, czy chemia jest bezpiecznie stosowana i tak jest. EWG po prostu pochyla się i podaje liczby, aby wystraszyć konsumentów. Twoje jedzenie nie jest „brudne” i właśnie to pokazuje USDA w tych testach. Mówią, że truskawki są nr 1 brudne. Naukowcy zajmujący się truskawkami i rolnicy pozwalają, by ich dzieci też je zjadały, tuż poza polem.

Używają statystyk pozostałości na świeżych owocach i warzywach, a nie narażenia konsumentów, który jest nawet niższy niż wykryte ilości. Mamy technologię, która bardzo dobrze wykrywa prawie nic.

3. Szkodzi rolnikom.

Rolnicy z wielką odpowiedzialnością stosują środki ochrony roślin. W końcu jest na ich farmie, stosują ją i zwykle stosuje się ją w pobliżu miejsca zamieszkania ich rodzin i zwierząt domowych. Chemikalia rolne kosztują dużo pieniędzy. Aplikacja wymaga czasu, pracy i paliwa. Są stosowane tak mało, jak to możliwe. Znajomy trop rolników oblewających pole 35 chemikaliami jest ogromną przesadą i wyraźnie utrwaloną przez Dirty Dozen EWG.

Co gorsza, kiedy konsumenci zwracają się przeciwko świeżym owocom i warzywom, wpływa to na wyniki finansowe rolników. Obecnie cienkie marginesy nie tolerują dobrze finansowanych kampanii odstraszających.

4. Odradza spożywanie świeżych owoców i warzyw.

Prawdopodobnie największą szkodą wyrządzoną przez Dirty Dozen jest to, że zniechęca konsumentów do jedzenia owoców i warzyw. Uważa się, że są „brudne” i pokryte toksyczną chemią, dzięki kampaniom takim jak Dirty Dozen. W czasach, gdy wiemy, że spożywanie świeżych owoców i warzyw jest absolutnie związane z lepszym zdrowiem i mniej długoterminową chorobą zwyrodnieniową, powinniśmy zachęcać do ich spożywania na każdym kroku - nie odstraszając ludzi.

5. Bierze zdrowe jedzenie od biednych.

Wielu żyjących w ubóstwie w miastach lub na wsi nie ma na początku dostępu do świeżych owoców i warzyw. Lokalne mini-mart lub sklep spożywczy mogą być najlepszym źródłem i na pewno mogą nie mieć dostępu do butikowych produktów ekologicznych. Kiedy działacze określają konwencjonalne owoce i warzywa jako ryzykowne i niebezpieczne, wpływają one na decyzje zakupowe, co prowadzi do kupowania mniej zdrowych alternatyw, takich jak żywność mrożona lub przetworzona.

6. Promuje marnotrawienie żywności.

Kiedy konsumenci nie kupują produktów w sklepie, ponieważ uważają, że są pokryte toksycznymi chemikaliami, nie kupują ich, co zwiększa ryzyko ich odrzucenia. Powinniśmy promować konsumpcję owoców i warzyw, które są dostępne w naszych sklepach, minimalizować odpady i przyczyniać się do zrównoważonej produkcji.

Masz, pół tuzina powodów, by odrzucić Dirty Dozen. Grupa robocza ds. Środowiska stara się zniszczyć konwencjonalne rolnictwo wraz ze szczepionkami, telefonami komórkowymi i innymi nowoczesnymi cudami. Ci ludzie nie są ekspertami w dziedzinie nauki, są ekspertami w dziedzinie marketingu, którzy wykorzystują strach, aby wpływać na decyzje konsumentów.

Świętuj najbezpieczniejsze, najbardziej różnorodne, najtańsze zapasy żywności w historii ludzkości i jedz świeże owoce i warzywa!

Kevin M. Folta jest profesorem i przewodniczącym Wydziału Nauk Ogrodniczych na University of Florida. Prowadzi warsztaty komunikacji naukowej dla naukowców i specjalistów z branży rolniczej oraz prowadzi cotygodniowy podcast Talking Biotech. Jego finansowanie badań i zwrot kosztów można znaleźć na stronie www.kevinfolta.com/transparency.