3 rzeczy, które zrobiłem w Hiszpanii, które zmusiłyby mnie do pływania z rybą, gdybym je zrobił w Ameryce

Zdjęcie Nicole Akers
Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one.

To wyrażenie spotkało się z powszechnym językiem ojczystym. Oznacza to, że wskazane jest przestrzeganie konwencji obszaru, w którym mieszkasz lub odwiedzasz. I zrobię to o krok dalej. Odwiedzając inne kultury, masz obowiązek dołożyć starań, by objąć język i kulturę.

Podczas wędrówki po El Camino de Santiago poznaliśmy wspaniałych ludzi. Nieczęsto pozwalam kompletnemu nieznajomemu spędzać godziny z moimi dziećmi, nawet chodzić kawałek szlaku, ale robiłem to tutaj wielokrotnie. W rezultacie poznaliśmy fantastycznych ludzi.

Budowanie postaci

Dla wszystkich zaangażowanych było to doświadczenie budowania postaci. Za każdym razem, gdy dziewczęta są na granicy rozumu, to tak, jakbyśmy zostali wysłani do pomocy aniołów.

Anioły na szlaku - zdjęcia Nicole Akers

Poznaliśmy emerytowaną parę, która opowiadała historie i pobudzała wyobraźnię dziewcząt o tym, jak hobbici wędrują tymi drogami.

Tammy i przyjaciel z Puerto Rico, pracujący w hotelu (u góry po lewej), dali nam Tiger Balm. Nigdy o tym nie słyszałem, ale pomaga złagodzić ból mięśni i stawów i dali mi to, gdy zraniłem się w stopę. Zawiera naturalne składniki: kamforę, mentol, olejek cajuput, olejek z demencji, olejek goździkowy, olejek Cassia, parafinę i wazelinę q.s.

Pewnej nocy spaliśmy w hostelu Petera i Eleny. Podczas kolacji dziewczyny zostały zaproszone do prywatnych kwater, aby zagrać w hiszpańską grę karcianą z Corą, córką naszych gospodarzy. Nie codziennie pozwalałem dzieciom chodzić do domu nieznajomego, ale wydawało się to w porządku.

Angela z Australii pieści koalę i wiele razy chodziła po Camino, w tym po portugalsku. Jest doświadczoną turystką i przytuliliśmy ją, gdy wyszła, aby złapać autobus na następny etap swojej podróży.

Dorota (górny środkowy). Jest typem babci, która właśnie chciała, aby nasz najmłodszy ją pocałował. Kiedy twoje amerykańskie dziecko poznaje hiszpańskojęzyczną babcię, której nie rozumie, bierze cukierki i biegnie. Dorota nigdy się nie pocałowała i myślę, że w tych okolicznościach jest w porządku.

Święty Mikołaj działał niesamowitą magię na szlaku, a także dotyka ludzi w prawdziwym życiu. Jest Włochem i w każdą Wigilię Bożego Narodzenia zgłosi się do miejscowego szpitala, aby rozjaśnić nastroje dzieci chorych na raka. Przewijał zdjęcia w telefonie, pokazując naszym najmłodszym naprawdę chore dzieci (na dole po prawej).

To tylko kilka aniołów, których poznaliśmy na szlaku. Jest o wiele więcej.

Idź do domu nieznajomego

To odważna okazja, aby przyjąć jedzenie od nieznajomego. W USA jest to wysoce podejrzane. W dzisiejszych czasach szpitale oferują prześwietlenia dziecięcych cukierków na Halloween, aby upewnić się, że są wolne od zmian. Jedzenie to prezent, którego nie akceptujesz od nikogo, ponieważ nie wiesz, co zostało zrobione.

Kultura w Hiszpanii jest inna. Nasza najmłodsza była na placu zabaw pewnego ranka, gdy miły mężczyzna podał jej bochenek chleba. Nie mogliśmy zdecydować, czy Pablo był właścicielem restauracji i placu zabaw, czy też był odpowiedzialny za jej naprawę, ale miał trzy bochenki chleba. Kiedy zaoferował najmłodszemu bochenek świeżo upieczonego chleba, nieco niechętnie przyjęliśmy. Mieszkała i śmiejemy się, gdy opowiadamy tę historię.

Potem poszliśmy trochę ulicą, a Pablo wskazał swój dom i zaprosił nas do środka. Nadal pamiętam spojrzenie, które mój mąż i ja daliśmy sobie nawzajem, czy powinniśmy to robić, czy nie. „Przypadkowo” zapomniałem zatrzasnąć za sobą drzwi i otworzyły się z powrotem.

Kiedy Pablo poprosił mnie o zamknięcie drzwi, odpowiedziałem z wahaniem.

W Ameryce nigdy nie wrócę do domu z kompletnie nieznajomym, nie mówiąc już o zamknięciu za mną drzwi. Prawdopodobnie nastąpi epizod morderstw z siekierą.

Czy chciał nas zabić?

Nie. Chciał tylko przedłużyć gościnność. Cieszył się piwem z moim mężem. Moja córka i ja cieszyliśmy się szklanką wody, podczas gdy ona grała na instrumentach muzycznych i wszyscy odbyliśmy cudowną rozmowę. Wymieniliśmy informacje i zostaliśmy zaproszeni na kolejną wizytę. Jeszcze lepiej, żyliśmy, żeby o tym opowiedzieć.

Jedz autentyczne jedzenie

Ostatni etap podróży spędziłem w domu naszych gospodarzy przez ponad 20 lat. Stwierdzenie, że jesteśmy z nimi związani, nie zaczyna opisywać tego doświadczenia. Nawiązaliśmy przyjaźnie na całe życie. Zostaliśmy zaproszeni do ich domu na obiad.

Zdjęcia Nicole Akers

Na deser zjedliśmy paellę, mistrzów i bizcocho. Tylko raz lub dwa razy musieliśmy wybić tłumacza Google, by uzyskać pomoc. Najlepsze rozmowy, jakie przeprowadziliśmy, to całkowite zanurzenie. Kiedy jesteśmy całkowicie zanurzeni w życiu i kulturze, uczymy się i wzrastamy w niezmierzony sposób.

Posiłki są często podawane w stylu rodzinnym, co oznacza, że ​​wszyscy zanurzają widelec w tym samym talerzu, podobnie jak przyjaciele mogą spotkać się na przekąski. Nazywali nas rodziną. Jedzenie z naszą hiszpańską rodziną było specjalną ucztą.

Nigdy nie mieli dzieci, ale mają siedem psów: Elvisa, Rosę, Lolę, Justina, Blanca, Shakirę i jednego, którego imienia nie pamiętamy. Graliśmy z każdym z nich. Justin wbił naszych najmłodszych w krzaki róż krótko po naszym przybyciu i grał kijami z najstarszymi.

Zdjęcia Nicole Akers

Wielka dwójka to wciąż szczeniaki i nie znają swojej siły. Sprawili nawet, że nasz najstarszy się potknął.

Tej nocy wszyscy opuściliśmy stół z pełnymi brzuchami i pełnymi sercami. Wszyscy czuli się kochani. Wszyscy nauczyliśmy się więcej języka, niż znaliśmy, zanim usiedliśmy przy stole, i doświadczyliśmy trochę kultury innych. Wszyscy kochali psy.

Jesteśmy zawsze wdzięczni za czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi. Czasami rodzisz się w rodzinie, a czasem rodzinę rozwijają ci, z którymi żyjemy. Stworzyliśmy wspomnienia na całe życie.

Jeśli masz okazję podróżować i poznawać nowych ludzi, mam nadzieję, że spodoba ci się ta przygoda. Zmieni twoje życie.